sobota, 15 lipca 2017

„Rywalki” Kiera Cass

 
Tytuł: Rywalki
 

Autor: Kiera Cass

Cykl: Selekcja
Tom: 1
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2014
Liczba stron: 336
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 6+/10




Rywalki Kiery Cass wytypowałam do bookathonowskiego zadania „Zła książka”, głównie dlatego, że od bardzo dawna gdy chodziło o tę lekturę kierowały mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony książkę przeczytać chciałam, z drugiej miałam straszne przeczucie, że będzie to spektakularny gniot. Naprawdę, szczerze myślałam, że to nie może się udać. Przeczytałam sporo książek tego typu, więc byłam pewna, że Rywalki nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć, a że książka była bardzo często recenzowana nie mogłam się łudzić – dla młodszych była ona „spektakularnym arcydziełem, romantyczną baśnią i cudowną historią, do której muszą wrócić”, a dla starszych... No cóż. Większość pozostawała przy opinii, że nie wrócą do niej za żadne skarby.

Jednak skoro tak się złożyło, że jest okazja to zdecydowałam się na Rywalki bez większego wahania. I co? I muszę oddać sprawiedliwość - to wcale nie jest zła książka.

To w czym się nie myliłam to to, że Rywalki zdecydowanie mnie nie zaskoczyły. Nie odnotowałam ani jednego motywu, którego bym już nie przeczytała. Szczególnie intensywnie wyczuwałam nuty Czerwonej Królowej, która jednak powstała już po Rywalkach zatem niestety, po prostu kolejność w której czytałam zadziałała na niekorzyść Kiery Cass. To jest jednak ważne, aby odnotować, że Rywalki powstały stosunkowo na początku fali fantastycznego nurtu YA, więc nawet jeśli coś brzmi podobnie (a brzmi) to najprawdopodobniej to Kiera Cass była pierwsza.

Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich.

Standardowo, był trójkąt miłosny, młoda piękna dziewczyna, która trafia do zamku księcia. Jest rywalizacja, romantyczne zbiegi okoliczności, w założeniu zaskakujące zwroty akcji, niebezpieczeństwa. Przecież prawie każda dziewczynka chciała być kiedyś księżniczką, więc nie tak trudno sobie to wyobrazić, te piękne suknie, królewskie komnaty, wartowników... Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie nie są to niespotykane tematy w literaturze młodzieżowej. ;)

W porównaniu jednak do niektórych głównych bohaterek, wbrew temu co czytałam w bardzo wielu recenzjach, mnie główna bohaterka nie drażniła. Nie powiem, że ją pokochałam całym sercem, ale jej rozterki były zdecydowanie bardziej znośne od przemyśleń Mare Barrow. America szybciej i rozsądniej rozwiązywała swoje problemy, autorka nie serwowała nam kilku stron wewnętrznych rozważań bohaterki o jednym spojrzeniu chłopaka i chwała jej za to, bo to jest po prostu nudne. Czy America jest mądra tego nie wiem, ale wydawało mi się, że jest całkiem naturalna. Znacznie więcej wątpliwości budzi we mnie doskonały książę Maxon. Za dużo cukru na jednego chłopaka. Było miło, umiarkowanie realistycznie i bardzo słodko. Jeśli chodzi o relacje dziewcząt między sobą, tam było ciekawiej, choć jak na rywalizację o koronę jednak brakowało mi pikanterii. Może w Eliminacjach gra się zaostrzy (a osobowość Maxona nabierze jakiegoś kształtu)?

To co w książce zaciekawiło mnie najbardziej to rys historyczny Rywalek. Czwarta wojna światowa, okupacja chińska, wojna z Rosją czy pytanie bohaterki o dostępność do tej wiedzy to zdecydowanie mnie zaintrygowało i jest to jeden z powodów dla których zamierzam sięgnąć po Eliminacje, by dowiedzieć się czy ten wątek zostanie pociągnięty. Gorzej było z obecnym realiami, kastowość choć ciekawie wymyślona to jak dla mnie niespecjalnie trzymała się kupy. Logika tu chwilami zawodziła.

Jeśli chodzi o styl autorki można go podsumować jednym słowem: przystępny. Ze wskazaniem na bardzo prosty, choć jak dla mnie dosyć poprawny.

Oddaję honory książce, Rywalki nie były tak złe jak to sobie wyobrażałam. Fabuła nawet mnie wciągnęła, choć może nie tak jak bym chciała. Polubiłam główną bohaterkę, zaciekawił mnie rys historyczny i myślę, że sięgnę po kolejny tom, w nadziei, że książka nabierze większych rumieńców. Nie było to w moich oczach arcydzieło, ale zła książka też nie. Po prostu przyjemna, poprawna, na dwa wieczory.

Co sądzicie? Waszym zdaniem to „zła książka”, wręcz przeciwnie czy tak jak dla mnie standardowa młodzieżówka bez szału?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz