Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seriale. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2024

Serialowe okruszki #9

Ta odsłona serialowych polecajek ma swój rdzeń wspólny - w każdym tak czy inaczej błyska szkoła i młodzież. ;) Jest coś dla młodszych widzów, jest coś dla tych zdecydowanie starszych i jak zwykle różne platformy i różne wrażenia. Znacie któryś z nich, a jeśli tak to czy mieliście podobne wrażenia z seansu?


#1 Heartstopper (Netflix), sezon 1

Tego seansu w ogóle nie planowałam. Skłoniły mnie do niego wypowiedzi nauczycieli, z których opinią się liczę, a przy tym szybko okazało się, że serial jest bardzo krótki i nad wyraz dynamiczny. Przyznaję, że produkcja bardzo mnie zaskoczyła. Była urocza, ale akurat to było oczekiwane. Nie sądziłam jednak, że tak dobrze przedstawi problemy dzisiejszego nastolatka - przy czym warto zwrócić uwagę, że wiele poruszonych zagadnień jest uniwersalnych i tak naprawdę pod wątki homoseksualne czy tożsamościowe moglibyśmy podstawić masę innych, a rezultat nadal byłby podobny. Heartstopper okazało się niezwykle ciepłe i pouczające, a dotykano w nim nie tylko tematu akceptacji/przyjaźni rówieśniczej, ale również rodziców i nauczycieli. Bez zbędnych dramatów (choć nie bez dramatu) czy niestworzonych wątków, z ogromnym wyczuciem i łagodnością, czyste nastoletnie problemy - bardzo to doceniam! Myślę, że większość osób, która współpracuje z nastolatkami powinna go poznać, żeby lepiej zrozumieć to, co może dotykać dziecko w szkole. Za jakiś czas chętnie obejrzę drugi sezon.

Moja ocena: 7+/10


#2 Klangor (Canal plus), sezon 1

Do serialu zachęcił nas wywiad z Arkadiuszem Jakubikiem w Imponderabiliach. Muszę przyznać, że nie tak często sięgamy po polskie produkcje, więc byliśmy ciekawi co sprezentują nam zarówno aktorzy, jak i Canal plus. 

Po obejrzeniu całości mogę napisać trzy rzeczy - po pierwsze ciężar tego serialu jest przeogromny, po drugie aktorzy spisali się koncertowo, po trzecie fabuła, która miała nas zaskoczyć, ostatecznie okazała się nieco naciągana i przeciągana, a trochę przewidywalna. 

Finalnie seansu nie żałujemy, ze względu na wyborną grę aktorską i dobrej jakości produkcję, która trzymała poziom, ale fabularnie według nas był nieco poniżej oczekiwań, zaś klimat po prostu nie nasz.

Moja ocena: 6+/10

poniedziałek, 23 października 2023

Serialowe okruszki #7

W przedślubnym czasie byłam tak zmęczona, że miałam znacznie mniej siły na czytanie, ale więcej przestrzeni na oglądanie. Zatem czas najwyższy na kilka postów serialowych! Zaczynamy z wysokiego "C" - różne platformy, różna tematyka, zapraszam!

#1 Dyplomatka (Netflix), sezon 1

Lubię klimaty okołopolityczne, uwielbiam produkcje dowcipno-dramatyczne, a mój zachwyt sięga sufitu kiedy jeszcze do tego otrzymujemy wyrazistych, intrygujących i charakternych bohaterów. Dyplomatka łączy wszystkie te cechy. 

Nie jest to może produkcja zupełnie nowatorska, ale niesie w sobie świeżość, której kompletnie się nie spodziewałam, bo zarówno w niezwykle współczesnej treści (np. wątek rosyjski), jak i w zaskakującej grze aktorskiej. Moim zdaniem najmocniejszą stroną serialu są Keri Russell i Rufus Sewell. Małżeństwo ambitnych specjalistów z tej samej dziedziny nie jest proste, a mało która produkcja potrafi w wiarygodny i ciekawy sposób zaprezentować blaski i cienie takiej relacji. Oczywiście były momenty, w których coś się niespodziewanie udawało, innym razem były drobne absurdy, ale ten serial ma w sobie "to coś", co sprawia, że jego oglądanie sprawiło mi wielką przyjemność, a kolejny sezon jest przeze mnie nader oczekiwany!

moja ocena: 8+/10

wtorek, 5 lipca 2022

Serialowe okruszki #6

Tyle ostatnio działo się książkowo, że dawno nie napisałam niczego na temat seriali. Tymczasem w ostatnim czasie udało mi się obejrzeć całkiem sporo! Trzy produkcje to typowe serialowe bestsellery, ale dwa to zdecydowani outsiderzy. ;)
 
 

 

