Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posty okołoksiążkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posty okołoksiążkowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2024

100 Najlepszych Książkek XXI wieku czyli ranking The New York Times



Niedawno New York Times opublikował swój ranking Najważniejszych książek XXI wieku (po polsku dostępna np. tutaj, a w oryginale tutaj). Lista zawiera 100 pozycji, które w czytelnikach na całym świecie wzbudziły mniejsze lub większe emocje. Zwykle większe, ale trudno się temu dziwić, jako że ranking jest dosyć... Specyficzny i o tym chciałam dzisiaj porozmawiać!

Po pierwsze nikogo nie zdziwi oczywistość - lista 100 najważniejszych książek XXI wieku przygotowana przez dziennikarzy The New York Times jest w centrum najważniejszych książek stawia literaturę amerykańską. Wydaje mi się, że trudno się temu dziwić (ja przynajmniej zaskoczona nie jestem), a jednak w niemal każdym artykule na ten temat jest temu poświęcony pierwszy paragraf. Oczywiście przeciwnicy tej koncepcji zwracają uwagę na to, że w pierwszej dziesiątce jest wielu autorów spoza USA, co więcej miejsce pierwsze nie należy do autorki ze Stanów, ale nie ma co zaprzeczać faktom. Ta lista jest zdominowana przez pisarzy i pisarki ze Stanów Zjednoczonych. Czy to czemuś przeszkadza? W teorii, jeśli jesteśmy tego świadomi, to nie powinno. To nadal są bardzo dobre książki. Jednak w praktyce, kiedy lista nazywa się „najważniejsze książki XXI wieku" to trudno nie poczuć lekkiego rozdrażnienia taką próżnością. Jakby tego było mało taki George Saunders, pisarz bardzo ceniony, pojawia się w rankingu aż trzykrotnie i tak, jest twórcą ze Stanów Zjednoczonych. Jednak dla równowagi zwrócę uwagę na to, że kanadyjska pisarka Alice Munro pojawia się dwukrotnie, podobnie jak pisarka brytyjska Zadie Smith. 

Jednak jest coś co łączy USA, Kanadę i Wielką Brytanię, a mianowicie język. Więc nawet jeśli spuścilibyśmy zasłonę milczenia na nadreprezentację autorów amerykańskich, to naprawdę nie da się przeoczyć przewagi autorów anglojęzycznych. Czy to dziwi? Mnie nie za bardzo, ale nie da się ukryć, że można poczuć zmęczenie tym tak jednostronnym punktem widzenia.

niedziela, 17 marca 2024

Porozmawiajmy o książkach roku 2023 nominowanych w plebiscycie portalu Lubimy czytać

Prawdę mówiąc, o czytelniczych rankingach i książkowych głosowaniach nie mam najlepszego zdania. Mam wrażenie, że najczęściej są to zwykłe konkursy marketingowców, sondowanie nośnych autorów i tematów, wspominki najgłośniejszych, a niekoniecznie najlepszych, premier minionego roku. Wciąż zwracam uwagę na pewne nagrody takie jak np. Nobel, Pulitzer, Booker, Angelus, a z racji zainteresowania fantastyką Hugo, Nebula czy Zajdel, jednak wiele właśnie z powodów wymienionych w poprzednim zdaniu omijam wzrokiem. Do takich należą chociażby Bestsellery Empiku, które wzbudzają we mnie niechęć i dopóki nie zostaną przemyślane kategorie, nie zamierzam zwracać na nie uwagi. Do rankingu Lubimy czytać mam podobne uczucia, choć doceniam fakt, że tam przynajmniej próbuje się coś poprawiać czy zwiększać różnorodność. Nadal uważam pod wieloma względami jest to rywalizacja w kategorii popularność, ale i tak jest to chyba w tym momencie najlepszy konkurs organizowany przez polskie medium. 


Tegoroczna edycja składała się z 15 kategorii (13 literackich i dwie dodatkowe), a w każdej było 10 nominowanych. Zasady są opublikowane na portalu, ale są raczej dosyć proste - kryteria nominacji są i subiektywne (takie jak ocena zespołu Lubimy czytać), i obiektywne (liczba opinii, średnia ocena, liczba wzmianek), jedna książka może przynależeć do jednej kategorii, w każdej kategorii może być nominowana tylko jedna pozycja od danego autora, ale różne książki tego samego autora mogą być nominowane w różnych kategoriach. Tak było na przykład z Rebeccą Yarros, której Rzeczy, których nie dokończyliśmy było nominowane w kategorii Literatura obyczajowa, romans, a Fourth wing w Romantasy albo z Rebeccą F. Kuang, której Yellowface zostało nominowane w kategorii Literatura piękna, a Babel w Fantastyce. Wyjątkiem była kategoria Debiut.
Każdy mógł oddać po jednym głosie w każdej kategorii i można było zrobić to zarówno będąc zalogowanym na swoje konto w portalu, jak i niezalogowanym pod warunkiem weryfikacji mailowej. 

Jednak chciałabym przede wszystkim porozmawiać o książkach - tych nominowanych i tych, które zostały zwycięzcami w swojej kategorii. 

1. Literatura piękna
Ta kategoria moim zdaniem doskonale obrazuje problematykę tego typu rankingów. Z jednej strony mamy książkę laureata Nagrody Nobla za 2023, bo Drugię imię Jona Fossego. I ta książka zajęła chlubne ostatnie miejsce w swojej grupie. Symboliczne, prawda? Z drugiej strony nominowany był drugi tom cyklu Zanim wystygnie kawa Toshikazu Kawaguchiego - książka niezwykle popularna, choć z całą pewnością nie wybitna, i to ona została zwycięzcą w swojej kategorii. Drugie miejsce zajęło wspomniane wcześniej Yellowface Rebeki F. Kuang, którego co prawda nie czytałam, ale z opinii wielu osób wiem, że można tę książkę nazwać intrygującą czy dobrze napisaną, ale niewiele znam osób, które określiłyby ją najlepszą w 2023. Za to jako wybitne oceniano Nocami krzyczą sarny Katarzyny Zyskowskiej (miejsce 6), Demona Copperheada Barbary Kingsolver (miejsce 7) czy Młodego Munga Douglasa Stewarta (miejsce 8). Osobiście zagłosowałam na Demona Copperheada Barbary Kingsolver (od razu napiszę, że nie czytałam, ale opierałam się o opinie osób, których gust literacki wysoko cenię), a spodziewałam się wygranej Dawno temu w Warszawie pana Żulczyka lub ewentualnie Cudownych lat Valerie Perrin. Taka to zabawna kategoria.

czwartek, 29 grudnia 2022

O tym dlaczego zdecydowałam się na przedłużenie prenumeraty Pisma

Zacznę od tego, że wszystko co piszę jest całkowicie niesponsorowane - sama opłaciłam każdy numer Pisma, który czytałam.

Najpierw od czasu do czasu czytywałam prasę dziecięco-młodzieżową. Później przez wiele lat prasa nie była w kręgu w moich zainteresowań, aż pewnego dnia płynnie przeskoczyłam w prasę dla dorosłych. Wybierałam tematykę polityczno-społeczną lub popularnonaukową. Jednak z czasem ta pierwsza stawała się coraz bardziej nieznośna, a bańkę, którą mi serwowała mogłam sobie zafundować za darmo, wystarczyłoby należeć do odpowiednich grup na mediach społecznościowych. Coraz więcej czasu spędzałam z informacją przekazywaną online, ale jej jakość z roku na rok stawała się coraz niższa. Doszło do tego, że wyłapywałam błędy ortograficzne, złe odmiany wyrazów, niewłaściwie użyte wyrazy, a nawet błędy w prostych obliczeniach matematycznych zamieszczonych w tekście - ot, przesunął się przecinek o dwa miejsca w jedną czy w drugą, no jakież to może mieć znaczenie? Dla mnie miało. Jako, że wiele lat z doskoku uczyłam się hiszpańskiego, zaczęłam inwestować w Si, gracias i to czasopismo rzeczywiście dawało mi satysfakcję. Jednak nie oszukujmy się, prasa do nauki języka niekoniecznie skupia się na otaczającej nas rzeczywistości, zresztą całkiem słusznie, bo przecież nie o to w niej chodzi. Prasa popularnonaukowa wciąż mnie cieszyła, ale po pracy naukowej czułam przesyt i nie miałam na nią "przestrzeni w głowie". Podczytywałam Fantastykę, ale ją kupuję kiedy podpasuje mi temat główny, podczytywałam Książki jednak miałam uczucie, że momentami jest to pismo bardzo pretensjonalne, próbowałam także z Odrą, ale nie było to jednak to czego szukałam. Przyjemne okazały się Fabularie, Nowy Napis Kwartalnik Kulturalny czy Nowe Książki, ale wciąż czegoś mi brakowało. Pismo okazało się lekarstwem na wszystkie te braki. 

Od pierwszego numeru podczytałam je z większą lub mniejszą regularnością. Szczerze mówiąc od samego początku czułam, że trafiłam na to czego teraz szukam. Szeroka (często nietypowa) tematyka, fenomenalnie zgłębione zagadnienia, intrygująca forma. I Bogowie, jednak można pisać bogatym, ciekawym językiem, dzięki czemu ten miesięcznik nie tylko daje mi wiedzę i przemyślenia, ale również wzbogaca moje słownictwo! To dla mnie czysta rozkosz... 

No dobrze, a co w Piśmie można znaleźć?

sobota, 24 grudnia 2022

Mój dzień w książkach z okazji świąt Bożego Narodzenia :)


Z okazji świąt Bożego Narodzenia oczywiście jak co roku życzę Wam życzliwych słów, szerokiego uśmiechu, cudownego świątecznego aromatu, przyjemności z bycia w tu i teraz oraz radości! Niech tego co łączy będzie zdecydowanie więcej niż tego co nas dzieli. ;)

W tym roku, żeby tego uśmiechu było jeszcze więcej, na te święta proponuję zabawę Mój dzień w książkach (stworzoną przez Lirael i Cornflower), o której przypomniała mi niezastąpiona unserious.pl 

niedziela, 3 kwietnia 2022

O pozwie krytyka za krytykę słów kilka

 

Edycja z 5 kwietnia br. - Wydawnictwo Sonia Draga wycofuje pozew przeciwko tłumaczowi i krytykowi.

Pewnie większość z Was już słyszała, że pewien tłumacz i krytyk literacki otrzymał pozew za krytykę przekładu książki. Zapewne na tę informację unosicie brew w zdumieniu (Krytyk literacki... Pozew. Za krytykę?), zastanawiając się co takiego Krzysztof Cieślik mógł napisać, aby otrzymać pozew od wydawnictwa Sonia Draga. Najpierw pojawiły się informację, że chodziło o artykuł sprzed kilku lat, później, że o recenzję w Polityce, ale ponoć nie bez znaczenia była także działalność w mediach społecznościowych. To znaczy, krytyka przekładów w mediach społecznościowych. Wciąż zachodzę w głowę co pan Cieślik mógłby napisać na temat przekładu żeby zasłużyć na pozew i prawdę mówiąc niewiele przychodzi mi do głowy. Nie mniej, jeśli interesują Was fragmenty pozwu to polecam zajrzeć na facebookowy profil pozwanego.

W efekcie tych wydarzeń, w weekend dostałam kilkanaście wiadomości z zachętą do bojkotu wydawnictwa. Z ciekawości sprawdziłam ile ich książek posiadam na stanie albo na liście do przeczytania. O dziwo, okazało się, że bardzo niewiele. Kilka popularnonaukowych wydanych około 10 lat temu, z nowszych Elenę Ferrante i dziecięce od Debitu (m.in. wspaniałe Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek), który jest imprintem wydawnictwa Sonia Draga. 

Ewidentnie rozeszły mi się z tym wydawnictwem drogi - po pierwsze w wyniku ich decyzji wydawniczych, bo wygląda na to, że nie do końca mamy ten sam gust (chociaż muszę przyznać, że chciałam w końcu przeczytać coś od Javiera Mariasa, a wkrótce miała zostać wydana po polsku kolejna jego książka, ale teraz tej informacji na ich stronie znaleźć niestety nie mogę), a po drugie wciąż pamiętam kto zapoczątkował historię jednolitej ceny książki, projektu ustawy, z którym było mi ogromnie nie po drodze. Okazuje się więc, że w moim przypadku straty zostaną wycenione na 0zł, bo najzwyczajniej w świecie od dłuższego czasu, z punktu widzenia wydawnictwa, nie było ze mnie pożytku. 

niedziela, 6 marca 2022

Życie w czasie wojny u naszych sąsiadów


Od 24 lutego nie napisałam nic kreatywnego na blogu, a przeczytałam może kilka-kilkanaście stron książki. W pracy tak samo - zupełnie nie nadaję się do pracy twórczej i cały ten czas spędziłam na nadrabianiu literatury. Mam mnóstwo do powiedzenia, ale kiedy siadam i próbuję pisać nagle nie znajduję słów, potykam się o przecinki i zatrzymuje po każdej jednej kropce. 

Przed wojną (jak nagle te słowa zmieniły znaczenie!) przeczytałam dwie książki, a trzecią kończyłam i o wszystkich miałam mnóstwo do powiedzenia. Wydech Teda Chianga mnie zszokował swoją błyskotliwością, Szepcząca czaszka Jonathana Strouda porwała bez reszty, a i tak zachwalana Czuła przewodniczka Natalii de Barbaro (do której byłam dosyć sceptycznie nastawiona) miała swoje zaskakująco dobre momenty! A jednak kiedy siadam by o tym napisać, podzielić się tym wszystkim, mam totalny mętlik w głowie, a odpowiednie słowa nie przychodzą. Kursor miga, a moje myśli wędrują w odległe miejsca.

wtorek, 1 lutego 2022

Dramat odświeżonego tłumaczenia czyli jak sami niszczymy sobie wspomnienia

 

Prawdę mówiąc, od kilku lat jakość tłumaczenia i redakcji jest dla mnie ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Poświęcam temu sporo uwagi, bo uważam, że każdy z nas, czytelników, zasługuje na to, co najlepsze. Afer o złe tłumaczenia było już kilka (wystarczy wspomnieć kilka książek opublikowanych przez wydawnictwo MG), ale nie sądzę by którakolwiek mogła pochwalić się tak niesamowitą popularnością jak nie tak dawno wznowiona w nowym tłumaczeniu Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery.

