sobota, 21 marca 2026

Pomiędzy zaklętym słowem a obrazem czyli „Kolor zemsty" Cornelii Funke



Tytuł: Kolor zemsty

Autor: Cornelia Funke

Cykl: Atramentowy świat
Tom: 4
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 376
Tłumacz: Danuta Fryzowska
Kategoria: Fantastyka, literatura młodzieżowa
Ocena: 8/10



Muszę przyznać, że o ile byłam przekonana do głównej trylogii, czyli trzech tomów Atramentowego świata, o tyle w kwestii dopisanego w 2023 czwartego tomu miałam sporo wątpliwości. Cykl był doskonały i chociaż nie mogę powiedzieć, że jego zakończenie zamykało możliwości powrotu, to ostatnie strony miały w sobie to wszystko, co sprawia, że czytelnik czuje się nasycony historią. W dodatku pomiędzy wydaniem Atramentowej śmierci i Koloru zemsty minęło ponad 15 lat, co samo w sobie budziło we mnie wątpliwości, bo czy po tylu latach autorka będzie w stanie wczuć się w historię? Czy będzie pamiętała wszystkie szczegóły swojego świata, bohaterów i ich przygód? Przez 15 lat można wysłuchać tysięcy uwag i sugestii czytelników z całego świata i mieć zupełnie nowe spojrzenie na swoją historię.

Dlatego Kolor zemsty mnie zaskoczył. Przede wszystkim moje obawy odrobinę się potwierdziły, ale jednocześnie... Autorka wybrnęła z tego tak zwinnie, że spodziewane przeze mnie mankamenty zamieniły się w intrygującą fabułę. Pani Funke postanowiła zmienić punkt ciężkości narracji w taki sposób, aby niekoniecznie brnąć w szczegóły osobistych historii bohaterów, co pozwoliło jej niezwykle zręcznie uniknąć wyzwania pamiętania o wszystkim i skupić się na nowej historii. Poszerzyła granice swojego świata, o czym z pewnością wielu czytelników marzyło i dzięki temu lawirujemy między tym co znamy, a tym co jest świeże i nieoczekiwane. Jeśli zaś chodzi o klimat to Kolor zemsty jest utrzymany w idealnie takiej samej tonacji jak trzy poprzednie tomy. To aż nie do uwierzenia, ale możemy zobaczyć równie wiele odcieni szarości, odwagi, łagodności, przygody i siły. W tej części szczególną rolę odgrywa rola przyjaźni i jest to naprawdę świetny motyw, któremu często poświęca się zbyt mało uwagi.

Jednocześnie choć bardzo polubiłam ten czwarty tom, to nie da się ukryć, że trochę brakowało w nim punktów widzenia postaci, z którymi tę przygodę zaczynaliśmy. Rozumiem to rozwiązanie, ale przywiązałam się do tych bohaterów i bez ich udziału ta historia po prostu toczy się inaczej i trochę doroślej. Odrobinę tego żałuję, bo chętnie zobaczyłabym Atramentowy świat u młodzieży na nowo, w taki sposób, aby i oni mogli ze swojego punktu widzenia poznać Cornelię Funke, jej świat i bohaterów. Tymczasem mam wrażenie, że czwarty tom jest bardziej skierowany do miłośników cyklu, którzy dziś są już bardzo dorosłymi czytelnikami i wydaje mi się, że trochę to także wybrzmiewa w wywiadzie z autorką dołączonym na końcu książki.

Jednak mimo momentami mieszanych uczuć, uważam, że Kolor zemsty naprawdę broni się jako kolejna odsłona tej rewelacyjnej historii. Pani Funke znalazła sposób, by na nowo wprowadzić temat książki, dołożyć do magii słowa potęgę obrazu i dokończyć "pojedynek", który nie został rozstrzygnięty w poprzednich częściach. Równocześnie wprowadza trochę świeżego powietrza i zachowuje ton, który już tak dobrze znamy. Jestem przekonana, że czytelnicy, którzy pokochali Atramentowy świat z ogromną przyjemnością powrócą do tego uniwersum i w mojej opinii - nie zawiodą się. Chociaż pewnej zmianie ulega narracja, to uważam, że jest to bardzo przemyślana książka i to właśnie z punktu widzenia całości, a przy tym zmyślnie skonstruowana i napisana, a także wspaniale wydana. Czytałam ją z przyjemnością i choć moje serce należy do tomów 1-3, to Kolor zemsty przyniósł mi czytelniczą satysfakcję. Czy tym razem jest to definitywne zakończenie? Czas pokaże, ale jeżeli tak miałyby wyglądać kolejne powroty, to ja nie mam nic przeciwko temu.

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Kropka oraz portalowi Sztukater.

Atramentowe serce | Atramentowa krew | Atramentowa śmierć | Kolor zemsty |