Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2021

Książkowe pokusy #7

Taki piękny weekend aż się prosi o dyskusję o książkach! Przedstawiam Wam kolejne pięć książek, które mam na swojej liście do przeczytania! Może je czytaliście albo któraś z nich Was kusi? Dajcie znać!

1. Dziewczynka, która wypiła księżyc
Kelly Barnhill
Wydawnictwo Literackie

To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Historia o dzieciach składanych w ofierze wiedźmie, która wcale sobie tego nie życzy, przykuła moją uwagę od samego początku. Opowieść o drobnej pomyłce, która sprawia, że jedno z tych dzieci staje się zbyt wyjątkowe by wychowywać się wśród ludzi, zaintrygowała mnie jeszcze bardziej. Opis wskazuje na to, że zapowiada się powieść o baśniowym klimacie - czarującym i pełnym magii, ale jednocześnie niebezpiecznym. Dlatego nie ukrywam, że nie mogę się doczekać tej lektury, zwłaszcza, że nie dość, że o Dziewczynce, która wypiła księżyc słyszałam właściwie same pozytywne opinie, to jeszcze otrzymała ona dosyć prestiżową nagrodę - Medal Johna Nebery’ego za wybitny wkład w amerykańską literaturę dziecięcą!

sobota, 18 stycznia 2020

„W ramionach gwiazd", „W spojrzeniu wroga", „W sercu światła" Amie Kaufman, Meagan Spooner


 Tytuły: W ramionach gwiazd
W spojrzeniu wroga
W sercu światła

Autorki: Amie Kaufman, Meagan Spooner

Cykl: Starbound
Tomy: 1, 2, 3
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Data wydania: 2016, 2017
Liczba stron: 488, 352, 376
Tłumacz: Martyna Tomczak (tomy 1 i 2), Maria Borzobohata-Sawicka (tom 3)
Kategoria: Fantastyka, fantasy, Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10


Był czas kiedy o trylogii Starbound było bardzo głośno, choć ja słyszałam o niej głównie w kontekście długiego oczekiwania na kolejne tomy. Wtedy miałam na głowie inne lektury, ale po latach przypomniałam sobie o tym cyklu, natrafił się na promocji i rach ciach ebooki wylądowały na moim czytniku. Jakiś czas później sięgnęłam po W ramionach gwiazd i... Przyznaję. W tej książce było coś takiego, co mnie najzwyczajniej w świecie urzekło. Nie wiem czy to długa przerwa od książek, których akcja ma miejsce w kosmosie czy po prostu Amie Kaufman i Meagan Spooner tak dobrze wciągnęły mnie do swojej rzeczywistości, ale pochłonęłam lekturę błyskawicznie. W spojrzeniu wroga zatopiłam się z przyjemnością, pierwszy raz odkrywając system rządzący książkami autorek. To był świetny sposób na to, żeby człowiek pragnął kolejnego tomu aż do bólu, bo nie dość, że chciałby wiedzieć co stało się z bohaterami poprzedniej części, to poboczni bohaterowie stają się najważniejsi i to oni pokazują nam dalszą fabułę. W sercu światła było w moich oczach najsłabszą częścią tej trylogii (zastanawiam się czy to nie z powodu zmiany tłumacza), ale jednocześnie całkiem dobrą klamrą opisywanej historii, co jak wiadomo pisze się niełatwo.

Szepty istnieją, wszyscy o tym wiedzą. 
Nawet jeśli nikt nigdy niczego nie udowodnił, 
ludzie zawsze opowiadali historie o tym, 
co leży poza skrajem zbadanego wszechświata. 

wtorek, 18 września 2018

„Przeklęta korona" Victoria Aveyard


Tytuł: Przeklęta korona

Autor: Victoria Aveyard

Cykl: Czerwona królowa
Tom: 2.5
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 208
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura młodzieżowa
Ocena: 4/10



Na temat tej książki wypowiem się krótko.
Może przed wydaniem Królewskiej klatki ta pozycja miała prawo bytu w tej formie. Po wydaniu trzeciego tomu cyklu Czerwonej królowej zarówno ebooka jak i książkę należało zmienić albo cenę naprawdę drastycznie zmniejszyć. Pozostawienie w niezmienionej cenie i formie Przeklętej korony uważam to za zwykłe wyciąganie kasy, szczególnie od nastoletnich fanów cyklu. Czemu piszę tak szorstko? 

