Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2024

O konsekwencjach jednej decyzji czyli „Dawka życia" Lizzy Enfield



Tytuł: Dawka życia
 
Autor: Lizzy Enfield

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2017
Liczba stron: 304
Tłumacz: Hanna Pasierska
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 5/10




Minęło już wiele lat od kiedy Dawka życia Lizzie Enfield trafiła na mój czytnik, ale wydarzenia w Polsce i na świecie dosyć skutecznie zniechęciły mnie do jej czytania. Tego typu dyskusji w przestrzeni publicznej nie brakowało i nie odczuwałam potrzeby kontynuowania tej debaty. Jednak kilka dni temu otworzyłam książkę trochę przez przypadek i uznałam, że skoro już tak się stało, to znak, że czas ją przeczytać. :)

Dawka życia porusza temat obecnie bardzo nośny i dosyć kontrowersyjny czyli szczepień. Główna bohaterka czyli Isobel zwana Bel podejmuje decyzję o niezaszczepieniu swoich dzieci. Niestety podczas wspólnych wakacji z przyjaciółmi okazuje się, że jej najstarsza córka Gabby jest chora na odrę, a od nastolatki zaraża się kilkumiesięczna Iris, córka Bena i Maggie. Gabriella ciężko znosi chorobę, a Isobel po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni, zadaje sobie pytanie czy podjęła dobrą decyzję. Wiadomość o chorobie córeczki przyjaciół jest dla niej trudna, ale prawdziwy dramat rozpoczyna się, gdy na jaw wychodzi informacja, że Iris w wyniku choroby straciła słuch. To zdarzenie niesie poważne konsekwencje dla obu rodzin. Z jednej strony obserwujemy jak trudna jest ta informacja dla Isobel. Poznajemy jej przeszłość, dowiadujemy się co stało za jej decyzją, możemy obserwować, jak to zdarzenie odbiera nie tylko ona, ale również Erik, który przyjaźni się z Benem czy nastoletnia Gabby. Obserwujemy jej nieumiejętność reakcji, wewnętrzną walkę, którą nieustannie toczy, ale którą równocześnie zatrzymuje dla siebie. Z drugiej strony narracja zostaje oddana Benowi, który próbuje sobie poradzić z tym, że jego przyjaciele skrzywdzili jego córeczkę. Mężczyzna czuje ogromną złość, ma poczucie krzywdy i straty, a zachowanie Isobel, również po tym gdy dociera do niej informacja o tym co stało się z Iris, jest dla niego niezrozumiałe, frustrujące i wywołuje silne negatywne emocje. Dlatego kiedy pewnego dnia podczas spaceru spotyka energiczną prawniczkę decyduje się zmusić Isobel do reakcji...

niedziela, 7 kwietnia 2024

Bo góry to nie zabawa czyli „TOPR. Żeby inni mogli przeżyć" Beaty Sabały-Zielińskiej


Tytuł: TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

Autor: Beata Sabała-Zielińska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2018
Liczba stron: 352
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10




Raz na kilka lat, wyłącznie zimą, zachciewa mi się prawdziwej książki o górach. Mocnej, zaśnieżonej literatury faktu. Jakiś czas temu padło na Broad Peak. Niebo i piekło Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego i to była fenomenalna lektura. Ona zainspirowała mnie do kolejnej, a mianowicie rewelacyjnej Tragedii na Przełęczy Diatłowa Alice Lugen, która trzymała mnie w sporych emocjach do samego końca. Tym razem wybrałam coś zdecydowanie bardziej edukacyjnego (gdy chodzi o góry jestem kompletną laiczką), a mianowicie TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beaty Sabały-Zielińskiej. 

Ta książka to dosyć długa i rozbudowana historia samego TOPR-u oraz zachodzących w nim rewolucji (zarówno metodycznych, koncepcyjnych, jak i sprzętowych). Pani Sabała-Zielińska opowiada trochę też o konkretnych ludziach i zdradza nam tajniki niejednej tatrzańskiej akcji ratunkowej. Całość jest utrzymana w tonacji edukacyjno-dyskusyjnej. 

„Nikt nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martw" - to zasada, która od wielu lat obowiązuje w ratownictwie i która uratowała dwudziestopięcioletnią Kasię wyciągniętą z lawiny w Świstówce.

wtorek, 19 marca 2024

Telefon donikąd „Z tej strony Sam" Dustin Thao


Tytuł: Z tej strony Sam

Autor: Dustin Thao


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2023
Liczba stron: 328
Tłumacz: Magdalena Moltzan-Małkowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 5/10




