Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 maja 2025

„Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne" Mikołaj Grynberg



Tytuł: Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne

Autor: Mikołaj Grynberg

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2014
Liczba stron: 304
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 9+/10


Od dawna szykowałam się do przeczytania dwóch książek o tematyce, po którą sięgam bardzo rzadko czyli obozową i było to Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne Mikołaja Grynberga oraz Pasażerkę Zofii Posmysz. Był to plan, który wiedziałam, że prędzej czy później zrealizuję, ale uznałam, że kluczowe jest to żebym na tę lekturę była tak uniwersalnie gotowa. W końcu ten czas przyszedł, na czytniku miałam pierwszą z nich czyli Oskarżam Auschwitz i z otwartym umysłem, ale jednocześnie spodziewając się wielu okrucieństw i okropności, rozpoczęłam lekturę.

Mama nigdy mnie nie dotykała. Ona w czasie Holokaustu umarła w środku.

Tymczasem ze sporym zaskoczeniem odkryłam, że książka Mikołaja Grynberga jest zupełnie inna. Dotyka tematu Zagłady przez pryzmat kolejnych pokoleń czyli dzieci i wnuków uczestników Ocalałych, którzy przeżyli ten koszmar na jawie. Tak się złożyło, że już wcześniej miałam styczność z takim podejściem do dyskusji, ale uważam, że dla wielu będzie to bardzo nowa perspektywa. Równocześnie fakt, że Mikołaj Grynberg spisał ją w formie rozmów sprawia, że ta nowa optyka jest też wyjątkowo szeroka, bowiem ilu rozmówców tyle opinii. Oczywiście pojawiały się elementy wspólne (co jest dosyć oczywiste skoro książka miała konkretny temat przewodni), ale każda osoba miała coś interesującego do dodania, coś czego wcześniej "tu" nie było. 

Wszyscy myślą, że wyzwolenie to szczęście. Mają rację, ale wyzwolenie to też moment, kiedy się orientujesz, że jesteś sam i że nie ma już twojego świata. Nie ma nic i nikogo. Koniec. A ty żyjesz. W czasie wojny żyjesz nadzieją, a potem... już nie ma na co mieć nadziei.

sobota, 1 lutego 2025

Warszawskie powidoki przeszłości czyli „Sierpień" Pawła Sołtysa



Tytuł: Sierpień

Autor: Paweł Sołtys

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2024
Liczba stron: 120
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 9/10





Nie do końca wiem dlaczego poczułam, że w środku stycznia jest idealny czas na Sierpień Pawła Sołtysa. Być może stała za tym moja tęsknota za latem, która jest słabsza kiedy jest prawdziwa zima, ale kiedy za oknem od kilku miesięcy trwają jesienne ciemności ulega nasileniu. Podejrzewam, że nie bez znaczenia były też obiecane nawiązania do mojej ukochanej Warszawy, czego również już dawno w książce nie czytałam.

Pomyślałam, że spróbuję, chociaż kilka stron, a Paweł Sołtys wypuścił mnie dopiero w 1/4 książki. Tak bardzo wczułam się w te letnie spacery po moim mieście, takie bez przewodniej myśli, wiodące bez celu, a jednak do celu. Te podróże są nieco nostalgiczne, choć niekoniecznie sentymentalne, i wybierając się w nie razem z Pawłem Sołtysem otrzymujemy wszystko. I Warszawę, i Polskę, i Ukrainę, i prawosławie, i katolicyzm, i historię, i teraźniejszość, i głośną kawiarnię, i cichy cmentarz. Niewielkie skrawki rzeczywistości niekiedy nasuwają przemyślenia na ważkie tematy, a czasami są po prostu powrotami w przeszłość. Autor nie popada w dramatyczne tony, stwierdza fakt, pewne rzeczy czy nam się to podoba, czy też nie, przeminęły - ludzie, miejsca, słowa. Poza tym mamy sierpień, miesiąc letni, choć przynoszący już myśli o przemijającym lecie. Ten sierpień nastraja i wraz z autorem szukamy w twarzach przechodniów naszych bliskich, których już przy nas nie ma, ożywiamy zapomniane witryny sklepów (któż z nas takich nie mijał?) a dwie msze "składają się w jedną śpiewem chóru", zastanawiamy się o czym rozmawiają ludzie na ulicy, przechodzimy obok pokoi dla słów, a znana melodia nieporadnie grana na keyboardzie przynosi nam wspomnienia, nawet gdy słyszymy ją w zupełnie innym świecie. 