Wiecie, nowelki jako takie trochę budzą mój sprzeciw. Jeśli stanowią pojedyncze opowiadania, nie będące niezbędne dla całości cyklu to jeszcze to znoszę (np. Książę i gwardzista czy Królowa i faworyta z cyklu Rywalek czy Przez ciemność z cyklu Mrocznych umysłów). Jednak jeżeli tak jak w przypadku Szklanego tronu jest ich kilka i w zasadzie spokojnie mogłyby stanowić wspólnie oddzielną JEDNĄ książkę, a jakby tego było mało są też niezbędne zanim rozpocznie się fabułę piątego tomu to już ogarnia mnie irytacja. Serio. 

Przeklęta korona idzie o krok dalej i 1/3 książki stanowi część kolejnego tomu. Ten zabieg ma sens do momentu kiedy ten kolejny tom wychodzi. I kiedy tenże tom pojawia się na półkach, a ktoś mnie przekonuje, że ta "nowelka" wciąż jest pełnowartościowa to ogarnia mnie już nie irytacja, a wściekłość.

sobota, 9 grudnia 2017

„Illuminae. Illuminae Folder_01" Jay Kristoff, Amie Kaufman


Tytuł: Illuminae. Illuminae Folder_01

Autor: Jay Kristoff, Amie Kaufmann

Cykl: The Illuminae Files
Tom: 1
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 589
Tłumacz: Mateusz Borowski
Kategoria: Fantastyka, fantasy, science fiction, literatura młodzieżowa
Ocena: 8/10


Zakupiłam Illuminae w ramach wielkiej akcji Wydawnictwa Moondrive, w której książka miała być wydana tylko jeśli uzbiera się niezbędna do jej wydania kwota. Nie zaskoczy Was gdy powiem, że Wydawnictwo uzbierało o niebo więcej niż potrzebowało? ;) Zdecydowałam się na tę lekturę, bo przeczytałam już trylogię Starbound, która ma wspólnego autora z Illuminae, ale nie przeczę także, że urzekło mnie cudowne wydanie, kolejna kosmiczna przygoda i fabuła sprawiająca wrażenie nieco innej niż ta do której wszyscy mogliśmy ostatnio przywyknąć.

O czym jest Illuminae? To historia w stylu kosmicznego post-apo (rok 2575 zobowiązuje), ale z dużą dawką ryzyka i humoru. Klimat niezwykle podobny do trylogii Starbound, choć chyba śmiało mogę powiedzieć, że bardziej brutalny. Gdzieś we wszechświecie (a konkretnie w kolonii Kerenza) młoda dziewczyna postanawia nigdy więcej nie odezwać się do swojego chłopaka. Ten sam wszechświat krzyżuje jej jednak plany, bo wkrótce musi uciekać przed wojskowym atakiem - inwazją na własną planetę. W efekcie Kady Grant trafia na jeden ze statków ewakuacyjnych, a jej były chłopak - Ezra Mason - na drugi. Ostatecznie z kolonii uciekają trzy statki: Copernicus, Alexander i Hypatia. Niestety dla ocalałych to nie koniec walki o życie, bo są ścigani przez jeden z pancerników wroga. Jakby tego było mało, jakaś zaraza zaczyna trawić ewakuowanych na Copernicusie, a AIDAN - sztuczna inteligencja na Alexandrze zdaje się być inteligentniejsza niż ją zaprogramowano. Przerażona Kady zaczyna przekopywać się przez systemy informatyczne po to by poznać prawdę o wydarzeniu, które raz na zawsze odmieniło jej życie, ochronić ewakuowanych oraz aby ocalić Ezrę.

wtorek, 21 listopada 2017

„Replika” Lauren Oliver



Tytuł: Replika

Autor: Lauren Oliver
 
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 304
Tłumacz: Monika Bukowska
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura młodzieżowa
Ocena: 8/10



Książka Lauren Oliver trafiła do mnie w ramach book tour u Justyny z bloga Książko miłości moja (do której serdecznie Was zapraszam) oraz wydawnictwa Otwartego, za co bardzo dziękuję!