Tak się złożyło, że w moje ręce wpadła kolejna książka z rankingu Lubimy czytać, a konkretnie pozycja nominowana w kategorii literatura młodzieżowa. Koncept lektury wydawał mi się bardzo ciekawy - młoda dziewczyna u progu dorosłości ma masę planów, które zmieniają się w jednej chwili gdy jej ukochany chłopak Sam umiera. Julie i Sam byli razem szczęśliwi, dobrze znali siebie i swoje rodziny, mieli swoje zwyczaje, pomysły na przyszłość. Kiedy chłopak ginie, nastolatka nie potrafi się pozbierać. Z jednej strony się obwinia, z drugiej nie wie co zrobić z tym, że przez kolejne etapy mieli przechodzić razem - wspólne zakończenie szkoły, wspólna wyprowadzka i mieszkanie, wspólny wakacyjny wyjazd do Japonii... Akceptacja faktu, że tej wspólnej wersji przyszłości już nie ma i nie będzie, jest dla niej bardzo trudna i dziewczyna czuje się zagubiona w tej nowej rzeczywistości. Szarpiąc się z teraźniejszością Julie dzwoni do Sama licząc, że usłyszy dźwięk jego głosu na poczcie. Tylko, że zamiast poczty głosowej odbiera Sam. W ten sposób Julie dostaje szansę nie tylko na ostatnie pożegnanie, ale także na pozbieranie swojego życia i nadanie mu nowego kierunku, takiego który będzie jej odpowiadał, po tym co się wydarzyło.

Na podstawie zapowiedzi uważałam, że to może być książka poruszająca dosyć wrażliwą kwestię czyli kiedy taka pierwsza miłość, która zwykle sprawia, że snujemy plany i marzenia, gwałtownie odchodzi. Byłam ciekawa jak taki romantyczny temat opowie autor, tym bardziej, że to właśnie męskiego bohatera uśmiercono. Oczywiście kontrowersyjną częścią fabuły, w oczywisty sposób zakrawającą na fantastykę, jest odbieranie telefonu przez osobę, która już nie żyje. Jednak ten temat nie powoduje u mnie dyskomfortu. Uznałam go za swego rodzaju metaforę, próbę pokazania pewnych hipotetycznych zdarzeń i tego jak na nie reagujemy. Kiedy jesteśmy młodsi, trudniej jest nam sobie wyobrazić sytuację, że nasz rówieśnik umiera. Tak bez pożegnania, nagle. Pomyślałam, że to sposób na w miarę łagodne oswojenie tej myśli, ukojenie emocji (w tym, że np. umarli nie żywią pretensji do pozostałych przy życiu), sugestię rozwiązań jak pielęgnowanie wspomnień, ale nie kosztem życia, jak wybaczanie sobie pewnych sytuacji, nawet jeśli faktycznie były one trudne lub nieco kontrowersyjne, pozostawanie w kontakcie z ludźmi sprzed tragicznego wydarzenia. Z tego powodu, motyw telefonicznych rozmów żywej Jules z nieżywym Samem, nie budziły we mnie sprzeciwu ani nawet wrażenia, że przenieśliśmy się do sfery fantastycznej.

Pozwolić komuś odjeść, oznacza coś innego, niż zapomnieć. 
To stan równowagi między życiem dalej a spoglądaniem wstecz i wspominaniem.

wtorek, 28 listopada 2023

Domowe porządki czyli „Odwilż" Zuzanny Gajewskiej



Tytuł: Odwilż


Autor: Zuzanna Gajewska


Cykl: Ewelina Zawadzka
Tom: 3
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2023
Liczba stron: 309
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7+/10



Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnego tomu przygód Eweliny Zawadzkiej, więc nie ma co ukrywać - zaraz po premierze ebook trafił na mój czytnik, a chwilę później zaczęłam czytać. Dobry, choć nieco łagodniejszy, polski kryminał, w którym krew nie leje się hektolitrami idealnie pasuje do listopadowej aury. Tym razem czułam też ogromną ciekawość i to nie tylko z powodu potencjalnego zabójstwa, jak to w kryminałach zwykle bywa, ale przede wszystkim ze względu na wątek ojca Karolci. Byłam bardzo ciekawa jak ta część historii będzie się dalej rozgrywała i jak podejdzie do niej Ewelina z bliskimi.

Nadchodzi wiosna i słońce nieśmiało zaczyna roztapiać zimowe ślady. Roztopy powodują wszechobecne zabłocenie, wielkie brudne kałuże, pękanie kry, gdzieniegdzie wyzierającą gnijącą trawę i niezbyt optymistyczną szarugę. Tam gdzie jeszcze niedawno dzieci zjeżdżały na sankach dzisiaj są wielkie błotniste połacie. Tak się składa, że właśnie w to miejsce na przymusowy spacer wybiera się Ewelina Zawadzka. I tam też napotyka topielca w dosyć zaawansowanym stopniu rozkładu. Okazuje się, że chociaż przyczyna śmierci zostaje ustalona bardzo szybko to identyfikacja ofiary jest trudniejsza niż można byłoby się spodziewać. Powstaje też kolejne pytanie - czy ktoś ofierze pomógł w przejściu na tamten świat, czy była to kwestia nieszczęśliwego wypadku? 

