Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 maja 2025

„Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne" Mikołaj Grynberg



Tytuł: Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne

Autor: Mikołaj Grynberg

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2014
Liczba stron: 304
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 9+/10


Od dawna szykowałam się do przeczytania dwóch książek o tematyce, po którą sięgam bardzo rzadko czyli obozową i było to Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne Mikołaja Grynberga oraz Pasażerkę Zofii Posmysz. Był to plan, który wiedziałam, że prędzej czy później zrealizuję, ale uznałam, że kluczowe jest to żebym na tę lekturę była tak uniwersalnie gotowa. W końcu ten czas przyszedł, na czytniku miałam pierwszą z nich czyli Oskarżam Auschwitz i z otwartym umysłem, ale jednocześnie spodziewając się wielu okrucieństw i okropności, rozpoczęłam lekturę.

Mama nigdy mnie nie dotykała. Ona w czasie Holokaustu umarła w środku.

Tymczasem ze sporym zaskoczeniem odkryłam, że książka Mikołaja Grynberga jest zupełnie inna. Dotyka tematu Zagłady przez pryzmat kolejnych pokoleń czyli dzieci i wnuków uczestników Ocalałych, którzy przeżyli ten koszmar na jawie. Tak się złożyło, że już wcześniej miałam styczność z takim podejściem do dyskusji, ale uważam, że dla wielu będzie to bardzo nowa perspektywa. Równocześnie fakt, że Mikołaj Grynberg spisał ją w formie rozmów sprawia, że ta nowa optyka jest też wyjątkowo szeroka, bowiem ilu rozmówców tyle opinii. Oczywiście pojawiały się elementy wspólne (co jest dosyć oczywiste skoro książka miała konkretny temat przewodni), ale każda osoba miała coś interesującego do dodania, coś czego wcześniej "tu" nie było. 

Wszyscy myślą, że wyzwolenie to szczęście. Mają rację, ale wyzwolenie to też moment, kiedy się orientujesz, że jesteś sam i że nie ma już twojego świata. Nie ma nic i nikogo. Koniec. A ty żyjesz. W czasie wojny żyjesz nadzieją, a potem... już nie ma na co mieć nadziei.

wtorek, 10 września 2024

Zamach, o którym wielu już zapomniało czyli „Madryt 11 marca" Zuzanny Jakubowskiej


Tytuł: Madryt 11 marca


Autor: Zuzanna Jakubowska


Wydawnictwo: Dialog
Data wydania: 2004
Liczba stron: 224
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10

 




Wszyscy pamiętamy o zamachach z 11 września 2001, jednak mało kto z nas pamięta o tych, które wydarzyły się trzy lata później. Tak się składa, że 11 marca 2024 minęło 20 lat od zamachów w Madrycie, w których zginęło niemal 200 osób, a liczba rannych oscylowała wokół 2000. W dodatku te liczby są tak niskie tylko przez przypadek i "szczęście" - ostatecznie bowiem wybuchło "tylko" 10 z 13 bomb, a do tego nie do końca w "odpowiednim" dla zamachowców momencie. Mimo to trzeba pamiętać, że zamachy w Madrycie to najbardziej krwawy zamach terrorystyczny w Europie od czasu ataku na samolot linii Pan Am nad Lockerbie w 1988. Skala tej tragedii była ogromna, a przecież miało być jeszcze gorzej. 

Tymczasem w Polsce o tym wydarzeniu pamięta niewielu, a niesłusznie. Nie chcę robić wyliczanki na tragedie, ale gdyby ograniczyć się do liczb, to w zamachach 11 września zginęło 6 Polaków, a w tych w Hiszpanii 4. Patrząc na tę statystykę widać, że różnica w niej jest niewielka, a jednak przeogromna dla naszej świadomości na temat aktów terroru. Dziwi mnie to tym bardziej, że na początku XXI wieku przeprowadzenie podobnego do WTC zamachu w Polsce byłoby po prostu niemożliwe - nie mieliśmy ani takich środków, ani budynków, ale atak na kolej? To coś co był i jest aż do bólu wyobrażalne. Jednak mimo to, o tym wydarzeniu w Polsce nie wspomina się niemal wcale. Znalezienie książek czy filmów, które ten temat poruszają jest praktycznie niemożliwe. Dlatego książka Zuzanny Jakubowskiej, polskiej autorki, specjalistki w temacie „nacjonalizmu i terroryzmu baskijskiego" jest tak unikatowa i równocześnie robi tak wielkie wrażenie.

wtorek, 20 sierpnia 2024

Walka domowa czyli „Śmiertelnie ciche miasto" Muronga Xuecuna


Tytuł: Śmiertelnie ciche miasto
 
Autor: Murong Xuecun

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2024
Liczba stron: 320
Tłumacz: Hanna Pustuła-Lewicka
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 6/10




Wyobrażam sobie, że o tym jak pandemia wyglądała w Chinach można byłoby napisać regały książek i to zarówno z literatury faktu, jak i analiz społecznych czy medycznych. Dlatego takich książek jak Śmiertelnie ciche miasto nie tylko się spodziewałam, ale wręcz ich oczekiwałam, a lektura "od wewnątrz" wydawała mi się tym, na co czekało naprawdę wielu. Atutem było dla mnie także chińskie pochodzenie autora, które jak sądziłam, pozwoli mu znacznie lepiej oddać rzeczywistość, która jest codziennością Chińczyków. To sprawiło, że książka pana Xuecuna wskoczyła na mój czytnik zaraz po premierze!

