
Tytuł: TOPR. Żeby inni mogli przeżyć
Autor: Beata Sabała-Zielińska
Raz na kilka lat, wyłącznie zimą, zachciewa mi się prawdziwej książki o górach. Mocnej, zaśnieżonej literatury faktu. Jakiś czas temu padło na Broad Peak. Niebo i piekło Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego i to była fenomenalna lektura. Ona zainspirowała mnie do kolejnej, a mianowicie rewelacyjnej Tragedii na Przełęczy Diatłowa Alice Lugen, która trzymała mnie w sporych emocjach do samego końca. Tym razem wybrałam coś zdecydowanie bardziej edukacyjnego (gdy chodzi o góry jestem kompletną laiczką), a mianowicie TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beaty Sabały-Zielińskiej.
Ta książka to dosyć długa i rozbudowana historia samego TOPR-u oraz zachodzących w nim rewolucji (zarówno metodycznych, koncepcyjnych, jak i sprzętowych). Pani Sabała-Zielińska opowiada trochę też o konkretnych ludziach i zdradza nam tajniki niejednej tatrzańskiej akcji ratunkowej. Całość jest utrzymana w tonacji edukacyjno-dyskusyjnej.
„Nikt nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martw" - to zasada, która od wielu lat obowiązuje w ratownictwie i która uratowała dwudziestopięcioletnią Kasię wyciągniętą z lawiny w Świstówce.