- A ty co, Ewelina? Chodzisz po krzakach i zajęcia sobie szukasz? - zapytał, otrzepując buty ze śniegu i błota

wtorek, 7 listopada 2023

Nie takie piękne święta czyli „Zamieć" Zuzanny Gajewskiej



Tytuł: Zamieć


Autor: Zuzanna Gajewska


Cykl: Ewelina Zawadzka
Tom: 2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2022
Liczba stron: 330
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7+/10


Nie jest tajemnicą, że z dużą ostrożnością podchodzę do książek napisanych przez ludzi ze świata mediów. Przez lata opublikowano masę pozycji, których autorami byli różnej maści blogerzy i blogerki, jutuberzy i jutuberki, tiktokerki i tiktokerzy, instagramerki i instagramerzy i tak dalej. Myślę, że spora część z tych książek jest warta mniej niż papier na którym je wydrukowano, bo wbrew temu co niestety często się sądzi - papier nie wszystko przyjmie, a mądrości z postów na facebooku, niekoniecznie powinny być utrwalane. Jednak pośród tych plew jest i ziarno, a część osób z tego internetowego półświatku bardzo dobrze przygotowała się do swojej literackiej przygody. Na uwagę zasługują chociażby książki wydawnictw Znak czy Altenberg, które z uwagą wybierają swoich autorów. Kolejnym takim przykładem jest historia Eweliny Zawadzkiej od Zuzanny Gajewskiej. Kilka lat temu brałam udział w akcji autorki, która zachęcała do promowania czytelnictwa i wspominam to jako bardzo przyjemne wydarzenie. Między innymi dlatego sięgnęłam po książkę jej autorstwa, bo dała mi się poznać jako osoba rozsądna, która do swoich projektów podchodzi z ogromnym sercem i zaangażowaniem. Biorąc to pod uwagę, byłam przekonana, że do pisarskiej przygody zabierze się albo dobrze, albo wcale, więc zaryzykowałam. Jej literacki debiut czyli Burza bardzo mi się spodobała i chociaż przejrzałam zamiary autorki to wiedziałam, że sięgnę po kolejny tom cyklu. Kiedy więc Zamieć pojawiła się na Legimi, bez wahania przerzuciłam ją na czytnik i pochłonęłam jako odskocznię od intensywnego czasu w pracy...

Tegoroczne święta miały przejść do historii - cudowny czas z ukochanym i córeczką, a potem utrzymany w świątecznym stylu ślub znajomych. W jednej chwili wszystko staje na głowie. Nietypowa przedślubna sesja zdjęciowa kończy się tragicznie i przyszła panna młoda w pełnym rynsztunku zostaje znaleziona z nożem w piersi na lokalnym cmentarzu. Sprawa jest dosyć tajemnicza i wygląda na to, że Aneta i Jacek mieli przed sobą nie jedną tajemnicę. Jednocześnie powiązany ze sprawą zostaje partner Eweliny i trafia na listę podejrzanych... Jakby tego było mało, ojciec Karolinki zabiera ją na Wigilię do siebie i swojej żony, a Ewelinie grozi pozwem o zmianę opieki nad dzieckiem. Zdruzgotana kobieta liczy na wsparcie najbliższych, ale i tu nie znajduje tego czego szuka. Właścicielka zakładu jest zdeterminowana, aby jak najszybciej rozwiązać sprawę, która kładzie się cieniem na jej życiu i odzyskać chociaż część utraconej siły i równowagi, które będą jej potrzebne do walki o rodzinę.

Ewelina to mocna babka jest, musiał przyznać, ale choć jej spojrzenie złagodniało, wysyłała mu czytelny komunikat: „Jeśli skrzywdzisz Tosię, spodziewaj się wizyty w moim zakładzie. 
Tej ostatniej wizyty".

niedziela, 20 sierpnia 2023

Intercyza, która nie zapobiega wypadkom czyli „Były sobie świnki trzy" Olgi Rudnickiej


Tytuł: Były sobie świnki trzy


Autor: Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 360
Kategoria: Komedia kryminalna
Ocena: 5+/10


Z racji ogromnego pośpiechu w jakim ostatnio żyję na kolejną lekturę wybrałam sobie kryminał na wesoło. Olgę Rudnicką już dosyć dobrze poznałam przy okazji czytania Diabli nadali, Granat poproszę oraz cyklu Martwe jezioro, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, dlatego Były sobie świnki trzy trafiły na mój czytnik bez większego wahania.

Tym razem pani Rudnicka przedstawia nam Jolkę, Kamę i Martusię. Kiedy wszystkie trzy spoglądają na swoje życia, dociera do nich, że bycie żoną swojego męża nie jest aż tak satysfakcjonujące jak miały nadzieję. Podczas gdy panowie żyją tak jak chcą, panie mogą żyć tylko tak jak oni pozwolą. Prawidłową drogą byłaby zmiana stanu cywilnego, ale na drodze do szczęścia stoi mały drobiazg, nieistotny szczegół... A konkretnie intercyzy. Panowie zabezpieczyli swój osobisty dobrobyt najlepiej jak było to możliwe, w związku z czym teraz Jolka, Kama i Martusia są w kropce. Chyba żeby zamiast rozwodu wybrać wdowieństwo... 