Reportaż Muronga Xuecuna to zbiór historii mieszkańców Wuhanu z pierwszych miesięcy pandemii. Opowieści mają elementy wspólne, ale wbrew pozorom są bardzo różnorodne. Autor bezlitośnie pokazuje to jak dziesięciolecia opresji i propagandy wdrukowały się w umysły Chińczyków i nie waha się wskazywać, że nawet to co wydawałoby się oczywiste przy walce ze śmiertelnie niebezpieczną chorobą, tutaj takie wcale nie jest. To książka wypełniona dramatem, ale i sprzecznościami, pragnieniem walki w jasnej sytuacji zagrożenia życia i ogromnym strachem przed konsekwencjami, które są nieuniknione. Czuję się przekonana o apokaliptycznym nastroju panującym w Wuhan od końca 2019, który rewelacyjnie przedstawił pan Xuecun.

Nie­któ­re rany szyb­ko się goją, inne po­trze­bu­ją wię­cej czasu, jesz­cze inne nie za­go­ją się nigdy.

sobota, 6 lipca 2024

Pytania bez odpowiedzi czyli „Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają" Szymona J. Wróbla



Tytuł: Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają

Autor: Szymon J. Wróbel


Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 2024
Liczba stron: 320
Kategoria: Reportaż
Ocena: 8/10 




Pomimo że szczęśliwie nigdy nie musiałam nikogo poszukiwać ani być poszukiwaną, to temat zaginięć od zawsze wzbudzał we mnie szczególne uczucia. Może to dlatego, że wychowałam się na "Bez śladu"? Może to kwestia ściskających za serce poszukiwań tak wielu osób? Trudno mi jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, ale jednego jestem pewna - jest to dla mnie ważne zagadnienie, które zgłębiam ze szczerym zainteresowaniem.

Jednak im więcej informacji na ten temat szukam, tym wyraźniej widzę, że chociaż temat zaginięć jest tak istotny, to poruszany jest niezwykle rzadko. Zbyt rzadko jak na to, jak dotkliwie rani tych, których ten dramat spotkał. Większość z nas nie wiedziałaby co w takiej sytuacji zrobić - do kogo dzwonić i z czym, czego pilnować, kogo powiadomić, jak się zachować. Trudno się temu dziwić, skoro nikt na żadnym etapie nas tego nie nauczył. Jeśli już zaginięcie pojawia się w nagłówkach to przeważnie za sprawą szczególnie medialnych spraw (jak te dotyczące Iwony Wieczorek, Iwony Cygan czy Madeline McCann) i jest to raczej pogoń za sensacją niż rozsądna rozmowa. W rezultacie więcej w tym paniki, histerii i nakręcania niż realnej wiedzy o temacie czy budowania zaufania do służb, państwa i wszelkich instytucji, które mogłyby się takim problemem zająć. Jedyny moment kiedy faktycznie możemy się czegoś dowiedzieć to ten, kiedy na plaży ginie dziecko, ale mam wrażenie, że więcej w tym oddolnego działania WOPRu niż realnej edukacji państwowej.

To wszystko sprawia, że wobec książki Szymona J. Wróbla nabrałam sporych oczekiwań. Co ważne - książka większość moich oczekiwań spełniła i w ten sposób stała się chyba pierwszą tego typu polską publikacją, którą faktycznie można i trzeba polecać.

Tak jak sugeruje tytuł - Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają - książka jest dwuczęściowa. Pierwsza część skupia się na opowieściach rodzin osób zaginionych i dotyczą historii starszych, ale także tych nowszych. Co ważne, autor nie stawiał na te zaginięcia najbardziej nagłośnione przez swoją szokującą lub sensacyjną naturę. Wydaje mi się, że dzięki temu książka nabrała takiej "sąsiedzkiej" natury, odczucia, że to mogłoby spotkać każdego z nas. Niektóre opowieści są bez zakończenia, inne je mają, ale często nie wiadomo jak do tego finału doszło. Najprawdopodobniej pytania o tę drogę pozostaną już bez odpowiedzi i z tym też trzeba umieć żyć. Druga to opowieść bardziej techniczna, bo dotyczy przebiegu poszukiwań. Obie te części są ze sobą zrośnięte, bo jak jest zaginięcie, to zwykle jest też jakaś forma poszukiwań. Warto zwrócić również uwagę na przedmowę, która doskonale odzwierciedla to, dlaczego taka książka jak Zawieszeni jest tak bardzo potrzebna. 

Śmierć, smutek, żałobę trzeba sobie jakoś wytłumaczyć, starać się jakoś ją przeżyć, 
rozgryźć w sobie, wtedy nabiera naturalnego biegu.

niedziela, 7 kwietnia 2024

Bo góry to nie zabawa czyli „TOPR. Żeby inni mogli przeżyć" Beaty Sabały-Zielińskiej


Tytuł: TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

Autor: Beata Sabała-Zielińska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2018
Liczba stron: 352
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10




Raz na kilka lat, wyłącznie zimą, zachciewa mi się prawdziwej książki o górach. Mocnej, zaśnieżonej literatury faktu. Jakiś czas temu padło na Broad Peak. Niebo i piekło Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego i to była fenomenalna lektura. Ona zainspirowała mnie do kolejnej, a mianowicie rewelacyjnej Tragedii na Przełęczy Diatłowa Alice Lugen, która trzymała mnie w sporych emocjach do samego końca. Tym razem wybrałam coś zdecydowanie bardziej edukacyjnego (gdy chodzi o góry jestem kompletną laiczką), a mianowicie TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beaty Sabały-Zielińskiej. 

Ta książka to dosyć długa i rozbudowana historia samego TOPR-u oraz zachodzących w nim rewolucji (zarówno metodycznych, koncepcyjnych, jak i sprzętowych). Pani Sabała-Zielińska opowiada trochę też o konkretnych ludziach i zdradza nam tajniki niejednej tatrzańskiej akcji ratunkowej. Całość jest utrzymana w tonacji edukacyjno-dyskusyjnej. 