Gdzie teraz mogło być to zdjęcie? Ja go nie miałem, może wujek Bogdan wywiózł je do Skały po śmierci dziadka, może wujek Wariat spalił je w którymś ze swoich strachów? Mogłem tylko zadzwonić do siostry. „Nie było takiego zdjęcia, nie pamiętam, żeby cokolwiek stało u dziadka na biurku". Jak to? Może po prostu spędzałem tam więcej czasu, może ona nie zwracała uwagi na szczegóły? Może za możem. Nie było już do kogo zadzwonić, żeby potwierdził lub zaprzeczył, wszyscy umarli.

wtorek, 20 sierpnia 2024

Walka domowa czyli „Śmiertelnie ciche miasto" Muronga Xuecuna


Tytuł: Śmiertelnie ciche miasto
 
Autor: Murong Xuecun

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2024
Liczba stron: 320
Tłumacz: Hanna Pustuła-Lewicka
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 6/10




Wyobrażam sobie, że o tym jak pandemia wyglądała w Chinach można byłoby napisać regały książek i to zarówno z literatury faktu, jak i analiz społecznych czy medycznych. Dlatego takich książek jak Śmiertelnie ciche miasto nie tylko się spodziewałam, ale wręcz ich oczekiwałam, a lektura "od wewnątrz" wydawała mi się tym, na co czekało naprawdę wielu. Atutem było dla mnie także chińskie pochodzenie autora, które jak sądziłam, pozwoli mu znacznie lepiej oddać rzeczywistość, która jest codziennością Chińczyków. To sprawiło, że książka pana Xuecuna wskoczyła na mój czytnik zaraz po premierze!

Reportaż Muronga Xuecuna to zbiór historii mieszkańców Wuhanu z pierwszych miesięcy pandemii. Opowieści mają elementy wspólne, ale wbrew pozorom są bardzo różnorodne. Autor bezlitośnie pokazuje to jak dziesięciolecia opresji i propagandy wdrukowały się w umysły Chińczyków i nie waha się wskazywać, że nawet to co wydawałoby się oczywiste przy walce ze śmiertelnie niebezpieczną chorobą, tutaj takie wcale nie jest. To książka wypełniona dramatem, ale i sprzecznościami, pragnieniem walki w jasnej sytuacji zagrożenia życia i ogromnym strachem przed konsekwencjami, które są nieuniknione. Czuję się przekonana o apokaliptycznym nastroju panującym w Wuhan od końca 2019, który rewelacyjnie przedstawił pan Xuecun.

Nie­któ­re rany szyb­ko się goją, inne po­trze­bu­ją wię­cej czasu, jesz­cze inne nie za­go­ją się nigdy.

wtorek, 12 grudnia 2023

Pieszy - sport ekstremalny czyli „Wszyscy tak jeżdżą" Bartosza Józefiaka


Tytuł: Wszyscy tak jeżdżą


Autor: Bartosz Józefiak


Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2023
Liczba stron: 392
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 8/10


Codzienne podróżowanie po Warszawie ma swoje wady i zalety. Z jednej strony mam do dyspozycji rozbudowaną sieć komunikacji miejskiej - są autobusy, tramwaje, kolej podmiejska skm, km, wkd, mamy do dyspozycji metro, rowery miejskie... Wiele jest też dróg zarówno dla samochodów, jak i tych rowerowych. Czasami mam wrażenie, że nieco mniej jest chodników, zwłaszcza takich, na których mogą się wyminąć pieszy i rodzic z wózkiem, ale nie będę wybrzydzać. Jednak z drugiej strony w Warszawie wszyscy nieustannie się spieszą - piesi nie mogą przejść tych pięciu kroków to zebry albo podnieść głowy znad telefonu, rowerzyści nie zwracają uwagi na to, że ich ścieżki przecinają się z chodnikami i niejednokrotnie wymuszają pierwszeństwo pojawiając się znikąd na pasach (bez ścieżki), elektryczne hulajnogi przeciskają się pomiędzy pieszymi gnając na złamanie karku... Jednak chociaż zderzenie rowerzysty, pieszego i hulajnogi jest zawsze bolesne, a niekiedy tragiczne w skutkach, to największą przewagę mają kierowcy. Pieszy, rowerzysta i hulajnoga mają zerowe szanse w spotkaniu z pędzącym autem, busem, autobusem czy ciężarówką. 