Ona sama nigdy nie marzyła o pracy zawodowej. Zawsze pragnęła mieć dużą rodzinę, dzieci, które będzie lubiła, a nie tylko kochała, i męża, którego nie będzie chciała zabić. No cóż, wygórowane oczekiwania zawsze źle się kończą, pomyślała smętnie.

wtorek, 31 maja 2022

Burzliwa historia w prosektorium czyli „Burza" Zuzanny Gajewskiej


 

Tytuł: Burza

Autor: Zuzanna Gajewska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2022
Liczba stron: 344
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7/10




O Burzy czytałam bardzo różne opinie i pomimo mojej własnej obietnicy, że nie będę czytać książek znanych mi blogerów, uległam pokusie. Lubię kryminały, również w polskim wydaniu, ale w ostatnich latach czułam pewne rozczarowanie tym gatunkiem. Schematyczne fabuły już mnie nudziły, a oklepane rozwiązania i sztuczne pompowanie napięcia po prostu męczyło. Pomyślałam jednak, że kto jak kto, ale wieloletnia recenzentka kultury Zuzanna Gajewska zapewne też zna te uczucia, a jej promotorstwo czytania, w którym dawno temu i ja brałam udział, jest dla mnie dowodem na to, że to nie jest osoba, która napisze cokolwiek byleby tylko zaistnieć. Nie wierzę w to. Ta autorka z całą pewnością ceni jakość i pomysłowość.

Główną bohaterką Burzy jest Ewelina Zawadzka, samotna matka oraz właścicielka zakładu pogrzebowego. Jej życie w Młynarach jest na tym etapie już całkiem spokojne i ułożone. Jednak pewnego dnia harmonię miasteczka rujnuje burza, podczas której dochodzi do dwóch dramatycznych wydarzeń. Jednym z nich jest wypadek autobusu, a drugim znalezione ciało zamordowanej blogerki i naukowczyni akademickiej Marzeny Tolak. Kobieta przeniosła się do Młynar niedawno, ale Ewelina polubiła ją, a w dniu jej śmierci opiekowała się jej młodszą córeczką. Dlatego ta tragedia dotyka ją bardzo osobiście i trudno jest jej zaakceptować niezbyt szybkie i niespecjalnie efektywne tempo śledztwa. Okazuje się jednak, że ludzie ukrywają całkiem sporo sekretów...

Kobieta mogłaby mieć o to pretensje, gdyby nie fakt, że była martwa. Główną zaletą pracy w domu pogrzebowym było to, że nawet niezadowolony klient milczał jak grób.

sobota, 24 października 2020

Niezwykły świat artystek z wysp czyli „Herbata szczęścia" i „Córka szklarki" Agnieszki Grzelak


Tytuły: Herbata szczęścia, Córka szklarki


Autor: Agnieszka Grzelak

Cykl: Blask Corredo
Tomy: 1, 2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2008
Liczba stron: 312, 271
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura dziecięca i młodzieżowa, literatura rodzinna
Ocena: 7/10

 

 

Za każdym razem kiedy myślę, że literatura już mnie nie zaskoczy, dzieje się coś fantastycznego!

Herbata szczęścia i Córka szklarki to dwie pierwsze części pięciotomowego cyklu autorstwa Agnieszki Grzelak. Nie jest to żadna nowość bowiem od wydania pierwszego tomu minęło ponad 12 lat, ale szczęśliwie dla nas, literatura rzadko się starzeje. ;) Blask Corredo zaczęłam z polecenia mojej przyjaciółki (jakby na to nie patrzeć sponsorki tego wpisu) i przyznam szczerze, że od pierwszej strony cykl mnie wciągnął. 

W Herbacie szczęścia poznajemy Szklarkę, artystkę, której malunki na szkle są absolutnie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Kobieta ma dużo zamówień i żyje dostatnie ze swoją służką Werką, czasami wspominając pewnego wyjątkowego mężczyznę, który wkrótce się ożeni z inną kobietą. Z rutyny wybija ją zamówienie na obraz na szkle tajemniczo brzmiącej herbaty szczęścia. Początkowo Szklarka podejrzewa, że herbata szczęścia to ludowa nazwa jakiegoś powszechnie znanego zioła, ale wkrótce okazuje się, że żadne źródła o niej nie wspominają. Zdeterminowana kobieta w poszukiwaniu informacji decyduje się powrócić do ostatniego miejsca, w którym chciałaby się znaleźć - na Wyspę sierot gdzie się wychowała. Od tego momentu historia nabiera tempa i prowadzi nas w niezwykłe miejsca. Równolegle śledzimy przygody mężczyzny, który aby uciec przed zaaranżowanym małżeństwem wybiera się w szaloną podróż na tajemniczą wyspę Nut. Od dawna już wie, że kobiety, która została mu wybrana, nie tylko nie kocha, ale nawet nie lubi. Za to poznał kogoś kto jest dla niego wyjątkowy, inspirujący, ale jednocześnie niedostępny...

wtorek, 16 czerwca 2020

Książkowe pokusy #1

Idzie nowe... ;)

Od pewnego czasu kiełkował w mojej głowie nowy pomysł na cykl postów. Tym razem chciałabym raz w miesiącu przedstawiać Wam kilka książek (pewnie zwykle 5), które chciałabym przeczytać. Główny zamysł jest taki, aby tematyka była szeroka i żeby nie były to tylko nowości. Nie muszę się martwić brakiem materiału, bo mam setki książek, które chcę przeczytać. :D Nie sądzę bym musiała się też niepokoić, że będę monotonna - myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie!

