Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2026

Smętne sentymenty czyli „Lata powyżej zera" Anny Cieplak



Tytuł: Lata powyżej zera

Autor: Anna Cieplak

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2017
Liczba stron: 272
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 5+/10



Książkę Anny Cieplak polecano mi z wielu stron, przede wszystkim jako wybitną polską prozę współczesną.  

Lata powyżej zera miały być "pokoleniowym manifestem, opowieścią o dojrzewaniu w specyficznym okresie, kiedy dziecko miało już prawa i możliwości, a jednocześnie nie bardzo było wiadomo co z tymi prawami robić i jak z tych możliwości korzystać. Był to czas zapatrzenia w zachodnich sąsiadów, ale w polskim wydaniu. Jednak na końcu był to po prostu kolejny charakterystyczny okres na dojrzewanie, który miał swoje specyficzne wady i zalety, ale któraż dekada ich nie ma. Główna narratorka Anita przypomina nam te czasy, szalone lata, w których świat wyglądał tak inaczej niż dzisiaj i pokazuje, że część rzeczy się zmienia, ale część nie. 

Oczywiście jako klasyczny milenials dorastający w latach 2000+ z miejsca dałam się na to złapać, wszak jak większość lubię sentymentalnie powspominać i ponarzekać, że kiedyś to było, a teraz już nie jest. Uznałam też, że tak polecana książka z pewnością zaoferuje mi znacznie więcej niż tylko wspólne odniesienia z przeszłości, więc połączę miły sercu temat i dobrą literaturę...

Ale dziś jestem już dorosła, więc nie będę rozważać uczciwości wyniku. 
Skorzystam z tego, co jest, nawet jeśli to nieprawda.

niedziela, 20 lipca 2025

Piękno, którym obdarza nas natura czyli „Drzewa" Ayi Kōdy



Tytuł: Drzewa

Autor: Aya Kōda

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2025
Liczba stron: 272
Tłumacz: Krzysztof Olszewski
Kategoria: Esej
Ocena: 10/10





W Drzewach Ayi Kōdy zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Tematyka przyrodnicza, eseje, japońska autorka, piękne i w dodatku pierwsze wydanie książki tej autorki w Polsce. Musiałam sprawdzić czy tak intensywne pozytywne przeczucia znajdą odzwierciedlenie w samej lekturze.

Książka sprawiła mi nieprzeciętną przyjemność. Rozpoczęła się Wstępem do ciszy czyli najlepszą możliwą zachętą do lektury, napisaną przez Urszulę Zajączkowską. Przy takim tekście każda kolejna recenzja jest już wtórna. A jednak słowa Krzysztofa Olszewskiego zapisane w nocie od tłumacza znowu do mnie przemówiły i pokazały Drzewa z zupełnie innej, językowej perspektywy. Potem mogłam się delektować każdym esejem, stroną, słowem. Czytałam jeden esej dziennie, przy czym tak się złożyło, że ponad połowę mogłam poznawać w zadrzewionym otoczeniu, co sprawiło, że zbiór esejów pani Kōdy robił jeszcze większe wrażenie. Wszystko było w nim doskonale zrównoważone i po prostu piękne - mamy możliwość poznać autorkę, dowiedzieć się czegoś o przyrodzie, o Japonii, pofilozofować i zadumać się nad pięknem, przemijaniem, samotnością, uczuciami. Tylko wybitny autor jest w stanie pisać o glicynii tak, że czytelnik czuje wszystko - radość, smutek, żal, rozczarowanie, szczęście, miłość i wiele więcej. Tylko najlepsi są w stanie tworzyć prozę, w której centrum stawiają drzewa, dosłownie przytaczają konkretne ich gatunki, a czytelnik czyta kolejne eseje zaintrygowany, zrelaksowany i zachwycony jednocześnie. 