#1 Sherlock (Sherlock) sezony 1-4

Seriale BBC jako takie budzą we mnie bardzo pozytywne uczucia. Ich wykonanie jest zawsze godne oklasków, aktorzy są bardzo zaangażowani i całość praktycznie nigdy mnie nie zawodzi. Sherlock nie jest wyjątkiem, chociaż biorąc pod uwagę to, że większość z nas zna już historię słynnego detektywa, a jej adaptacji widzieliśmy już dziesiątki, mogło być zupełnie inaczej. Tymczasem ten serial jest obłędny zarówno jeśli chodzi o fantastyczną fabułę, jak i niewiarygodne wykonanie. Aktorzy grają obłędnie, i to tak Ci pierwszoplanowi jak i ci, którzy grają w nim epizodycznie. Benedict Cumberbatch i Martin Freeman tworzą fenomenalny duet, ale doskonale wykreowanych postaci w tym serialu naprawdę nie brakuje - chciałam wymieniać, ale stwierdziłam, że wypisałabym prawie połowę obsady serialu, więc uwierzcie mi na słowo, aktorzy w tej produkcji dają czadu. Fabularnie jest to przeniesienie znanej nam historii genialnego, choć nieco socjopatycznego, detektywa do czasów współczesnych, co sprawia, że biegle obsługuje on zdobycze techniki. Każdy sezon jest trochę inaczej wykonany co sprawia, że ich ocena jest bardzo indywidualna. Osobiście najbardziej lubię sezony 2. i 3., sezon 1. jest dla mnie ciut zbyt chaotyczny, a 4. zbyt psychodeliczny. Tak czy inaczej, każdy z nich można nazwać małym dziełem sztuki.

Serial wymaga sporego skupienia przez każdy z 90 minutowych odcinków, co sprawia, że nadaje się do oglądania relaksacyjnego, ale tylko jeżeli komórki mózgowe pozostają w pełni sprawne, bo inaczej w fabule można się pogubić. Dla fanów szalonego detektywa, dedukcji, kryminałów i świetnie zrobionych seriali Sherlock będzie jak znalazł. :)


Moja ocena: 9/10 

wtorek, 25 stycznia 2022

Klasyka fantastyki w wydaniu Amazona czyli ekranizacja Koła czasu Roberta Jordana

Jeden z plakatów promujących serial Koło czasu.

Przyszedł czas na recenzję serialu, który mam wrażenie, że przeszedł obok wielu fantastom. Mowa oczywiście o Wheel of time czyli Kole czasu, które na platformie Amazon pojawiło się pod koniec zeszłego roku. Serial ma osiem odcinków o długości 54-62min.

Historię opisywałam już przy okazji recenzowania Oka świata Roberta Jordana, ale część pozwolę sobie powtórzyć. Opowieść rozpoczynamy w okolicy Dwóch rzek. Poznajemy Randa, Mata i Perrina, trzech bardzo różnych, ale zaprzyjaźnionych chłopców, odważną Egwene oraz młodą Widzącą Nynaeve. Miasteczko żyje swoim życiem, dzieją się w nim mniej lub bardziej typowe dla tej okolicy wydarzenia. Ich rutynę przerywa przybycie jednej z wiedźm Aes Sedai i jej Strażnika na dzień przed świętem Bel Tine. Choć Widząca i Egwene wyczuwają coś niedobrego co wisi w powietrzu, obchody święta rozpoczynają się zgodnie z planem. Niestety, wkrótce przerywa je atak dużej grupy krwiożerczych trolloków i tak rozpoczyna się przygoda Randa, Mata, Perrina, Egwene i Nynaeve.

wtorek, 4 maja 2021

Wszystkie spełnione nadzieje czyli serial Cień i kość od Netflixa

Plakat promujący serial Cień i kość

Na ten serial czekałam z wielką niecierpliwością!

Od dawna byłam spragniona fantastyki na ekranie, a dłużące się oczekiwanie na chociażby Diunę czy drugi sezon Wiedźmina jeszcze bardziej zaostrzało apetyt. Cień i kość (ang. Shadow and bone) miało jeszcze jedną ważną cechę - to de facto tak zwana fantastyka młodzieżowa, która chociaż cieszy się wielką popularnością wśród czytelników (dodałabym nawet, że wręcz obsesyjną ;)), nie jest zbyt chętnie ekranizowana. To wszystko sprawiło, że serial miał gwarantowane grono odbiorców, ale jednocześnie oczekiwania wobec niego były całkiem spore.

Od technicznej strony Cień i kość to 8 odcinków historii opartej o trylogię Griszy, a konkretnie jej pierwszy tom czyli Cień i kość. Scenarzyści dokonali jednak zaskakującej, choć niepozbawionej sensu, zmiany dodając do fabuły bohaterów drugiego cyklu pani Bardugo pod tytułem Szóstka wron. Odcinki mają od 45 do 58 minut i wszystkie są już dostępne na Netflixie. 