Zatem rozsiądźcie się i zapraszam Was na 5 książek/cykli, które naprawdę chcę przeczytać!

sobota, 1 lutego 2020

Przedpremierowo „Zaginione arabskie księżniczki" Marcin Margielewski


Tytuł: Zaginione arabskie księżniczki

Autor: Marcin Margielewski

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2020
Liczba stron: 320
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 8/10







Nietypowa książka na blogu, ale początek roku zasługuje na pewne wyjścia ze strefy komfortu również w dziedzinie literatury.

Marcin Margielewski rozpoczyna swoją książkę od krótkiej historii o tym, o czym chciał napisać. O uciekających z arabskich krajów księżniczkach - Shamsie Al Maktoum, jej siostrze Latifie, a także Reinie Al Maktoim. Każda z nich miała "swój moment" w światowych mediach, a ich historie w taki czy inny sposób wzbudziły niepokój.
Jednak dzięki niezwykłej poruszającej rozmowie z dawnym służącym na saudyjskim dworze autor otrzymał materiał na zupełnie inną książkę. O księżniczkach, którym uciec się nie udało i rozpłynęły się nie pozostawiając po sobie nic oprócz wspomnień.

wtorek, 18 grudnia 2018

„Granat poproszę!" Olga Rudnicka


Tytuł: Granat poproszę!

Autor: Olga Rudnicka
 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016
Liczba stron: 336
Kategoria: Kryminał
Ocena: 8/10






JEŚLI ZDECYDUJECIE SIĘ NA LEKTURĘ TEJ KSIĄŻKI TO KONIECZNIE POSTARAJCIE SIĘ NIE CZYTAĆ BLURBA. Zdradza za dużo. Niestety.

Po raz kolejny, poszukując poczucia humoru w literaturze sięgam po książkę Olgi Rudnickiej. Tym razem muszę powiedzieć uczciwie, że chyba była to jedna z lepszych jej autorstwa!

Jednak od początku...
Główną bohaterką książki jest Emilia Przecinek - nieomal czterdziestoletnia pisarka powieści romantycznych, matka dwójki nastolatków, żona. Do tego kobieta niewysoka, z paroma kilogramami nadwagi. Każdy z nas miewa gorsze dni, takie kiedy myślimy sobie "no i co jeszcze się dzisiaj wydarzy?! NO CO?!" i nagle wydarza się jeszcze kilka rzeczy w najlepszym razie komplikujących nam życie. Emilię poznajemy w takim dniu i zapewniam Was, że od pierwszej chwili serdecznie ją polubicie, a jednocześnie przejmie Was szczere współczucie. Dzieci, mama, teściowa, mąż, agentka - wszystkie te osoby będą cudownie ubarwiać życie bohaterki, a najbardziej będzie je sobie ubarwiać ona sama, bo przecież pisarka jest w pracy 24/7! :D

Zdesperowana kobieta zdolna jest do czynów równie wielkich, 
co nieprzemyślanych...

sobota, 16 września 2017

„Diabli nadali” Olga Rudnicka

 
Tytuł: Diabli nadali

Autor: Olga Rudnicka
 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2015
Liczba stron: 448
Kategoria: Kryminał
Ocena: 6/10






Dla odprężenia w trudnym czasie pracy postanowiłam sięgnąć po książkę rozluźniającą, zabawną, ale i kryminalną. Gdy na czytniku zobaczyłam Diabli nadali Olgi Rudnickiej, nie wahałam się ani chwili. Po przeczytaniu muszę jednak przyznać, że nie jest to najlepsza książka pani Rudnickiej jaką czytałam.

Zacznijmy więc od krótkiego opisu fabuły. Monika zostaje sekretarką samego Diabła, mężczyzny o diabelskim usposobieniu i diabelnie boskim wyglądzie. Nie istnieje kobieta, która Diabłowi by się oparła, ale Monika postanawia spróbować. Z pomocą dziewczynie na szczęście przychodzi jej przystojny sąsiad Mateusz Jankowski dzięki czemu Monikę może rozpraszać już dwóch mężczyzn. Ale nie dajcie się zwieść. Wkrótce Dagmar Różyk zwany Diabłem zostaje znaleziony w swoim gabinecie. Martwy. Tylko kto go zabił? Zazdrosny chłopak lub mąż kociaczka szefa? A może to zemsta Zołzy albo jej „gryzipiórka mrówkojada-dupowłaza” Filipa? Dla Moniki może być to kwestia najwyższej wagi, bo już wkrótce okazuje się jedyną podejrzaną, która pomimo swojego świętoszkowatego usposobienia naprawdę sporo ukrywa.
PS. Uwierzcie mi na słowo gdy powiem, że w tym opisie nie zdradziłam Wam niczego istotnego prócz imion bohaterów! ;)

środa, 19 lipca 2017

„Kot w stanie czystym” Terry Pratchett, Grey Jolliffe

 
Tytuł: Kot w stanie czystym

Autor: Terry Pratchett, Grey Jolliffe

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2005
Liczba stron: 116
Tłumacz: Piotr W. Cholewa
Kategoria: Satyra
Ocena: 7+/10







Terry Pratchett jest znany z cyklu o Świecie Dysku, ale także ze swojej miłości do kotów, którą doskonale wkładał w usta m.in. Śmierci. Warto więc wiedzieć, że popełnił (we współpracy!) i o nich książkę, króciutką, ale bardzo wesołą, która od dawna była u mnie na liście do przeczytania, ale zawsze brakowało okazji. Na szczęście okazja przyszła do mnie sama w postaci jedego z Bookathonowych wyzwań! ;) 

Koty mają sposoby by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawiły. Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tak, jak gdyby ludzki świat był tym, w którym się przypadkiem zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego...

