sobota, 28 marca 2026

Pełne zwierząt i przestróg czyli „Dlaczego pawian nie lubi żółwia" Anny Olej-Kobus



Tytuł: Dlaczego pawian nie lubi żółwia

Autor: Anna Olej-Kobus

Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 124
Kategoria: Literatura dziecięca
Ocena: 9/10



Literatura dziecięca to zawsze wspaniała przygoda, ale jako miłośniczka fantastyki wszelakiej szczególną słabość mam do książek dla najmłodszych z elementami wierzeń i mitologii. Dodatkowo, zwykle jest to podane w bardzo przyjemnej, wyrazistej formie pozbawionej niepotrzebnych komplikacji oraz niejednokrotnie w pięknej oprawie graficznej. Takie lektury już na wstępie mają całą moją uwagę i jestem gotowa na zachwyty, o ile to wszystko jest wewnętrznie spójne. 

Tym razem trafiła mi się nie lada gratka, bowiem książka Dlaczego pawian nie lubi żółwia to skierowany do młodszego czytelnika zapis podań czy też baśni afrykańskich spisanych przez Annę Olej-Kobus, dziennikarkę fotografkę i pilotkę wypraw m.in. właśnie do Afryki. W literaturze podróżniczej pani Olej-Kobus jest specjalistką, o czym niech chociażby zaświadczy bardzo wiele publikacji, książek i albumów. W dodatku autorka ma dzieci, więc ma też doświadczenie z bajkami dla najmłodszych. :) Jakby tego było mało, opowiadania zostały także ozdobione wspaniałymi wielobarwnymi ilustracjami Marianny Jagody, które sprawiają, że bajki dosłownie ożywają. 

czwartek, 26 marca 2026

Cytat tygodnia

Niewiedza to jeden z głównych składników szczęścia. 
A także jeden z najlepszych leków na uspokojenie.

- Ministerstwo prawdy, Carlos Augusto Casas -

sobota, 21 marca 2026

Pomiędzy zaklętym słowem a obrazem czyli „Kolor zemsty" Cornelii Funke



Tytuł: Kolor zemsty

Autor: Cornelia Funke

Cykl: Atramentowy świat
Tom: 4
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 376
Tłumacz: Danuta Fryzowska
Kategoria: Fantastyka, literatura młodzieżowa
Ocena: 8/10



Muszę przyznać, że o ile byłam przekonana do głównej trylogii, czyli trzech tomów Atramentowego świata, o tyle w kwestii dopisanego w 2023 czwartego tomu miałam sporo wątpliwości. Cykl był doskonały i chociaż nie mogę powiedzieć, że jego zakończenie zamykało możliwości powrotu, to ostatnie strony miały w sobie to wszystko, co sprawia, że czytelnik czuje się nasycony historią. W dodatku pomiędzy wydaniem Atramentowej śmierci i Koloru zemsty minęło ponad 15 lat, co samo w sobie budziło we mnie wątpliwości, bo czy po tylu latach autorka będzie w stanie wczuć się w historię? Czy będzie pamiętała wszystkie szczegóły swojego świata, bohaterów i ich przygód? Przez 15 lat można wysłuchać tysięcy uwag i sugestii czytelników z całego świata i mieć zupełnie nowe spojrzenie na swoją historię.

Dlatego Kolor zemsty mnie zaskoczył. Przede wszystkim moje obawy odrobinę się potwierdziły, ale jednocześnie... Autorka wybrnęła z tego tak zwinnie, że spodziewane przeze mnie mankamenty zamieniły się w intrygującą fabułę. Pani Funke postanowiła zmienić punkt ciężkości narracji w taki sposób, aby niekoniecznie brnąć w szczegóły osobistych historii bohaterów, co pozwoliło jej niezwykle zręcznie uniknąć wyzwania pamiętania o wszystkim i skupić się na nowej historii. Poszerzyła granice swojego świata, o czym z pewnością wielu czytelników marzyło i dzięki temu lawirujemy między tym co znamy, a tym co jest świeże i nieoczekiwane. Jeśli zaś chodzi o klimat to Kolor zemsty jest utrzymany w idealnie takiej samej tonacji jak trzy poprzednie tomy. To aż nie do uwierzenia, ale możemy zobaczyć równie wiele odcieni szarości, odwagi, łagodności, przygody i siły. W tej części szczególną rolę odgrywa rola przyjaźni i jest to naprawdę świetny motyw, któremu często poświęca się zbyt mało uwagi.

czwartek, 19 marca 2026

Cytat tygodnia

Od urodzenia wrzuceni jesteśmy w okoliczności. 
W świat, który nie pyta nas o zgodę. 
W zdarzenia przetaczające się przez życie jak burza, 
która jednych minie bokiem, a innych zmiecie do ziemi.

- Stefcia, Joanna Adamek -

wtorek, 17 marca 2026

Fikcja czy rzeczywistość czyli „Imersja” Anny Barańskiej

Tytuł: Imersja

Autor: Anna Brańska

Wydawnictwo: AlterNatywne
Data wydania: 2025
Liczba stron: 376
Kategoria: Fantastyka, science fiction
Ocena: 7/10


Choć na całym świecie powstaje ogrom fantastyki, to w mojej opinii nasza rodzima intrygująco się na jej tle wyróżnia. Nasi autorzy i autorki potrafią łamać schematy, zaskakiwać połączeniami motywów, ich wykorzystaniem, kierunkami prowadzenia narracji. Nie miałam oczekiwań co do Imersji Anny Brańskiej, ot cenię i chętnie eksploruję polską fantastykę, a tymczasem okazało się, że w mojej opinii to jeden z ciekawszych debiutów jakie miałam okazję przeczytać w ostatnich latach.

Imersja to połączenie fantastyki, z elementami science fiction, z thrillerem i mocno zarysowanym elementem psychologicznym. Historia odbywa się równolegle w dwóch rzeczywistościach - jedna jest osadzona w roku 2128 w państwie-mieście Atlantyda, druga w 1786 w Anglii, a łączy je projekt naukowy penetrujący granice ludzkiego umysłu, percepcji, odczuwania, koegzystowania. W jednej June prowadzi swoje współczesne życie, w drugiej jej alter ego Mary doświadcza zupełnie nowej, czy raczej dawnej, egzystencji. W obu rzeczywistościach dochodzi do zbrodni, w które główna bohaterka jest uwikłana i w obu na rozwiązanie tych makabrycznych zagadek może sprowadzić na nią niebezpieczeństwo.

czwartek, 5 marca 2026

Cytat tygodnia

Niektórych książek wystarczy skosztować, inne się połyka,
a tylko nieliczne trzeba przeżuć i strawić do końca.

- Atramentowe serce, Cornelia Funke -

wtorek, 3 marca 2026

Różnie z tym pięknem dawnych czasów bywa czyli „Stefcia” Joanny Adamek



Tytuł: Stefcia

Autor: Joanna Adamek

Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 2025
Liczba stron: 384
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 7/10





Och, oglądałam ten miniserial na instagramie jak szalona. Niespecjalnie lubię to medium, zaglądam tam właściwie wyłącznie z powodu książek i kaligrafii, ale do niedawna również dla Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, dla Stefci, Józka, Atki, Heńki, pana Leona... 

Dlatego kiedy dowiedziałam się o książkowym wydaniu "Stefci" Joanny Adamek, wiedziałam że ta lektura nie będzie czekać, a i recenzja niezastąpionej Agi (na Instagramie znajdziecie ją jako @ksiazkiagi, a tutaj możecie odwiedzić też jej blog) przypomniała, że naprawdę chciałabym powrócić do tego świata. Tak wybrałam książkę na podróż do Gdańska, a że pociąg zaliczył pełne uroku 148min opóźnienia, to miałam szmat czasu na przygody Stefci.