Z tego powodu od kilku dni z rozbawieniem obserwuję nagłówki portali internetowych. Czuję podziw. Przez ostatnie lata literatura pojawiała się w artykułach na pierwszej stronie właściwie wyłącznie z dwóch powodów - śmierci autora (wtedy najczęściej wymienione są tytuły, a jak mamy szczęście to chociaż gatunek, za to dowiadujemy się, że autor od czterech lat chorował na raka przełyku i co prawda dwa lata temu miał remisję, ale ostatnio mu się pogorszyło, ale na szczęście jedno z jego dzieci zdążyło wziąć ślub) lub ekranizacji (jednak dotyczy to ekranizacji albo kosztownych, albo z jakichś powodów kontrowersyjnych). 


Tymczasem nagle, na głównych stronach portali informacyjnych, możemy poczytać o nowym tłumaczeniu Ani z Zielonego Wzgórza, a teraz Anne z Zielonych Szczytów! Przyznaję, przecierałam oczy ze zdumienia i to z wielu powodów, ale przede wszystkim jestem ogromnie wdzięczna tłumaczce i wydawnictwu Marginesy za wywołanie jakiejkolwiek debaty nad jakąkolwiek książką na taką skalę! To zdarza się tak rzadko, że... 

sobota, 8 stycznia 2022

Podsumowanie 2021

 

Prywatnie

Ten rok obfitował w przeróżne wydarzenia - dobre, złe, wymagające, relaksujące, przyjemne i te zdecydowanie mniej. Prywatnie 2021 oceniam jako wymagający, męczący i umiarkowanie satysfakcjonujący. Dużą zmianą była pierwsza praca oraz publikacja, która w końcu ujrzała światło dzienne, podobnie uporządkowanie pewnych spraw osobistych. To był kolejny wspaniały rok dla relacji z moim partnerem i bliskimi, co bardzo doceniam i mam nadzieję, że uda mi się to utrzymać w kolejnych latach. W 2021 postanowiłam odgrzebać kilka znajomości, które zagubiły się w odmętach czasu i przestrzeni. O dziwo, to postanowienie zrealizowałam z nawiązką, część osób odezwała się do mnie zanim zdążyłam zrobić to ja. Za to zdecydowanie gorzej wyglądały moje finanse - ten rok zdecydowanie mnie pod tym kątem nie rozpieszczał, a podwyżki cen tylko tę sytuację pogorszyły. Nie poszczęściło mi się także w pracy - liczyłam na szczęśliwe zakończenie kilku projektów, które i tak już się zbyt długo ciągnęły, ale niestety tak się nie stało. Dużo pracowałam, poświęcałam na pewne rzeczy mnóstwo energii i robiłam to z ogromnym zaangażowaniem, a efekty często były poniżej oczekiwań. Z perspektywy lepiej też widzę, że co miesiąc obiecywałam sobie, że kolejny będzie spokojniejszy, a tak niestety nie było. Pęd był zabójczy, a mnie często dopadało zmęczenie i efekty tego odbijały się na blogu, co widać, bo po prostu zapomniałam o wzięciu udziału w kilku akcjach, do których byłam zapraszana, jak chociażby Mój dzień w książkach. No cóż, może 2022 będzie łaskawszy, taką przynajmniej mam nadzieję.

 

Garść statystyk czytelniczo-blogowych

Na szczęście, książkowo był to dla mnie rok satysfakcjonujący choć wcale nie przeczytałam tak wiele książek jak bym chciała. Ostatecznie kończę z 70 książkowymi przygodami czyli dokładnie tak samo jak rok temu.

Ku mojemu zaskoczeniu, aż 46 z nich to były wydania papierowe! Od kiedy mam w domu czytnik nie miałam jeszcze takiego wyniku, co w dużej mierze wynika z trwającej pandemii. 

Spośród 70 przeczytanych książek, recenzje 60 z nich pojawiły się na blogu, pozostałe to recenzje wcześniej przeczytanych pozycji. 

Co ciekawe, 38 z nich napisały kobiety, a 2 były napisane we współpracy (Przewodnik po wszechświecie oraz Sekretne życie kotów).