Kot w stanie czystym to nic innego jak poszukiwanie idei, esencji prawdziwego kota w zabawnych słowach i ciekawych, niezwykle trafnych, przemyśleniach, choć oficjalnie jest to poradnik dla obecnych i przyszłych służących temu gatunkowi. :D Opis brzmi interesująco, prawda? Zdradzę Wam więc, że jeśli zdecydujecie się na tą niedługą przyjemność to możecie liczyć na satyrę na poziomie, są igraszki językowe i sarkastyczny humor Pratchetta będącego podczas pisania tej książki zdecydowanie w formie. Dodatkowo książka jest okraszona bardzo przyjemnymi dla oka ilustracjami!

niedziela, 9 kwietnia 2017

„Więcej czerwieni" Katarzyna Puzyńska


Tytuł: Więcej czerwieni

Autor: Katarzyna Puzyńska 

Cykl: Lipowo (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 560
Kategoria: Kryminał, Sensacja, Thriller
Ocena: 7/10







Od bardzo dobrego Motylka Katarzyny Puzyńskiej (recenzja tu) bardzo chciałam powrócić do Lipowa. Czaiłam się, czaiłam i w końcu Więcej czerwieni trafiło w moje łapki. Z prawdziwym zapałem zabrałam się za książkę i... Jestem troszkę rozczarowana, bo rozwiązanie przyszło do mnie zdecydowanie zbyt wcześnie!

Powracamy do naszego ulubionego Lipowa, choć niestety tylko na chwilę. Praktycznie „na dzień dobry” otrzymujemy martwą młodą kobietę, chwilę później drugą. Obie zostały zamordowane, a porzucone ciała mają pewną niepokojącą cechę wspólną przez co trudno odrzucić hipotezę o seryjnym mordercy. Prasa natychmiast okrzykuje go Mordercą Dziewic Zaczyna się śledztwo, które prowadzą Daniel Podgórski z naszego pięknego Lipowa, Grzegorz Mazur z pobliskiej wsi Żabich Dołów oraz policjanci z Brodnicy – znana nam już nieco ekscentryczna komisarz Klementyna Kopp oraz jej partner Wiktor Cybulski. Będzie więc iskrzyć, będziemy deptać po piętach Mordercy Dziewic, a w drodze do zdemaskowania mordercy dobrze poznamy popegeerowskie Żabie Doły i ich mieszkańców.

Intryga była poprowadzona świetnie. Najpierw brakło podejrzanych, potem ich grono poszerzało się dosłownie z minuty na minutę, było emocjonująco.. Po czym okazało się, że chyba jednak zbyt dużo w swoim życiu przeczytałam i obejrzałam, bo rozwiązałam zagadkę dobre 100 stron przed bohaterami. Sprawdzałam trochę u innych recenzentów i zdaje się, że tylko mi się to przytrafiło, więc psioczyć nie będę, chociaż... Żałuję. Wolałabym niespodziankę.

wtorek, 25 października 2016

„Czym jest życie? Fizyczne aspekty żywej komórki. Umysł i materia. Szkice autobiograficzne." Erwin Schrodinger



Tytuł: Czym jest życie? Fizyczne aspekty żywej komórki. Umysł i materia. 
Szkice autobiograficzne. 


Autor: Erwin Schrödinger

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania:1998
Liczba stron: 208
Tłumacz: Stefan Amsterdamski
Kategoria: Naukowe, Popularnonaukowe
Ocena: 9/10


Erwin Schrödinger to przede wszystkim wybitny fizyk, ale co ważne teoretyk. Każdy naukowiec wie, że świat dzieli się na teoretyków i doświadczalników i to są dwa zupełnie różne światy. Dlaczego? Bo naukowiec teoretyk to nie zawód, to wyższy stan umysłu. Tak jest w przypadku Schrödingera, współtwórcy mechaniki kwantowej (słynny paradoks kota Schrödingera oraz arcyważne równanie Schrödingera, którego rozwiązywanie wciąż spędza chemikom i fizykom kwantowym sen z powiek), zdobywcy nagrody Nobla, ale także człowieka i fizyka godnego swojej epoki.