Każdego dnia przemieszczam się po stolicy, najczęściej jako piesza, ale często jestem również pasażerką auta. Co prawda mam prawo jazdy, ale nie mam swojego samochodu. Jako osoba, która już miała na swoim koncie bycie potrąconą jestem na ulicy bardzo ostrożna. Mimo to, co najmniej 4-5 razy w miesiącu jestem o włos od potrącenia. W lipcu miałam tydzień kiedy aż cztery razy byłam uczestniczką niebezpiecznej sytuacji drogowej. W ciągu jednego dnia rano auto wtargnęło na pasy trzypasmówki w trakcie zielonego światła. Kierowca zamiast przeprosić zezwał pieszych i pojechał dalej nie zwracając uwagi czy nikomu nic się nie stało. Piesi nie są zaskoczeni, jest dla nich oczywiste, że powinni byli odskoczyć, niemal przepraszają. Tego samego dnia wieczorem przechodziłam przez pasy, auto skręcało. Ciepło lusterka poczułam na plecach, a powiew powietrza na gołych piętach w sandałach. Nie byłam zdziwiona, przyspieszyłam kroku, bo pomyślałam, że dzisiaj nie dopisuje mi szczęście. Kiedy jestem pasażerką auta niejednokrotnie zaliczyłam mikrozawał kiedy ktoś wyprzedzał "na trzeciego" i ledwie uciekł albo kiedy jechałam z naprzeciwka i ten wyprzedzający "leciał na czołówkę". Ile to razy na autostradzie mijały mnie auta niemożliwie rozpędzone, "siedziały na zderzaku", mrugały długimi światłami. Będąc użytkowniczką dróg wszelakich niejednokrotnie czuję strach, on jest wręcz integralną częścią poruszania się. Boję się tych pijanych, tych zatopionych w pisaniu smsów, tych przysypiających za kierownicą albo chcących się pościgać. Wszystko to już widziałam i wiem, że to może zabić. Nie ich, tylko mnie. 

Prawdopodobieństwo, że zginiecie w wypadku drogowym, 
jest największe w słoneczny sierpniowy piątek między 16.00 a 17.00. 
Tak pokazują statystyki.

wtorek, 4 lipca 2023

Czytelnicza czułość codzienności czyli „Czytać, dużo czytać" Ryszard Koziołek



Tytuł: Czytać, dużo czytać

Autor: Ryszard Koziołek

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2023
Liczba stron: 256
Kategoria: Zbiór esejów
Ocena: 10/10





Od bardzo dawna chciałam przeczytać zbiór esejów profesora literaturoznawstwa Ryszarda Koziołka, ale cały czas na czytelniczej liście było coś innego. Przyznam szczerze, że opinie o książkach autora są dosyć zróżnicowane, chociaż oficjalnie każdy czytelnik jest zachwycony. Niepublicznie słyszałam wiele głosów, że są to pozycje nad wyraz wymagające, dla wielu zbyt żmudne i męczące, nawiązujące do wielu nieznanych czytelnikom dzieł, co jest po prostu nudnawe. Pojawiły się również recenzje zachwalające twórczość autora pod niebiosa, wskazujące na ogromne bogactwo wszystkiego przy jednoczesnym zachowaniu pewnego surowego typowego dla esejów wyrazu. To duża rozbieżność opinii biorąc pod uwagę, że autor jest specjalistą w dziedzinie, a książek wydał sporo. W dodatku większość z esejów, które możemy przeczytać w książkach, była wcześniej opublikowana w lekko zmienionej lub nieco zawężonej formie na łamach kilku czasopism m.in. w Tygodniku Powszechnym czy Gazecie Wyborczej. 

Pisarz rodzi się dopiero wtedy, kiedy zaczyna widzieć język; jak gdyby ryba zobaczyła wodę, w której pływa. Towarzyszy temu przynajmniej częściowa zdrada własnego świata na rzecz humanistyki - tego domu z powietrza, republiki napisanych słów, które stają się ważniejsze od słów słuchanych i używanych na co dzień, a nawet od żywych ludzi.

niedziela, 16 kwietnia 2023

Bierność czy człowieczeństwo czyli „Drobiazgi takie jak te" Claire Keegan



Tytuł: Drobiazgi takie jak te

Autor: Claire Keegan


Seria: Powieści
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2022
Liczba stron: 96
Tłumacz: Krzysztof Cieślik
Kategoria: Literatura piękna, opowiadanie
Ocena: 9/10



To jedna z książek polecanych na wspaniałym #readlist2023pl na Twitterze. Krótka forma, mocny temat, a zakończenie? Zachęcam, by przekonać się o tym samemu.

Bill Furlong zajmuje się handlem węglem. Lubi swoją pracę i swoich współpracowników. W domu czeka na niego wspaniała żona, którą darzy szczerym uczuciem oraz pięć kochanych córek, więc nie narzeka, chociaż łatwo nie jest. W swoim życiu stara się nie wtrącać w cudze sprawy i dobrze wykonywać swoją pracę, tak by mieć święty spokój i pieniądze na wyżywienie rodziny. Tuż przed Bożym Narodzeniem zawozi węgiel do sióstr magdalenek prowadzących przyklasztorną pralnię. Jak większość słyszał jakieś plotki na jej temat, ale nie poświęcał im uwagi, bo i po co, skoro zakonnice sumiennie płacą za opał. Jednak tym razem jest inaczej - Bill widzi za murami klasztoru coś, co pozostawia w nim trwały ślad, z którym mężczyzna nie wie, co zrobić. Jego spokój bezpowrotnie zniknął, już nie potrafi udawać, że nic się nie wydarzyło. W rezultacie Bill Furlong zostaje postawiony przed wyborem - spróbować zapomnieć czy zaryzykować i zareagować. Jednak cokolwiek zrobi, on i jego rodzina poniosą konsekwencje.