Najwięcej czytałam fantastyki lub fantastyki młodzieżowej, bo takich książek było aż 27. Nieco mniej było literatury czysto młodzieżowej, literatury faktu, literatury popularnonaukowej oraz kryminałów. Z literatury pięknej przeczytałam zaledwie cztery książki co stanowi jeden z najgorszych wyników od lat. Za to przeczytałam jedną biografię, dwa poradniki i aż trzy książki związane z filmem i serialem więc jestem zadowolona w kwestii wychodzenia ze swojej strefy komfortu.

niedziela, 3 października 2021

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz wystawa Wilhelma Sasnala

 
Mieszkam w Warszawie od urodzenia, ale nigdy nie zawitałam do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Na początku była to decyzja przemyślana - jak pewnie już zauważyliście po moich czytelniczych wyborach, unikam literatury wojennej, a zwłaszcza obozowej. Czasami sięgam po sprawdzone pozycje, ale robię to naprawdę rzadko. Powód jest prosty - nie bardzo lubię ten temat, czuję się nim często przytłoczona, a opisane okrucieństwa niejednokrotnie śniły mi się po nocach. Z drugiej strony, nie lubię kiedy Holocaust się trywializuje lub umniejsza jego znaczenie.

Jednak kiedy od wielu osób usłyszałam, że większość wystawy jest całkowicie dostosowana nawet do bardzo młodego widza, zaczęłam się wahać. W ostatni weekend września koleżanka zaproponowała wypad na wystawę obrazów i rysunków Wilhelma Sasnala, która odbywa się właśnie w POLIN-ie. Na miejscu uznałyśmy, że skoro żadna z nas nigdy wcześniej tu nie była, to możemy zobaczyć chociaż część stałej wystawy.

niedziela, 12 września 2021

16 ciekawostek z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema

 

2021 rok jest rokiem Stanisława Lema. Co zabawne, nie ma pewności czy ten pisarz, futurysta i filozof urodził się 12 czy 13 września (okazuje się, że jednak 13 września, ale z powodu przesądów do aktu urodzenia wpisano 12!). Zatem z okazji tej dwudniowej rocznicy zapraszam do lektury 16 ciekawostek na temat Lema (będzie też sporo wartościowych linków!) i jego twórczości! Zatem, do dzieła!

1. Stanisław Lem był synem lekarza, on sam przez wiele lat studiował medycynę, a ożenił się z radiolożką Barbarą Leśniak.

2. Swoją karierę pisarską rozpoczął od... Pisania wierszy!

3. Pierwszą stworzoną przez niego książką o tematyce fantastycznej (a konkretnie science fiction) był "Człowiek z Marsa". Początkowo została ona podzielona na części, które regularnie publikowano w czasopiśmie "Nowy Świat Przygód". Książka została zapomniana na wiele lat i ponownie wydano ją dopiero w 1994 w wersji książkowej.

4. Autor zdecydował się na pisanie fantastyki nie tylko dlatego, że to go interesowało, ale również, aby omijać problemy wynikające z cenzury. Cenzura jako taka ingerowała nie tylko w jego powieści, ale również w jego korespondencję z wydawcami spoza Polski co sprawiało Lemowi mnóstwo problemów.

5. We wrześniu 1979 roku na Półwyspie Krymskim odkryto planetoidę, której okres obiegu wokół Słońca wynosi ponad 3 lata ziemskie. Obecnie nazywa się ona (3836) Lem na cześć polskiego pisarza.

6. Chociaż Stanisław Lem jest najbardziej znany ze swoich książek fantastycznych, to pisał także książki filozoficzne, felietony czy tak zwane apokryfy, w których recenzował nieistniejące książki! O apokryfach możemy przeczytać na przykład w Doskonałej próżni albo Golemie XIV czy Prowokacji.











niedziela, 8 sierpnia 2021

Między sztuką a fantastyką czyli zmiana perspektywy po wystawie Zdzisława Beksińskiego



Wczoraj wybrałam się z Mamą na wystawę w obrazów (i grafik/fotomontaży) Zdzisława Beksińskiego w warszawskim Koneserze. Muszę przyznać, że nie mogłam się tego wyjścia doczekać - pandemia i nasze napięte do granic grafiki nie dawały ostatnio zbyt wielu okazji do takich kulturalnych wyjść, a to zawsze wielka przyjemność. Dodatkowym atutem wyjścia była moja pierwsza wizyta w Koneserze (jest to dawna Warszawska Wytwórnia Wódek na Szmulkach na Pradze Północ) od czasu gruntownej przebudowy z kompleksu przemysłowego w kompleks mieszkaniowo-biurowo-kulturalno-rozrywkowy. Z dawnym praskim Koneserem łączy mnie mnóstwo wspomnień więc byłam bardzo ciekawa efektów tej przemiany. Z drugiej strony, prawdę mówiąc nie byłam pewna na ile obrazy pana Beksińskiego do mnie przemówią, nie jestem wielbicielką sztuki niepokojącej/psychodelicznej, a to najczęściej właśnie tak tę wystawę mi reklamowano.

wtorek, 1 czerwca 2021

Wspaniałego Dnia Dziecka!