„Nikt nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martw" - to zasada, która od wielu lat obowiązuje w ratownictwie i która uratowała dwudziestopięcioletnią Kasię wyciągniętą z lawiny w Świstówce.

wtorek, 16 stycznia 2024

Żałość służby zdrowia czyli „Polski SOR. Uwaga będzie bolało" Janka Świtały


Tytuł: Polski SOR. Uwaga będzie bolało


Autor: Janek Świtała


Wydawnictwo: MANDO
Data wydania: 2022
Liczba stron: 288
Kategoria: Reportaż
Ocena: 8/10


Od lat na rynku książki pojawia się coraz więcej pozycji okołomedycznych. Dawniej były to opisy ciekawych przypadków, historii medycyny (jak np. w książkach niezastąpionego Jürgena Thorwalda), potem fascynujące opowieści o jej rozwoju (takich jak chociażby Cesarz wszech chorób Siddharthy Mukherjeego albo Zarazki, geny, a cywilizacja Davida P. Clarka), aż dotarliśmy do punktu, w którym możemy przeczytać o stanie samej służby zdrowia. O tej która była wczoraj, jest dzisiaj i będzie jutro. 
W ostatnim czasie furorę zrobiły książki Adama Kaya czy Czarna owca medycyny Jeffrey'a A. Liebermana, a na polskim rynku zainteresowanie wzbudzili chociażby Paweł Reszka i jego Mali Bogowie albo Marianna Fijewska i jej Tajemnice pielęgniarek. Kolejne książki o tej tematyce były tylko kwestią czasu, ale ta konkretna zaintrygowała mnie od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze ze względu na autora, którego wpisy w mediach społecznościowych kilkukrotnie do mnie trafiły i uważałam je za bardzo celne, po drugie ze względu na bardzo, bardzo trudny temat - polski SOR i ratownictwo medyczne. I chociaż podczas pandemii opinie o tych dwóch miejscach bardzo się poprawiły, to wiedziałam, że ta książka u czytelników wywoła masę emocji. Prywatnie byłam ciekawa czy przeczytam w niej prawdę - znam zawody medyczne od podszewki, więc trochę się orientuję jak to wygląda, a Janek Świtała w swoich wpisach w mediach społecznościowych wydawał mi się niezwykle szczery, więc postanowiłam, że podejmę to wyzwanie. 

W mojej ocenie to co czytamy w książce to brudna codzienność ratownika i pracownika SOR. Nie jest to przyjemna lektura - pełno w niej smutnych spostrzeżeń (które zresztą dla większości z nas są tajemnicą poliszynela), słodko-gorzkich chwil, niewyobrażalnych wyzwań, a to wszystko jest okraszone typowym dla autora czarnym humorem. Przy okazji Janek Świtała przemyca również kilka ważnych informacji, które winny być powtarzane do znudzenia, bo te rzeczy mogą któregoś dnia uratować nas lub naszych bliskich - o reanimacji, o AED i o powielanych na ten temat mitach. 

System wali się z minuty na minutę coraz bardziej. Im dalej w las, tym większe zmęczenie materiału odczuwaliśmy, wszyscy byliśmy już po niezłych przejściach. Nie chcę udawać nieustraszonego frontowca, ale po kilku falach takiego syfu boisz się mniej i widzisz, że nie ma w dyskursie publicznym żadnej merytoryki - tylko polityka i emocje, a one nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Teraz mamy narrację prodystansową - nikogo nie dziwią kolejne zera przy liczbach zgonów, a przecież kilka pierwszych przypadków śmiertelnych przeżywał cały naród. Dwieście tysięcy osób poszło do piachu, a my żyjemy jak gdyby nigdy nic.

wtorek, 12 grudnia 2023

Pieszy - sport ekstremalny czyli „Wszyscy tak jeżdżą" Bartosza Józefiaka


Tytuł: Wszyscy tak jeżdżą


Autor: Bartosz Józefiak


Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2023
Liczba stron: 392
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 8/10


Codzienne podróżowanie po Warszawie ma swoje wady i zalety. Z jednej strony mam do dyspozycji rozbudowaną sieć komunikacji miejskiej - są autobusy, tramwaje, kolej podmiejska skm, km, wkd, mamy do dyspozycji metro, rowery miejskie... Wiele jest też dróg zarówno dla samochodów, jak i tych rowerowych. Czasami mam wrażenie, że nieco mniej jest chodników, zwłaszcza takich, na których mogą się wyminąć pieszy i rodzic z wózkiem, ale nie będę wybrzydzać. Jednak z drugiej strony w Warszawie wszyscy nieustannie się spieszą - piesi nie mogą przejść tych pięciu kroków to zebry albo podnieść głowy znad telefonu, rowerzyści nie zwracają uwagi na to, że ich ścieżki przecinają się z chodnikami i niejednokrotnie wymuszają pierwszeństwo pojawiając się znikąd na pasach (bez ścieżki), elektryczne hulajnogi przeciskają się pomiędzy pieszymi gnając na złamanie karku... Jednak chociaż zderzenie rowerzysty, pieszego i hulajnogi jest zawsze bolesne, a niekiedy tragiczne w skutkach, to największą przewagę mają kierowcy. Pieszy, rowerzysta i hulajnoga mają zerowe szanse w spotkaniu z pędzącym autem, busem, autobusem czy ciężarówką. 

