Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Islington. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Islington. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 czerwca 2022

Wielki finał ratowania świata czyli „Blask ostatecznego kresu" Jamesa Islingtona

 
   Tytuł: Blask ostatecznego kresu

    Autor: James Islington

    Cykl: Trylogia Licaniusa
    Tom: 3
    Wydawnictwo: Fabryka Słów
    Data wydania: 2022
    Liczba stron: 991
    Tłumacz: Grzegorz Komerski
    Kategoria: Fantastyka, fantasy
    Ocena: 9/10

 

 

Faktem jest, że Trylogia Licaniusa szturmem podbiła serca polskich czytelników. Na portalu Lubimy czytać trzy tomy mają kolejno oceny 7.9/10, 8,1/10 oraz 8,3/10, co już samo w sobie dość dowodzi, że australijski debiutant doskonale wpisał się w czytelnicze zapotrzebowanie. Ciekawe jest także to, że książki Jamesa Islingtona to ogromne "cegły" - sam finał trylogii ma aż 991 stron, a wcześniejsze tomy również oscylowały wokół podobnej długości - a przecież podobno szerokie książki skutecznie czytelnika zniechęcają? ;) Tymczasem Trylogia Licaniusa z całą pewnością okazała się wydawniczym sukcesem (o dziwo nie trzeba było jej nawet dzielić, a grzbiet, przynajmniej mój, pozostał w stanie nienaruszonym...).

Cała trylogia to potężna, a wręcz monumentalna opowieść, która swoją dynamiką, mnogością wydarzeń i bohaterów drugoplanowych bez reszty wciąga. Historia opisana we wszystkich trzech książkach jest skomplikowana, wielowątkowa, wielowarstwowa i niechronologiczna. Jednocześnie widać, że autor dobrze przemyślał to co chciałby napisać - każdy element historii ma swój sens, a powiedzmy sobie szczerze - niechronologiczność tego nie ułatwiała. W Cieniu utraconego świata nasi główni bohaterowie są dosyć młodzi i dopiero odkrywają siebie, swoje umiejętności i możliwości. Czytelnik wraz z nimi dowiadywał się więcej o ich świecie i jego historii, o Barierze, Czcigodnych, Augurach, Sig'narich, sha'teth, nakazach, kan i esencji. Jest tego naprawdę dużo, bo uniwersum zbudowane przez pana Islingtona jest skomplikowane, a przygoda goni przygodę. Pierwszy tom cyklu to wciąż jeszcze fantastyka młodzieżowa, choć już od pierwszych stron nieco mroczniejsza niż to zwykle bywa. Echo przyszłych wypadków to już nieco inna opowieść - jest w niej więcej grozy, a przedstawione w niej moralne dylematy dają czytelnikowi materiał do rozmyślań. W tej części wyraźnie już widać, że dobro świata nie jest cenione tak wysoko jak własne interesy, wygoda i oczywiście polityka. Efekt jest taki, że bohaterowie muszą mierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami, które zmuszają ich do szybkiego dorastania. Blask ostatecznego kresu ponownie okazuje się niepodobny do poprzednich tomów. To już po prostu fantastyka, w której wydarzenia są bardzo zawiłe i dynamiczne, historia powoli zbiega do zakończenia, tajemnice zostają ujawnione, a wydarzenia zepną się klamrą. I chociaż niejednokrotnie wydaje nam się, że wiemy jak to się zakończy, to mnogość zwrotów akcji niejednokrotnie zmusi nas do rewizji naszych pomysłów na finał.  

Tym co z całą pewnością łączy wszystkie trzy tomy jest niesamowity rozmach z jakim zostały te książki napisane oraz sposób pisania, który powoduje, że od fabuły naprawdę trudno się oderwać. Jednocześnie są to książki wymagające nieco skupienia, co biorąc pod uwagę ich rozmiary, sprawia, że czyta się je nieco wolniej.

(..) - Zabiję ich, Ashalio, dlatego, że w przeciwnym wypadku skończy się nasz świat. Nigdy jednak nie wyobrażaj sobie nawet, że przestanę ich kochać.

wtorek, 15 marca 2022

Rozmach trudnych decyzji czyli „Echo przyszłych wypadków" Jamesa Inslingtona


 
    Tytuł: Echo przyszłych wypadków

    Autor: James Islington

    Cykl: Trylogia Licaniusa
    Tom: 2
    Wydawnictwo: Fabryka Słów
    Data wydania: 2021
    Liczba stron: 856
    Tłumacz: Grzegorz Komerski
    Kategoria: Fantastyka, fantasy
    Ocena: 9/10

 

Pierwszy tom trylogii Licaniusa okazał się wielkim zaskoczeniem dla wielu z nas - Cień utraconego świata stał się jednym z najciekawszych debiutów w kategorii fantastyki od wielu lat. Trudno wręcz uwierzyć, że to jest pierwsza książka Jamesa Islingtona, bo jej rozmach jest oszałamiający. Muszę jednak uczciwie przyznać - debiuty rządzą się swoimi prawami i brakowało mi przekonania, że drugi tom może być przynajmniej tak dobry jak pierwszy. 