Jeden z plakatów promujących serial Cień i kość.
Tutaj Kaz Brekker (vel Brudnoręki) i słynna laska bękarta z Baryłki.

sobota, 20 marca 2021

Serialowe okruszki #4

Na całe szczęście ostatnie 2 miesiące były życzliwsze jeśli chodzi o oglądanie seriali. ;) Dlatego dzisiaj dzielę się kilkoma tytułami, może któryś wpadnie Wam w oko? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!


#1 Spinning out, sezon 1

Początkowo wydawało mi się, że to będzie jeden z tych uroczych seriali dla nastolatek o tym, że jeżeli wystarczająco mocno się przyłożysz to w końcu zwyciężysz. Spinned out okazał się jednak znacznie lepszy niż sądziłam, jest zdecydowanie głębszy i ostatecznie im dalej tym ciekawiej, aż do ostatniego odcinka. Trzeba przyznać, w pierwszym sezonie określenie happy end ma bardzo gorzki smak, a bohaterowie są dalece nieidealni. Ten serial to dosyć realistyczna historia, o której można powiedzieć, że robi wrażenie, myślę, że szczególnie duże na nastoletnich widzach. Spinned out to opowieść o przezwyciężaniu słabości, ale także o błędach i upadkach na tej drodze, o ranieniu innych i o tym, że te rany nie goją się z dnia na dzień, o chorobie psychicznej, którą wcale nie jest tak łatwo kontrolować, a życie z nią nie jest tak kolorowe jak czasami przedstawia się to w kulturze, o problemach rodzinnych i kłamstwach, o molestowaniu, które w amerykańskim sporcie jest ostatnio bardzo popularnym tematem, jest też o poświęceniu, ale też o kruchości sportowej kariery. Prócz tego ładne kadry z łyżwiarstwa, które naprawdę przyjemnie się ogląda.

Gdybym mogła na tym skończyć, to serial dostałby mocne 7/10, ale niestety nie mogę. Ostatni odcinek ma typowe otwarte zakończenie "w oczekiwaniu na kolejny sezon" i to byłoby w porządku, gdyby nie to, że produkcja po pierwszym sezonie została anulowana. Zatem otrzymujemy naprawdę dobrą, ciekawą, przyjemnie zagraną i całkiem świeżą fabularnie historię, która kończy się większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Jestem tym dalece rozczarowana, bo serial naprawdę miał potencjał i jeszcze ze dwa sezony tej historii bym obejrzała. 

moja ocena: 6/10 (za brak kolejnego sezonu przy otwartym zakończeniu poprzedniego)

#2 Wielka (The Great), sezon 1

wtorek, 19 stycznia 2021

Serialowe okruszki #3

Nowy rok z całą pewnością zasługuję na nową serialową oprawę, zatem zaczynamy z wielkim hukiem! Dzisiaj powiem kilka słów o dwóch serialach z 2020 roku, dwóch ciut starszych i jednym niemal tak starym jak ja! Jesteście ciekawi? Oglądaliście którąś z tych produkcji, albo macie w planach i wahacie się czy warto? Podyskutujmy!

#1 Bridgertonowie, sezon 1

Ileż ten serial wzbudzał w sieci emocji! Dosłownie co chwilę o nim czytałam, na przełomie 2020/2021 istny Bridgertonowy zawrót głowy... Tym co rozbawiło mnie najbardziej to sensacje o tym, że serial inspirowany "powieściami miłosnymi" Julii Quinn nie trzyma się faktów! Przyznam szczerze, że trochę się z tego uśmiałam, bo czy naprawdę spodziewamy się stworzenia dokumentu na podstawie sagi obyczajowo-romantycznej? To chyba lekka przesada. Według mnie, jeśli odsunąć od siebie oczekiwania prawdy historycznej, to okazuje się, że serial jest naprawdę uroczy, przyjemny, dosyć intrygujący i naprawdę ładnie zrobiony. Szczególnie zaskoczyli mnie aktorzy, spośród których niejeden(a) dał(a) się poznać jako zdolny(a) i bardzo zaangażowany(a) - naprawdę wielu spośród nich zasługuje na uwagę, zwłaszcza za grę mimiką! 