Replika jest bardzo interesującym połączeniem fantastyki i Young Adult. Główne bohaterki książki są dwie – Gemma i Lira. Jedna jest repliką, druga prawdziwą dziewczyną. Jedna żyje w kompleksie badawczym na wyspie, bogaty dom drugiej jest otoczony wysokim płotem. Największym problemem jednej jest nadwaga i wredne koleżanki, podczas gdy druga boi się trafić do bloku G czyli Grobowca, skąd rzadko wraca się żywym. Pewnego dnia dochodzi do nieuniknionego spotkania repliki i człowieka i nic już nie będzie takie jak dawniej ani w życiu Gemmy, ani w życiu Liry.

Książka ma wiele atutów. Po pierwsze jest napisana dla młodzieży, językiem przyjemnym i niezbyt trudnym. Zaletę tego faktu docenia się szczególnie dlatego, że część poruszanych w książce tematów ma charakter naukowy, zatem zrozumiałość jest cechą bardzo pożądaną. Drugim i w moich oczach chyba największym atutem jest właśnie obecność zagadnień naukowych. Nie powiem, samo zagadnienie autorka wybrała dosyć ambitnie, a tak się złożyło, że sama prywatnie bardzo lubię te tematy i zgłębiłam je na znacznym poziomie. Z dużym zaskoczeniem odkryłam, że w całej książce mój niepokój wywołało tylko jedno zdanie, a i tutaj nie jestem pewna, czy nie nawaliło raczej tłumaczenie. Bardzo także chwalę wybór tematu prionów, trudnego, nigdy wcześniej przeze mnie nie spotkanego, ani na polu literatury fantastycznej czy YA, ani nawet w literaturze niespecjalistycznej w ogóle, a jednocześnie ciekawego, kontrowersyjnego i w dużym stopniu prawdziwego. Jestem pod wrażeniem. Inna sprawa, że choroby prionowe to akurat jedno z moich poważnych zainteresowań, więc co tu dużo mówić, Lauren Oliver trafiła w mój gust.

wtorek, 7 listopada 2017

„Światło, które utraciliśmy” Jill Santopolo

 
Tytuł: Światło, które utraciliśmy

Autor: Jill Santopolo
 
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 304
Tłumacz: Mateusz Borowski
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 9/10






Światło, które utraciliśmy od początku mnie hipnotyzowało. I o ile rzadko czuję coś do tego typu książek, to ta konkretna wydawała mi się obietnicą czegoś wyjątkowego, przyciągała mnie jak magnes i miałam przeczucie graniczące z pewnością, że to lektura niosąca w sobie coś czego nie znajdę nigdzie indziej. 

Niekiedy życie wlecze się żółwim tempie, dzień za dniem, 
aż któregoś razu przytrafia nam się coś, co sprawia, 
że zatrzymujemy się, zdając sobie sprawę z nieubłaganego upływu czasu.