Jednak od pierwszych stron drugi tom podobał mi się jeszcze bardziej niż pierwszy. Po wydarzeniach opisanych w pierwszym tomie dalsze wydarzenia wydawały się jasne i oczywiste, ale po raz kolejny na drodze do zmian stają polityka, własne interesy i zwykła krótkowzroczność. Każdy z bohaterów musi stawić czoła kolejnym wyzwaniom i wykaraskać się z następnych kłopotów w jakie się w pakowali. Walka trwa nieustannie, a niestety sukces wydaje się odległy. Wydaje się, że Davian, Asha, Caeden i Wirr nieustannie muszą walczyć i niestety również coś poświęcać. Jak daleko można się posunąć? Gdzie jest granica człowieczeństwa, kto ma prawo się poświęcić na ołtarzu przyszłości..? 

- Dążenie do odkupienia jest matką czystych intencji - odparł Caeden po chwili namysłu. - Podobnie jak pragnienie naprawienia tego wszystkiego, za co nienawidzimy samych siebie. Dotyczy to zwłaszcza ludzi, którym mówi się, że działają w imię większego dobra.
- Większe dobro - mruknął Asar, kiwając powoli głową - bądź mniejsze zło. Wystarczy przekonać człowieka, by uwierzył w jedno z tych pojęć, a stanie się potworem skorym do najgorszych uczynków.

sobota, 12 czerwca 2021

Pełen tajemnic i ryzyka, układów i zaskoczeń „Cień utraconego świata" Jamesa Islingtona


Tytuł: Cień utraconego świata

Autor: James Islington

Cykl: Trylogia Licaniusa
Tom: 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2021
Liczba stron: 880
Tłumacz: Grzegorz Komerski
Kategoria: Fantastyka
Ocena: 9/10

 




Nie będę oszukiwać - po Cień utraconego świata Jamesa Islingtona sięgnęłam w trybie przyspieszonym po niesamowitej liczbie bardzo pozytywnych opinii. Przeczytałam jedną (!) negatywną recenzję i mam wrażenie, że wynikała głównie z tego, że czytelniczka miała po prostu inne oczekiwania co do fabuły. To już samo w sobie robi na mnie wrażenie, bo fantastyka rzadko zbiera tak jednomyślne opinie.

Pierwsze co rzuca się w oczy to solidne rozmiary (880 stron!) pierwszej części trylogii Licaniusa, która jest przy okazji debiutem! Musicie przyznać, rozmach to ten australijski pisarz ma naprawdę spory. ;)

Historia opisana w Cieniu utraconego świata jest dosyć skomplikowana i wielowątkowa. Przygodę rozpoczynamy w Caladel, w szkole dla Obdarzonych. Wkrótce zbliża się Festiwal Kruków, a na nim Próby, podczas których Davian musi zademonstrować umiejętność posługiwania się Esencją. Niestety, pomimo trzech lat ciężkiej pracy i tysięcy prób chłopakowi nie udało się to ani razu. Davian jest przerażony, bo porażka podczas Prób jest równoznaczna z tym, że zostanie Cieniem, a to straszny los dla każdego Obdarzonego. Niespodziewane wydarzenia sprawiają, że Davian z przyjacielem są zmuszeni by wyruszyć w ryzykowną podróż na Północ. Tymczasem za ich plecami rozgrywa się horror, który staje się początkiem innej historii... Równolegle w innym miejscu dochodzi do rzezi, za którą odpowiedzialny ma być oszalały młody chłopak, w kolejnym ktoś kto od dawna powinien nie żyć czujnie obserwuje świat walcząc sam ze sobą. Gdzie indziej ścierają się najwyżsi rangą ludzie nieświadomi co się dzieje za ich plecami. Jest też takie miejsce, które budzi strach i szacunek - Bariera powstała podczas Wojny Wieczności, a teraz, po dwóch tysiącach lat, zaczyna opadać. Od kilku lat przez Barierę zaczynają przechodzić na drugą stronę paskudne potwory, hybrydy ludzi i zwierząt, z którymi naprawdę niewielu może skutecznie walczyć. Kłamstwa przeplatają się z większymi kłamstwami, tajemnice i układy można spotkać na każdym kroku, a zarówno bohaterom jak i całej Andarrze grozi wielkie niebezpieczeństwo. To jest mroczny cień utraconego świata.

- Wszyscy zmagamy się z pokusami, Tal'kamarze. Każdy musi stoczyć własną bitwę. - zawiesił głos. - Nie wolno ich unikać przyjacielu. Nie wolno się przed nimi kryć. W przeciwnym razie nigdy nie staniesz się kimś więcej, niż jesteś.