 

 Kochani,

niech każdy dzień będzie naszym Dniem Dziecka! ♥

U mnie spełnienie marzeń - nowe obłędne książki, cudowna zielona herbata, przepyszne lody i fantastyczny bukiet frezji od Mamy! 

 


Ściskam Was mocno!

wtorek, 23 lutego 2021

Jak to możliwe by tyle czytać?

Często słyszę pytania o to, jak to możliwe, że robię doktorat, mam czas spotkać się ze znajomymi, pograć w planszówkę, obejrzeć serial i jeszcze tyle czytać. Pewnie nie czytam książek w całości albo wybieram tylko te krótkie. Może czytam w pracy? Umiem się rozdwoić czy poznałam tajemnicę dualizmu korpuskularno-falowego? Albo tylko tak opowiadam, że czytam, a rzeczywistość jest zupełnie inna?

Nic z tego. Nie czytam w pracy - wychodzę z założenia, że albo pracuję, albo czytam. Jeśli bardzo chcę poczytać to muszę szybciej dokończyć to co mam do zrobienia w pracy i to jest jedyna opcja jaką sobie daję. Jeśli chodzi o długość książek to bywa różnie, ale prawdę mówiąc nie patrzę na to ile mają stron. Czasami nawet kiedy zaczynam książkę nie wiem jak długa ona jest, orientuję się najczęściej podczas lektury. Jak czytać to tylko w całości, chyba, że przerywam lekturę i wracam do niej po jakimś czasie. To akurat mi się zdarza, ale o takich książkach nigdy Wam nie opowiadam (chyba, że opisując niedokończone pozycje ;)). Zatem jak to możliwe by tyle czytać? Opowiem Wam o kilku swoich metodach!


1. Mam książkę zawsze ze sobą. Jazda komunikacją miejską? Oczekiwanie w kolejce u lekarza czy w urzędzie? Awaria pociągów? Zawsze jest ze mną książka i nigdy się nie nudzę. 

2. Czytam dwie książki jednocześnie. Jedną w papierze, drugą w ebooku, a każda z nich jest z innego gatunku. Dzięki temu mogę swobodnie dobierać na co mam w danym momencie chęć, a jednocześnie unikam ewentualnych poplątań fabularnych. 

3. Nie czytam na czas. Niektórzy lubią sobie wyznaczać ile czasu ma im zająć dana lektura. To nie dla mnie. Nie umiem przeliczać tak stron, bo u mnie wszystko zależy od tematu, języka, autora, tłumacza, składu, szerokości marginesów, liczby dialogów itd. Nie widzę możliwości stosowania przelicznika w stylu 1 strona - 1 minuta czytania, więc jeśli książka ma 300 stron, to jest to 300min czyli 5h, czyli będę ją czytać 3 dni. No nie. Wystarczy, że będzie to literatura faktu lub popularnonaukowa, a od razu czas lektury na pewno się wydłuży, co moim zdaniem jest zupełnie naturalne. 

4. Czytam to na co mam ochotę. Nie ma dla mnie znaczenia, że teraz modna jest ta książka lub taki temat. Jeśli nie mam na to chęci to tego nie czytam. Lubię wychodzić ze swojej strefy komfortu, ale czasami wiem, że akurat teraz nie sprawi mi coś przyjemności i wtedy po prostu daję sobie wolną przestrzeń.

5. Nie zmuszam się do czytania. Takie przymuszanie się ma u mnie odwrotny efekt. Owszem doczytam coś szybciej, ale później często mam etap przesytu i kolejne tygodnie nie ciągnie mnie do lektury. Dlatego taki układ w ogóle mnie nie kusi - czytam kiedy mam chęć i co mam chęć i nie czuję presji. Przyjemność z czytania (nawet wtedy kiedy lektura jest na trudny temat) to dla mnie priorytet. To również dotyczy czytanej akurat książki - jeśli czuję, że mi nie wchodzi, że męczę się, że nie mogę się skupić albo coś mi przeszkadza to przerywam i wracam po jakimś czasie. Nie czuję przymusu, a czasami po prostu to nie książka jest zła, tylko ja zmęczona albo nie w nastroju i nie ma sensu za to "karać" i mnie, i książki. ;)

6. Zachęcam samą siebie do czytania chociaż kilku stron codziennie przed snem. Jest to pewnym moim rytuałem, że przed snem lubię sobie chwilę poczytać by odpocząć od mijającego dnia, odsunąć od siebie wszelkie wydarzenia, emocje oraz znaleźć wytchnienie od ekranu telefonu. Ten zwyczaj sprawia, że nawet jeśli danego dnia nie miałam czasu na dłuższy czas z lekturą, to regularnie posuwam się z nią do przodu i nie zapominam jej fabuły. 

