Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2026

Smętne sentymenty czyli „Lata powyżej zera" Anny Cieplak



Tytuł: Lata powyżej zera

Autor: Anna Cieplak

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2017
Liczba stron: 272
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 5+/10



Książkę Anny Cieplak polecano mi z wielu stron, przede wszystkim jako wybitną polską prozę współczesną.  

Lata powyżej zera miały być "pokoleniowym manifestem, opowieścią o dojrzewaniu w specyficznym okresie, kiedy dziecko miało już prawa i możliwości, a jednocześnie nie bardzo było wiadomo co z tymi prawami robić i jak z tych możliwości korzystać. Był to czas zapatrzenia w zachodnich sąsiadów, ale w polskim wydaniu. Jednak na końcu był to po prostu kolejny charakterystyczny okres na dojrzewanie, który miał swoje specyficzne wady i zalety, ale któraż dekada ich nie ma. Główna narratorka Anita przypomina nam te czasy, szalone lata, w których świat wyglądał tak inaczej niż dzisiaj i pokazuje, że część rzeczy się zmienia, ale część nie. 

Oczywiście jako klasyczny milenials dorastający w latach 2000+ z miejsca dałam się na to złapać, wszak jak większość lubię sentymentalnie powspominać i ponarzekać, że kiedyś to było, a teraz już nie jest. Uznałam też, że tak polecana książka z pewnością zaoferuje mi znacznie więcej niż tylko wspólne odniesienia z przeszłości, więc połączę miły sercu temat i dobrą literaturę...

Ale dziś jestem już dorosła, więc nie będę rozważać uczciwości wyniku. 
Skorzystam z tego, co jest, nawet jeśli to nieprawda.

wtorek, 21 kwietnia 2026

Przydługa opowieść o wywiadzie czyli „Nielegalni" Vincenta V. Severskiego



Tytuł: Nielegalni

Autor: Vincent V. Severski


Cykl: Nielegalni
Tom: 1
Wydawnictwo: Czarna owca
Data wydania: 2011
Liczba stron: 807
Kategoria: Thriller szpiegowski, sensacja 
Ocena: 6/10 



Zbieg okoliczności sprawił, że pożyczono mi książki Vincenta V. Severskiego i powrót do niego wydarzył się szybciej niż bym się tego spodziewała. Nielegalni to pierwszy tom cyklu o tym samym tytule, a obecnie składa się z czterech tomów. 

Główną rolę w Nielegalnych odgrywa przede wszystkim agent Konrad Wolski i jego agenci z wydziału Q. Wielowątkowa historia opowiada o nieoczekiwanym znalezisku IPN dotyczącym pewnej skrzyni zakopanej przez radziecki wywiad w dawnej twierdzy brzeskiej, które uruchamia całą kaskadę wydarzeń w kilku krajach jednocześnie, a polski i rosyjski wywiad wchodzą w kolejną szpiegowską rozgrywkę. Jaką rolę w tej historii odgrywa Hans Jorgensen, który ostatecznie stał się chyba moim ulubionym bohaterem książki? Co tak naprawdę skrywa tajemnicza skrzynia? Kto dotrze do niej pierwszy i za jaką cenę? Jaka jest skuteczność tych wszystkich służb wywiadowczych? 

Brak dowodów nie jest jeszcze dowodem na ich brak.

sobota, 28 marca 2026

Pełne zwierząt i przestróg czyli „Dlaczego pawian nie lubi żółwia" Anny Olej-Kobus



Tytuł: Dlaczego pawian nie lubi żółwia

Autor: Anna Olej-Kobus

Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2025
Liczba stron: 124
Kategoria: Literatura dziecięca
Ocena: 9/10



Literatura dziecięca to zawsze wspaniała przygoda, ale jako miłośniczka fantastyki wszelakiej szczególną słabość mam do książek dla najmłodszych z elementami wierzeń i mitologii. Dodatkowo, zwykle jest to podane w bardzo przyjemnej, wyrazistej formie pozbawionej niepotrzebnych komplikacji oraz niejednokrotnie w pięknej oprawie graficznej. Takie lektury już na wstępie mają całą moją uwagę i jestem gotowa na zachwyty, o ile to wszystko jest wewnętrznie spójne. 