Moim zdaniem w esejach dosyć łatwo dostrzec doświadczenie życiowe autora - zupełnie inaczej czyta się taką formę spisaną przez osobę młodą, inaczej przez świeżo upieczonego małżonka czy rodzica. Aya Kōda tworzy swoje eseje w bardzo późnym okresie swojego życia i to intensywnie wpływa na to jak te eseje czytelnik odbiera. Jej twórczość jest jednocześnie łagodna i dobitna. Pani Zajączkowska napisała, że autorka łączy element botaniczny z poetyckim i muszę przyznać, że po lekturze mam wrażenie, że to jedno z najtrafniejszych podsumowań tego, co czytelnik może znaleźć w Drzewach. Z jednej strony autorka w piękny i szczery sposób zachwyca się otaczającą ją przyrodą, ale z drugiej wciąż twardo stąpa po ziemi, dzięki czemu jej eseje unikają nadmiernego patosu.

Przez całe życie - i to nie z własnej woli - gromadziłam tylko wiek, nawarstwiałam miesiące i lata. I wszystko było dobrze do momentu, kiedy hurtownik starych gazet nie pochwalił mnie, jak sprawnie wiążę sterty makulatury.

wtorek, 13 lipca 2021

Zaskakująco jasne „Światło w środku" nocy Jojo Moyes


Tytuł: Światło w środku nocy


Autor: Jojo Moyes

Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Data wydania: 2020
Liczba stron: 544
Tłumacz: Anna Gralak
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 8/10

 

 

 

Każdego roku obiecuję sobie poznać książkę napisaną przez popularnego pisarza, którego jeszcze nie miałam okazji poznać. Ta lista jest długa i są na niej nazwiska autorów reprezentujących absolutnie wszystkie gatunki literackie. Kilka tygodni temu byłam w bibliotece, gdzie wpadła mi szalona myśl - a może zamiast najbardziej znanej książki autorki sięgnę po coś innego, powieść, która zainteresowała mnie swoim opisem, i co najważniejsze, nie znam jej zakończenia? W ten sposób na mojej szafce nocnej pojawiło się Światło w środku nocy Jojo Moyes, stając się tym samym moją pierwszą książką tej autorki.

Zaszła w niej bowiem jeszcze inna, fundamentalna zmiana. Alice odkryła, że kobiecie o wiele łatwiej jest poczuć złość w imieniu kogoś, na kim jej zależy, wykrzesać z siebie ten zimny płomień, zapragnąć sprawić ból komuś, kto skrzywdził drogą jej osobę.
Alice już się nie bała.

wtorek, 14 stycznia 2020

„Dżentelmen w Moskwie" Amor Towles


Tytuł: Dżentelmen w Moskwie

Autor: Amor Towles

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2017
Liczba stron: 560
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 10/10







Dzięki wspaniałej Marysi z Mamo poczytaj sobie miałam możliwość poznać Dżentelmena w Moskwie - mężczyznę tak niezwykłego, że ponad 500 stron jego przygód wcale mi nie wystarczyło!

Hrabia Aleksander Iljicz Rostow „odznaczony Orderem  Świętego Andrzeja, członek Jockey Clubu, mistrz ceremonii łowieckiej urodzony w Sankt Petersburgu dwudziestego czwartego października tysiąc osiemset osiemdziesiątego dziewiątego roku" zostaje skazany na dożywotni pobyt w hotelu Metropol w Moskwie. Dżentelmen w Moskwie zabiera nas w niesamowitą podróż po Rosji nie pozwalając nam wytknąć praktycznie nosa za drzwi hotelu. Poznajemy kolejne piętra, kolejnych ludzi, kolejne dania, kolejne przygody, kolejne zmiany...

wtorek, 29 stycznia 2019

„Caraval. Chłopak, który smakuje jak północ" Stephanie Garber

Tytuł: Caraval. Chłopak, który smakuje jak północ

Autor: Stephanie Garber

Cykl: Caraval
Tom: 1
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2017
Liczba stron: 415
Tłumacz: Mateusz Borowski
Kategoria: Literatura młodzieżowa, Fantasy, Fantastyka
Ocena: 6/10


Caraval był jedną z tych młodzieżówek, o których słyszałam jednocześnie bardzo pozytywne oraz bardzo negatywne opinie. Trudno było mi zdecydować, które bardziej mnie przekonują więc stwierdziłam, że sprawdzę na sobie. Przedsylwestrowa noc wydawała mi się idealna na taką lekturę więc zasiadłam i błyskawicznie skończyłam. :D