7. Mam pulę sposobów pomagających mi na czytelniczy zastój. Każdemu to się czasami zdarza, więc po prostu wypracowałam skuteczne u mnie metody, dzięki którym nie ulegam mu tak bardzo. 

A tak poza tym, po prostu lubię czytać i myślę o tej czynności z przyjemnością, wręcz rozkoszą. ;) 

niedziela, 3 stycznia 2021

Wielkie podsumowanie roku 2020

Przygotowywałam ten post od ponad tygodnia i muszę przyznać, że przybrał on nieziemskie wymiary! Dlatego jeśli macie czas i chęć to zapraszam do lektury całości zawierającej moje osobiste podsumowanie tego roku, ale jeżeli wolelibyście skupić się na podsumowaniu kulturalnym to śmiało przesuńcie treść do Części blogowej!

sobota, 12 grudnia 2020

Mój dzień w książkach 2020

 
Pandemiczny grudzień wymaga dodatkowej porcji uśmiechu, dlatego dzisiaj, podobnie jak rok temu, przedstawiam Mój dzień w książkach. Zabawę stworzyły Lirael i Cornflower i polega ona na uzupełnieniu luk w gotowym szablonie tytułami przeczytanych przez nas w tym roku książek! Zachęcona dniem moich ulubionych twitterowiczek czyli Sylwii z unSerious.pl i Fibuli @fibluaryzacja stworzyłam swoją wersję! 

Szablon do uzupełniania:

Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

A zatem czas na moją wersję! :D

wtorek, 15 września 2020

Czy warto kupić czytnik?


Kiedy nie pytacie o książki najczęściej opowiadacie mi o tym, że rozważaliście kupno czytnika, ale wciąż nie jesteście do takiego wydatku przekonani. O tym, że jest to wydatek, nie musicie mnie przekonywać. Pierwszy czytnik pożyczył mi mój chłopak (doskonały i absolutnie niezniszczalny PocketBook!), a w tym czasie ponad rok oszczędzałam na swój własny - wymarzony Kindle Paperwhite III ze względu na parametry, bezproblemowość i cudowne, regulowane podświetlenie ekranu. 

Spory wydatek, więc nie dziwne, że sporo z nas go poważnie rozważa. Zatem ułatwię Wam zadanie!

Oto 10 powodów dla których warto żebyś kupił czytnik! :)

wtorek, 1 września 2020

Zakupy w czasach pandemii czyli które księgarnie dały radę dostarczyć zamówienie o czasie?

W ciągu ostatnich pandemicznych miesięcy miałam mniejszą lub większą przyjemność zamawiać różne produkty w siedmiu księgarniach internetowych i pomyślałam, że może moje wrażenia z tych przygód komuś z Was pomogą w przyszłych zakupach. :) Dlatego dzisiaj krótko, ale praktycznie!

niedziela, 12 lipca 2020

Podsumowanie półrocza


Nie będę oryginalna - to było najdziwniejsze półrocze w moim życiu, podobnie jak pewnie u większości z Was. Początek tego roku był dla mnie dosyć udany - sporo szczęśliwych zbiegów okoliczności, kilka bardzo udanych spotkań, mnóstwo okazji do zrobienia niesamowitych rzeczy zawodowych, wiele owocnych współprac blogerskich. Wszystko szło naprawdę gładko, chociaż od samego początku obserwowałam zamieszanie w Chinach i przeczuwałam, że może jednak nie być tak pięknie jak bym chciała. Potem przyszła pandemia i zamknięcie. Nie było łatwo, ale jasne zasady pomagały się w tym odnaleźć. Martwiła mnie sytuacja polityczna, ale cała reszta była znośna. Tak naprawdę okazało się, że wykańcza mnie sytuacja ponownego otwarcia. Masa sprzecznych komunikatów i w codziennym funkcjonowaniu, i w pracy. Niby jest lepiej, ale liczby pozostały takie same. Mam zanieść papierową wersję sprawozdania do pokoju 123, ale obiekt, w którym się ten pokój znajduje jest dla mnie całkowicie zamknięty. Od września szkoła ma być już normalna, ale uczelnie przygotowują się na warunki cyfrowe. Sprzeczności się mnożą i to mnie trochę gubi. Na to jednak nie ma lekarstwa.