Bo jak się zajmujesz cudzym losem, cudzym nieszczęściem, 
to choć przez moment nie musisz myśleć o własnym. 
Nie musisz wracać do tych nocy, w których nie ma snu, 
do wspomnień, które bolą, i do win, które człowiek w sobie dźwiga jak kamienie.

sobota, 28 lutego 2026

Intrygujące i mroczne zakończenie czyli „Atramentowa śmierć" Cornelii Funke



Tytuł: Atramentowa śmierć

Autor: Cornelia Funke

Cykl: Atramentowy świat
Tom: 3
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 688
Tłumacz: Jan Koźbiał
Kategoria: Fantastyka, literatura młodzieżowa
Ocena: 9/10



Dwadzieścia lat czekałam, aby poznać zakończenie tej historii, bo chociaż przy pierwszym wydaniu Atramentowego świata ukazały się wszystkie trzy tomy, to udało mi się dorwać tylko pierwsze dwa. Nikt z moich znajomych nie miał ostatniej części tej trylogii, a w bibliotekach, w których szukałam albo go nie było, albo niestety został sobie przywłaszczony przez "oddanego" czytelnika. Przez cały ten czas bardzo chciałam dowiedzieć się jak potoczyły się losy wszystkich bohaterów Atramentowego świata – bez wyjątków! Drugi tom tego cyklu czyli Atramentowa krew zakończył się dość dramatycznie i przez dwie dekady ten finał był "moim" zakończeniem tej historii. Nie wiedziałam co będzie dalej, nie miałam pojęcia jak wiele może zmienić ostatni tom, choć domyślałam się, że na niemal 700 stronach zdarzyć może się właściwie wszystko. To sprawiło, że z jednej strony pragnienie przeczytania Atramentowej śmierci było odurzające, ale z drugiej budziło we mnie obawy, bo co będzie, jeśli "nowe" zakończenie, to prawdziwe, nie okaże się tak satysfakcjonujące jak to sobie wyobrażałam przez tyle lat?

Dlaczego serce kocha tylko to, co może stracić?

wtorek, 17 lutego 2026

Jak usunąć zło czyli „Atramentowa krew" Cornelii Funke



Tytuł: Atramentowa krew

Autor: Cornelia Funke

Cykl: Atramentowy świat
Tom: 2
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 656
Tłumacz: Jan Koźbiał
Kategoria: Fantastyka, literatura młodzieżowa
Ocena: 9/10



Atramentowe serce czyli pierwszy tom cyklu był czystą fantastyką skierowaną do młodszego czytelnika - przygody, szaleństwa, trochę niebezpieczeństw i mroku, ale równocześnie całość była niezwykle zwinnie wyważona. Pojawiło się również trochę czarującej młodzieżowej naiwności, która sprawiała, że pomimo złych wydarzeń mieliśmy przekonanie, że nie jest aż tak źle, a bohaterowie na pewno dadzą sobie radę. Myślę, że to pokrzepiające dla młodszych czytelników, a jednocześnie pozwalało nam się zżyć z bohaterami i z zapartym tchem śledzić ich przygody, bez większych obaw o ich przyszłość. Atramentowa krew czyli druga część cyklu Atramentowego świata to już tom dojrzalszy, a przy tym bardziej mroczny i niepokojący. Do jakże urzekającego zakończenia Atramentowego serca została dopisana kontynuacja, która chwilami jest solidną łyżką dziegciu w stosunku do wcześniejszego tomu i tutaj nie ma pewności czy bohaterowie faktycznie dadzą sobie radę. Z pozoru zło zostało pokonane, a dobro powróciło do dawnego życia, ale czy powrót do tego co było (a bohaterowie różnie rozumieją powrót do tego co było) w ogóle jest jeszcze możliwy? Czy zło faktycznie znika, gdy tylko negatywny bohater zostaje usunięty z historii? Atramentowa krew przypomina nam, że takie rzeczy nigdy nie są czarno-białe, nawet jeśli momentami tak nam się wydaje.