Muszę powiedzieć, że jest to jedna z tych psychodelicznych, dziwacznych i nadzwyczajne pokręconych historii. Od pierwszych stron poznajemy dwie siostry - Scarlett i Donatellę zwaną Tellą. Dziewczęta mieszkają na odległej wyspie i są wychowywane przez okrutnego ojca, który postanowił wydać Scarlett za mąż. Scar to jednak nie przeszkadza, bo jest przekonana, że tylko małżeństwo ocali ją i Tellę przed ojcem. Wtedy niespodziewanie Scarlett dostaje list, a w nim trzy bilety na doroczną grę zwaną Caravalem. Obie dziewczęta były wychowywane w zachwycie nad Caravalem, a uczestnictwo w nim było ich wielkim marzeniem. Jednak od samego początku Caraval zadziwia swą baśniowością, ale i niepokoi. Scarlett i Tella zostają wciągnięte w grę w zupełnie niespodziewany sposób i nagle zabawa staje się walką o przeżycie.

To, co słyszałaś o Caravalu, nie wytrzyma porównania z rzeczywistością. 
To coś więcej niż tylko gra czy przedstawienie teatralne. 
Na tym świecie nie znajdziesz niczego równie magicznego.

poniedziałek, 24 lipca 2017

„Elżbieta II, O czym nie mówi królowa” Marek Rybarczyk


 Tytuł: Elżbieta II
           O czym nie mówi królowa?
 

Autor: Marek Rybarczyk

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Kategoria: Biografia
Ocena: 8/10






Wielu z Was już na naszej stronie bloga na facebooku czytało, że nie zwykłam czytać biografii. Jednak uważam, że Bookathon (czy inne książkowe wyzwania) to świetny moment aby wyjść poza swoją strefę komfortu i przeczytać coś po co na co dzień sięgamy bardzo rzadko lub wcale. To doskonały sposób, aby sprawdzać, szukać i poszerzać horyzonty. Wybór książki na to wyzwanie poprzedziłam pytaniem do Was i otrzymałam wiele świetnych i inspirujących odpowiedzi! Okazało się, że jedną z książek już posiadam, a że jak mówiłam postawiłam na wielkie czyszczenie magazynów, to oto Elżbieta II, O czym nie mówi królowa została wybrana do czytania.

Zgubiła go pycha, która, jak wiadomo, kroczy przed każdą klęską.

Zatem na początku muszę Wam się przyznać, że z niektórych momentów historii jestem niezła, ale z wielu jestem straszliwie niezdolna. Rodziny królewskie to jedna z tych rzeczy, których nigdy nie poznałam, choć zainteresowanie było, ale na pewno nie na tyle duże by sięgnąć po wielkie historyczne atlasy i śledzić ich losy. Jednak ostatnio moja ciekawość szczególnie wzrosła po doskonałych filmach The king's speech i The iron Lady. Zatem Elżbieta II, O czym nie mówi królowa była doskonałym wyjściem na poznanie historii bez przebijania się przez książki historyczne, a spośród biografii miała doskonałą szansę, aby mnie zainteresować i wciągnąć. Udało się?

wtorek, 17 stycznia 2017

„Noc ognia” Eric- Emmanuel Schmitt



Tytuł: Noc ognia

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2016
Liczba stron: 176
Tłumacz: Łukasz Muller
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 10/10





Nie wiem jak Eric-Emmanuel Schmitt to robi, że znowu mnie zaskoczył i znowu tak pozytywnie! 
Autor w książce Noc ognia przekazuje nam fantastyczną opowieść o poszukiwaniach. Tym razem bohaterem jest sam pisarz, przez co historia jest niezwykle osobista, właściwie intymna, a my czytelnicy stajemy się bliskimi przyjaciółmi, słuchaczami tego wyznania, historii o poszukiwaniu sensu, o filozofii, o wierze i o filozofii wiary.