Erwin Schrödinger w swojej książce nie tylko dowodzi jak znakomicie porusza się po wszelkich płaszczyznach fizyki, ale także wchodzi na obszary biologiczne, które analizuje okiem logiki i fizycznego myślenia. Nie ukrywajmy – dzisiaj wiemy, że przewidywania Schrödingera częściowo zostały potwierdzone, a częściowo obalone, ale tak czy inaczej nie ulega żadnej wątpliwości, że autor przedstawił ciekawy punkt widzenia, świeży, po raz kolejny udowadniając, że nauki przenikają się. Niektóre przykłady połączeń fizyki i biologii mogą się wydać naiwne, ale oto przemawia człowiek, który współtworzył mechanikę kwantową. Te naiwne pytania są po prostu bardzo bardzo podstawowymi i w głębi serca większość z nas przyjęła część tych zagadnień jako dogmat, a nie jako temat do przemyśleń czy dyskusji (np. Dlaczego atomy są tak małe). Swoją drogą zabawnie poczytać rozważania fizyka teoretyka o crossing over. :) Warto wiedzieć, że podstawowe odkrycia były już wtedy znane – teoria crossing over, pewne schematy dziedziczenia, teoria genowa, teoria mutacji, ale wciąż podlegały one dyskusji i modyfikacjom. Spojrzenie autora jest nie tylko zaskakująco świeże, ale też całkiem zgodne z obecną wiedzą, a książkę wydał na podstawie wykładów wygłoszonych w 1943r! Jestem też zakochana w tłumaczeniu autora iż na potrzeby książki zastąpił On rozważania o energii swobodnej entropią, po to aby czytelnik nie uznał, że swobodna oznacza nieistotna. 

Najbardziej uderzające cechy to, po pierwsze rozproszenie owych trybów w organizmach wielokomórkowych, o czym mówiłem wyżej w stylu nieco poetyckim, a po drugie fakt, że tryby te nie są wytworem człowieka, lecz arcydziełem powstałym zgodnie z regułami boskiej mechaniki kwantowej.

poniedziałek, 30 maja 2016

„Motylek" Katarzyna Puzyńska



Tytuł: Motylek

Autor: Katarzyna Puzyńska

Cykl: Lipowo (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 608
Kategoria: Kryminał, Thriller
Ocena: 9/10




O Katarzynie Puzyńskiej słyszałam mnóstwo dobrego. Realizując wyzwanie Polacy nie gęsi.. postanowiłam odkryć na nowo polską literaturę. Trochę byłam do niej uprzedzona, ale już nie jestem i Motylek ma w tym spory udział.

Motylek to książka wielowątkowa. Wielu bohaterów dostaje w niej głos i mogą mówić sami za siebie. Historia rozpoczyna się od tego, że główna bohaterka - Weronika Nowakowska ląduje w Lipowie, niedużej wsi na Mazurach. Kobieta po przejściach postanawia zacząć od nowa w miejscu oddalonym od jej dotychczasowego życia, ot typowa historia. Ale typowa nie na długo. Chwilę później w Lipowie znaleziona zostaje martwa zakonnica. Nikt nie wie po co przyjechała do wsi "na końcu świata" ani jak zginęła. W Lipowie rozpoczyna się śledztwo. Poznajemy kolejnych mieszkańców, a dzięki temu, że narracja się zmienia zaczynamy czuć się zupełnie tak jakbyśmy i my przeprowadzili się do Lipowa. 

Bohaterowie książki są charakterystyczni, ale jednocześnie Lipowo okazuje się być „statystyczną” wsią w Polsce. Mieszka tam przekrój ludzi takich jak w całym kraju - z trudną przeszłością, samotnych, z problemami rodzinnymi, finansowymi. Jednocześnie przypominamy sobie także, że wieś rządzi się swoimi prawami. Tradycjonalizm i zupełnie inne zasady życia są podyktowane nie pod miejski gwar, ale życie na uboczu, na łonie natury i w małej społeczności. Nie jest to bez znaczenia dla książki, tym bardziej, że wyróżnia ją to na tle ostatnich polskich kryminałów, których akcja rozgrywa się w znaczącej przewadze w miastach wojewódzkich (Wrocław, Warszawa, Poznań itp.). Nie bez znaczenia także dla czytelnika, który zostaje „wywieziony” tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a następnie poddany wykwintnym zabiegom mylenia tropów w zupełnie nowym środowisku. Daje nam to rzeczywistą szansę na wczucie się w panującą w Lipowie atmosferę, bo w dużych miastach pewne sytuacje raczej się już nie zdarzają, podobnie jak pewne zachowania odeszły już do lamusa. Dlatego opisane przez autorkę miejsce i bohaterowie to doskonała mieszanka odświeżająca.

środa, 27 kwietnia 2016

Cykl „Martwe Jezioro" Olga Rudnicka

Tytuły: Martwe jezioro, Czy ten rudy kot to pies?
Autor: Olga Rudnicka

Cykl: Martwe jezioro
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2008, 2009
Liczba stron: 231, 232
Kategoria: Literatura piękna (ja bym się skusiła na obyczajową)
Ocena: 6/10


To moje pierwsze spotkanie z autorką. Niezwykłym zbiegiem okoliczności przyjaciółka przyniosła mi najwcześniejsze książki pani Rudnickiej, a kilka dni później w księgarni zobaczyłam jej najnowszą książkę Były sobie świnki trzy. Będę musiała zdobyć ją w bibliotece, bo Martwe Jezioro oraz Czy ten rudy kot to pies? przypadły mi do gustu.

