
Tytuł: Imersja
Autor: Anna Brańska
Wydawnictwo: AlterNatywne
Data wydania: 2025
Liczba stron: 376
Kategoria: Fantastyka, science fiction
Ocena: 7/10
Choć na całym świecie powstaje ogrom fantastyki, to w mojej opinii nasza rodzima intrygująco się na jej tle wyróżnia. Nasi autorzy i autorki potrafią łamać schematy, zaskakiwać połączeniami motywów, ich wykorzystaniem, kierunkami prowadzenia narracji. Nie miałam oczekiwań co do Imersji Anny Brańskiej, ot cenię i chętnie eksploruję polską fantastykę, a tymczasem okazało się, że w mojej opinii to jeden z ciekawszych debiutów jakie miałam okazję przeczytać w ostatnich latach.
Imersja to połączenie fantastyki, z elementami science fiction, z thrillerem i mocno zarysowanym elementem psychologicznym. Historia odbywa się równolegle w dwóch rzeczywistościach - jedna jest osadzona w roku 2128 w państwie-mieście Atlantyda, druga w 1786 w Anglii, a łączy je projekt naukowy penetrujący granice ludzkiego umysłu, percepcji, odczuwania, koegzystowania. W jednej June prowadzi swoje współczesne życie, w drugiej jej alter ego Mary doświadcza zupełnie nowej, czy raczej dawnej, egzystencji. W obu rzeczywistościach dochodzi do zbrodni, w które główna bohaterka jest uwikłana i w obu na rozwiązanie tych makabrycznych zagadek może sprowadzić na nią niebezpieczeństwo.
Książka pani Brańskiej na początku zaskoczyła mnie mało debiutanckim warsztatem. Dobrze napisana, wyważona pod kątem liczby motywów i wątków, całkiem nieźle przemyślane postacie i światy. Z każdą stroną coraz bardziej podobało mi się to, co czytałam.
Po takim rozpoczęciu, kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia. Podążałam za fabułą, faktycznie zaintrygowana i chociaż podczas czytania dostrzegałam kierunek, w którym podąża pani Brańska, to nie oczekiwałam, że na koniec tak mocno pogłębimy akurat ten wątek. Uważam, że jest to najmocniejsza część tej książki, która do wciągających przygód dodaje coś co na chwilę czytelnika zatrzymuje, stawia temat do przemyśleń na zupełnie innym poziomie. Oczywiście dwie rzeczywistości czy element kryminalny są porywające same w sobie, ale bez finałowej puenty „Imersja” z całą pewnością nie zrobiłaby na mnie aż takiego wrażenia.
Co prawda nie jestem pewna czy niektóre cechy Mary nie były dla mnie łatwiejsze do zaakceptowania, ponieważ tłumaczyłam je sobie trudnością procesu zachodzącego w tle, a nie wiem czy aby na pewno taki był zamysł autorki. Jednak pozostawiam to na jej korzyść, bo dla mnie miało to swój urok w budowie postaci. Zupełnie inaczej odebrałam June, która w mojej opinii od pierwszej strony była rewelacyjnie skonstruowaną bohaterką, bystrą i zaangażowaną w naukę, doświadczoną i noszącą w sobie stratę, a równocześnie nie dostrzegającą nadchodzących ciemnych chmur, które powinna przewidzieć. Czy fakt, że tak się nie stało był kwestią przypadku, czy może bohaterka podejmuje takie ryzyko świadomie? To już czytelnik musi rozwikłać sam.
Jednakże „Imersja” nie jest pozbawiona wad. Przede wszystkim wątek "naukowy" momentami trzeszczy i choć autorka naprawdę zwinnie przez niego przemyka, to są miejsca, w których są luki związane z tymi neuronaukami. Jednakże uważam, że fakt, że je dostrzegam może być powiązany z tym, że to jest coś czym zajmuję się zawodowo. Kolejną kwestią są dialogi i elementy romantyczne, które dla mnie były nieco zbyt płaskie i papierowe. Ewidentnie June/Mary jest bardzo wrażliwa na wszelkie spojrzenia… Miałam też wątpliwości dotyczące wątków kryminalnych. Mam wrażenie, że na pewnym etapie zrobiły się one ciut zbyt dramatyczne i zagmatwane biorąc pod uwagę puentę. Ostatecznie przyjmuję te rozwiązania, ale wydaje mi się, że to był ten jedyny moment, w którym zrobiło się dla mnie trochę tego wszystkiego za dużo. Ostatnia kwestia dotyczy tego, że w mojej opinii momentami pojawiały się także pewne niezręczności językowe, które można byłoby poprawić (np. na samym początku raz bohaterka ma złamane dwa żebra, a chwilę później rozmowa jest o jednym albo zamiast hackerski po polsku powinno być hakerski), ale nie przeszkadzały mi one w ogólnym odbiorze książki.
Książka pani Brańskiej to naprawdę bardzo dobry rodzimy debiut, z całą pewnością jeden z najlepszych spośród tych, które czytałam w ostatnich latach. Zaskakuje nie tylko wielowymiarowością, ale przede wszystkim dojrzałością i oczywiście zakończeniem, które co do idei można kojarzyć z thrillerów, ale raczej nie w fantastyce. Imersja okazała się dla mnie niezwykle odświeżającą przygodą i życzyłabym sobie więcej takich książek, a co dopiero debiutów!