- Godzę się na nieustanny bój. Według mnie zwycięstwo oznacza walkę, nie jej wynik. Nie tracąc z oczu swojego celu, tracę złudzenie wygranej.
- Bardzo bym chciał myśleć w ten sposób.
- Nie możesz tak myśleć, mając dwadzieścia osiem lat! Za o kiedy stuknie ci pięćdziesiątka.. O uroku walki nie sanowi ani sukces, ani porażka, lecz powód dla którego walczymy.

Eric-Emmanuel Schmitt ma niezwykłą umiejętność. Potrafi na małej ilości stron zawrzeć arcyważne, niezwykłe i głębokie przemyślenia, jednocześnie unikając niebezpieczeństwa przekombinowania, patetyczności, przekoloryzowania. Miło jest czytać książkę wypełnioną rozważaniami filozoficznymi, w wersji powieściowej, przystępnej i tak przyjemnej w odbiorze. Tym razem autor zabiera nas na pustynię, gdzie piękno natury miesza się z surowym krajobrazem, niebezpieczną pogodą i cudownie widocznym niebem, tak czystym i niezanieczyszczonym w porównaniu do miejskich krajobrazów Francji.

Czy nazywanie nieskończoności nie oznaczało jej odrzucenia?

W tych trudnych choć magicznych chwilach autor szuka siebie. Podczas gdy pozostali członkowie wyprawy boją się przemiany jakiej mogą doznać podczas ekspedycji, on jej wypatruje. Kiedy inni starają się zachować siebie, on siebie próbuje utracić.

Na ziemi nie brak okazji do zadziwienia się, brak natomiast zadziwionych.

Kwiecisty język Schmitta i doskonała narracja robią swoje, więc od Nocy ognia naprawdę trudno się oderwać. Poruszane tematy, przywołane rozważania, wywołani filozofowie (jak mój ulubieniec Pascal) to wszystko sprawia, że autor znowu zabrał mnie w szaloną i zachwycającą podróż, po której i we mnie kłębi się od przemyśleń i uczuć, tym bardziej, że religijne rozterki przez ostatnie kilka lat stały się moją specjalnością.

Czy polecam?
Ogromnie. Eric-Emmanuel Schmitt to klasa sama w sobie, a ta książka forma nawiązuje do najwcześniejszych jego opowiadań takich jak Dziecko Noego, Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu czy Kiedy byłem dziełem sztuki. A to majstersztyki, mimo że od ich wydania minęło już... Wiele wiele lat, skoro czytałam je będąc w gimnazjum, a obecnie kończę studia. :D

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova oraz portalowi Sztukater. 

środa, 28 grudnia 2016

„Mężczyzna z klasą, przewodnik współczesnego gentlemana” Łukasz Kielban

 

Tytuł: Mężczyzna z klasą Przewodnik współczesnego gentlemana

Autor: Łukasz Kielban


Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2016
Liczba stron: 272
Kategoria: Poradnik
Ocena: 8/10



Od pewnego czasu obserwuję stronę Czas Gentlemanów - stronę prowadzoną przez Łukasza Kielbana. Dlaczego? Dlatego, że nigdy nie nosiłam spinek do mankietów, nie mam pojęcia jak dopasowuje się krawat do koszuli, ani nie przycinałam brody. Ale przebywając w męskim towarzystwie, doradzając mojemu partnerowi czy kupując mężczyźnie prezenty w sumie dobrze jest się na tym choć trochę znać, a Łukasz Kielban tłumaczy rzeczy tak, że nawet kobieta zrozumie. ;) 
Wiecie jak to jest - internet bywa sprzeczny i zwodniczy, a sklepowi pomocnicy Mikołaja - stronniczy. Zwykle niestety na korzyść sklepu, a nie klienta. Poza tym wydawało mi się, że gdy poznam ogólne zasady, to często jednak to ja wiem lepiej co mojemu partnerowi/przyjacielowi/wujkowi się spodoba.