 
Główną bohaterką Martwego Jeziora jest Beata – singielka w kwiecie wieku, która po wieloletnim wyobcowaniu na łonie rodziny i otrzymaniu zaskakującego wyniku badania krwi postanawia sprawdzić czy aby na pewno jest córką ludzi, którzy podają się za jej rodziców. Wspierana przez najlepszą przyjaciółkę  i jednocześnie współlokatorkę Ulę oraz jej rodzinę wynajmuje prywatnego detektywa. Niespodziewanie Beata dostaje zaproszenie na ślub siostry, w czym upatruje doskonałą szansę do poznania prawdy.

Jak książka się skończy? Zaskakująco. :)
Opisany wątek kryminalny nie był może skomplikowany, ale właściwie mnie przekonał. Bardzo natomiast podobało mi się to, że autorka swobodnie wymieszała poważne sytuacje z żartami sytuacyjnymi i naprawdę wyszło jej to bardzo dobrze.


Jack obserwował ją w milczeniu. Teraz zaczynał rozumieć dowcip, że mężczyzna nigdy nie żyje w monogamii. Żeni się z jedną kobietą, a dostaje dziesięć. Z drugiej strony, czy naprawdę można poznać drugiego człowieka? Może cały urok w tym, żeby każdego dnia odkrywać coś nowego?



Inaczej jest z Czy ten rudy kot to pies? Ta książka jest zdecydowanie bardziej zabawna i mniej mroczna niż Martwe Jezioro. Główną bohaterką jest tutaj Ula – przyjaciółka Beaty. Ula ma naturalny talent do pakowania się w kłopoty i o tym właśnie jest ta książka. Jest zagadka, ale do odgadnięcia w połowie książki. Mi natomiast, mimo pewnych absurdów, przypadł do gustu humor w książce. Wielokrotnie się uśmiechnęłam podczas jej czytania. Lekko i przyjemnie, a zatem zgodnie z zapowiedzią!




Na kolanach szoruję podłogę w kuchni. Wiesz, miska z wodą, szmata, te klimaty, a tu wchodzi Mariusz, patrzy, patrzy i nagle pyta: "Myjesz podłogę?". No to mówię, że nie, skądże znowu. Tak sobie postawiłam na środku kuchni miskę z wodą, żeby ożywić wnętrze, a klęczę nad nią tylko po to, aby zrobić sobie inhalację, używając środków chemicznych.

Zgadzam się z wieloma osobami przede mną – Olga Rudnicka ma naprawdę lekkie pióro.
Te dwie książki nie są zbyt ambitne i nie mają skomplikowanej treści, ale są zabawne, a przy martwym jeziorze czasami naprawdę zrobiło mi się nieswojo o co przecież chodziło. Dla mnie przyjemna i wesoła choć niedługa przygoda – polecam!

wtorek, 22 marca 2016

„Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes




Tytuł: Pod słońcem Toskanii
 
Autor: Frances Mayes

Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania: 1999
Liczba stron: 293
Tłumacz: Zofia Kierszys
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 5/10






Niedawno w tramwaju słyszałam właśnie dyskusję dwóch miłych dam, podczas której jedna opowiadała drugiej, że film Pod słońcem Toskanii bardzo jej się spodobał i chętnie obejrzałaby go ponownie. Druga odpowiedziała, że była także taka książka, ale określiłaby ją mianem „kiepska i w dodatku taka jak wszystkie”. 


Faktycznie, Pod słońcem Toskanii to tytuł książki i filmu, z których to ostatecznie film zebrał lepsze recenzje. Czy to jest ten kluczowy moment, w którym w końcu znaleźliśmy film – ekranizację, która jest lepszy od książki? No cóż, jak dla mnie jeszcze nie. 


Film ma ciepły klimat i faktycznie stworzony obraz to przyjemna obyczajowo romantyczna rozrywka. Książka jednak wybiegła przed szereg na długo zanim powstał film. Dlaczego? Kiedy wydano Pod słońcem Toskanii wielu autorów zaczynało eksperymentować z formą, w tym Frances Mayes, która w swojej zwykłej książce z gatunku obyczajowa umieściła przepisy kulinarne. Nie w osobnym dodatku na końcu książki, ale między rozdziałami. A właściwie w rozdziałach. Jeśli pamięć mnie nie myli, a raczej rzadko to robi, to kiedy książkę wydano większość czytelniczek była bardzo zainteresowana i wykazywały spore zadowolenie z interesującej formy. Za dodatkową wskazówkę służy także fakt, że wielu autorów później właśnie taką, czy też bardzo podobną formę pisania obierało. Jest to zasługa między innymi autorki, ale także jej przekleństwo, ponieważ po jej książce powstała cała rzesza podobnych, przez co Pod słońcem Toskanii po prostu zniknęło w tłumie.  Tak – to dowód, że nie jest to arcydzieło, to także dowód, że niczym się za bardzo nie wyróżnia, ale na pewno nie jest to dowód, że książka ta jest kiepska.