Każdego dnia przemieszczam się po stolicy, najczęściej jako piesza, ale często jestem również pasażerką auta. Co prawda mam prawo jazdy, ale nie mam swojego samochodu. Jako osoba, która już miała na swoim koncie bycie potrąconą jestem na ulicy bardzo ostrożna. Mimo to, co najmniej 4-5 razy w miesiącu jestem o włos od potrącenia. W lipcu miałam tydzień kiedy aż cztery razy byłam uczestniczką niebezpiecznej sytuacji drogowej. W ciągu jednego dnia rano auto wtargnęło na pasy trzypasmówki w trakcie zielonego światła. Kierowca zamiast przeprosić zezwał pieszych i pojechał dalej nie zwracając uwagi czy nikomu nic się nie stało. Piesi nie są zaskoczeni, jest dla nich oczywiste, że powinni byli odskoczyć, niemal przepraszają. Tego samego dnia wieczorem przechodziłam przez pasy, auto skręcało. Ciepło lusterka poczułam na plecach, a powiew powietrza na gołych piętach w sandałach. Nie byłam zdziwiona, przyspieszyłam kroku, bo pomyślałam, że dzisiaj nie dopisuje mi szczęście. Kiedy jestem pasażerką auta niejednokrotnie zaliczyłam mikrozawał kiedy ktoś wyprzedzał "na trzeciego" i ledwie uciekł albo kiedy jechałam z naprzeciwka i ten wyprzedzający "leciał na czołówkę". Ile to razy na autostradzie mijały mnie auta niemożliwie rozpędzone, "siedziały na zderzaku", mrugały długimi światłami. Będąc użytkowniczką dróg wszelakich niejednokrotnie czuję strach, on jest wręcz integralną częścią poruszania się. Boję się tych pijanych, tych zatopionych w pisaniu smsów, tych przysypiających za kierownicą albo chcących się pościgać. Wszystko to już widziałam i wiem, że to może zabić. Nie ich, tylko mnie. 

Prawdopodobieństwo, że zginiecie w wypadku drogowym, 
jest największe w słoneczny sierpniowy piątek między 16.00 a 17.00. 
Tak pokazują statystyki.

sobota, 9 września 2023

A jednak odwracamy oczy czyli „Jezus umarł w Polsce" Mikołaja Grynberga



Tytuł: Jezus umarł w Polsce


Autor: Mikołaj Grynberg

Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2023
Liczba stron: 320
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10





Od dawna zbierałam się by poznać twórczość Mikołaja Grynberga. Rzeczywistość poukładała się w taki sposób, że zaczęłam tę przygodę z chyba najmniej typową dla tego autora książką czyli Jezus umarł w Polsce. Autor, psycholog, pisarz i fotograf, znany jest z książek dotyczących tematyki żydowskiej, a przede wszystkim Holocaustu, zwłaszcza w kontekście akceptacji swojej tożsamości oraz dziedziczonej traumy. Jednak tym razem pan Grynberg postanawia spisać wywiady z osobami, które dotyka kryzys na naszej wschodniej granicy. Przede wszystkim są to historie osób, które pomagają lub pomagały, ale pojawiają się także dwie krótkie rozmowy ze Strażnikami Granicznymi. Jest to opowieść o niesieniu pomocy, ale również o cenie pomagania, o podwójnych standardach, o strachu i o przemocy wobec drugiego człowieka, którą usprawiedliwia się polityką. 

Mikołaj Grynberg nikomu nie mówi jak ma żyć, postrzegać to co dzieje się na granicy, oceniać straż graniczną, ludzi przyjmujących uchodźców czy wspierające temat organizacje. To książka, która przekazuje nam informacje, przez co nie możemy już dłużej mówić, że nie wiemy co tam się dzieje. To ten kamyk w bucie, który nas obciera żeby nie zrobiło nam się zbyt wygodnie w naszej bańce. Oto prawda, i ona nie jest zbyt ładna. Tematyka książki jest tak ciężka jak to tylko możliwe, ale forma niewyobrażalnie lekka. Przez tę pozycję dosłownie człowiek płynie, a jednocześnie ma bolesną świadomość tego, że to nie oznacza, że same rozmowy poruszają błache tematy. Prawdę mówiąc, większość z tych historii nie była dla mnie zaskakująca, ale doceniam to, że ktoś podjął pracę, aby to spisać i pozostawić przyszłym pokoleniom. Pandemia, wojna w Ukrainie czy kryzys na białoruskiej granicy, to wszystko są wydarzenia bardzo istotne dla współczesnej historii naszego kraju i odgrywają one ogromną rolę w tym jak kształtują się nasze postawy społeczne czy polityczne. To, że Mikołaj Grynberg, doskonały twórca literatury non fiction, podjął się tego tematu, dodało książce wartości. Nie można mówić o zbijaniu kapitału, o literackich nagrodach, o potrzebie kontrowersji czy zarobku - od samego początku wiadomo, że to nie taki pisarz. 

Ostatnio mieliśmy spotkanie, na którym doszliśmy do wniosku, że nie ma takiej opcji, żebyśmy powiedzieli: "dobra, mamy dość, przepraszamy, niech inni robią".
Nie umiemy udźwignąć takiej decyzji.

sobota, 4 lutego 2023

O równoległym świecie pseudonaukowym z przymrużeniem oka czyli „Światy równoległe" Łukasza Lamży


Tytuł: Światy równoległe

Autor: Łukasz Lamża

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2020
Liczba stron: 224
Kategoria: Reportaż, literatura popularnonaukowa
Ocena: 7/10





Przyznam szczerze, że do tej lektury zachęciły mnie negatywne komentarze w mediach społecznościowych - zagotowało się dość solidnie, a ja mam słabość do kontrowersyjnych książek o tematyce popularnonaukowej. Ostatecznie moim zdaniem Światy równoległe kontrowersyjne są w minimalnym stopniu. Odnoszę wrażenie, że ta pozycja wywołała tyle emocji raczej z powodu okresu, w którym została wydana, kiedy to przy okazji pandemii ponownie zaktywizowali się denialiści, niż z powodu jej treści. Autor faktycznie momentami z pewnych rzeczy sobie żartuje, bo książka jest napisana lekkim językiem, ale moim zdaniem nie robi tego w sposób obraźliwy czy szyderczy. Zresztą Łukasz Lamża już we wstępie zaznacza, że nie interesują go tzw. argumenty z autorytetu, ale merytoryczna dyskusja. Prawdą jest, że pola nie odda, ale robi to w sposób rozsądny, a nie na zasadzie "bo tak, a wy jesteście głupi".

