wtorek, 7 kwietnia 2026

Kiedy wstępuje w nas demon cukru czyli „Glukozowa rewolucja” Jessie Inchauspé



Tytuł: Glukozowa rewolucja

Autor: Jessie Inchauspé

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2023
Liczba stron: 320
Tłumacz: Anna Brzostowska
Kategoria: Poradnik
Ocena: 6/10



Tak się złożyło, że Glukozową rewolucję przeczytałam podczas świąt Bożego Narodzenia, ponieważ był to prezent dla jednego z domowników. Dodam, że był to podarek, który został zakupiony na wyraźne wskazanie partnerki tej osoby, ponieważ obdarowanemu książkę polecił lekarz.

Już sam fakt, że była to lektura zasugerowana przez medyka sprawił, że moje zainteresowanie wyraźnie wzrosło. Z zasady nie jestem wielbicielką poradników, ale chociaż nie mam wyraźnych problemów z cukrem, to tak jak większość ludzi zauważam jego wpływ na ciało zarówno od strony fizycznej, jak i psychicznej. Podsypianie po posiłku, uczucie ciężkości, problemy z wagą, ze snem, ze skupieniem, z wilczym głodem... Tak, to się czasami zdarza i mnie, zwłaszcza kiedy czuję, że jem bardzo niezdrowo. To wystarczyło, aby Glukozowa rewolucja została moją świąteczną lekturą.

Ostatnia wskazówka - nigdy nie chodźcie na zakupy głodni... 
bo "rzuci" się wam to na mózg. Gdy idę do sklepu o pustym żołądku, 
wszystkie warzywa wyglądają nieapetycznie, 
a wszystkie produkty z czekoladą wzywają mnie z półek po imieniu.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu książki Jessie Inchauspé mam mocno mieszane uczucia. 

Podobają mi się opisy autorki dotyczące faktów na temat cukru, o wykresach nie wspominając. Doceniam to, uważam że pani Inchauspé naprawdę ciekawie opowiada o tym laikom, a jednocześnie operuje na dowodach faktycznych, nie anegdotycznych, co bywa zmorą tego typu publikacji. Czy wszystko jest prawdą nie stwierdzę, bo się na tym zwyczajnie nie znam. Jednak gdzieniegdzie miałam odczucie, że są kwestie, na które autorka patrzy wyłącznie od strony "cukrowej", a tematy mogą być nieco bardziej złożone. Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć - absolutnie nie rozgrzeszam cukru - po prostu świat jest bardziej skomplikowany i nie tylko cukier może dawać pewne objawy, a po lekturze mam wrażenie, że można odnieść wrażenie, że nasze codzienne wyzwania to cukier i o, nie ma sensu wchodzić w to głębiej. Zgubne to może być dla osób, które cierpią na poważniejsze schorzenia. Podobał mi się także jasny rozdział o skutkach skoków cukru - taki suchy, niepolukrowany (nomen omen), żeby czytelnik popatrzył na fakty i zobaczył, że ogarnięcie równowagi glukozowo-insulinowej jest w jego własnym interesie. 

Część trzecia Glukozowej rewolucji zawiera porady autorki jak lepiej dbać o wypłaszczenie krzywej cukrowej. Niektóre są dosyć zaskakujące (przed jedzeniem sięgnij po ocet"), a inne trochę oczekiwane (jeśli musisz zjeść przekąskę, wybierz tę wytrawną"), ale wszystkie przeczytałam ze sporym zainteresowaniem. Jednak równocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że te porady z jednej strony są bardzo konkretne (np. rozłóż kanapkę na części i osobno zjedz to co jest na kanapce, osobno sam chleb), ale z drugiej jak dla mnie koszmarnie niepraktyczne (pozostając przy przykładzie kanapki, dla mnie jej rozłożenie mijałoby się z celem samej kanapki). Wariant biurowy dot. wysiłku fizycznego po jedzeniu jest naprawdę ciekawy, tylko... Jakoś nie wyobrażam sobie tego w praktyce. Pompki przy biurku w open space? Bieganie po schodach udając, że musimy skorzystać z toalety? Nie zamierzam pisać, że to nie ma sensu, bo pewnie ma, ale od strony technicznej przemawia to do mnie w ograniczonym stopniu. Chętnie bym się dowiedziała czy osoby pracujące 8h w korpo stosują te porady i w jaki sposób je adaptują to swojego środowiska pracy.

Nie mam nic przeciwko poradom Jessie Inchauspe, która jak sądzę ma spore zrozumienie tego co i jak dzieje się z glukozą oraz insuliną. Jestem skłonna postawić tezę, że wiele z jej sugestii w teorii ma sens, a sposób w jaki je przedstawia jest przystępny, ciekawy i konkretny. Jednak nie do końca dowierzam w praktyczny aspekt, wiele momentów jest bardzo amerykańskich i niespecjalnie do mnie przemawia, a cukier nie jest jedynym złym, który może psuć nam zdrowie. Dodam też, że część z opisanych tu porad niekoniecznie jest uniwersalna - ja w niektórych kwestiach otrzymałam inne (a właściwie przeciwne) wskazania dietetyczne/medyczne, bo najzwyczajniej w świecie mam inny problem zdrowotny. Nie ukrywam, że trochę drażni mnie też cała ta otoczka bogini od cukru, która zajęła się tym, bo otrzymała od życia drugą szansę (historia iście na miarę doliny krzemowej - Gdy postanowiłam, że dowiem się, jak porozumiewać się z własnym ciałem, nabrałam przeświadczenia, że powinnam zajmować się przełomową technologią w dziedzinie ochrony zdrowia."), ale to już moje subiektywne odczucia.

Z drugiej strony nie można zignorować wpływu autorki na życia ludzi w różnych zakątkach świata, którzy dzięki jej działalności spojrzeli na swój cukier bardziej krytycznie i albo podjęli się opisanych przez nią działań, albo skonsultowali się z lekarzem. To jest niepodważalny sukces.

PS Wracając jeszcze na chwilę do tego "patrzenia od cukrowej strony". Uważam, że pytania, które pomogą ci ustalić czy twój poziom cukru jest rozregulowany" są troszeczkę zbyt ogólne żeby twierdząca odpowiedź na pytanie oznaczała/sugerowała problemy z cukrem. Ja na przykład muszę jeść co kilka godzin, miewam silną ochotę na słodycze, jestem stale zmęczona, miewam mdłości, czasem nawet oblewa mnie pot, odczuwam niepokój, ciepię na choroby skórne, mam refluks i tak dalej (słowem - na wiele pytań odpowiadam tak), przebadałam cukier i wszystko jest w normie, za to mam inne zaburzenia i choroby zupełnie z cukrem nie związane, które mogą dawać (i czasem dają) takie objawy. Warto mieć to w pamięci.