Gdy tak szli dalej i spotykali kolejnych ludzi, których Furlong znał lub nie, zorientował się, że zadaje sobie pytanie, jaki jest sens żyć, nie pomagając sobie nawzajem. Czy to możliwe, żeby iść przez te wszystkie lata, dekady, przez całe życie, nie zdobywszy się ani razu na odwagę, by przeciwstawić się temu, co tam jest, a mimo to nazywać się chrześcijaninem i patrzeć na siebie w lustrze? 

sobota, 4 lutego 2023

O równoległym świecie pseudonaukowym z przymrużeniem oka czyli „Światy równoległe" Łukasza Lamży


Tytuł: Światy równoległe

Autor: Łukasz Lamża

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2020
Liczba stron: 224
Kategoria: Reportaż, literatura popularnonaukowa
Ocena: 7/10





Przyznam szczerze, że do tej lektury zachęciły mnie negatywne komentarze w mediach społecznościowych - zagotowało się dość solidnie, a ja mam słabość do kontrowersyjnych książek o tematyce popularnonaukowej. Ostatecznie moim zdaniem Światy równoległe kontrowersyjne są w minimalnym stopniu. Odnoszę wrażenie, że ta pozycja wywołała tyle emocji raczej z powodu okresu, w którym została wydana, kiedy to przy okazji pandemii ponownie zaktywizowali się denialiści, niż z powodu jej treści. Autor faktycznie momentami z pewnych rzeczy sobie żartuje, bo książka jest napisana lekkim językiem, ale moim zdaniem nie robi tego w sposób obraźliwy czy szyderczy. Zresztą Łukasz Lamża już we wstępie zaznacza, że nie interesują go tzw. argumenty z autorytetu, ale merytoryczna dyskusja. Prawdą jest, że pola nie odda, ale robi to w sposób rozsądny, a nie na zasadzie "bo tak, a wy jesteście głupi".

Bierni, okazjonalni obserwatorzy jej [nauki - przyp. rec.] rozwoju mogą więc dojść do wniosku, że składa się ona z tymczasowych, kruchych konstrukcji, które są stale burzone i konstruowane na nowo, a dowolnie wariacka hipoteza może w ciągu najbliższych lat okazać się prawdą. Otóż nie. Rocznie publikuje się miliony artykułów naukowych (mniej więcej połowa z nich to teksty biologiczne i medyczne) i tylko w pojedynczych przypadkach ogłaszane są w nich wyniki naprawdę rewolucyjne. Reszta tylko wzmacnia lub pogłębia obecny stan wiedzy. 

wtorek, 18 stycznia 2022

Pierwsze spotkanie i od razu zakochanie czyli „Izrael już nie frunie" Pawła Smoleńskiego


Tytuł: Izrael już nie frunie
 

Autor: Paweł Smoleński

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2015
Liczba stron: 320
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 8.5/10

 

 

 

To była naprawdę długa przygoda! Chociaż Izrael już nie frunie ma 320 stron, to faktem jest, że czytałam ją od września połowy grudnia czyli niemal 4 miesiące. W międzyczasie przeplatałam ją innymi lekturami, ale raz za razem powracałam do kolejnych rozdziałów zafascynowana tym ile ciekawych rzeczy można powiedzieć nie tylko o samym państwie Izrael, ale również ludziach, polityce, kulturze, problemach, wzlotach i upadkach, o terenach spornych oraz oczywiście o Palestynie. Zachwyciło mnie to ile wiedzy przemycił autor, jak dużo otrzymałam zaskakujących informacji, pełnych emocji, bardzo subiektywnych. Ta książka to zbiór różnych głosów, które razem tworzą chór odpowiedzi na pytanie o to dlaczego Izrael już nie frunie, choć oczywiście wprost odpowiada na to jeden bohater.

