Wyobrażam sobie, że o tym jak pandemia wyglądała w Chinach można byłoby napisać regały książek i to zarówno z literatury faktu, jak i analiz społecznych czy medycznych. Dlatego takich książek jak Śmiertelnie ciche miasto nie tylko się spodziewałam, ale wręcz ich oczekiwałam, a lektura "od wewnątrz" wydawała mi się tym, na co czekało naprawdę wielu. Atutem było dla mnie także chińskie pochodzenie autora, które jak sądziłam, pozwoli mu znacznie lepiej oddać rzeczywistość, która jest codziennością Chińczyków. To sprawiło, że książka pana Xuecuna wskoczyła na mój czytnik zaraz po premierze!
Reportaż Muronga Xuecuna to zbiór historii mieszkańców Wuhanu z pierwszych miesięcy pandemii. Opowieści mają elementy wspólne, ale wbrew pozorom są bardzo różnorodne. Autor bezlitośnie pokazuje to jak dziesięciolecia opresji i propagandy wdrukowały się w umysły Chińczyków i nie waha się wskazywać, że nawet to co wydawałoby się oczywiste przy walce ze śmiertelnie niebezpieczną chorobą, tutaj takie wcale nie jest. To książka wypełniona dramatem, ale i sprzecznościami, pragnieniem walki w jasnej sytuacji zagrożenia życia i ogromnym strachem przed konsekwencjami, które są nieuniknione. Czuję się przekonana o apokaliptycznym nastroju panującym w Wuhan od końca 2019, który rewelacyjnie przedstawił pan Xuecun.
Niektóre rany szybko się goją, inne potrzebują więcej czasu, jeszcze inne nie zagoją się nigdy.