Opowieść o wydawaniu za mąż najstarszej córki z rodu majętnych Bridgertonów całkiem wciąga, ale w taki przyjemny niezobowiązujący sposób. Ogromnie przystojny główny bohater, niezbyt skomplikowana, a przemyślana fabuła, schludna scenografia, ciekawa kompozycja, to wszystko sprawiało, że serial był relaksujący i dla umysłu, i dla oka. Bridgertonowie to w tej chwili 8 odcinków pierwszego sezonu, ale już wkrótce rozpoczną się przygotowania do kolejnej części. Osiem książek cyklu sugeruje, że również sezonów może być osiem (po jednym dla każdego z rodzeństwa). Polecam wielbicielom lekkich klimatów obyczajówek i romansów z polotem, a ja spokojnie poczekam na drugi sezon, który z pewnością obejrzę!

moja ocena: 7/10

#2 Skandal w angielskim stylu, sezon 1

sobota, 26 grudnia 2020

Moje ulubione seriale 2020

Rok 2020 powoli mija, więc chciałabym Wam opowiedzieć o mojej bardzo subiektywnej liście pięciu najlepszych seriali, które w tym roku obejrzałam! Może któryś z nich wpadnie Wam w oko, a może wszystkie już znacie? Dajcie znać!

#1 Wiedźmin, sezon 1

Lata oglądania ekranizacji nauczyły mnie jednego - nie oczekiwać zbyt wiele, bo tego typu produkcjach. Nie czytam przed nimi ponownie książek, nie sprawdzam dokładnie wydarzeń (chyba, że coś nie daje mi spokoju), nie liczę na dokładne podążanie za fabułą. Wiedziałam, że Wiedźmin będzie wzbudzał skrajne emocje od miłości do nienawiści, chociaż skala reakcji zaskoczyła nawet mnie. Ja osobiście miałam po prostu wielką chęć na fantastykę na światowym poziomie. 

Od samego początku miałam sporo wątpliwości jeśli chodzi o casting, ale o dziwo ostatecznie niemal wszyscy aktorzy mnie do siebie przekonali, a niektórzy (jak chociażby tytułowy Wiedźmin, bard Jaskier czy Calanthe) wręcz zachwycili! Ogromnie spodobała mi się forma (jasne, mogłoby być jeszcze więcej, ale to już budżet musiałby być inny), fabuła była nieco szarpana i tu i ówdzie czegoś zabrakło, ale wiadomo, seriale rządzą się swoimi prawami, a przerabianie polskiej historii na międzynarodową też było intrygującym doświadczeniem. Według mnie Wiedźmin był świetnym eksperymentem, oglądaliśmy go z zapartym tchem i rzecz jasna czekamy na kolejny sezon!

moja ocena: 9/10

sobota, 26 września 2020

Serialowe okruszki #2

Dawno nie rozmawialiśmy o serialach, więc otwieram puszkę pandory! ;) Dzisiaj, tak dla odmiany, tylko trzy produkcje Netflixa, jest też jedna polska! ;)


#1 Szadź sezon 1

Nie będę oszukiwać - niewiele polskich serialów do mnie przemówiło. Mimo to staram się regularnie testować nowinki z nadzieją, że tym razem się uda. Szadź od samego początku zaciekawiła nas kreacją Macieja Stuhra, naprawdę chciałam zobaczyć go w takiej psychopatycznej roli. Niby wiedziałam, że serial jest na podstawie książki, nawet miałam ją przez chwilę w ręku, ale serial odnalazł nas prędzej i no cóż, przepadło. W efekcie tego książkowego oszustwa obejrzeliśmy naprawdę niezłą polską produkcję, wciąż niedoskonałą, ale znacznie lepszą niż bym się spodziewała. Nie powiem, że był to serial zaskakujący, ale absolutnie doskonałe kreacje bohaterów, zwłaszcza postaci granej właśnie przez Macieja Stuhra, rekompensowały naprawdę wszystkie niedociągnięcia. Szadź jest utrzymana w stylu skandynawskim - mroczna aura, bohaterka to dobry glina z problemami, zabójca to bardzo bystry psychopata. Jest spisek, jest poszukiwanie, są potknięcia, jest o błędach systemu. Inna rzecz, że od początku wiemy kto i jak zabija, bo tak zbudowana jest fabuła, nie wiemy jednak dlaczego ani w jaki sposób wybiera ofiary. Walka z czasem dodaje serialowi pożądanego napięcia i cyk! Mamy naprawdę niezły polski serial. Zapowiadany jest drugi sezon, zobaczymy czy będzie równie dobry jak pierwszy.

