Tytuł: Oko świata
Autor: Robert Jordan
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2021
Liczba stron: 984
Tłumacz: Katarzyna Karłowska
Kategoria: Fantasy, fantastyka
Ocena: 8/10
Koło czasu Roberta Jordana to naprawdę rozbudowany cykl (składa się z 14 części oraz prequela), obok którego dosyć trudno przejść obojętnie. Książki uchodzą za absolutną klasykę fantastyki, unikatową i monumentalną (nie da się ukryć, że zarówno w kontekście znaczenia dla gatunku jak i samych rozmiarów). Co więcej, Robert Jordan zmarł zanim zakończył swoje opus magnum, więc
ostatnie trzy tomy, w oparciu o jego notatki, dopisał Brandon Sanderson. Przyznajcie szczerze - skoro Brandon Sanderson, podobnie jak czytelnicy cyklu, uznali, że Koło czasu zasługuje na godne i aż trzytomowe(!!) zakończenie, to już samo to naprawdę wiele o nim mówi. Zresztą, mnie do takiej lektury zachęcać nie trzeba - klasyka fantastyki interesuje mnie od zawsze, a nadchodzącą premierę ekranizacji pierwszego tomu potraktowałam jako dodatkową zachętę, by po książkę sięgnąć jak najwcześniej.
Oko świata czyli pierwszy tom cyklu rozpoczyna się od pewnej retrospekcji oraz poznania mieszkańców Pola Emonda - typowej wiejskiej okolicy, w której życie przepływa dosyć monotonnie od zbiorów do zbiorów, a największą przygodą są piesze wycieczki w bardziej oddalone regiony i lokalne święta. Pewnego dnia spokojne, a wręcz senne, życie wsi zakłóca przybycie mnóstwa obcych jednocześnie, a spośród nich najbardziej zaskakująca jest wizyta Moraine z potężnego zakonu Aes Sedai. Kobieta ostrzega, że wkrótce życie w okolicy Dwóch rzek może ulec dramatycznym zmianom, a mieszkańcom zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Niestety, jej słowa bardzo szybko znajdują urzeczywistnienie i wieś zostaje zaatakowana przez okrutne trolloki, przez wielu uważane za stwory z baśni. Moraine Sedai wierzy, że przyczyną tego jest to, że jeden z trzech chłopców zamieszkujących wioskę jest odrodzonym Smokiem czyli wybrańcem. Być może nikt by tym się nie przejął gdyby nie fakt, że zło wydaje się uważać podobnie. Kobieta sugeruje także, że schronienie i pomoc w rozwiązaniu zagadki odnajdą w Tar Valon, gdzie znajduje się Biała Wieża będąca siedzibą Aes Sedai. Kiedy grupa ucieka z Dwóch rzek, w pościg za nimi wyruszają i trolloki, i Myrddraale, i kruki, ale jak wkrótce się okaże Sprzymierzeńcy Ciemności mogą i będą na nich czekać na każdym etapie wędrówki... Wzór jednak splata się przedziwnie i niejednokrotnie zaskakuje przynosząc niespodziewane kłopoty jak i pozytywne zbiegi okoliczności. Niestety wiele wskazuje, że świat ma mniej czasu niż wszyscy sądzili...
Ghealdan. Tar Valon. Same nazwy były dziwne i ekscytujące. Oznaczały miejsca, które pojawiały się tylko w przekazach handlarzy i w opowieściach kupieckich strażników. Aes Sedai, wojny, fałszywe Smoki - stawali się materią opowieści, jakie słyszało się później przy płonącym ogniu, gdy świeca rzucała osobliwe cienie na ściany, a wiatr wył w okiennicach. W sumie, sądził raczej, że woli mieć do czynienia ze śnieżycami i wilkami. Jednak świat musi być inny niż w Dwu Rzekach, taki jaki żyje w opowieści barda. Przygoda. Całe życie jak jedna długa przygoda.