Kiedy zaczęłam ją czytać, wiedziałam, że nie będzie to przesłodzona historia miłosna. Od początku przeczuwałam turbulencje i trudne zakończenie. Książka nie była nieprzewidywalna, ale w zasadzie, wcale taka być nie miała. Czar tej lektury nie polega na nagłych zwrotach akcji i dążeniu do happy endu. Ta książka prowadzi nas do ostatniego punktu zostawiając mnóstwo okruszków po drodze, tak abyśmy nie skupiali się na "zaskakującym zakończeniu", ale na drodze którą idą bohaterowie. Na ich decyzjach, pułapkach, radościach. Autorka ma niezwykłą lekkość w pisaniu i z nadzwyczajną prostotą opowiada o decyzjach. O tych małych, z których znaczenia zdajemy sobie dużo później widząc już cały obraz tego co wydarzyło się „potem”, efekt motyla gdzie jedno spóźnienie na zajęcia z literatury zmienia przyszłość tylu ludzi, jedno wydarzenie jakim jest zamach 11 września na WTC, nawet kiedy de facto nie dotyczył tych dwojga osobiście, zmieniło czyjeś życie na zawsze. Opowiada też o dużych decyzjach, choć świadomych, to nieuchronnie prowadzących do miejsca, w którym Gabriel i Lucy ostatecznie się znaleźli.

sobota, 30 września 2017

„Tysiąc pięter” Katharine McGee


Tytuł: Tysiąc pięter
 


Autor: Katharine McGee

Cykl: Tysiąc pięter
Tom: 1
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Data wydania: 2017
Liczba stron: 416
Tłumacz: Mariusz Gądek
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 6/10



Tysiąc pięter było jedną z tych młodzieżówek, które dosłownie wyskakują z lodówki. Elegancka okładka, ciekawie zapowiadająca się treść, młodzi ludzie i ich problemy, przyszłość, nowoczesność, idealne dzieci, za których stworzenie rodzice płacą niesamowite pieniądze, koncepcja tysiąca pięter oznaczających status społeczny. Z jednej strony zapowiadała się kolejna niezbyt ambitna lektura YA, ale z drugiej, koncepcja zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam to sprawdzić czy książka rzeczywiście zasługuje na wszystkie zachwyty!

Avery Fuller to idealna siedemnastolatka. Idealna w każdym calu, bo pochodzi z wyselekcjonowanych najlepszych genów swoich rodziców. Jedyne co idealne w niej nie jest, to jej wybory, a konkretnie jeden – wybór ukochanego. Atlas, przystojny przybrany brat Avery, porzucił wspólne mieszkanie z siostrą i rodzicami na najwyższym piętrze wieży i nikt nie wie gdzie jest i co robi. Leda Cole jest najlepszą przyjaciółką Avery, oddaną i lojalną, skrywa jednak tajemnicę, którą nie jest gotowa się dzielić. Pytanie jednak czy rzeczywiście jest to jedna niewielka tajemnica o tym gdzie spędziła wakacje? Rylin Myers po śmierci mamy jest całkowicie oddana swojej siostrze, ciężko pracuje i absolutnie nie zamierza się poddać, a wszystko po to aby Chrissy nie trafiła do rodziny zastępczej. Niestety dziewczyna jest młoda i nie wszystko wychodzi jej tak jak by chciała, nie mówiąc o tym, że jest jej zwyczajnie ciężko. Eris Dodd-Radson to piękna, bogata dziewczyna, która wychodzi na imprezę jako szczęśliwa córeczka rodziców, a gdy powraca całe znane jej życie przestaje istnieć. Nie wie jak sobie poradzić z zaistniałą sytuacją, a dorośli, którzy powinni jej w tym pomóc nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Watzahn Bakradi (czy tylko ja za każdym razem gdy czytam to nazwisko widzę doskonały trunek czyli Bakardi?) czyli Watt to uroczy chłopak z dwójką rodzeństwa, który musi ukrywać przed całym światem Nadię. Dzięki niej może dorzucać się do budżetu rodziców, a jednocześnie szkoli się by w przyszłości pójść na dobrą uczelnie techniczną, ale doskonale wie, że jest to działalność poza prawem.