(..)Naziści mordowali Żydów zgodnie ze swoim prawem. Nie myśleli, że to niemoralne. To jest analogia. Prawo bez moralności jest zbrodnią i bezprawiem.

niedziela, 28 marca 2021

Wyborczy zawrót głowy czyli „Cyrk polski" Dawida Krawczyka


 
Tytuł: Cyrk polski

Autor: Dawid Krawczyk

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2021
Liczba stron: 240
Kategoria: Reportaż, literatura faktu
Ocena: 6/10

 

 

 

Cyrk polski jest książką o tematyce politycznej, jednak nie aż tak tendencyjną jak wielu podejrzewa biorąc pod uwagę miejsce zatrudnienia autora. Dawid Krawczyk wyrusza w pogoń za jedną z najdziwniejszych kampanii wyborczych w politycznej historii Polski. Przedstawia nam po kolei, acz w telegraficznym skrócie, wybory do Parlamentu Europejskiego, do Sejmu i Senatu, a kończąc wyborami prezydenckimi z 2020 roku, które zapewne większość z nas wciąż ma jeszcze w pamięci. Mnie wciąż trudno o tym zapomnieć, bo to był prawdziwy kalejdoskop bardzo różnorodnych wydarzeń. Obraz, który się z tego wszystkiego wyłaniał był raczej niezbyt optymistyczny, ale rzeczywiście dosyć jarmarczny, a niekiedy również cyrkowy. Autor doskonale to rozumie, wie, że ta jarmarczność nie dotyczy tylko kiełbasy i śpiewu koła gospodyń domowych, ale również cynicznych zagrań i czczych obietnic polityków. Cyrk polega też na tym, że ludzie wiele rzeczy rozumieją, widzą i znają, wiedzą jak kampanie przebiegają, a i tak dają się wciągać w tę wyborczą grę.

Warto wiedzieć, że autor naprawdę chętnie oddaje głos zwykłym ludziom, chociaż nie stroni także od dosyć osobistych i niekiedy bezwzględnych (choć ciężko odmówić im trafności) ocen. Nie jest to mój ulubiony typ reportażu bezstronnego, bo autor dopuszcza również siebie do głosu, ale trudno odmówić mu racji, trudno też nie poczuć, że ten materiał bez pewnej puenty (niekoniecznie w postaci podanej wprost opinii) mógłby być trudny w odbiorze. 

To wszystko to jednak tylko dodatki do najważniejszego hasła: ZABIORĄ! Kto? Oni. Co zabiorą? „To co myśmy dali".

wtorek, 5 stycznia 2021

Niewiarygodna, straszna, a jednocześnie fascynująca „Tragedia na przełęczy Diatłowa" Alice Lugen


Tytuł: Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca

Autor: Alice Lugen

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2020
Liczba stron: 280
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10

 

 

Wydana w Polsce w 2020 roku Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca od samego początku wzbudzała moje wielkie zainteresowanie. Czytając opinie moich Twitterowych kolegów czytelników wiedziałam, że Alice Lugen stworzyła fantastyczną książkę, którą koniecznie muszę przeczytać, ale jak widać musiała na mnie chwilę poczekać. I wiecie co? Żałuję.

Bardzo żałuję, że tak długo z nią zwlekałam, bo to doskonała książka!

Od dziesięcioleci trwają spekulacje dotyczące wydarzeń z 1959 roku kiedy to w przedziwnych okolicznościach zginęła grupa dziewięciorga doświadczonych turystów. Ich obrażenia od początku były ogromnie podejrzane - od hipotermii, przez krwotoki i nietypowe sińce i rany, po rozległe złamania, plamy opadowe bez związku z ułożeniem ciał. Równie niezwykłe było zachowanie wędrowców, którzy na Uralu Północnym w środku nocy w styczniu niemal nieubrani, bo większość z nich nie miała na sobie ani kurtek, ani nawet butów, gwałtownie opuścili swój namiot. Co wydarzyło się na przełęczy nie wiemy do dziś, bo prowadzone po tej tragedii śledztwo było równie przedziwne co samo wydarzenie. Ostatecznie młodzi ludzie mieli zginąć z powodu "potężnej siły" co do dzisiaj wywołuje konsternację, ale także pewność, że podczas tego dochodzenia coś poszło bardzo nie tak. 

Związek Radziecki nie słynął ani z porządku, ani z rzetelnych publikacji. Nikogo zatem nie zaskoczyły sprzeczności w źródłach i chaos w archiwach. Jednak skala zjawiska przekroczyła wszelkie wyobrażenia. Na niewysokiej uralskiej górze wyrosły istne Himalaje bałaganu. 

niedziela, 20 września 2020

Książkowe pokusy #4

Dzień dobry, zapraszam na kolejny odcinek książkowych pokus! Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tu dla siebie coś ciekawego, a może już znacie te książki i podzielicie się ze mną swoją opinią? :)

 