Przez te 6 miesięcy powstało tu 68 postów. Przyznam szczerze, że ten rok, póki co, jest dla mnie jako blogerki bardzo satysfakcjonujący. Jakby tego było mało, niemal wszystkie przeczytane przeze mnie książki ogromnie przypadły mi do gustu. Tutaj niesamowitą robotę zrobiła współpraca z księgarnią Gandalf dzięki której miałam możliwość przeczytania kilku książek, o których dosłownie marzyłam! W tym roku nadrobiłam mnóstwo genialnych książek od Wydawnictwa BOSZ czy świetne książki od Wydawnictwa Poradnia K. Poznałam niezwykłe książki z młodzieżowej fantastyki od Wydawnictwa Kobiecego, przepiękne Była sobie rzeka od Albatrosa, zaskakująco dobre Zaginione arabskie księżniczki od Wydawnictwa Prószyński i S-ka, niesamowite i czytane podczas pandemii Co nas nie zabije. Największe plagi w historii ludzkości od Wydawnictwa Poznańskiego, mój pierwszy pełnowymiarowy popularnonaukowy komiks czyli Zmysły od Wydawnictwa Marginesy, książkę mistrza Sandersona czyli Wśród gwiazd od Zysk i S-ka, niesamowite Sekretne życie zwierząt od Wydawnictwa Rebis czy bardzo inspirujące Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek od Wydawnictwa Debit. To były najbardziej udane współprace tego roku!

Oprócz recenzji bardzo wielu książek, mogliście przeczytać moją opinię o pierwszym sezonie serialu Mroczne materie od HBO, o sztuce teatralnej w Teatrze Capitol Klimakterium... I już, moje refleksje o życiu w czasach kwarantanny, o tym dlaczego czytam, pierwszy odcinek Serialowych okruszków czyli króciutkich recenzji 5 obejrzanych przeze mnie seriali oraz pierwszą odsłonę Książkowych pokus czyli 5 książek (niekoniecznie bestsellerów ani nowości), które chciałabym przeczytać, a na sam koniec, ostatniego dnia czerwca, podzieliłam się swoimi sposobami na przełamanie czytelniczego zastoju.

wtorek, 30 czerwca 2020

Czytelnicza niemoc i jak sobie z nią radzić

Chyba każdego od czasu do czasu dopada czytelnicza niemoc. Czytamy jakąś książkę, ale nie możemy przez nią przebrąć lub przeczytaliśmy książkę/cykl i brakuje nam chęci na czytanie kolejnych lektur. Tak zwany kac książkowy jest częstym tematem dyskusji, więc powstaje pytanie - jak sobie z nim radzić? 

Nie raz miałam czytelniczy przestój. Po pierwszym roku studiów byłam tak wymęczona, że zdałam sobie sprawę, że przeczytałam może cztery książki. Kolejne dwa lata to był studencki rajd na Wydziale Fizyki i nie było czasu, siły ani chęci by czytać. Swoje zmęczenie przełamałam dopiero po licencjacie i na tej fali powstał blog. :)
W zeszłym roku ponownie dopadła mnie niemoc, dobre 2 miesiące po prostu nie mogłam sięgnąć po książkę. Byłam zmęczona, rozdrażniona, a czytanie nie sprawiało mi przyjemności. Jaki plaster zastosowałam na taką ranę w moim książkowym serduszku? Już piszę!

sobota, 16 maja 2020

Dlaczego czytam?

Znacie te historie o zbawiennym działaniu czytania? To wszystko prawda - czytanie poprawia pamięć i umiejętność skupienia, rozwija wyobraźnię i wrażliwość oraz z całą pewnością kształtuje charakter. :) Pomyślałam, że dzisiaj opowiem Wam dlaczego ja czytam!


1. Czytam, bo lubię.

To najważniejszy punkt. Czytam, bo to lubię. Tak po prostu. Nie tylko kocham, nie tylko jestem na tym punkcie zakręcona, ale ja to przede wszystkim po prostu lubię. Sprawia mi to najzwyczajniej w świecie przyjemność i daje satysfakcję.

2. Czytam, bo jestem ciekawa świata, ludzi, emocji.

Jak to powiedział Czechowicz "Kto czyta - żyje wielokrotnie, kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany". Mogę być zakochaną nastolatką, seryjną morderczynią, poszukiwaczką złota, uczestniczką kosmicznej wyprawy. Dzięki książkom mogę dowiedzieć się więcej o ludziach, ich uczuciach, pragnieniach - wystarczy poczytać kryminały i romanse. Mogę poznać historię zarówno epidemii hiszpanki z początku XX wieku jak brytyjskiego rodu królewskiego. Spędzam czas w utopiach i antyutopiach. Mogę poszerzyć swoje horyzonty na temat słowiańskich wierzeń czy systemu politycznego w Korei Północnej. W końcu - mogę poznać granice wyobraźni (albo raczej ich brak!) w niesamowitej literaturze fantastycznej. Czasami nawet mogę zajrzeć w przyszłość, spójrzmy chociażby na Powrót z gwiazd, w którym Stanisław Lem w swojej futurystycznej wizji przewiduje powstanie czytników!