środa, 9 sierpnia 2017

Przedpremierowo „Zaklinacz ognia” Cinda Williams Chima


Tytuł: Zaklinacz ognia
 

Autor: Cinda Williams Chima

Cykl: Starcie królestw
Tom: 1
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 17.08.2017
Liczba stron: 480
Tłumacz: Dorota Dziewońska
Kategoria: Fantastyka, Fantasy
Ocena: 7/10




Moja pierwsza (i mam wielką nadzieję, że nie ostatnia!) recenzja przedpremierowa! Zatem zapraszam Was do Siedmiu królestw, w których w Zaklinaczu ognia, pierwszej części cyklu Starcie królestw, poznacie tajemniczego uzdrowiciela od koni i specjalistę od trucizn oraz dziewczynę z magicznym znamieniem i ogniem we krwi, walczących z bezwzględnym władcą Ardenu!

Chcę wybrać się do wszystkich tych miejsc, które znam tylko z książek.

Przeczytałam już wiele pozycji z kategorii młodzieżowego fantasy, dlatego nie będę owijać w bawełnę – książka miała zarówno wady jak i zalety. Jednak pomimo kilku mankamentów, zdecydowanie będę czekać na kontynuację Starcia królestw, a do tego czasu mam nadzieję, że zdążę przeczytać Siedem królestw czyli cykl, którym autorka tak naprawdę kilka lat temu rozpoczęła przygodę w wykreowanym przez siebie fantastycznym świecie.

sobota, 17 czerwca 2017

„Fobos 2” Victor Dixen


Tytuł: Fobos 2
 

Autor: Victor Dixen

Cykl: Fobos
Tom: 2
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 520
Tłumacz: Eliza Kasprzak-Kozikowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10




Nie tak dawno temu w moje ręce trafił pierwszy tom serii Fobos i jak pamiętacie (jeśli nie pamiętacie to tutaj jest recenzja – klik) bardzo przypadł mi do gustu. Niezwykle spodobał mi się motyw reality show, lotu na marsa i wiedziałam, że bez wątpienia sięgnę po kolejną część kosmicznych przygód, więc na pewno Was nie zaskoczy, że gdy tylko doczekałam się wreszcie ebooka, natychmiast się niego zaopatrzyłam. Chcecie wiedzieć czy było warto?

Było warto. Krótkie przypomnienie – w pierwszy tomie dwunastu śmiałków zostało zakwalifikowanych do programu Genesis. Sześciu chłopców i sześć dziewcząt zostaje skrupulatnie przeszkolonych tak, aby mogli samodzielnie poradzić sobie z lotem statkiem Cupido, a następnie osiąściem na ziemiach Marsa, gdzie w ramach programu założono pionierską osadę. Jednak całość zostaje pomyślana jako prawdziwe gwiezdne reality show, zatem najpierw w czasie lotu na Marsa, chłopcy i dziewczęta mieszkają w dwóch częściach statku, a jedynym momentem, w którym mogą ze sobą porozmawiać są codzienne krótkie spotkania w kuli spotkań. Przez ten czas mają możliwość bliższego poznania i dobrania się w pary, tak aby zaraz po zejściu na Marsa mogli wziąć ślub i zostać pierwszymi kolonizatorami planety. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem.

piątek, 24 lutego 2017

„Fobos” Victor Dixen


Tytuł: Fobos
 


Autor: Victor Dixen

Cykl: Fobos
Tom: 1
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2016
Liczba stron: 456
Tłumacz: Eliza Kasprzak-Kozikowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10



Wobec książki Fobos Victora Dixena miałam niewielkie oczekiwania. Wydawało mi się, że było o niej wystarczająco głośno, by przyjąć zasadę „dużo szumu, słaba literatura”, nie wspominając o tym, że masowy napad autorów na kategorie fantastyczne w wersji young adult spowodował wypływ naprawdę schematycznego wodospadu nudy. Jednak, w końcu kosmiczna przygoda mnie skusiła i postanowiłam ulec.