Bierni, okazjonalni obserwatorzy jej [nauki - przyp. rec.] rozwoju mogą więc dojść do wniosku, że składa się ona z tymczasowych, kruchych konstrukcji, które są stale burzone i konstruowane na nowo, a dowolnie wariacka hipoteza może w ciągu najbliższych lat okazać się prawdą. Otóż nie. Rocznie publikuje się miliony artykułów naukowych (mniej więcej połowa z nich to teksty biologiczne i medyczne) i tylko w pojedynczych przypadkach ogłaszane są w nich wyniki naprawdę rewolucyjne. Reszta tylko wzmacnia lub pogłębia obecny stan wiedzy. 

wtorek, 17 stycznia 2023

Nas ktoś już ostrzegł czyli „Powiedzieli, żebym przyszła sama. Za linią dżihadu" Souad Mekhennet



Tytuł: Powiedzieli, żebym przyszła sama. Za linią dżihadu
 

Autor: Souad Mekhennet

Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2019
Liczba stron: 584
Tłumacz: Mateusz Gądek
Kategoria: Reportaż, literatura faktu
Ocena: 9/10



Ta książka przykuła moją uwagę od pierwszego wejrzenia. Gdy przeczytałam opis, to bez wahania dodałam ją na swoją listę i tylko czekałam na odpowiedni moment, aby nabyć ebooka w korzystnej cenie. Kto jest ze mną dłużej, ten wie, że tematyka islamu oraz terroryzmu żywo mnie interesuje. To jeden z tych tematów, który polaryzuje każdą rozmowę, zawsze wywołuje emocje i co najważniejsze - niemal każdy uważa się w nim za specjalistę. Dawno temu uznałam, że jeśli nic na dany temat nie wiem to się nie wypowiadam, ewentualnie szukam źródeł, które czegoś by mnie nauczyły. Tak było i tym razem - regularnie spotykałam się z osobami o ustalonych poglądach na te tematy, które jednak dosyć chętnie zarzucały mnie informacjami do których nie byłam w stanie się ustosunkować. Temat mnie zaintrygował i tak każdego roku udaje mi się przeczytać coś, dzięki czemu czuję się choć trochę lepiej z tematem obeznana. Tak było z Heretyczką Ayaan Hirsi Ali, z Uległością Michela Houellbecqa, Wyniosłych wieżach Lawrenca Wrighta i każdą z tych książek polecam. Od razu napiszę, żeby nie było nieporozumień, Powiedzieli, żebym przyszła sama. Za linią dżihadu Souad Mekhennet także będę z całego serca polecać.

wtorek, 25 października 2022

Ta książka pomoże Ci zrozumieć relacje pomiędzy Rosją i Ukrainą czyli „Ani żadnej wyspy. Rozmowy o Rosji i Ukrainie" Piotr Brysacz, Jędrzej Morawiecki

 

Tytuł: Ani żadnej wyspy. Rozmowy o Rosji i Ukrainie

Autor: Piotr Brysacz, Jędrzej Morawiecki

Wydawnictwo: Paśny Buriat
Data wydania: 2022
Liczba stron: 318
Kategoria: Reportaż, rozmowa
Ocena: 9/10





Kolejna książka z polecenia twitterowych przyjaciół i kolejny sukces!

Od samego początku wojny w Ukrainie miałam dosyć bolesną świadomość, że niewiele wiem zarówno o kulturze Ukrainy, jak również o samej relacji Rosji i Ukrainy. Ani żadnej wyspy wydawało mi się idealną odpowiedzią na moją drugą potrzebę.

W książce otrzymujemy zbiór rozmów z osobami, które bez problemu można nazwać specjalistami. Część z nich wiele lat spędziła w Rosji lub w Ukrainie obserwując mieszkańców i pisząc na ich temat kolejne reportaże, część jest naukowcami zgłębiającymi wiedzę o Rosji, Ukrainie, ich historii, zależnościach, relacjach. Wywiadów jest dwanaście, a wśród rozmówców są Krystyna Kurczab-Redlich, Wojciech Jagielski, Wacław Radziwinowicz, Wojciech Górecki, Paweł Reszka, Piotr Pogorzelski, Ziemowit Szczerek, Maciej Jastrzębski, Jacek Hugo-Bader, Andrzej de Lazari, Adam Daniel Rotfeld oraz Tadeusz Klimowicz. Ani żadnej wyspy tworzy doskonałą całość - niekiedy rozmówcy komentują swoje wzajemne wypowiedzi, odnoszą się do opracowań naukowych czy komentarzy specjalistów, niejednokrotnie dowodzą swojej ogromnej wiedzy, a jednocześnie zdrowej ostrożności. Na końcu jest załączony również esej - Witaj Bracie, pisać bardzo trudno Jędrzeja Morawieckiego.

