
Tytuł: Król szmaciarzy
Autor: Cassandra Clare
Cykl: The Chronicles of Castellane
Tom: 2
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026
Liczba stron: 664
Tłumacz: Anna Reszka
Tłumacz: Anna Reszka
Kategoria: Fantastyka, fantasy
Ocena: 7/10 Po lekturze Strażnika miecza z niecierpliwością czekałam na kolejną część czyli Króla szmaciarzy. Pierwszy tom zakończył się zręcznie, a na ostatnich stronach główni bohaterowie podejmują decyzje mogące zaważyć na ich życiu i całej historii. Figury zostały rozstawione, a kolejna faza rozgrywki zawiązana. Teraz od decyzji Kela może zależeć zarówno życie Conora, jak i przyszłość królewskiego rodu, ale przynajmniej może liczyć na wsparcie - z punktu widzenia jego roli nielegalne, ale jedyne, które jest gotowe czynnie postawić opór zdrajcom. Lin tymczasem targana trudnymi emocjami, lojalnością wobec własnego ludu, pragnieniem pomocy przyjaciółce i zrozumienia siebie, usiłuje znaleźć właściwą drogę. Ostatecznie obojgu przyjdzie zapłacić wysoką cenę za podjęte decyzje i może się okazać, że zmiana nadejdzie szybciej niż by tego sobie życzyli.
O tym, że inni mają swoje ziemie i domy, a patrzą na nas krzywo, bo nie rozumieją tych, którzy ich nie mają. Ci najbardziej samolubni mówią ze strachem: „Ale ci ludzie nie mają domów, więc na pewno będą chcieli odebrać nam nasze”. A wtedy ja radzę im pamiętać, że tamci się mylą. Że my mamy dom, w sobie nawzajem. Wznosimy nasze domy w sobie, a nie na zewnątrz, i tym się różnimy od innych.
Jestem bardzo miło zaskoczona tym jak Cassandra Clare, znana bądź co bądź z młodzieżówek, poprowadziła tę historię. Jest tu wiele mniej lub bardziej abstrakcyjnych konceptów, ale całość okazała się intrygująca i bardzo wciągająca. Wielu bohaterów rozwija się, zmienia im się nieco perspektywa, popełniają błędy i co ważne - ponoszą tego konsekwencje. Skądinąd jest to też tom, w którym w końcu poznajemy prawdziwą tożsamość kilku postaci - spodziewałam się, że pani Clare potrzyma nas dłużej w niepewności, ale widać, że historia się rozrasta i takie niespodzianki nie są już potrzebne, aby utrzymać naszą uwagę. Coraz ciekawsza jest też historia Ashkarów - zaskakujący pomysł, ale bardzo dobrze i dojrzale poprowadzony.
Król szmaciarzy jest książką dość dynamiczną, ale są chwile oddechu, co pozwala nam się nieco lepiej wgryźć się w fabułę. Doceniam również fakt, że autorka często nawiązywała do wcześniejszych zdarzeń, co stworzyło wrażenie bardzo spójnej opowieści i delikatnie przypominało wydarzenia z poprzedniego tomu, co jest rozsądne zważywszy na fakt, że Strażnik miecza został wydany niemal 3 lata temu.
Tym co w tym tomie nie do końca mi się podobało były relacje między bohaterami i lekki chaos. To pierwsze to jak dla mnie zmora wszystkich książek autorki - relacje romantyczne są przedramatyzowane, rozpaczliwe, pełne przyciągnięć i odepchnięć, wielkich zbliżeń i chłodnych słów... Nie przekonuje mnie to, od połowy książki już właściwie tylko męczyło, brakowało temu realizmu i polotu. Szczęście w nieszczęściu wątki romantyczne nie stanowią jedynej osi historii. Druga kwestia to chaos i drobne luki, co dostrzegałam już we wcześniejszym cyklu - pani Clare ma tendencję do wpuszczania do swoich książek sporej dozy, nazwijmy to, bałaganu. Tutaj i tak ma nad nim moim zdaniem większą kontrolę niż chociażby w Darach anioła, ale wciąż skaczemy po historii, często trochę bez ładu i składu, "żeby nieustannie coś się działo". Przez to są chwile kiedy można się w tej opowieści nieco pogubić, zastanawiać się jak coś się wydarzyło albo jakim cudem nikt tego nie zauważył czy się nie zorientował. Ostatecznie niektóre rzeczy wychodzą na jaw, ale mam wrażenie, że i tak mocno te kwestie były przeciągane. Oczywiście obie te kwestie są bardzo typowymi bolączkami romantasy, do którego najczęściej kwalifikowane są wcześniejsze książki Cassandry Clare, więc może nie ma sensu się temu dziwić, ale jednak w moim przypadku obniżało to satysfakcję z lektury.
Ale obudzi się. I po raz pierwszy nie będzie odgrywał żadnej roli. Teraz był Kelem Sarenem i miał pewność, kim są jego przyjaciele. Wrogowie zdjęli maski, więc ich również znał.
Podoba mi się również wydanie Zysku i s-ki, eleganckie i bardzo schludne, czytelne, z mapkami i spójne z poprzednim tomem, choć niepozbawione literówek. Wciąż zadaję sobie pytanie czy mamy Króla Szmaciarza, czy Króla Szmaciarzy. W treści książki znajdujemy pierwszą wersję, tytuł wskazuje na to drugie, i choć pozornie są one podobne, to jednak mają nieco inne znaczenie.
Zdaję sobie sprawę, że większość czytelników pokochała Cassandrę Clare za historie osadzone w uniwersum Nocnych łowców. Tak się jednak złożyło, że ja do tego grona nie należałam. Muszę jednak przyznać, że The Chronicles of Castellane przełamały we mnie mieszane uczucia do twórczości autorki - słusznie podejrzewałam, że z pewnych względów tym co mnie zniechęcało była historia i zmiana uniwersum bardzo pozytywnie wpłynęła na moje odczucia. Pierwszy tom był dobry, ale to drugi dowiódł, że to nie wypadek przy pracy, tylko faktyczna świadoma zmiana uniwersum, historii i jakości. Na trzeci tom przyjdzie nam trochę poczekać, goodreads wskazuje, że do 2027, ale ja na to oczekiwanie jestem gotowa - chcę poznać kolejne losy Kela, Lin, Mayesha, króla szmaciarzy i jego bandy, Prospera Becka, a nawet króla Markusa, dowiedzieć się więcej na temat Ashkarów.
| Strażnik miecza | Król szmaciarzy | The Bone Conjurers |