Moja ocena: 7/10



2. What/if sezon 1

Gdy tylko dowiedziałam się, że jedną z głównych ról w tym serialu odgrywa Renee Zellweger poczułam, że muszę to zobaczyć! Serial ma zaledwie 10 odcinków, więc rzeczywiście ogląda go się szybko. Początek jest kuszący - przepiękna Anne Montgomery (w tej roli oszałamiająca Zellweger) składa propozycję Lisie, która chce rozwijać swój medyczny start-up. Młoda dziewczyna gorąco wierzy w swój pomysł, a bez pieniędzy będzie zmuszona go zamknąć i jednocześnie zawieść swoich współpracowników. Jest zdeterminowana by znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Bogata inwestorka wydaje się odpowiedzią na wszystkie błagania Lisy, ale niestety propozycja Montgomery to niemoralny układ - pieniądze w zamian za noc z mężem Lisy. Szczegóły spędzonej nocy mają pozostać ścisłą tajemnicą pomiędzy Anne i Seanem. Małżeństwo Donovanów zgadza się na ten układ i zaczyna się wielka gra... 

Niestety o ile pierwsze odcinki oglądałam z zaciekawieniem, o tyle im dalej tym gorzej, a już ostatnie dwa odcinki oglądałam tylko dla przyzwoitości by serial dokończyć. W trakcie kompletnie posypała się fabuła, a kierunek w który skręciła był według mnie naprawdę bardzo słaby. Było tyle możliwości, a scenarzyści poszli na łatwiznę tak bardzo, że aż się roześmiałam gdy zrozumiałam dokąd to zmierza. Również kreacje bohaterów wyszły znacznie poniżej moich oczekiwań - początkowo bardzo dobrze wyważona postać Anne, ekscentrycznej milionerki, która z drapieżnym urokiem składa tak niemoralną propozycję, okazuje się skończoną psychopatką, co mocno psuje zarówno przekaz jak i napięcie w serialu. Również Lisa i Sean, mają lepsze i gorsze momenty, ale jako, że nie kojarzyłam tych aktorów, to jakoś to przebolałam. Był świetny pomysł, doskonała aktorka i możliwości Netflixa, a niestety wyszło mocno przesadzone widowisko. Jak dla mnie - wielki niedosyt.

Moja ocena: 4/10

 


3. Sex education sezony 1-2

To jeden z najlepszych serialów o seksie jaki widziałam. 

Co drugi serial dla nastolatków zawiera sceny seksu, więc nie ma mowy o tym, że seks edukacja porusza nieznane młodym widzom tematy. W zamian za to ten serial proponuje zupełnie nową jakość - odpowiedzialność, szczerą rozmowę na trudne, często wstydliwe tematy i wyjaśnienie czym w zasadzie jest mityczny seks. W efekcie nastoletni widz może lepiej zrozumieć siebie, swoje myśli i potrzeby, oddzielić fantazje opowiadane przez kolegów i koleżanki od rzeczywistości, która często nie wygląda tak jak na filmach pornograficznych. Pojawiają się tu na przykład tematy przedawkowania Viagry, chorób wenerycznych, braku akceptacji własnego ciała, braku satysfakcji z seksu i różnorodnych potrzeb, napięcia i presji rówieśników związanej z utratą dziewictwa. Pojawia się także wątek homoseksualizmu. Mówienie o seksualizacji poprzez serial jest wyssane z palca - to nie jest produkcja zachęcająca do seksu, a jedynie oswajająca ten temat i związane z nim zagadnienia. Powiedziałabym, że jest wręcz przeciwnie, bo Sex education pokazuje, że pogłoski, że "wszyscy już to zrobili tylko nie ja" są mocno przesadzone, a presja rówieśników w tej kwestii nic nie warta, ale to już tak na marginesie.

Jednak ten kto myśli, że seks edukacja to tylko rozmowy o seksie ten bardzo się myli. Jest tu dużo zagadnień społecznych, od dręczenia w szkole, przez brak akceptacji, trudne relacje w rodzinie (szczególnie niezwykła jest relacja głównego bohatera - Otisa z ojcem, z którym nie mieszka), poszukiwanie pasji i sensu życia. No i obłędna Gillian Anderson, dawna Dana Scully z Archiwum X, a obecnie matka głównego bohatera, daje tutaj doskonały popis swoich umiejętności. 

Serial pokazuje nam typowe nastoletnie problemy, ale tym razem przedstawione realnie, czasami w nieco krzywym zwierciadle i trochę wyolbrzymione, ale bez udawania. Produkcja porusza naprawdę wiele trudnych zagadnień i jeszcze nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Bardzo polecam nie tylko młodszym (ale koniecznie już nastoletnim), ale także dorosłym widzom.