Czasami mam wrażenie, że pisząc teraz o Rosji, prowadzę zapiski z domu obłąkanych. Ja już nawet nie mam siły drwić z tego, no ale drwina i satyra - tak jak i Mikołaja Gogola - to jedyny sposób opisywania rzeczywistości w tym kraju.

niedziela, 11 września 2022

Ku pamięci czyli „11 września. Dzień, w którym zatrzymał się świat" Mitchella Zuckoffa


Tytuł: 11 września. Dzień, w którym zatrzymał się świat

Autor: Mitchell Zuckoff

Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2021
Liczba stron: 720
Tłumacz: Paulina Surniak, Adrian Stachowski
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 8+/10

 

 

11 września to data, która wryła się w pamięć większości z nas. Nawet Ci którzy nie pamiętają co i gdzie wtedy robili, wiedzą, że jest to dzień, który zmienił świat. Po latach mam jednak wrażenie, że coraz mniej pamiętamy o historii, która wydarzyła się 21 lat temu, co może się okazać dla nas zgubne...

Po lekturze monumentalnych Wyniosłych wież. Al-Kaidy i ataku na Amerykę Lawrence'a Wrighta (koronkowa robota na najwyższym poziomie, przedstawiona na 640 stronach i brawurowo przetłumaczona przez Agnieszkę Wilgę) wiem, że nic lepszego na temat 11 września nie przeczytam, ale postanowiłam dać szansę książce, która w Polsce została wydana w związku z 20. rocznicą zamachów. Trzeba przyznać, że jest to kolejna potężna cegła - ponad 700 stron, ale przy tym ma ona ponad 900 przypisów, co zajmuje całkiem sporo końcowych stron. Podczas czytania miałam luźną refleksję, że takie książki w Polsce powstają niezwykle rzadko. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z drugą już pozycją na ten sam temat i napisaną z tak wielkim rozmachem. Jednak czy na ten sam dokładnie temat?

Cytował [historyk Ian W. Toll - przyp. aut.] Johna H. McGorana, marynarza z pechowego pancernika USS California: "Nie da się tego opowiedzieć jeśli tego nie przeżyłeś; jeśli zaś tam byłeś, słowa są zbędne"

wtorek, 18 stycznia 2022

Pierwsze spotkanie i od razu zakochanie czyli „Izrael już nie frunie" Pawła Smoleńskiego


Tytuł: Izrael już nie frunie
 

Autor: Paweł Smoleński

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2015
Liczba stron: 320
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 8.5/10

 

 

 

To była naprawdę długa przygoda! Chociaż Izrael już nie frunie ma 320 stron, to faktem jest, że czytałam ją od września połowy grudnia czyli niemal 4 miesiące. W międzyczasie przeplatałam ją innymi lekturami, ale raz za razem powracałam do kolejnych rozdziałów zafascynowana tym ile ciekawych rzeczy można powiedzieć nie tylko o samym państwie Izrael, ale również ludziach, polityce, kulturze, problemach, wzlotach i upadkach, o terenach spornych oraz oczywiście o Palestynie. Zachwyciło mnie to ile wiedzy przemycił autor, jak dużo otrzymałam zaskakujących informacji, pełnych emocji, bardzo subiektywnych. Ta książka to zbiór różnych głosów, które razem tworzą chór odpowiedzi na pytanie o to dlaczego Izrael już nie frunie, choć oczywiście wprost odpowiada na to jeden bohater.

(..)Naziści mordowali Żydów zgodnie ze swoim prawem. Nie myśleli, że to niemoralne. To jest analogia. Prawo bez moralności jest zbrodnią i bezprawiem.

niedziela, 28 marca 2021

Wyborczy zawrót głowy czyli „Cyrk polski" Dawida Krawczyka


 
Tytuł: Cyrk polski

Autor: Dawid Krawczyk

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2021
Liczba stron: 240
Kategoria: Reportaż, literatura faktu
Ocena: 6/10

 

 

 

Cyrk polski jest książką o tematyce politycznej, jednak nie aż tak tendencyjną jak wielu podejrzewa biorąc pod uwagę miejsce zatrudnienia autora. Dawid Krawczyk wyrusza w pogoń za jedną z najdziwniejszych kampanii wyborczych w politycznej historii Polski. Przedstawia nam po kolei, acz w telegraficznym skrócie, wybory do Parlamentu Europejskiego, do Sejmu i Senatu, a kończąc wyborami prezydenckimi z 2020 roku, które zapewne większość z nas wciąż ma jeszcze w pamięci. Mnie wciąż trudno o tym zapomnieć, bo to był prawdziwy kalejdoskop bardzo różnorodnych wydarzeń. Obraz, który się z tego wszystkiego wyłaniał był raczej niezbyt optymistyczny, ale rzeczywiście dosyć jarmarczny, a niekiedy również cyrkowy. Autor doskonale to rozumie, wie, że ta jarmarczność nie dotyczy tylko kiełbasy i śpiewu koła gospodyń domowych, ale również cynicznych zagrań i czczych obietnic polityków. Cyrk polega też na tym, że ludzie wiele rzeczy rozumieją, widzą i znają, wiedzą jak kampanie przebiegają, a i tak dają się wciągać w tę wyborczą grę.

Warto wiedzieć, że autor naprawdę chętnie oddaje głos zwykłym ludziom, chociaż nie stroni także od dosyć osobistych i niekiedy bezwzględnych (choć ciężko odmówić im trafności) ocen. Nie jest to mój ulubiony typ reportażu bezstronnego, bo autor dopuszcza również siebie do głosu, ale trudno odmówić mu racji, trudno też nie poczuć, że ten materiał bez pewnej puenty (niekoniecznie w postaci podanej wprost opinii) mógłby być trudny w odbiorze. 

