Tytuł: Martwy dżinn w Kairze i inne opowiadania
Cykl: Uniwersum martwego dżinna
Tłumacz: Małgorzata Szypuła

Kiedy jakaś książka czy cykl książek jest wychwalany pod niebiosa, zachowuję sporą dozę sceptycyzmu. Takie ochy i achy słyszałam nie raz i nie dwa i naprawdę bardzo rzadko cokolwiek z tego było. Ileż już razy zastanawiałam się, co jest z moim gustem nie tak, że książki, które zachwycają takie rzesze czytelników, do mnie kompletnie nie trafiają. Lecz raz na jakiś czas zdarza się wyjątek, ten przyjemny moment kiedy rozpływam się w zadowoleniu, bo książka, do której byłam jak zwykle nastawiona sceptycznie, jednak zachwyca. I to jest ta właśnie chwila.
Tytuł: Zorza polarna, Delikatny nóż, Bursztynowa luneta
Mroczne materie już od dawna były na mojej liście do przeczytania. W końcu to klasyka fantastyki, o rzekomo obrazoburczym przekazie, którą wielokrotnie widziałam na wszelkich listach "100 najważniejszych/obowiązkowych książek, które musisz przeczytać". Jednak żeby nie było zbyt łatwo, kiedy szukałam ich wiele lat temu, okazały się bardzo trudno dostępne. W kilku bibliotekach, w których o nie pytałam były albo nieobecne (najczęściej lata temu wypożyczone i nigdy nieoddane), albo obecne w pojedynczych i bardzo zniszczonych tomach. Dopiero pojawienie się serialu HBO położyło kres tym brakom i mojemu czytelniczemu nieszczęściu - przy okazji premiery ekranizacji pojawiło się przepiękne (naprawdę przepiękne!) nowe wydanie. Zatem zabrałam się za lekturę i muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się tego co otrzymałam.
W Zorzy polarnej poznajemy Lyrę Belacquę, sierotę wychowywaną przez Kolegium Jordana, do którego przed laty została podrzucona. Szybko przekonujemy się, że w świecie Lyry teologia, magia i nauka płynnie się przenikają, mimo, że Oxford, w którym mieszka wydaje się bliźniaczo podobny do tego, który znamy i my. Dziewczynka jest silna, bystra, sprytna, odważna i bardzo lojalna, chociaż często oszukuje. Nieocenionym wsparciem jest dla niej jej dajmon Pantalaimon. Lyra i Pan całe dnie spędzają na szaleństwach i psotach na terenie Oxfordu, a ich najlepszymi towarzyszami zabaw są chłopiec kuchenny Roger i jego dajmon Salcilia. Dlatego kiedy Roger i Salcilia znikają, Lyra bez wahania wyrusza w poszukiwania. To co odkrywa podczas tych pełnych przygód poszukiwań prowadzi do dalszych wydarzeń opisanych kolejno w Delikatnym nożu oraz Bursztynowej lunecie.
- Kim on jest? - zapytała Lyra. - Przyjacielem czy wrogiem? Alethiometr odpowiedział:
- Jest mordercą.
Na widok takiej odpowiedzi od razu jej ulżyło. Will mógł znaleźć pożywienie i wskazać jej drogę do Oksfordu, które to umiejętności były niezwykle użyteczne, ale zarazem mógł się okazać niegodnym zaufania tchórzem. Tymczasem morderca to doskonały towarzysz. Poczuła się przy nim tak samo bezpiecznie, jak wcześniej czuła się przy pancernym niedźwiedziu Iorku Byrnisonie.

Nieźle się nachodziłam zanim udało mi się dostać w swoje łapki Język cierni Leigh Bardugo! Bardzo jestem ciekawa, czy w przyszłości jest planowana wznowa tej książki, bo obecnie od dłuższego czasu jest ona dostępna wyłącznie w formie audiobooka. Na szczęście istnieją jeszcze wspaniałe biblioteki, które przechowują tak drogocenne egzemplarze (na portalach aukcyjnych są w cenie od 99zł do nawet 300zł!). Jednak przyznaję, że kiedy w końcu udało mi się dorwać tego białego kruka najpierw zachwyciło mnie wydanie - przepiękne ilustracje, które rozbudowują się z każdą kolejną stroną opowiadania i kolorowa czcionka. Na pewno nie było to warte 100zł, ale jednak taka forma robi wrażenie. Szczerze mówiąc podczas lektury niejednokrotnie przerywałam czytanie by zwrócić uwagę właśnie na ilustracje, doceniając ich fenomenalny i powiązany z fabułą pomysł.
Dzisiaj mieszkańcy doliny nie szukają już pięknych twarzy. Ciężarne kobiety poklepują się po wydatnych brzuchach i szeptem modlą się o łaskawą przyszłość. Modlą się o deszcz, gdy lato jest zbyt długie. Modlą się, by ich dzieci były silne, odważne i mądre i umiały opowiadać historie prawdziwe, zamiast łatwych i prostych. Modlą się o synów z czerwonymi oczami i o rogate córki.
Przyznaję, że do lektury książek Leigh Bardugo szykowałam się naprawdę długo. Powodów było kilka. Po pierwsze, obawiałam się, że jeśli sięgnę po jej twórczość na fali czytania innych, bądź co bądź podobnych tematycznie, to ulegnę pokusie nadmiernego porównywania. Po drugie, to jedna z ostatnich autorek tworzących jeden z moich ulubionych gatunków książkowych na światowym poziomie, której jeszcze nie poznałam, więc pojawiła się we mnie obawa, że to wszystko się skończy!
Jednak nadchodzący serial od Netflixa (premiera 23 kwietnia) zmotywował mnie do lektury, bo co jak co, ale nie chciałam stracić możliwości zakochania się w trylogii przez spoilery, których na fali serialu trudno uniknąć. Na szczęście zdążyłam, 3 książki pochłonęłam w kilka dni, a tak długi czas wynikał głównie z innych zobowiązań, które nie pozwoliły mi czytać tak długo jak miałam chęć.
Co jest nieskończone? Wszechświat i ludzka zachłanność.
Dzień dobry, zapraszam na kolejny odcinek książkowych pokus! Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tu dla siebie coś ciekawego, a może już znacie te książki i podzielicie się ze mną swoją opinią? :)