Moja ocena: 9/10 

 


 4. NCIS (są trzy wersje - NCIS, NCIS Los Angeles i NCIS Nowy Orlean), wszystkie sezony

NCIS to klasyka amerykańskich seriali kryminalnych. Członkowie dosyć elitarnej rządowej organizacji zajmują się przestępstwami powiązanymi z wojskowymi lub rządem. Każda wersja ma swój własny klimat i nieco inną fabułę, ale wszystkie mają podobną konstrukcję. Moje ulubione to zwłaszcza pierwsze sezony NCIS (do odejścia Zivy) oraz NCIS LA. NCIS Nowy Orlean nie do końca trafia w mój gust, jest to też chyba najbardziej amerykańska wersja, wiecie - główny bohater interesuje się jazzem i ma własny klub muzyczny i po sprawie wszyscy się tam spotykają... Nie mój klimat. Zdecydowanie wolę surowy styl NCIS oraz nieco pozbawiony przywództwa, wyluzowany i zabawny NCIS Los Angeles. Nie powiem, że oglądałam wszystkie odcinki, ale widziałam ich bardzo dużo, a nadal z przyjemnością od czasu do czasu oglądam kolejne. Szczególnie dużo oglądałam ich gdy jeszcze miałam telewizję - jakieś odcinki często leciały na różnych kanałach i świetnie nadawały się do popołudniowego relaksu czy towarzystwa przy jakimś samotnym posiłku albo podczas wykonywania jakiejś niewymagającej myślenia pracy, czy to prasowaniu, czy sprzątaniu itd. NCIS ujęło mnie naprawdę świetną, choć w większości niezbyt znaną obsadą, mocną fabułą, ciekawymi śledztwami i tym, że w odróżnieniu od wielu podobnych seriali - to wciąż zbrodnia jest w centrum odcinka. Zdarzały się momenty bardziej prywatne, ale zdecydowana większość czasu zajmuje zbrodnia, poszukiwanie dowodów i winnych. Bardzo to doceniam! 

Pewnie większość z Was te seriale zna, ale jeśli nie, to jest to ciekawa odskocznia, która powinna przypaść do gustu wielbicielom kryminałów, zwłaszcza tych sprzed epoki platform streamingowych typu Netflix.

Moja ocena: 8/10 

 

5. House of cards, sezony 1-6

Oczywiście znane mi są wszystkie kontrowersje związane z aktorem grającym główną rolę, ale odsuńmy to na chwilę na bok.

Tego serialu pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. House of cards było przełomową produkcją w historii seriali i chyba naprawdę nikt temu nie zaprzeczy. Realia ambitnej, koszmarnie bezwzględnej amerykańskiej polityki potrząsnęły serialowym światem, a absolutnie wybitna rola Kevina Spaceya sprawia, że każdy odcinek to wielkie napięcie. Ten serial jest naprawdę majstersztykiem w dziedzinie political fiction, a pnący się po trupach po szczeblach politycznej Frank Underwood przeszedł już do historii. Tak było według mnie do końca piątego sezonu. Szósty sezon musiał zmienić swoją fabułę ze względu na skandal wokół osoby głównego aktora. Kevin Spacey, wobec poważnych oskarżeń o molestowanie, był zmuszony ustąpić z obsady i główną rolę przejęła Robin Wright grająca jego serialową żonę. Uważam, że w ostatnim sezonie wszyscy bardzo się starali, a Robin Wright dała z siebie naprawdę wiele by wypełnić pustkę po swoim poprzedniku i ogromnie to doceniam. Niestety, ja podczas oglądania ostatniego sezonu czułam, że ta nieplanowana zmiana nie była jednak tak dobra jak oryginalny pomysł. Spójrzmy prawdzie w oczy, pomimo fenomenalnej gry pani Wright, zostało przed nią postawione niewykonalne zadanie. Zastąpienie Spaceya, dla którego rola Francisa Underwooda z całą pewnością była jedną z ról życia, było po prostu niemożliwe. Nie mniej, dzięki podmiance głównych bohaterów serial mógł zostać w miarę godnie zamknięty. Jako wielka miłośniczka idei oddzielania ludzi tworzących sztukę od sztuki, naprawdę jestem wielbicielką tego serialu. Uważam, że pierwsze sezony wzbiły political fiction na zupełnie nowe poziomy, a sam serial jest naprawdę doskonały - świetnie zagrany, przemyślany, nietuzinkowy, pomysłowy, zaskakujący, trzymający w napięciu. W żaden sposób nie zmienia to mojego sprzeciwu względem tego co zrobił Kevin Spacey, odraza, sprzeciw względem zachowania aktora w prawdziwym życiu nie zmalała przez to ani o jotę, ale produkcję bardzo doceniam.

Moja ocena: sezony 1-5 10/10, sezon 6 7/10 

Znacie te produkcje? Oglądaliście, a może macie na nie chęć? :)


Grafiki pochodzą z:
- filmweb.pl
- wikipedia.en

sobota, 23 maja 2020

Serialowe okruszki #1

Posiadanie Netflixa ma rozkoszną wadę i zaletę w jednym - dostęp do setek filmów i seriali. Dzisiaj w skrócie opowiem Wam o  moich wrażeniach z pięciu seriali!
Oceny są skorelowane z dwiema rzeczami - moimi bardzo subiektywnymi wrażeniami i tym jak go oceniam w nadanej mu kategorii.


