Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 sierpnia 2023

Intercyza, która nie zapobiega wypadkom czyli „Były sobie świnki trzy" Olgi Rudnickiej


Tytuł: Były sobie świnki trzy


Autor: Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 360
Kategoria: Komedia kryminalna
Ocena: 5+/10


Z racji ogromnego pośpiechu w jakim ostatnio żyję na kolejną lekturę wybrałam sobie kryminał na wesoło. Olgę Rudnicką już dosyć dobrze poznałam przy okazji czytania Diabli nadali, Granat poproszę oraz cyklu Martwe jezioro, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, dlatego Były sobie świnki trzy trafiły na mój czytnik bez większego wahania.

Tym razem pani Rudnicka przedstawia nam Jolkę, Kamę i Martusię. Kiedy wszystkie trzy spoglądają na swoje życia, dociera do nich, że bycie żoną swojego męża nie jest aż tak satysfakcjonujące jak miały nadzieję. Podczas gdy panowie żyją tak jak chcą, panie mogą żyć tylko tak jak oni pozwolą. Prawidłową drogą byłaby zmiana stanu cywilnego, ale na drodze do szczęścia stoi mały drobiazg, nieistotny szczegół... A konkretnie intercyzy. Panowie zabezpieczyli swój osobisty dobrobyt najlepiej jak było to możliwe, w związku z czym teraz Jolka, Kama i Martusia są w kropce. Chyba żeby zamiast rozwodu wybrać wdowieństwo... 

Ona sama nigdy nie marzyła o pracy zawodowej. Zawsze pragnęła mieć dużą rodzinę, dzieci, które będzie lubiła, a nie tylko kochała, i męża, którego nie będzie chciała zabić. No cóż, wygórowane oczekiwania zawsze źle się kończą, pomyślała smętnie.

wtorek, 18 grudnia 2018

„Granat poproszę!" Olga Rudnicka


Tytuł: Granat poproszę!

Autor: Olga Rudnicka
 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 336
Kategoria: Kryminał
Ocena: 8/10






JEŚLI ZDECYDUJECIE SIĘ NA LEKTURĘ TEJ KSIĄŻKI TO KONIECZNIE POSTARAJCIE SIĘ NIE CZYTAĆ BLURBA. Zdradza za dużo. Niestety.

Po raz kolejny, poszukując poczucia humoru w literaturze sięgam po książkę Olgi Rudnickiej. Tym razem muszę powiedzieć uczciwie, że chyba była to jedna z lepszych jej autorstwa!

Jednak od początku...
Główną bohaterką książki jest Emilia Przecinek - nieomal czterdziestoletnia pisarka powieści romantycznych, matka dwójki nastolatków, żona. Do tego kobieta niewysoka, z paroma kilogramami nadwagi. Każdy z nas miewa gorsze dni, takie kiedy myślimy sobie "no i co jeszcze się dzisiaj wydarzy?! NO CO?!" i nagle wydarza się jeszcze kilka rzeczy w najlepszym razie komplikujących nam życie. Emilię poznajemy w takim dniu i zapewniam Was, że od pierwszej chwili serdecznie ją polubicie, a jednocześnie przejmie Was szczere współczucie. Dzieci, mama, teściowa, mąż, agentka - wszystkie te osoby będą cudownie ubarwiać życie bohaterki, a najbardziej będzie je sobie ubarwiać ona sama, bo przecież pisarka jest w pracy 24/7! :D

Zdesperowana kobieta zdolna jest do czynów równie wielkich, 
co nieprzemyślanych...

sobota, 16 września 2017

„Diabli nadali” Olga Rudnicka

 
Tytuł: Diabli nadali

Autor: Olga Rudnicka
 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2015
Liczba stron: 448
Kategoria: Kryminał
Ocena: 6/10






Dla odprężenia w trudnym czasie pracy postanowiłam sięgnąć po książkę rozluźniającą, zabawną, ale i kryminalną. Gdy na czytniku zobaczyłam Diabli nadali Olgi Rudnickiej, nie wahałam się ani chwili. Po przeczytaniu muszę jednak przyznać, że nie jest to najlepsza książka pani Rudnickiej jaką czytałam.

