sobota, 23 stycznia 2021

Czy małżeństwo łowcy i czarownicy musi skończyć się płonącym stosem czyli „Gołąb i wąż" od Shelby Mahurin


 Tytuł: Gołąb i wąż


Autor: Shelby Mahurin

Cykl: Serpent & Dove
Tom: 1
Wydawnictwo: We need YA
Data wydania: 2020
Liczba stron: 476
Tłumacz: Agnieszka Kalus
Kategoria: Fantastyka, fantasy
Ocena: 8/10

 

 

Lubię świeżość w literaturze, dlatego od czasu do czasu sięgam po debiuty. Czasami trafiają się koszmarki, a czasami spełniają się marzenia. Ciekawi, jak było tym razem? ;)

W Cesarine magia nie jest mile widziana, a czarownice, Dames Blanches czy Dames Rouge, kończą na stosie. Wiedzą o tym również Lou i Coco, przyjaciółki wiedźmy, które ukrywają się w mieście, żyją z kradzieży, przebieranek i nie rzucania się w oczy. Starają się jak najrzadziej używać swojej magii, która pozostawia charakterystyczny zapach, który potrafią wyczuwać przeszkoleni łowcy czarownic - chasseurzy. Lou, zdeterminowana by chronić się przed przeszłością, która ją goni, wpada w poważne tarapaty, które kończą się dla niej... Małżeństwem. I to nie z byle kim, bo z kapitanem chasseurów Reidem Diggorym. Para ledwie się toleruje - Lou musi wprowadzić się do znienawidzonej wieży i zaakceptować kontrolę męża, a Reid jest zmuszony znosić temperamentną dziewczynę, która zdecydowanie nie zachowuje się jak dama. Lou śpiewa sprośne piosenki, ubiera się w obcisłe spodnie, klnie jak szewc i ma w nosie wszystkie świętości, podczas gdy Reid wychowany przez arcybiskupa jest jej dokładnym przeciwieństwem. Jednak przede wszystkim dziewczyna musi starannie ukrywać swój sekret, co okazuje się coraz trudniejsze, bo przeszłość przed którą tak uciekała właśnie postanowiła się o nią upomnieć.

- Nie obawiaj się, synu. Kobiety są niegodziwe, szczególnie czarownice.
Ich przebiegłość nie zna granic.

Kiedy rozpoczynałam lekturę Gołębia i węża byłam zaintrygowana, zaciekawił mnie pomysł by historia... Zaczynała się od ślubu! To zabieg fabularny, którego w fantastyce, zwłaszcza tej młodzieżowej, dawno już nie widziałam. Z przyjemnością rozpoczęłam lekturę i przyznaję się bez bicia - przepadłam. Gołąb i wąż porwał mnie bez reszty, dosłownie czytałam z wypiekami na twarzy. Może nie była to książka bez wad, ale bardzo, bardzo dobre young adult. Takie, które przypomina mi dlaczego tak bardzo ten nurt tak lubię - za jego fenomenalne i nieograniczone konwenansami możliwości, dzięki którym po stokroć może czytelnika zaskakiwać. Debiut Shelby Mahurin to takie wydanie fantastyki dla młodzieży, na które czytelnik wyczekuje.

Muszę także przyznać, że ogromnie polubiłam bohaterów. Było w nich coś takiego co sprawiało, że od pierwszej sceny miałam chęć wyruszyć z nimi w tę przygodę. Chociaż pierwsza scena miała miejsce w burdelu. ;) Każda z postaci miała swoje cechy charakterystyczne, wady i zalety, a jednocześnie każda jedna była intrygująca. 

Ponadto sprzyjał mi fakt, że mój mąż był zakochany w jego córce.

Ciekawy, choć dla mnie wciąż nieco niewyjaśniony, jest stworzony w książce system magiczny. Magię krwawej czarownicy zrozumiałam, ale magia Dames Blanches i złote wzory, wciąż są dla mnie nieco zagadkowe. Nie zmienia to jednak faktu, że doceniam nowatorski pomysł i powiew świeżości, bo choć uwielbiam zmiennokształtnych, wampiry i różdżki, to od czasu do czasu z przyjemnością poznaję coś nowego. 

Historia opisana w książce pani Mahurin była ciekawa i wciągająca. Przyznaję, że kilka elementów fabuły przejrzałam bardzo szybko, np. co przytrafiło się Bernardowi albo kto czyha na życie głównej bohaterki. Na szczęście wiele innych wątków było dla mnie zaskakujących i porywających.

- Panna, Matka i Starucha - wymamrotałem
Potaknął, a ja poczułem, że rozlewa się we mnie ciepła satysfakcja.
- Ucieleśnienie kobiecości w cyklu narodzin, życia i śmierci... między innymi. Oczywiście jest to bluźnierstwo. - Prychnął i pokręcił głową. - Jakby Bóg mógł być kobietą.

Jeśli chodzi o mankamenty, to choć sam przekład jest świetny, to Gołąb i wąż ma jeden poważny problem  i są nim literówki w niemałej liczbie. Najczęściej jest to błędna forma męskoosobowa w narracji Lou, ale zdarzają się też inne jak chociażby "Potknęłam bez uśmiechu." (co akurat wybiło mnie z rytmu czytania, bo słowo "potknęłam" istnieje i pomyślałam, że jednak coś mi umknęło). Trochę to rozprasza, bo przy zmiennej narracji albo chociażby sytuacji kiedy główna bohaterka przebiera się za mężczyznę, nagle odrywamy się od fabuły zastanawiając się czy się nie pogubiliśmy w tym co, kto i gdzie. 

Osobne pytanie, które mnie męczy to tytuł - jestem w stanie wyobrazić sobie dlaczego wąż, ale gołąb? Owszem, ptak pojawia się w toku fabuły, ale przelotem i nie sprawia wrażenia na szczególnie związanego z głównym wątkiem. Dlaczego więc pojawia się w tytule książki? To dla mnie zagadka, ale może umknął mi jakiś przekaz. 

Nasze życie odzwierciedla to, co w naszych sercach.
Wszyscy byli hipokrytami, ale ja byłam największą hipokrytką ze wszystkich. 

Finalnie jestem bardzo zadowolona z lektury i nie ukrywam, że pokładam wielkie nadzieje w kolejnej części. To jest młodzieżowa fantastyka, którą lubię czytać!

Muszę przyznać, że ten rok na razie stoi pod znakiem... Palenia na stosie. :D Mam nadzieję, że nie jest to zły omen, zwłaszcza, że kolejna książka jest nawet lepsza od poprzedniej, a już Filary świata od Anne Bishop były bardzo satysfakcjonującą lekturą!

| Gołąb i wąż | Blood & Honey | Gods & Monsters |

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu We need YA oraz portalowi BookHunter.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...