1. Eragon
Christopher Paolini 
Wydawnictwo MAG

Oto klasyka fantastycznej literatury o smokach, młodzieżowy bestseller, niektórzy nawet czytają ją w szkole jako lekturę. Tymczasem ja, choć nieco wstyd to przyznać, nigdy Eragona nie przeczytałam. Żeby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację, muszę się przyznać, że widziałam film. Dlatego teraz, po latach, chciałabym to zaniedbanie nadrobić. Zdaję sobie sprawę, że książka przez lata zdobyła rzesze zarówno zwolenników jak i przeciwników, więc też chcę wiedzieć do której grupy należę. Znając moje zamiłowanie do smoków, zapewne do tych pierwszych, ale dopóki książki nie przeczytam, nie będę wiedzieć. 

niedziela, 16 sierpnia 2020

Próbujemy zrozumieć naszych sąsiadów zza wschodniej granicy czyli zbiór „Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi"

 

Tytuł: Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi
 

Autorzy: Katarzyna Brejwo, Rafał Grzenia, Julia Jurgens, Eva Lene Lorzer, Jędrzej Morawiecki, Katarzyna Moskalewicz, Aneta Prymaka-Oniszk, Kaja Puto, Aliona Szabunia, Ziemowit Szczerek, Agnieszka Wójcińska

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2019
Liczba stron: 192
Tłumacz: Alicja Rosenau, Agnieszka Sowińska
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 7/10

 

Ten reportaż trafił na mój czytnik niedługo po wydaniu, ale musiał chwilę na swoją kolej poczekać. Dopiero kilka dni temu, na fali wiadomości dotyczących wydarzeń na Białorusi, ten ebook wpadł mi w oczy, więc niewiele myśląc rozpoczęłam lekturę.

Ojczyzna dobrej jakości to zbiór 11 reportaży pod redakcją Małgorzaty Nocuń. Każdy z nich porusza nieco inne zagadnienie i kto inny jest jego autorem. Dzięki temu jest naprawdę różnorodnie i moim zdaniem każdy znajdzie tutaj jakiś wyjątkowo interesujący fragment! Niektórzy twierdzą, że przez to zbiór nie tworzy całości, ale ja widzę to tak, że zbiór reportaży o Białorusi powinien opowiadać o Białorusi, a ten robi to. Oczywiście reportaże nie są sobie jakościowo równe i chociaż wszystkie, co do jednego, poruszają interesujące tematy, to faktycznie część jest jak dla mnie odrobinę przegadana, ale to są już bardzo indywidualne oceny.

Według mnie, Ojczyzna dobrej jakości była dobrą lekturą na bardzo wstępne poznanie Białorusi, dla ludzi takich jak ja. Nie zamierzam Was oszukiwać - o tym kraju wiem naprawdę bardzo niewiele. W zasadzie Białoruś była mi znana głównie z zagadnień powiązanych z polityką, więc jestem bardzo zadowolona, że w tej książce nie było jej aż tak wiele. Choć oczywiście nie może być tak, że polityki nie ma wcale, bo temat reportaży jest z nią nierozerwalnie połączony. 

Dla osoby z zewnątrz Białoruś to świat trudny do ogarnięcia umysłem.
Kraj ten jest pełen sprzeczności.
Protesty są zakazane, ale nikt, kto publicznie krytykuje rząd, nie musi z lękiem rozglądać się na boki.
Wolność wypowiedzi jest ograniczona, ale w Mińsku w dniach 13-16 grudnia mógł się odbyć międzynarodowy festiwal filmów dokumentalnych poświęconych prawom człowieka. 

wtorek, 16 czerwca 2020

Książkowe pokusy #1

Idzie nowe... ;)

Od pewnego czasu kiełkował w mojej głowie nowy pomysł na cykl postów. Tym razem chciałabym raz w miesiącu przedstawiać Wam kilka książek (pewnie zwykle 5), które chciałabym przeczytać. Główny zamysł jest taki, aby tematyka była szeroka i żeby nie były to tylko nowości. Nie muszę się martwić brakiem materiału, bo mam setki książek, które chcę przeczytać. :D Nie sądzę bym musiała się też niepokoić, że będę monotonna - myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie!

Zatem rozsiądźcie się i zapraszam Was na 5 książek/cykli, które naprawdę chcę przeczytać!

wtorek, 11 września 2018

„Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę" Lawrence Wright


Tytuł: Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę
 

Autor: Lawrence Wright

Seria: Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2018
Liczba stron: 640
Tłumacz: Agnieszka Wilga
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 10/10




Dzisiaj siedemnasta rocznica zamachów z 11.09.2001 roku kiedy to życie straciło prawie 3tys. ludzi. To był dzień, który pamiętam bardzo dobrze, choć miałam zaledwie dziewięć lat. Już wtedy skala tego wydarzenia wydawała się nie do opisania, a po latach kolejnych doświadczeń od brutalnej wojny z terroryzmem i kolejnych zamachów po powstanie Państwa Islamskiego widzimy, że tamten dzień był swego rodzaju przełomem. 