To wszystko to jednak tylko dodatki do najważniejszego hasła: ZABIORĄ! Kto? Oni. Co zabiorą? „To co myśmy dali".

sobota, 6 lutego 2021

Emocje, marzenia i śmiertelne niebezpieczeństwo czyli „Broad peak. Niebo i piekło" Przemysława Wilczyńskiego i Bartka Dobrocha


Tytuł: Broad Peak. Niebo i piekło

Autor: Bartek Dobroch, Przemysław Wilczyński

Seria: Reporterska
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2014
Liczba stron: 432
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 9/10

 

 

Od lat obiecywałam sobie tę pozycję, ale miałam jedno małe marzenie - przeczytać pierwszą książkę okołogórską zimą, kiedy za oknem jest śnieg. Nie ukrywam, że gdy tylko zobaczyłam tego ebooka, wiedziałam, że to właśnie Broad Peak. Niebo i piekło będzie moją inicjacją w temacie. Wcześniej słyszałam i owszem o wspinaczach, o niektórych ich dokonaniach, ale nigdy do tematu nie zbliżyłam się tak, jak przy okazji tragedii na Broad Peak (zresztą autorzy potwierdzą moje wrażenie, że nic w tym dziwnego, skoro była to pierwsza tak bardzo medialnie nagłośniona historia). Oczywiście nawet wtedy czytałam wyłącznie artykuły ogólnopolskie, niespecjalistyczne, ale nie ukrywam, że historia nieustannie intrygowała mnie poziomem etycznym. Tyle, że w odróżnieniu od znawców tematu ja po prostu zastanawiałam się czy rzeczywiście mamy prawo oceniać postawę wspinaczy znajdujących się, co do czego chyba zgadzają się wszyscy, w tak skrajnie ekstremalnych warunkach. O ile nikt nikogo nie zadźgał i nie popchnął, to czy mamy prawo ferować wyrokami? Dziwiło mnie także jak wiele osób czuło się upoważnionych do dyskusji - od innych wspinaczy, przez różnego rodzaju specjalistów dziedzin okołosportowych, po ludzi, którzy o wspinaczce wiedzą tyle ile udało im się przeczytać na Wikipedii. Zastanawiały mnie dziesiątki hipotez - niektóre z nich mniej, inne bardziej absurdalne, część wzajemnie ze sobą sprzecznych. Jednak najmocniej niepokoiła mnie łatwość z jaką ocenialiśmy ludzi - ten winny, tamten winny, Ci niewinni. 

Po tragicznej historii na Nanga Parbat obserwowaliśmy dokładnie to samo, chociaż chyba w jeszcze większym nasileniu, zwłaszcza wśród zwykłych, nieznających się na tym sporcie, ludzi. Na Elisabeth Revol wylewała się fala koszmarnego hejtu. Zresztą krytyki nie uniknął nikt, bo nawet wspinacze, którzy porzucili wyprawę na K2 i ruszyli z misją ratunkową do Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza zostali surowo ocenieni. Dlaczego szli tak a nie inaczej, dlaczego ratowali Revol, a nie Mackiewicza, dlaczego byli wstanie wejść na taką wysokość, a nie wyżej, czemu weszło dwóch ratowników, a nie czterech... Dużo opinii na podstawie niewielu faktów. Szybkie oceny przy niezbyt rozległej wiedzy. Tymczasem co tu dużo mówić - to jest sport ekstremalny i czy tego chcemy czy nie, ludzie nie zawsze to przeżywają. 

- Problemy etyczne dotyczące zachowań ludzkich w sytuacjach ekstremalnych istnieją zresztą od zawsze nie tylko w górach - dodaje historyk - Są w okopach, na wojnie, w obozie koncentracyjnym. Bardzo często przy takich okazjach powtarzamy, że nie wolno od ludzi wymagać bohaterstwa, heroizmu. I zawsze pada inne pytanie: "Czy ktoś, kto TAM nigdy nie był, może się wypowiadać, oceniać?"

wtorek, 15 grudnia 2020

Wojenne nadzieje i nadzieja w czasie wojny czyli „Biblioteka w oblężonym mieście" Mike'a Thomsona

 
Tytuł: Biblioteka w oblężonym mieście. o wojnie w Syrii i odzyskanej nadziei


Autor: Mike Thomson

Seria: Mundus
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Data wydania: 2020
Liczba stron: 288
Kategoria: Reportaż
Ocena: 8/10

 

Ja wiem, to nie jest typowa przedświąteczna książka. Mój partner ze sporym zdziwieniem zapytał dlaczego w przedświątecznym okresie, który tak uwielbiam, zamiast czytać coś wesołego i przyjemnego sięgnęłam po książkę de facto wojenną. Ciężki kaliber jak na bożonarodzeniową wrzawę, to prawda. Jednak sami przyznacie - temat brzmi ciekawie, a ja miałam jeszcze jedną pokusę. Nigdy nie czytałam książki Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wiele o tym wydawnictwie słyszałam, ale nigdy w życiu nie czytałam, a to spore faux pas z mojej strony! Szczęśliwie udało się to zmienić i powiem Wam uczciwie chociaż ja jestem #teamUW to  Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wydaje książki absolutnie pierwsza klasa! Już wiem, że kolejna kolejna pozycja od tego wydawnictwa to tylko kwestia czasu.

Pierwszą cechą  Biblioteki w oblężonym mieście, która bardzo mnie zdziwiła była jej lekkość. Usiadłam do niej na kilka chwil, a z wypiekami na twarzy przeczytałam trzy rozdziały. To nie jest łatwa książka - autor tworzy bardzo plastyczne, działające na wyobraźnię opisy i przedstawia fakty, ale jednocześnie nie chce skupiać się na cierpieniu, walkach, bólu i śmierci, nawet jeśli nas o nich informuje. Doceniam to, bo nie będę ukrywać, że jako antyfanka wojny i cierpienia, nie bawię się dobrze przy literaturze wojennej. Na szczęście Biblioteka w oblężonym mieście nie stawia na dołowanie, a na nadzieję i nawet jeśli niektóre opisane sytuacje są straszne, okrutne i smutne to autor stara się byśmy w tym nieszczęściu nie trwali zbyt długo. To sprawia, że tę książkę mogą czytać wszyscy - nie tylko czytelnicy bardzo odporni na przemoc.

