Tytuł: Dwór srebrnych płomieni
Autor: Sarah J. Maas
Mimo okrutnej liczby scen erotycznych pierwszy tom Dworu srebrnych płomieni sprawił mi pewną przyjemność. Nie była to może szalenie ambitna lektura, ale polubiłam Nestę i Kasjana jako głównych bohaterów. Najstarsza z sióstr Archeron okazała się intrygującą postacią, niejednoznaczną, zwalczającą własne demony, trudną a momentami wręcz okrutną, a Kasjan był po prostu sobą i to miało swój urok. Rozbudowana historia nieustannie stawiającej opór Nesty okazała się też dobrym sposobem na uwiarygodnienie pozostałych bohaterów, których postawa dziewczyny zaczyna, mówiąc wprost, irytować. Po przesłodzonym Dworze szronu i blasku gwiazd taka łyżka dziegciu była bardzo odświeżająca. Ostatecznie pierwsza część skupiła się na walczącej z całym światem Neście, jej postępującej przemianie i trudnej relacji z pozostałą częścią dworu oraz pewnymi zawirowaniami fabularnymi związanymi z Kotłem i ludzkimi królowymi, które nie zamierzają się poddać bez walki.
W drugiej, znacznie krótszej części, Nesta usiłuje naprawić swoje błędy, zakończone też zostają wszystkie fabularne zwroty akcji z części pierwszej. Tym razem jest o wiele mniej scen erotycznych (choć jedna praktycznie otwiera książkę), za to nieco więcej miejsca poświęcono przyjaźni, kobiecej i siostrzanej sile, wybaczaniu czy odwadze, chociaż na mniejszą skalę niż chociażby w Dworze skrzydeł i zguby. Książkę czyta się naprawdę błyskawicznie - fabuła jest niezwykle dynamiczna i faktycznie mocno wciąga.
Sama powiedziała, że chce zagrać. I teraz właśnie grała o ich życia.