#1 W garniturach (Suits) sezony 1-4

Długo się wzbraniałam przed tym serialem i był to wielki błąd. Obejrzałam pierwszy odcinek i...

sobota, 25 stycznia 2020

Czy w końcu doczekaliśmy się udanej ekranizacji?

Kiedy dowiedziałam się o powrocie do pomysłu ekranizacji Mrocznych materii Philipa Pullmana byłam zachwycona. Po pierwsze miałam gigantyczną nadzieję na wznowę wydania książkowego i szczęśliwie dla mnie tak właśnie się stało.

Plakat promujący film pełnometrażowy

Po drugie obejrzałam film. Miał on swój urok - jego twórcy po prostu wycieli z Mrocznych materii 99% treści nie przeznaczonych dla dzieci. W efekcie powstała przepięknie wykonana bajka o przyjaźni, oddaniu i przygodzie z gwiazdorską obsadą, bo nie zapominajmy, że grali tam Nicole Kidman, Daniel Craig czy Eva Green,a także mój ulubiony Christopher Lee. 
Niestety, trzeba sobie to powiedzieć jasno - te książki nie były dla młodszych dzieci. Ja po lekturze w ogóle mam wątpliwości czy jest on dla dzieci. Nie jest też tak słodki i uroczy jak próbowano nas o tym przekonać w Złotym kompasie.

niedziela, 24 marca 2019

Zaginięcie Madeline McCann czyli historia jednego z najbardziej medialnych zniknięć dziecka

zdjęcie pochodzi ze strony findmadeline.com

W maju tego roku od porwania Madeline McCann minie 12 lat. 

Kiedy porwano Maddie byłam w gimnazjum. Oglądając ten serial sama nie mogłam się nadziwić, że tak wiele z tego okresu pamiętam. Uczciwie przyznaję, że zaginięcia wyjątkowo mocno mnie przerażały, ale i zadziwiały. Po pierwsze pamiętam serial Bez śladu, który wiele lat temu regularnie oglądałam. Było w nim bardzo obrazowo przedstawione jak ludzie znikają i jak różne są ich losy. Zdarzały się ucieczki, zdarzały się porwania, ale również zdarzały się nieszczęśliwe wypadki czy morderstwa. Po drugie pamiętam dezorientację najbliższych, którzy nie wiedzieli, która z powyższych opcji spotkała zaginionego. Dramatyczne wydarzenia i wielkie emocje.

Zaginięcie Madeline, co zresztą podkreślają twórcy serialu, to sprawa, z którą wiele osób się identyfikuje. Rodzinne wakacje w pięknej, ciepłej Portugalii, kurort blisko plaży, kilkoro znajomych rodzin z dziećmi. Wieczorem rodzice, po położeniu pociech do łóżek, wychodzą na wspólną kolację, jest dobre śródziemnomorskie jedzenie, trochę wina, ale dorośli co jakiś czas chodzą spokojnie zajrzeć do swoich dzieci i sprawdzić czy śpią. Podczas jednej z takich wizyt odkrywają, że dziecko zniknęło. Po prostu go nie ma. Rozpłynęło się w powietrzu. Czujecie tak jak ja, że to de facto mogłoby się przytrafić każdemu z nas? 
To była jedna z przyczyn dla których historia Maddie obiegła tak szybko cały świat - współczucie i poczucie wspólnoty w zagrożeniu.

sobota, 3 marca 2018

„Trzynaście powodów"



Why would a dead girl lie?

Serial 13 powodów budził we mnie niepokój. I to spory. Książkę oceniłam jako całkiem niezłą, ale odniosłam wrażenie, że na pewnym etapie rzeczywiście gloryfikuje samobójstwo jako rozwiązanie (recenzja książki TU). Nie wiedziałam jak reżyser i scenarzyści wybrną z tego nie narażając się na globalne oskarżenie o nakłanianie do samobójstwa. Wiem, wiele osób myśli teraz, że przesadzam, ale myślę, że nie bez powodu książka zrobiła takie wrażenie, a wszyscy wiemy, że film oddziałujący i przedstawiający nam to niezwykle jasno i obrazowo przekonuje 2x bardziej. Dodatkowo jakbym nie kochała literatury, wiem, że filmy i seriale mają większe przebicie. W końcu moje wątpliwości co do jasności przekazu w książce. To wszystko sprawiło, że czułam prawdziwy strach, że obejrzę coś co nie dość, że będę strasznie przeżywać to jeszcze będę myślała o tym co serial przyniesie za sobą.

