Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołanie kukułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołanie kukułki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2024

Cena sławy czyli „Wołanie kukułki" Roberta Galbraitha


Tytuł: Wołanie kukułki

 
Autor: Robert Galbraith

Cykl: Cormoran Strike
Tom: 1
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2013
Liczba stron: 456
Tłumacz: Anna Gralak
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7/10




Kiedy znajomi namawiali mnie żebym sięgnęła po książki Roberta Galbraitha czyli J.K. Rowling pod pseudonimem, nie byłam do tego pomysłu przekonana. Harry Potter, ze wszystkimi zaletami i wadami tych książek, miał przeogromny wpływ na moje życie i chociaż odróżniam dzieło od autora to byłoby mi trudno zaakceptować gdyby kolejna książka pani Rowling, nawet z innego cyklu, całkowicie zawiodła moje oczekiwania. Nie byłam gotowa na takie rozczarowanie i z tego powodu od wielu lat konsekwentnie odmawiałam czytania o Cormoranie Strike'u. Mijały lata i dziś cykl ma już siedem tomów, a ja wciąż bym nie usiadła do lektury gdyby nie to, że dosłownie mi ją przyniesiono do domu. Przez kilka miesięcy Wołanie kukułki zerkało na mnie z moich książkowych wież i w końcu się poddałam.

Rozpoczynając tę lekturę trzeba pamiętać, że to nie tylko kryminał, ale również pierwszy tom wielotomowego cyklu. Dlatego na tych 456 stronach nie tylko śledzimy przebieg dochodzenia w sprawie supermodelki Luli Landry, ale także poznajemy głównych bohaterów - Cormorana Strike'a, weterana wojennego i prywatnego detektywa, który znajduje się na życiowym zakręcie oraz Robin Ellacott, którą zbieg okoliczności sadza za biurko jego asystentki. Dla Strike'a sprawa Landry to szansa na odbicie się od dna i zarobek, tymczasem dla panny Ellacott praca w agencji detektywistycznej to spełnienie marzeń. Te dwa nie do końca spójne cele będą im utrudniać wzajemne porozumienie, a czeka ich wiele wyzwań. Równocześnie prowadzona przez nich sprawa Luli to więcej pytań niż odpowiedzi, mnóstwo kłamstw i niedopowiedzeń, demaskacja prawdziwej ceny życia na świeczniku.

Mejle Luli Landry uświadomiły mu - raczej jego trzewiom niż mózgowi - coś, czego nie zdołały uświadomić liczne zdjęcia: że na tamtej zaśnieżonej londyńskiej ulicy w zderzeniu z ziemią zginęła prawdziwa żywa śmiejąca się i płacząca istota. Przewracając strony kartoteki, Strike miał nadzieję, że zauważy przemykający cień mordercy, a zamiast tego ukazał mu się duch samej Luli spoglądający na niego - jak niektóre ofiary brutalnych przestępstw - zza resztek swojego przerwanego życia.