Zacznijmy więc od krótkiego opisu fabuły. Monika zostaje sekretarką samego Diabła, mężczyzny o diabelskim usposobieniu i diabelnie boskim wyglądzie. Nie istnieje kobieta, która Diabłowi by się oparła, ale Monika postanawia spróbować. Z pomocą dziewczynie na szczęście przychodzi jej przystojny sąsiad Mateusz Jankowski dzięki czemu Monikę może rozpraszać już dwóch mężczyzn. Ale nie dajcie się zwieść. Wkrótce Dagmar Różyk zwany Diabłem zostaje znaleziony w swoim gabinecie. Martwy. Tylko kto go zabił? Zazdrosny chłopak lub mąż kociaczka szefa? A może to zemsta Zołzy albo jej „gryzipiórka mrówkojada-dupowłaza” Filipa? Dla Moniki może być to kwestia najwyższej wagi, bo już wkrótce okazuje się jedyną podejrzaną, która pomimo swojego świętoszkowatego usposobienia naprawdę sporo ukrywa.
PS. Uwierzcie mi na słowo gdy powiem, że w tym opisie nie zdradziłam Wam niczego istotnego prócz imion bohaterów! ;)

środa, 27 kwietnia 2016

Cykl „Martwe Jezioro" Olga Rudnicka

Tytuły: Martwe jezioro, Czy ten rudy kot to pies?
Autor: Olga Rudnicka

Cykl: Martwe jezioro
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2008, 2009
Liczba stron: 231, 232
Kategoria: Literatura piękna (ja bym się skusiła na obyczajową)
Ocena: 6/10


To moje pierwsze spotkanie z autorką. Niezwykłym zbiegiem okoliczności przyjaciółka przyniosła mi najwcześniejsze książki pani Rudnickiej, a kilka dni później w księgarni zobaczyłam jej najnowszą książkę Były sobie świnki trzy. Będę musiała zdobyć ją w bibliotece, bo Martwe Jezioro oraz Czy ten rudy kot to pies? przypadły mi do gustu.

 
Główną bohaterką Martwego Jeziora jest Beata – singielka w kwiecie wieku, która po wieloletnim wyobcowaniu na łonie rodziny i otrzymaniu zaskakującego wyniku badania krwi postanawia sprawdzić czy aby na pewno jest córką ludzi, którzy podają się za jej rodziców. Wspierana przez najlepszą przyjaciółkę  i jednocześnie współlokatorkę Ulę oraz jej rodzinę wynajmuje prywatnego detektywa. Niespodziewanie Beata dostaje zaproszenie na ślub siostry, w czym upatruje doskonałą szansę do poznania prawdy.

Jak książka się skończy? Zaskakująco. :)
Opisany wątek kryminalny nie był może skomplikowany, ale właściwie mnie przekonał. Bardzo natomiast podobało mi się to, że autorka swobodnie wymieszała poważne sytuacje z żartami sytuacyjnymi i naprawdę wyszło jej to bardzo dobrze.


Jack obserwował ją w milczeniu. Teraz zaczynał rozumieć dowcip, że mężczyzna nigdy nie żyje w monogamii. Żeni się z jedną kobietą, a dostaje dziesięć. Z drugiej strony, czy naprawdę można poznać drugiego człowieka? Może cały urok w tym, żeby każdego dnia odkrywać coś nowego?



Inaczej jest z Czy ten rudy kot to pies? Ta książka jest zdecydowanie bardziej zabawna i mniej mroczna niż Martwe Jezioro. Główną bohaterką jest tutaj Ula – przyjaciółka Beaty. Ula ma naturalny talent do pakowania się w kłopoty i o tym właśnie jest ta książka. Jest zagadka, ale do odgadnięcia w połowie książki. Mi natomiast, mimo pewnych absurdów, przypadł do gustu humor w książce. Wielokrotnie się uśmiechnęłam podczas jej czytania. Lekko i przyjemnie, a zatem zgodnie z zapowiedzią!




Na kolanach szoruję podłogę w kuchni. Wiesz, miska z wodą, szmata, te klimaty, a tu wchodzi Mariusz, patrzy, patrzy i nagle pyta: "Myjesz podłogę?". No to mówię, że nie, skądże znowu. Tak sobie postawiłam na środku kuchni miskę z wodą, żeby ożywić wnętrze, a klęczę nad nią tylko po to, aby zrobić sobie inhalację, używając środków chemicznych.

Zgadzam się z wieloma osobami przede mną – Olga Rudnicka ma naprawdę lekkie pióro.
Te dwie książki nie są zbyt ambitne i nie mają skomplikowanej treści, ale są zabawne, a przy martwym jeziorze czasami naprawdę zrobiło mi się nieswojo o co przecież chodziło. Dla mnie przyjemna i wesoła choć niedługa przygoda – polecam!