Obejrzałam 13 odcinków czyli cały pierwszy sezon. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że serial samobójstwa nie gloryfikuje. Wszyscy ludzie przy nim pracujący naprawdę przemyśleli sprawę i pod tym kątem wykonali kawał dobrej roboty. Jestem miło zaskoczona, choć nie chwalmy rzeczy nadto. Pojawia się w serialu wiele drastycznych scen, poruszana jest pełna gama "szkolnych" problemów i jeżeli sądzicie, że czegoś nam oszczędzono, to nie. Wszystko było pokazane. W zasadzie wszystko i jeszcze więcej. W tym miejscu dodam, że zdecydowanie nie jest to serial dla dzieci. Obraz zawiera brutalne sceny nie tylko z powodu tematyki samego samobójstwa.

niedziela, 4 lutego 2018

„Please call me Anne with an E"




Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.


Ania, nie Anna to było dla mnie wyzwanie. Uwielbiałam poprzednią wersję Ani z Zielonego Wzgórza, gdzie urzekająca Megan Follows ze swoimi cudownymi grubymi rudymi warkoczami kłóciła się z pełnym chłopięcego uroku Jonathanem Crombie. Niepokoiły mnie też doniesienia o kluczowych zmianach w fabule, bo jak wiecie nie lubię ekranizacji, w których fabuła jest zbyt poważnie zmieniona, chyba że zmieniona jest na tyle, że już bardzo cienka linia dzieli ją od tego by być odrębnym fabularnie dziełem (przypadek dalszych części Harry'ego Pottera). 

niedziela, 21 lutego 2016

Czy droga do zabójcy wiedzie przez jego umysł?


Demony - Emily Dickinson


nie trzeba być zamkiem
by być nawiedzony
nie trzeba być domem
by gościć demony

lepsze z duchem samotne
spotkanie na piętrze
niż własnego mózgu
niegościnne wnętrze


Jaki jest umysł psychopaty? Czy jest skomplikowany? Ostatnio głośno jest o Hannibalu Lecterze, a jaki był on tak naprawdę? Co skłania dzieci do strzelania w swoich szkołach, co skłania dziadka to mordowania sąsiadów, co składnia młodą dziewczynę do pomocy mordercy?

Członkowie Jednostki Analiz Behawioralnych bez trudu mogą z Tobą o tym porozmawiać. Criminal Minds w Polsce znany jako Zabójcze Umysły to serial opowiadający o zadaniach stawianych przed takim zespołem. Zwykle mają oni do czynienia z najgorszymi umysłami Stanów Zjednoczonych. Najbystrzejszymi, najbardziej pokrętnymi, najbardziej zniszczonymi i zdeprawowanymi. Nie jest to łatwe, tym bardziej, że najczęściej ścigają ich po tropach, czyli ich ofiarach. Obcowanie z czymś takim wymaga niebywałej siły by się nie załamać i odwagi, żeby spotykać to prawdziwe zło. Tacy właśnie są członkowie JAB – silni, bystrzy, odważni, śmiali, ale roztropni. Stawiają trudne pytania, śmiałe hipotezy i walczą o odpowiedzi. Zespół działa metodycznie, nie ma tu miejsca na chaos, są przemyślenia, jest dogłębna analiza, a nie machanie pistoletami czy stanie w ciemnych okularach.

Mamy kilka postaci, charakterystycznych, dobrze zagranych. Przydzielane sprawy są praktycznie zawsze przejmujące, nigdy się nie nudziłam i bezwzględnie jak zacznę oglądać odcinek to nie przerwę dopóki nie dowiem się jak się zakończy. Nawet jeśli czasami potem straszno spać. Ostrzegam, że serial nie bez powodu pojawia się na antenie po 22. Nie jest to Hannibal, Spartacus czy Gra o tron, w których brutalność, agresja czy naprawdę obrzydliwe sceny to codzienność, ale na porządku dziennym jest matka gnijąca w łóżku od 2 lat, oczy pochowane w lodówce czy przede wszystkim przemoc psychiczna. Nie jest to film dla dzieci ani dla naprawdę wrażliwych osób. Reżyser stawia na realizm i naprawdę nie uświadczysz w serialu Hogwartu.

Jeżeli ktoś interesuje się oprawcami seryjnymi (wbrew pozorom nie zawsze są to mordercy), ciekawi go analiza behawioralna, profilowanie, analiza zachowań, decyzji, szukanie przyczyn to serial jest właśnie dla niego. Tutaj nie tylko odpowiada się na pytanie jak, ale przede wszystkim po co, dlaczego, co oprawca chce osiągnąć. Dzięki temu, a nie dzięki jednemu blond włosowi zostawionego na klatce papugi czy oszlałaym bieganiu po całym mieście, łapani są najgorsi przestępcy (nie grupy przestępcze, bieganie za gangami narkotykowymi to nie ten serial).