Jesteśmy świadkami tworzenia się historii. Dwunastu starannie wybranych kandydatów wylatuje z Ziemi do stacji kosmicznej Cupido, po to by podczas trwających kilkanaście tygodni spotkań wybrać partnera. Po tym czasie zostaną wysłani na Marsa, gdzie czekają na nich przygotowane kapsuły – domy, w których założą rodziny i spędzą resztę życia. Wszystko to będzie się odbywać pod okiem wszechobecnych kamer, które będą śledzić absolutnie każdy ruch uczestników. Jednak nawet to kosmiczne show będące elementem programu Genesis rządzi się swoimi prawami. Dziewczęta i chłopcy pozostają oddzieleni, zarówno podczas wielomiesięcznych przygotowań i treningów do wylotu jak i w Cupido, gdzie w ciągu jednego dnia mogą się spotkać tylko dwie wybrane osoby i to dokładnie na 6 minut w specjalnej kuli spotkań. Wszystko to, obserwowane przez oko kamery, jest przesyłane prosto na Ziemię gdzie widzowie mogą to oglądać, analizować czy wpłacać datki prosto ze swoich przytulnych i bezpiecznych domów. Oczywiście nic nie jest takie proste – uczestnicy programu mają swoje sekrety, a tajemnice tych którzy pozostali na Ziemi mogą zmrozić krew w żyłach. Brzmi przyjemnie, ciekawie, ale dosyć przewidywalnie prawda?

Przyznam uczciwie – nie do końca wiem jak ocenić Fobosa. Z jednej strony Victor Dixen pióro ma lekkie, pomysły świetne, ciekawe wtrącenia pseudonaukowe i rozwiązania. Świetnie poprowadzona zmienna narracja pozwala nam lepiej zrozumieć nie tylko zaplątaną niekiedy fabułę, ale także bohaterów. Za dużą zaletę książki uważam także ograniczenie opisów obiektów do interesujących rzeczy – zamieszczone rysunki o wiele lepiej i szybciej wyrażają to samo.

piątek, 26 sierpnia 2016

„Na każdym kroku" Klaudia Sierżęga

 
Tytuł: Na każdym kroku

Autor: Klaudia Sierżęga

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2015
Liczba stron: 14
Kategoria: Literatura współczesna, Opowiadanie
Ocena: 8/10




Na każdym kroku jest przepięknym krótkim opowiadaniem o uczuciach. O prawdziwej miłości, pełnej pasji i współczucia, wciąż żywej po wielu latach małżeństwa, wielu trudach wspólnego życia. Wszyscy wiemy, że po latach często pewne uczucia krzepną, a za to pojawiają się inne, jest więcej pracy, problemów, zmęczenia, cudowne, ale pochłaniające mnóstwo energii potomstwo. Na każdym kroku jest niesamowitym opowiadaniem, które zmusza aby na chwilę się zatrzymać i zastanowić, pomyśleć o miłości, o partnerstwie i o życiu.

To bardzo krótka recenzja, ale nie mogłam przemilczeć sprawy tak wzruszającego opowiadania, pięknego w swej prostocie przekazu.

Bardzo polecam wszystkim, którzy nie obawiają się chwili zadumy nad pędem życia.

czwartek, 26 maja 2016

„Szklany miecz" Victoria Aveyard

 
Tytuł: Szklany miecz

Autor: Victoria Aveyard

Cykl: Czerwona królowa
Tom: 2
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 2016
Liczba stron: 560
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura młodzieżowa
Ocena: 6/10



Szklany miecz to kontynuacja Czerwonej królowej (recenzja tutaj) Victorii Aveyard. Kolejna część przygód Mare Barrow jest nieco inna niż jej poprzedniczka, dużo mniej schematyczne są postacie, ale tym razem to do fabuły wkrada się monotonia.

Przypomnę więc dla tych którzy nie czytali Czerwonej Królowej – mamy młodą czerwonokrwistą dziewczynę z ubogiej rodziny, która ma dar do pakowania się w tarapaty. W wyniku zbiegu okoliczności, u Mare ujawniają się nietypowe i niezwykłe moce. Jest to o tyle dziwne, że dotychczas takie umiejętności posiadali wyłącznie srebrnokrwiści, czyli elita i rządzący w kraju. Tymczasem równolegle rozpoczyna się walka czerwonokrwistych z reżimem srebrnokrwistych.