Po czasie ten motyw w kulturze wciąż bardzo mnie interesuje. Szczególnie ciekawi mnie to jak odbierają i przeżywają go osoby na tyle młode, że tragedii z 11 września pamiętać nie mogą oraz osoby, które nie straciły w tym wydarzeniu nikogo bliskiego, ale odczuwają, że ta tragedia ich dotknęła. W tym kontekście wydaje mi się, że w literaturze jest szczególna przestrzeń na takie odczucia, współodczucia itd. Dlatego gdy tylko kilka miesięcy temu wydano Wyniosłe wieże, od razu sięgnęłam po nie z wielkim zainteresowaniem i właśnie dzisiaj, w tym szczególnym dniu, chciałabym się z Wami podzielić moją opinią i wnioskami z tej książki.

wtorek, 20 marca 2018

„Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim", Jon Krakauer

Tytuł: Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim

Autor: Jon Krakauer
  
Seria: Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2018
Liczba stron: 432
Tłumacz: Stanisław Tekieli
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 10/10



Takie książki nie zdarzają się często. W zasadzie należy powiedzieć sobie wprost - zdarzają się bardzo rzadko, za to zostawiają w czytelniku ślad na bardzo długo. Tak jak książki Houellebecqa, wspaniałego choć ponurego futurysty, zostają w czytelniku i nie odchodzą latami, przypominając o sobie boleśnie kiedy jego wizje gdzieś się zazębiają z rzeczywistością, tak książki niektórych pisarzy literatury faktu odbijają się echem w naszych myślach, gdy temat reportażu pojawia się gdzieś w naszym otoczeniu.
A gwałt pojawia się bardzo często.

Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim to książka o gwałtach do których dochodziło w latach 2010 - 2012 w uniwersyteckim miasteczku Missoula, w stanie Montana, których ściganie obiło się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych. Historia, którą opowiada Jon Krakauer to nie tylko drastyczne choć opowiedziane spokojnie opisy wydarzeń, ale to także opowieść o tym jak ofiary postanowiły walczyć o sprawiedliwość i jaką musiały ponieść za to cenę choć nie powinny. To także opis tego jak często gwałt jest postrzegany stereotypowo, a gwałciciel wcale nie zdaje sobie sprawy, że to co zrobił to nie wykroczenie polegające na wykorzystaniu nieprzytomnej koleżanki, ale poważne przestępstwo, które zostawia trwały ślad w psychice ofiary. Czy sprawiedliwość rzeczywiście zawsze zwycięża? Czy prawo chroni ofiarę? Czy FBI słusznie zainteresowało się małą Missoulą? 
Najtrudniejsze pytanie, które zadałam sobie podczas czytania tej książki brzmiało: Czy to możliwe, czy to jest prawda? Z bólem musiałam odpowiedzieć, że tak. To jest prawdą. Tak wygląda rzeczywistość, ale medium takie jak książka Jona Krakauera mają moc jej zmieniania!

wtorek, 20 czerwca 2017

„Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów” Albert Jawłowski


Tytuł: Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów

Autor: Albert Jawłowski
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2016
Liczba stron: 296
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 3/10





Kultury i religie interesują mnie odkąd pamiętam. Z ciekawością poznaję i pochłania hinduizm, szamanizm, protestantyzm, katolicyzm, buddyzm, islam, prawosławie, mitologie i pradawne wierzenia. Mam nadzieję, że nikt się takim zestawieniem nie obraził, jest to zdanie złożone z czysto naukowych pobudek. Religii jest wiele i wszystkie są niezwykle ciekawe, mają niemały wpływ na kultury i społeczeństwa.

XII Pandito Chambo Lama Itigełow to niezwykle ciekawa osobistość zarówno z punktu widzenia religijnego jak i naukowego. Mało kto bowiem wie, że w Buriacji, jednym z obszarów Rosji w okolicy Bajkału i Ułan Ude, jest obszar, na którym króluje buddyzm. Gdybyśmy mieli być szczerzy – w Rosji w ogóle buddyzm ma się świetnie, w dodatku buddyzm wielu dróg. Jednak Buriacja to wyjątkowe miejsce, w którym buddyzm linii Gelug ewoluował i dziś jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju. I właśnie w tym miejscu, w 1927 roku XII Pandito Chambo Lama Itigełow zapadł w swoją ostatnią medytację. Został pochowany, a kiedy wiele lat później go wykopano, okazało się, że trwa w pozycji medytacyjnej po dziś dzień. Jego ciało jest świetnie zachowane, nie zostało zmumifikowane ponieważ nie jest sztywne, skóra pozostaje elastyczna. Po wyciągnięciu go z ziemii mówiono, że nie ma mowy, procesy gnilne zaczną się już za chwilę. Minął tydzień. Zmniejszyła się nieco waga ciała, mięśnie usztywniły i... nic więcej. Badania naukowe przyniosły zaskakujące rezultaty - pobrane próbki były identyczne jak u żyjących. Minęły lata, a lama wciąż siedzi i medytuje. Ten temat autor porusza jednak dopiero na 200 stronie, wcześniej opowiadając historię buddyzmu w Buriacji, którą definitywnie uważa za grubymi nićmi szytą, pełną niegodziwości, oszustw, niecnych uczynków, bo lamowie są ludźmi, którzy jak ludzie się zachowują.

