Poznałam tę książkę dosłownie na początku pandemii na koleżeńskiej wizycie. Niepozornie leżała na dziecięcej półeczce, a moje wygłodniałe na książki oko nie mogło przejść obok niej obojętnie. Spędziłam z nią dłuższą chwilę (nie przejmując się tym, że czekano na mnie w pokoju "dla dorosłych") i muszę przyznać, że zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia. To naprawdę pięknie wydany i moim zdaniem bardzo wartościowy picture book.
Oczarowana zawartością nieco ponad pół roku temu Bombasticę naturalis podarowałam w
bożonarodzeniowym prezencie pewnej dobrej, niezwykle bezinteresownej i
nieprzeciętnie ciepłej osobie, miłośniczce książek w tym picture booków (którymi zainteresowałam się właśnie dzięki Niej!),
z którą przez dwa ostatnie lata szczerze i od serca się przyjaźniłam, a
która odeszła kilka dni temu. Nie raz rozmawiałyśmy o tej lekturze,
to były nawet dosyć burzliwe dyskusje, bo wcale nie była pewna czy jej
się podoba czy nie. Naprawdę bardzo trudno mi uwierzyć, że to się
więcej nie powtórzy. Myślałam, że po mojej recenzji kolejny raz
wdamy się w pogawędkę na jej temat...

Tytuł: Bombastica naturalis
Autor: Iban Barrenetxea
Wydawnictwo: Tekturka
Data wydania: 2020
Liczba stron: 40
Tłumacz: Filip Łobodziński
Kategoria: Dla dzieci, picture book
Ocena: 9/10