Dlatego przyznaję, że choć Mężczyzna z klasą to kolejna w tym roku książka znanego blogera, a ponad połowę z nich oceniam umiarkowanie entuzjastycznie, to czekałam na jej wydanie. I choć ma swoje słabości (być może wynikające głównie z tego, że książka jest po prostu innym medium niż blogosfera) to ten przewodnik współczesnego gentlemana bardzo miło mnie zaskoczył.
Nie jest to bowiem kolejny podręcznik savoir - vivre'u, ale nie jest to też list oczekiwań autora od współczesnego świata. Przyznaję, że czasami autor bywa pretensjonalny, ale wg mnie wychodzi to książce na zdrowie! To nie są instrukcje "rób tak, a tak nie rób", ale dobre rady i wskazówki. Jednak to co będziesz chciał zmienić, zależy tylko od Ciebie.

środa, 30 listopada 2016

„Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzata Halber


Tytuł: Najgorszy człowiek na świecie


Autor: Małgorzata Halber

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2015
Liczba stron: 352
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: -






Uczciwie powiem - książkę kupiłam na fali zachwytów myśląc "sprawdzam"! Nie będę też kłamać, znam tematykę "od środka" i wiem doskonale o czym jest książka. Po prawdzie temat znam "z tej drugiej strony", ale wciąż. 

Pani Małgorzata Halber napisała świetną książkę. O sobie i swoim problemie z alkoholem. I o tym jak próbowała alkohol czymś zastąpić i została narkomanką. Dla kogoś kto nie wie nic o alkoholizmie Najgorszy człowiek na świecie to doskonały sposób żeby zobaczyć problem. Myślę, że to może być zaskakujące spotkanie. W szkole nas uczą o alkoholu, o jego wpływie na organizm, o tym, że istnieje AA, a potem opowiadają o tym jak dla alkoholu można się stoczyć. Wspominają, że alkoholizm nie oznacza 'co dzień upija się w umór'.

Ponieważ oprócz chwil idealnych i doskonałych, których jest naprawdę mało, życie składa się z wtorków, czwartków i godziny trzynastej.

Jednak nic nie mówią o warunkach w ośrodkach dla AA, o tym jak mało osób wychodzi z nałogu. Nic też nie mówią o tym co np. na mnie do dziś robi ogromne wrażenie. O wstydzie. O tym, że głupio nie pić, głupio odmówić drinka, głupio na imprezie na hasło "ze mną się nie napijesz" odpowiedzieć "no nie". Kiepsko pokazać się przy rodzinie, strach jest, że ktoś Cię zobaczy w drodze na spotkanie AA, niemiło gdy Ty masz ciężki dzień, a któryś z domowników wraca do domu z czteropakiem w dłoni. A o tym opowiada Najgorszy człowiek na świecie.

niedziela, 24 kwietnia 2016

„Szukając Emmy" Steena Holmes




Tytuł: Szukając Emmy
Autor: Steena Holmes

Wydawnictwo:
Znak Literanova
Data wydania: 2013
Liczba stron: 352
Tłumacz: Tomasz Illg
Kategoria: Literatura piękna (skłaniam się ku obyczajowej)
Ocena: 7/10







Co Ty byś zrobił gdyby to zdjęcie Twojego dziecka widniało w gazecie, a nad zdjęciem napis „ZAGINIONA”?

Szukając Emmy to bardzo przejmująca opowieść. Wyciąga bardzo głębokie uczucia.

Zdarza nam się wczuwać w sytuację dziecka porwanego czy zaginionego – czy się boi, czy przytrafiło mu się coś dobrego, czy wręcz przeciwnie przeżywa katusze? Ale czy potrafimy sobie wyobrazić co czują w tej sytuacji rodzice i jak sobie z tym radzą? Większość z nas wzdrygnie się mimowolnie i pospiesznie odpowie – nie potrafimy, ale i nie chcemy. Obyśmy nigdy nie musieli. Tak, i ja tak pomyślałam, jednak nie mogę się powstrzymać, że rodzice tych zaginionych i porwanych dzieciaków też nie chcieli, a jednak znaleźli się w tej sytuacji i są z tym sami. Nikt ich nie rozumie i nie chce zrozumieć. W końcu nikt nie chciałby być na ich miejscu.

