
Tytuł: Ballada o nieszczęśliwej miłości
Autor: Stephanie Garber
Cykl: Baśń o złamanym sercu
Tom: 2
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2023
Liczba stron: 350
Tłumacz: Dorota Dziewońska
Kategoria: Fantastyka, fantasy
Ocena: 8+/10
Stephanie Garber jest zwykle przedstawiana jako autorka słynnej trylogii Caraval, ja tymczasem jestem już niemal pewna, że to nie ta historia jest jej najlepszą. Podobnie zaczynam mieć przekonanie, że środkowe tomy trylogii są jej ulubionymi, bo i Legenda zabrał mnie w zupełnie nieoczekiwaną przygodę, i Ballada o nieszczęśliwej miłości okazała się znacznie bardziej intensywna niż się tego spodziewałam.
Wydaje się, że od czasu kiedy Evangelina Fox zawarła pakt z Księciem Serc minęły dziesięciolecia, ale nic bardziej mylnego. Kaskada wydarzeń sprawiła, że dziewczyna szybko znalazła się w zupełnie nowym miejscu, ale w jeszcze trudniejszej sytuacji, co nie wydawało jej się możliwe. Po tym co się wydarzyło poprzysięgła, że więcej Księciu Serc nie zaufa - skrajnie niebezpieczny, uwodzicielski Mojr okłamał ją i naraził na niebezpieczeństwo zbyt wiele razy. Robi co może żeby samodzielnie rozgryźć zagadkę, która pozwoliłaby jej na szczęśliwe zakończenie u boku kogoś, jak jej się wydaje, wyjątkowego. Ich wspólna historia może i była pełna wzlotów i upadków, głównie tych magicznych, ale Evangelina nie traci nadziei, że to wszystko można jeszcze naprawić. Szybko jednak się okazuje, że niedawno odkryta przez dziewczynę magiczna moc jest obiektem pożądania wielu gotowych na wszystko, by osiągnąć upragniony cel. Nowa klątwa sprawia, że plany dziewczyny muszą ulec zmianie jeśli chce ocalić ukochanego i siebie, a Książe Serc zamierza to wykorzystać. Kolejna niebezpieczna podróż, kolejne szalone przygody, kolejna magia do poskromienia i kolejne uczucia do okiełznania - a może się okazać, że to ostatnie będzie najtrudniejsze.
Gdy Evangelina weszła, w powietrze wzbił się zapach starego papieru, który podziałał na nią niczym pieśń syreny. Jak wszyscy miłośnicy baśni uwielbiała woń książek. Kochała te drobinki pyłu wirujące w świetle niczym okruchy magii. A przede wszystkim kochała to, że baśnie przywodziły jej na myśl mamę i przypominały o nieograniczonych możliwościach.