Co książki różni?

czwartek, 10 marca 2016

„Czerwona królowa" Victoria Aveyard

  
Tytuł: Czerwona królowa 

Autor: Victoria Aveyard

Cykl: Czerwona królowa
Tom: 1
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 2015
Liczba stron: 488
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura młodzieżowa
Ocena: 6/10



Wczoraj zamiast się uczyć (a jakże..) zakończyłam Czerwoną królową. Nowoczesny przepis na książkowy sukces – młoda odważna dziewczyna, najlepiej z rodzeństwem, która musi żyć na pograniczu prawa, aby wspomóc biedną rodzinę. Do tego szczypta niezwykłych mocy, trochę kopciuszka, dar do pakowania się w centrum wydarzeń, nieco szczenięcych miłości oraz walka z przeżartym złem systemem i mamy bestseller.

O Czerwonej królowej przed przeczytaniem słyszałam praktycznie wyłącznie pozytywne recenzje - zaskakująca, obfituje w niespodziewane zwroty akcji, która zresztą cały czas trzyma nas w napięciu. Niesamowita, niemożliwe, że to debiut, zapiera dech w piersiach etc. „To debiut” to chyba jedyne w 100% prawdziwe zdanie spośród tych oceanów pozytywów.

Prawdę mówiąc, albo za dużo czytałam tego typu książek, albo niestety fabuła poniosła pewną klęskę, gdyż przewidziałam właściwie wszystko. Tym razem, z bólem mojej książkowej części serca, skłaniam się ku opcji drugiej. Czytając opinie skrupulatnie omijałam spoilery i jedyne co dobrze znałam przed sięgnięciem po lekturę, to obrazek na okładce. Tymczasem po pierwszym rozdziale doskonale wiedziałam jak będzie wyglądał dalszy ciąg przygód bohaterki w tej części książki. Może i nie wiedziałam jak, ale wiedziałam co.

Zdjęcie pięknej autorki zdobi wszelkie zakamarki książkowych forów, ale daty urodzenia tej młodej kobiety nie znalazłam. Jednakże przeczesując wywiady natrafiłam na informacje, że na pewno ukończyła 24 lata, a nie przekroczyła 30. Zatem moje podejrzenia zaczynają graniczyć z pewnością – i ona, i ja czytałyśmy pewnie wiele tych samych książek. Nie da się nie zauważyć podobieństw, gdzie wśród najbardziej uderzających są oczywiście Igrzyska Śmierci. Wyczuwam wiele wątków z Rywalek Kiery Cass, a także z Mrocznych Umysłów Alexandy Bracken, ale dostrzegam też kilka innych podobieństw. Nie chcę mówić których, bo zdradziłabym parę istotnych wydarzeń z książki, ale zapewniam, że jest ich trochę. Dlatego niestety muszę powiedzieć to głośno – fabuła Czerwonej królowej jest mocno zużyta. Pani Aveyard wykorzystała te same zagrania co kilkudziesięciu autorów przed nią i setka po niej. Naturalnie bądźmy realistami – byłabym wstrząśnięta gdyby było możliwe napisanie czegoś „zupełnie nowego”. To się już praktycznie nie zdarza, wszystko już „kiedyś było”. Mimo to, wiele książek unika zarzutu przewidywalności i schematyczności, co według mnie nie udaje się Czerwonej królowej.

Główną bohaterkę Mare Barrow poznajemy w kluczowym momencie jej życia. Ma siedemnaście lat i za rok czeka ją przymusowa wieloletnia walka na wojennym froncie. Hierarchię w kraju, w którym mieszka wyznacza kolor krwi - Mare jest czerwonokrwista, a o losie jej i pozostałych czerwonych decydują srebrnokrwiści, czyli innymi słowy elita tego kraju. Istniejący system nie daje jednak czerwonym zbyt dużo powodów do radości, a jeszcze mniej nadziei na zmianę.