
Wielu przed nami uczestniczyło w koncercie symfonicznym muzyki filmowej, ale nam jak dotychczas to się nie udało. Mój wspaniały Mąż postanowił to zmienić i z okazji moich urodzin udaliśmy się na Koncert Muzyki Filmowej Harry Potter Symfonicznie!
Koncert odbył się w Filharmonii Narodowej w Warszawie, w której nie byliśmy już bardzo, bardzo dawno. Jak zawsze wszystko było piękne i bardzo eleganckie, choć wybory ubraniowe widzów były przeróżne. Część osób postawiła na stroje eleganckie związane z wizytą w Filharmonii, tak zdecydowaliśmy i my, część na cosplay czyli przebranie się za bohaterów historii albo przynajmniej na nawiązanie do jej motywów przewodnich, a niektórzy biorąc pod uwagę mniej poważną oprawę postawili na wygodne ubrania codzienne.
Muszę przyznać, że przed wydarzeniem specjalnie unikałam muzyki z tych filmów. Każdą z ośmiu produkcji widziałam kilkukrotnie, niekiedy w części, niekiedy w całości i byłam ciekawa czy będę pamiętała muzyczne motywy. Tak się też złożyło, że ani razu nie widziałam żadnego z nich w ostatnim roku. Jednak umysł sumiennie przechowywał te informacje, a podczas koncertu zupełnie podświadomie przy danej kompozycji po prostu pojawiała mi się przed oczami odpowiednia scena z filmu. Moim zdaniem dowodzi to doskonałego odwzorowania pierwowzoru przez orkiestrę i nie mogłabym oczekiwać więcej. Przez półtorej godziny byłam w zupełnie innym świecie, pięknym i niemal mistycznym, poruszającym najczulsze struny i lekko sentymentalnym. Wykonanie było bajeczne, nadające niezwykłego klimatu. Kilkukrotne ocieranie łez wzruszenia było dla mnie sporym zaskoczeniem, nie sądziłam, że dotknie mnie to aż tak mocno. A jednak! Oczywiście wśród zaprezentowanych utworów były te najlepiej znane takie jak Hedwig's Theme, idealnie dopasowane do sceny Statues czy ukochane przez miłośników historii Lily's Theme. Tym samym można od razu dostrzec, że koncert nie ogranicza się do muzyki filmowej z jednej części filmu.
