Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Tłumacz: Małgorzata Hesko - Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Kategoria: Fantastyka, Fantasy
Ocena: 5/10Są książki i książki. Są też książki, które zmieniają nasze życie, takie które po prostu kochamy. Miłości nie trzeba wyjaśniać ani uzasadniać. I choć zwykle nie jestem wylewna to muszę przyznać szczerze – kocham serię o Harrym Potterze. I mogą mi mówić, że są w niej takie czy inne nieścisłości, ale moja miłość pozostaje niewzruszona. Tysiące razy przeczytałam siedem tomów po polsku, po angielsku, a także każdą książkę ze światem HP związaną. Od Tezaurusa, przez Quidditch przez wieki, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć po Baśnie Barda Beedle’a. Obejrzałam wszystkie filmy kilka razy, przeszłam wszystkie wydane gry, a w zeszłym roku nawet dziecięcą w wersji lego na psp.
Mimo to, do ósmej części sagi podchodziłam z dużą
ostrożnością. Odstraszało mnie wiele rzeczy, ale liczyły się dwie – autor i
forma. Nie przekonywała mnie ani forma
sztuki, ani pióro inne niż J.K. Rowling. Być może jestem w tym osamotniona,
ale ja bym nie miała problemu z kolejną częścią HP autorstwa pani Rowling, z
przyjemnością mogłabym zapomnieć o obietnicy autorki jakoby siódma część była
ostatnią. Ale tak się nie stało, a ja z pomieszaniem w sercu wcale nie
pobiegłam po egzemplarz Harry Potter and
the Cursed Child. Postanowiłam poczekać na polską wersję i w końcu wczoraj,
w dniu premiery, zupełnie przypadkiem trafiłam do sklepu. Wiedziałam, że to nie
przypadek i bez egzemplarza wyjść bym nie mogła. Próbowałam się opierać i
poczekać z czytaniem, ale po pierwszej stronie pachnącej Hogwartem nie mogłam
czekać ani chwili. Książkę przeczytałam. I już po wszystkim. Tajemnica poznana.










