Pierwszy wypad do kina w pandemii! Muszę się przyznać, że cenowo kino jest jak dla mnie nieco drogą rozrywką, ale jednak się za nią stęskniłam i już trochę przebierałam nóżkami w oczekiwaniu na tę wyprawę!
Postanowiliśmy zastosować nieco większe zasady bezpieczeństwa niż zwykle dlatego poszliśmy w środę przed południem do kina poza centrum handlowym. Powiem szczerze, że było warto, bo w całym obiekcie oprócz obsługi było może z 10 osób. Na sali byliśmy my i dwóch panów, którzy w połowie filmu usnęli i co jakiś czas donośnie pochrapywali.
Postanowiliśmy zastosować nieco większe zasady bezpieczeństwa niż zwykle dlatego poszliśmy w środę przed południem do kina poza centrum handlowym. Powiem szczerze, że było warto, bo w całym obiekcie oprócz obsługi było może z 10 osób. Na sali byliśmy my i dwóch panów, którzy w połowie filmu usnęli i co jakiś czas donośnie pochrapywali.
Wcześniej uprzedzano nas, że Mulan nas może nieco zaskoczyć i to niestety niekoniecznie pozytywnie. My jednak byliśmy zdecydowani i zdeterminowani, bo jest to jedna z ulubionych bajek mojej Drugiej Połowy. Poza tym nie może być aż tak źle, prawda? Widziałam już kilka wcześniejszych "odświeżonych" produkcji Disneya - byłam na Pięknej i Bestii (słodka i urocza wersja, która w sumie przypadła mi do gustu), na Królu lwie (absolutnie przepięknie zrobiona bajka choć wolę wersję animowaną) i na Kopciuszku (doskonale dobrani aktorzy!) i było naprawdę ok. Nadal uwielbiam animacje, ale remaki też zrobiły na mnie pozytywne wrażenie.
Przyszła więc kolej na aktorską wersję Mulan... Jak wyszło?