Rzeczywistość to bardzo krucha rzecz.

wtorek, 3 lutego 2026

Zimny prysznic konsekwencji spuścizny czyli „Mroczne dziedzictwo" Alexandry Bracken


Tytuł: Mroczne dziedzictwo


Autor: Alexandra Bracken

Cykl: Mroczne umysły
Tom: 4
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2024
Liczba stron: 528
Tłumacz: Michał Zacharzewski
Kategoria: Fantastyka, fantasy, młodzieżówka
Ocena: 7/10 



Miałam kilka okresów czytelniczych ściśle związanych z etapami mojego życia. Obecny rozpoczęło pozornie niewinne zdarzenie jakim było pożyczenie mi przez mojego ówczesnego chłopaka, a teraz męża, czytnika. Wtedy przyjaciółka pożyczyła mi kilka ebooków, a wśród nich była fantastyka young adult. Czytywałam ją wcześniej, ale z różnych przyczyn niezbyt często. Wychowałam się na Harrym Potterze, więc doskonale pamiętałam narodziny tej nowej gwiazdy czyli masowo powstającej literatury już stricte skierowanej do młodszych i starszych nastolatków, jednak to właśnie wtedy, stawiając pierwsze kroki w czytaniu ebooków, zakochałam się w niej na nowo. 

Pierwszym takim zderzeniem z tą literaturą po długim okresie przerwy był cykl Zabójczych umysłów Alexandry Bracken. Było to dla mnie odkrycie, które kompletnie wytrąciło mnie z równowagi. Zatrzymałam się na zupełnie innym etapie i tego typu postapokaliptyczna fantastyka dla nastolatków była dla mnie czymś całkiem nowym. Od tego czasu przeczytałam już sporo tego typu pozycji, a jednak nadal z dużą dozą sentymentu wspominam właśnie Zabójcze umysły. Jednak Mroczne dziedzictwo czyli spin-off będący bezpośrednią kontynuacją trylogii wywołało we mnie więcej niepokoju niż chęci lektury. Obawy o odcinanie kuponów od bardzo udanego cyklu, którego ekranizacja zakończyła się na pierwszym tomie, były jak sądzę uzasadnione. 

Ruby mawiała, że zasłużyliśmy na nasze wspomnienia, 
ale jesteśmy im winni wyłącznie miejsce w pamięci.

środa, 21 stycznia 2026

Cytat tygodnia

W środę o siódmej rano, w styczniu, widać, że świat nie został stworzony dla Człowieka, 
a na pewno nie ku jego wygodzie i przyjemności.

- Prowadź swój pług przez kości umarłych, Olga Tokarczuk -

wtorek, 13 stycznia 2026

W sercu alchemiczki czyli „Quicksilver" Callie Hart


Tytuł: Quicksilver

Autor: Callie Hart

Cykl: Fae & Alchemy
Tom: 1
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025
Liczba stron: 592
Tłumacz: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Kategoria: Fantastyka
Ocena: 6/10




Po cyklu Bezsilna Lauren Roberts potrzebowałam odtrutki i to szybko, więc pomyślałam, że jakieś niedawno wydane romantasy postawi mnie na nogi. Zupełnie przez przypadek otworzyłam Quicksilvera Callie Hart i zaczęłam czytać, a ponieważ element fantastyczny po kilku rozdziałach zaintrygował mnie znacznie bardziej niż w cyklu pani Roberts zdecydowałam, że przekonam się dokąd pierwszy tom cyklu Fae & Alchemy mnie zabierze.

Historia opowiada o Saeris Fane, starszej siostrze i wyśmienitej złodziejce, która próbuje przeżyć w świecie, w którym woda jest na wagę złota. Niestety pewnego dnia popełnia błąd, który nieomal kosztuje ją życie. Nieomal, bo gdy na jaw wychodzi ukrywana przez dziewczynę tajemnica, dochodzi do wydarzeń, które sprawiają, że Saeris trafia do innego świata, o którym dotychczas słyszała tylko w opowieściach dla dzieci. Jakby tego było mało, od razu trafia w sam środek konfliktu, a jej tajemnica w tym świecie jest równie niebezpieczna co w tamtym. Saeris za wszelką cenę chce powrócić do brata, ale okazuje się to znacznie trudniejsze niż sądziła i chociaż przy okazji zbiera mnóstwo informacji o obu światach i o sobie, to jednocześnie śmierć wydaje się bardziej prawdopodobna niż powrót do dawnego życia. W dodatku na jej drodze staje Kingfisher - znienawidzony przez wielu śmiertelnie niebezpieczny wojownik, który wciąga Saeris we własne plany.