Książka nie jest arcydziełem bogactwa wyrazu, ale przekazuje to o czym się nie mówi. Co się dzieje z rodziną, w której dziecko zostaje porwane? Filmy, prasa, zwykle rozpisują się o pierwszych dniach od porwania. Słyszymy płacze, wzruszające historie, widzimy zdjęcia, ludzie dziecka szukają, miasta są obklejone plakatami, jest to temat rozmowy. Po kilku tygodniach temat powszednieje, mało kto jest chętny do zrobienia czegokolwiek prócz wyrażenia współczucia. Plakaty są pozrywane, pozaklejane kolejnymi, przybrudzone. To co się dzieje po roku, po dwóch latach? Co się dzieje z tymi rodzinami? Czy poczucie winy, które siłą rzeczy się rodzi w głowie rodziców, maleje?

Ta książka przynosi odpowiedź. Smutną i bardzo rozpaczliwą odpowiedź z którą trudno się nie zgodzić. Prywatnie rozumiem bohaterów. Oboje bohaterów, żeby nie było, mimo że tutaj głównym bohaterem i narratorem jest Megan – mama Emmy.

„Megan pokręciła głową, kiedy oblała ją fala wstydu. Płuca obkurczyły jej się, a serce zakołatało boleśnie. Na myśl o tym, czego dzisiaj doświadczyła, Megan stłumiła krzyk rozpaczy. Psycholog ostrzegał ją przed tym. Musi przestać szukać córki. Jej działania niosły określone konsekwencje. Miała świadomość, że wystraszyła dzisiaj tę dziewczynkę i pewnie też jej matkę. Zachowała się jak obłąkana. Niepoczytalna. Tracąca zmysły. Niepanująca nad sobą.
(..) Megan pokręciła przecząco głową. Nie da się nafaszerować lekami. To właśnie z ich powodu pierwsze miesiące po zniknięciu Emmy spowiła mgła. Nie będzie przechodzić przez to jeszcze raz. Utrata dziecka to nie choroba. To, że nie ustępuje w wysiłkach by ją odnaleźć, i nie poddaje się, nie znaczy, że wymaga leczenia.
(..) Bez Emmy była tylko cieniem. Cieniem matki, żony i kobiety.”

Czy tak czuje się kobieta po kilku latach od zaginięcia córki? Czy to powinno tak wyglądać? Czy można było jakoś temu zaradzić, czy tej kobiecie można pomóc? Zadaję te pytania, bo czytanie tego uświadomiło mi, że to bardzo możliwe, że to jest prawda, że tak się czuje matka, której dziecko zostało porwane, i że można by jej pomóc, a niestety zostaje sama.
To samo ojciec! Za mało mówi się o cierpieniu rodziców po utracie dziecka, a jeszcze mniej o ojcach, którzy przecież przeżywają ten sam koszmar co matki!

Jak to jest zastanawiać się czy dziecko jest w dobrobycie i jego buźka jest starszą niż zapamiętana, ale okrągłą i uśmiechniętą, czy też jest przetrzymywane wbrew własnej woli, porzucone, cierpiące, niezadbane? A może porywacze bojąc się konsekwencji wciąż ukrywają dziecko, przefarbowali mu włosy, ścieli na krótko, ubierają zupełnie inaczej?

To wszystko znajdziecie w tej książce. Jak widać po zamieszczonym fragmencie książka nie ma bogatych środków wyrazu, ale porusza naprawdę trudny i przejmujący temat. Spotkanie z taką tematyką jest dla mnie nowością, ale uważam je za bardzo udane. Być może nie ma tu niezwykłych aspektów literackich, ale jest temat - mocny i straszny. Być może nawet sama książka nie jest tak straszna jak to co zostaje w środku czytelnika jeśli ten choć trochę się wczuje.

Dlatego bardzo polecam książkę tym którzy lubią się zastanowić nad społeczeństwem, psychologią a przede wszystkim rodziną, zwłaszcza doświadczoną rodziną. Lektura tematycznie ciężka, literacko prosto i bez szału.

Nie mogę się jednak powstrzymać od pytania: co by było gdyby książka nie zakończyła się w taki sposób w jaki się zakończyła? Co by się stało z rodziną, gdyby w tym już podbramkowym momencie sprawa się nie rozwiązała?
Obawiam się, że znam odpowiedź na to pytanie. Obawiam się, że zna je też całkiem sporo rodzin, o których się raczej nie mówi.