- Nie zakazujemy żadnych książek. Jesteśmy otwarci na wszystkie tematy.
Według nas wykluczenie pozycji, z którymi się nie zgadzamy, 
wzmocniłoby jedynie ignorancję.
Jeżeli chcemy rozwijać intelekt naszych rówieśników i ich zdolność do rozumienia świata,
musimy umożliwić im samodzielne myślenie.

niedziela, 16 sierpnia 2020

Próbujemy zrozumieć naszych sąsiadów zza wschodniej granicy czyli zbiór „Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi"

 

Tytuł: Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi
 

Autorzy: Katarzyna Brejwo, Rafał Grzenia, Julia Jurgens, Eva Lene Lorzer, Jędrzej Morawiecki, Katarzyna Moskalewicz, Aneta Prymaka-Oniszk, Kaja Puto, Aliona Szabunia, Ziemowit Szczerek, Agnieszka Wójcińska

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2019
Liczba stron: 192
Tłumacz: Alicja Rosenau, Agnieszka Sowińska
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 7/10

 

Ten reportaż trafił na mój czytnik niedługo po wydaniu, ale musiał chwilę na swoją kolej poczekać. Dopiero kilka dni temu, na fali wiadomości dotyczących wydarzeń na Białorusi, ten ebook wpadł mi w oczy, więc niewiele myśląc rozpoczęłam lekturę.

Ojczyzna dobrej jakości to zbiór 11 reportaży pod redakcją Małgorzaty Nocuń. Każdy z nich porusza nieco inne zagadnienie i kto inny jest jego autorem. Dzięki temu jest naprawdę różnorodnie i moim zdaniem każdy znajdzie tutaj jakiś wyjątkowo interesujący fragment! Niektórzy twierdzą, że przez to zbiór nie tworzy całości, ale ja widzę to tak, że zbiór reportaży o Białorusi powinien opowiadać o Białorusi, a ten robi to. Oczywiście reportaże nie są sobie jakościowo równe i chociaż wszystkie, co do jednego, poruszają interesujące tematy, to faktycznie część jest jak dla mnie odrobinę przegadana, ale to są już bardzo indywidualne oceny.

Według mnie, Ojczyzna dobrej jakości była dobrą lekturą na bardzo wstępne poznanie Białorusi, dla ludzi takich jak ja. Nie zamierzam Was oszukiwać - o tym kraju wiem naprawdę bardzo niewiele. W zasadzie Białoruś była mi znana głównie z zagadnień powiązanych z polityką, więc jestem bardzo zadowolona, że w tej książce nie było jej aż tak wiele. Choć oczywiście nie może być tak, że polityki nie ma wcale, bo temat reportaży jest z nią nierozerwalnie połączony. 

Dla osoby z zewnątrz Białoruś to świat trudny do ogarnięcia umysłem.
Kraj ten jest pełen sprzeczności.
Protesty są zakazane, ale nikt, kto publicznie krytykuje rząd, nie musi z lękiem rozglądać się na boki.
Wolność wypowiedzi jest ograniczona, ale w Mińsku w dniach 13-16 grudnia mógł się odbyć międzynarodowy festiwal filmów dokumentalnych poświęconych prawom człowieka. 

niedziela, 2 sierpnia 2020

Jedno z najsłynniejszych zaginięć w Polsce czyli „Co się stało z Iwoną Wieczorek" Janusza Szostaka


Tytuł: Co się stało z Iwoną Wieczorek

Autor: Janusz Szostak

Wydawnictwo: Harde
Data wydania: 2018
Liczba stron: 240
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 5+/10







W ostatnich książkowych pokusach opowiadałam m.in. o książce Co się stało z Iwoną Wieczorek Janusza Szostaka. Już kiedy to pisałam, bliskość kolejnej rocznicy zaginięcia nastolatki z Trójmiasta kusiła mnie, aby nie odkładać tej lektury na później.

Z jednej strony odczuwałam obawy - nie jest łatwo pisać o kimś kto wciąż jest żywy w naszej pamięci. Nawet my, ludzie nieznajomi, pamiętamy historię zaginięcia Iwony Wieczorek. Od tamtego czasu co kilka miesięcy elektryzują nas emocjonalne nagłówki, ale mimo tego wszystkiego niestety - wciąż nie wiemy jaki los spotkał nastolatkę. Naprawdę trudno jest jednak sobie wyobrazić co czują osoby, które zaginioną znały - rodzice, przyjaciele, nauczyciele, rodzina. Taka publikacja może u nich wzbudzić sprzeczne uczucia, nie mówiąc o tym, że może ich przedstawić w świetle, w którym znaleźć by się nie chcieli.

Prawdę mówiąc, moje wątpliwości budziły również opinie czytelników wcześniejszych książek pana Szostaka. Historia Iwony Wieczorek należy do jego książkowej serii pod tytułem Śledztwa Szostaka, która to zbierała niekoniecznie pochlebne opinie i to z powodów, które trudno zignorować.

Z drugiej strony, nie da się ukryć - jest to jedna z najsłynniejszych spośród do dziś nierozwiązanych spraw w Polsce. Skądinąd trudno się temu dziwić, bo jak przejść obojętnie obok historii, która mogła spotkać właściwie każdego z nas..? Powrót z kiepskiej imprezy, jest już jasno, dookoła są ludzie. Chcesz po prostu być już w domu, przespać się. Jedna kamera Cię rejestruje. A kolejna już nie. Ślad po Tobie znika. To przemawia do wyobraźni...