- Dałem ci cenną lekcję, która przyda ci się na resztę twojego krótkiego ludzkiego życia w naszym świecie. Zawsze zwracaj uwagę na drobny druk. Diabeł tkwi w szczegółach.

sobota, 10 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025

Miało być pięknie, miałam mieć sporo czasu na czytanie i pisanie, na media społecznościowe... Tymczasem 2025 to mój rekordowy rok - najmniej przeczytanych książek od 2016 i najmniej postów na blogu, a także najmniej współprac, których nie brałam, bo wiedziałam, że nie będę w stanie dotrzymać terminów. Z jednej strony to nazywa się odpowiedzialność, ale z drugiej moje znużenie wszystkim przerosło moje najśmielsze oczekiwania. 

Winny temu jest fakt, że pod względem osobistym to był rok nieprzeciętnie dynamiczny. Początek 2025 stał pod znakiem wielu rzeczy, które musiały się wydarzyć pomiędzy złożeniem pracy doktorskiej, a jej obroną czyli dokumenty, egzaminy i recenzje. Równolegle w lipcu opublikowałam swój pierwszy pierwszoautorski artykuł, co również pochłonęło sporo uwagi. Udało mi się w tym roku dwukrotnie wyjechać na urlop, bo do Grecji i na Podlasie. Oprócz tego wiele się działo w moim życiu zdrowotnym i chociaż były to działania pozytywne, to jednak zajmowały mi mnóstwo czasu i niestety pojawiły się komplikacje. We wrześniu w końcu wydarzyła się obrona i wydawało się, że życie się trochę uspokoi, ale jak spojrzeć w mój kalendarz to widać, że stało się zupełnie odwrotnie. Dodatkowo okazało się, że wszystko to kosztowało mnie psychicznie znacznie więcej niż się spodziewałam, a i zdrowotnie dostałam dodatkowy rachunek, który potwierdził, że moje zmęczenie ma więcej niż jedną przyczynę. Tak to jest gdy choruje się hematologicznie i no cóż, niewiele mogę na to poradzić. W rezultacie śpiąc nawet po 10 godzin wciąż byłam zmęczona i miałam ogromne problemy z koncentracją, a te resztki sił które miałam musiałam pilnie przekierować na pracę i ważne sprawy po pracy.

Czasu nie cofnę, więc nie ma co się nad tym roztkliwiać. Przeczytałam 53 książki, których wcześniej nie znałam, co stanowi najniższy wynik od dziewięciu lat. Na poprawę tego wyniku, dodatkowo, po raz kolejny pochłonęłam około 20 lektur, więc ostatecznie przeczytałam około 70 książek, chociaż wyraźnie widać, że zdecydowanie więcej niż zwykle stanowiły pozycje już mi znane. Rok zamykam z 58 postami - szczególnie druga połowa roku mną pozamiatała co widać, bo wrzesień, październik i listopad to po jednym poście, a grudzień to mój absolutny rekord czyli zero. Czy to mnie smuci? Bardzo. Czy było to poza moim zasięgiem? Tak. Moja psychika odmówiła współpracy, a fala zaległości wynikająca z wrześniowej obrony po prostu mnie zalała. Niestety kiedy na stole są sprawy medyczne lub kluczowe zawodowe to trudno się z tym negocjuje. 

Jeśli chodzi o pisanie, to ten rok był okropny. Recenzji było jak na lekarstwo, podobnie sprawy się miały na wszelakich mediach społecznościowych. Jeszcze w pierwszej połowie roku coś się działo, ale w drugiej wszystko już umarło. I o ile na twitterze widzę przestrzeń aby to naprawić, o tyle na facebooku... Nie jestem pewna, czy jeszcze mam do tego serce, zwłaszcza, że jestem osobą, która nie lubi powielać treści na zasadzie kopiuj-wklej. Pochwalić się mogę kilkoma wspaniałymi współpracami, a szczególnie dwiema zupełnie nowymi - Kaori Marty Sobieckiej z Pulp Books oraz Drzewami Ayi Kody od wydawnictwa Znak. Obie książki były rewelacyjne i wyjątkowo sobie te współprace cenię.

Więc nie był to całkiem zły rok.