sobota, 3 czerwca 2017

„Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole” Aleksandra Szyłło



Tytuł: Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole

Autor: Aleksandra Szyłło
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 9/10




Kiedy tylko zobaczyłam Godzinę wychowawczą byłam pewna, że muszę tę książkę przeczytać. Od lat nie widziałam ciekawej, merytorycznej dyskusji o polskiej szkole, dyskusji pozbawionej polityki, przerzucania odpowiedzialności czy mówienia „bo stare pomysły to sprawdzone pomysły”. Mierzi mnie strasznie mówienie, że „skoro ja przeżyłem, to i oni przeżyją” chociaż fanką bezstresowego wychowania nie jestem. Ale powiedzmy sobie wprost – polska szkoła potrzebuje reform. A to co się z nią dzieje od lat z takimi reformami nie ma nic wspólnego.

O szkole najczęściej wypowiadają się osoby, które niewiele ze szkołą mają wspólnego. To taka polityczna gra, że wszyscy jesteśmy dorośli i wiemy lepiej co będzie dobre, a co złe. Tymczasem właściwe zmiany wymagałyby cofnięcia się pamięcią do czasów szkolnych. Czasów kiedy chodziliśmy na fizykę i denerwowaliśmy się, bo pani oczekiwała od nas czegoś czego nie przerabialiśmy na matmie. W efekcie strasznie długo siedzieliśmy nad pracą domową, a efekty i tak były mierne. Albo kiedy tak szybko przerabialiśmy lektury, że zanim skończyliśmy czytać nasza polonistka już nam spoilerowała zakończenie.

Jeśli pamiętacie tego typu historie, to macie zapewne kilka pomysłów na to co zmiana przynieść powinna. Godzina wychowawcza to książka, w której toczy się rozmowa o szkole, o tym jaka szkoła była, jaka być powinna, jacy są uczniowie, czego dzieciaki potrzebują, co przez lata było im odmawiane.

Miałam zaszczyt poznać kilka osób spośród przedstawionych w książce. Miałam przyjemność ukończyć dwie ze wspomnianych szkół. Szkoła, jej uczniowie i ich funkcjonowanie interesuje mnie od dawna. Jako że mam styczność z dużą grupą młodzieży, z większymi i mniejszymi problemami, sama mam bardzo wiele refleksji o moim toku nauczania, to nie będę ukrywać – wysoko postawiłam poprzeczkę Godzinie wychowawczej. I mogę Wam powiedzieć, że było warto.

wtorek, 23 maja 2017

„Siedemnaście zwierząt” Robert Pucek


Tytuł: Siedemnaście zwierząt

Autor: Robert Pucek
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 10/10


Wiele ostatnio dzieje się na rynku wydawniczym dla biologii. Popularyzowana w piękny literacki sposób, ozdabiana cudownymi ilustracjami i zdjęciami – można stracić dla niej głowę, nie sądzicie? Jednak w gąszczu tych niezwykłych książek trudno wyłapać wszystkie najcenniejsze pozycje. Dzisiaj wskażę Wam książkę wyjątkową, która umknęła by wielu z Was. Jest mała, krótka i w miękkiej oprawie, nie ma nawet pięknych rysunków (oprócz okładkowego wieloryba). Jest niepozorna. Ale to złudzenie, bo Siedemnaście zwierząt kryje niezwykle piękną zawartość.

Pan Robert Pucek mieszka w lesie i na co dzień obcuje z naturą. Opowiada nam o tym na kartach tej książki. Każdy rozdział jest poświęcony jednemu zwierzęciu i opowieści o konotacjach biologicznych, literackich, filozoficznych. Nie są to jednak spostrzeżenia bagatelne, nie obawia się nawiązywać zarówno do arcydzieł jak i pisarzy mniej znanych, sięga do wszystkiego od porównań mitycznych, przez pisarzy powszechnie każdemu z nas znanych jak Nabokov, Umberto Eco, są nawiązania religijne jak np. do lamy Drukpy Kunley'a, są nawet nawiązania do naukowców takich jak Darwin, Kepler czy Polska Akademia Nauk. Są i wspomniani poeci na przykład Edgar Allan Poe, ale również Herbert czy Petrarka. A uwierzcie mi na słowo, że to tylko kropla w morzu nazwisk.