Tym razem trafiła mi się nie lada gratka, bowiem książka Dlaczego pawian nie lubi żółwia to skierowany do młodszego czytelnika zapis podań czy też baśni afrykańskich spisanych przez Annę Olej-Kobus, dziennikarkę fotografkę i pilotkę wypraw m.in. właśnie do Afryki. W literaturze podróżniczej pani Olej-Kobus jest specjalistką, o czym niech chociażby zaświadczy bardzo wiele publikacji, książek i albumów. W dodatku autorka ma dzieci, więc ma też doświadczenie z bajkami dla najmłodszych. :) Jakby tego było mało, opowiadania zostały także ozdobione wspaniałymi wielobarwnymi ilustracjami Marianny Jagody, które sprawiają, że bajki dosłownie ożywają. 

wtorek, 17 marca 2026

Fikcja czy rzeczywistość czyli „Imersja” Anny Barańskiej

Tytuł: Imersja

Autor: Anna Brańska

Wydawnictwo: AlterNatywne
Data wydania: 2025
Liczba stron: 376
Kategoria: Fantastyka, science fiction
Ocena: 7/10


Choć na całym świecie powstaje ogrom fantastyki, to w mojej opinii nasza rodzima intrygująco się na jej tle wyróżnia. Nasi autorzy i autorki potrafią łamać schematy, zaskakiwać połączeniami motywów, ich wykorzystaniem, kierunkami prowadzenia narracji. Nie miałam oczekiwań co do Imersji Anny Brańskiej, ot cenię i chętnie eksploruję polską fantastykę, a tymczasem okazało się, że w mojej opinii to jeden z ciekawszych debiutów jakie miałam okazję przeczytać w ostatnich latach.

Imersja to połączenie fantastyki, z elementami science fiction, z thrillerem i mocno zarysowanym elementem psychologicznym. Historia odbywa się równolegle w dwóch rzeczywistościach - jedna jest osadzona w roku 2128 w państwie-mieście Atlantyda, druga w 1786 w Anglii, a łączy je projekt naukowy penetrujący granice ludzkiego umysłu, percepcji, odczuwania, koegzystowania. W jednej June prowadzi swoje współczesne życie, w drugiej jej alter ego Mary doświadcza zupełnie nowej, czy raczej dawnej, egzystencji. W obu rzeczywistościach dochodzi do zbrodni, w które główna bohaterka jest uwikłana i w obu na rozwiązanie tych makabrycznych zagadek może sprowadzić na nią niebezpieczeństwo.

wtorek, 3 marca 2026

Różnie z tym pięknem dawnych czasów bywa czyli „Stefcia” Joanny Adamek



Tytuł: Stefcia

Autor: Joanna Adamek

Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 2025
Liczba stron: 384
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 7/10





Och, oglądałam ten miniserial na instagramie jak szalona. Niespecjalnie lubię to medium, zaglądam tam właściwie wyłącznie z powodu książek i kaligrafii, ale do niedawna również dla Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, dla Stefci, Józka, Atki, Heńki, pana Leona... 

Dlatego kiedy dowiedziałam się o książkowym wydaniu "Stefci" Joanny Adamek, wiedziałam że ta lektura nie będzie czekać, a i recenzja niezastąpionej Agi (na Instagramie znajdziecie ją jako @ksiazkiagi, a tutaj możecie odwiedzić też jej blog) przypomniała, że naprawdę chciałabym powrócić do tego świata. Tak wybrałam książkę na podróż do Gdańska, a że pociąg zaliczył pełne uroku 148min opóźnienia, to miałam szmat czasu na przygody Stefci.

Bo jak się zajmujesz cudzym losem, cudzym nieszczęściem, 
to choć przez moment nie musisz myśleć o własnym. 
Nie musisz wracać do tych nocy, w których nie ma snu, 
do wspomnień, które bolą, i do win, które człowiek w sobie dźwiga jak kamienie.

wtorek, 21 października 2025

Pełna uroku i słodyczy, idealna na święta czyli „Pył księżycowy" Natalii Gawron



Tytuł: Pył księżycowy

Autor: Natalia Gawron

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2025
Liczba stron: 402
Kategoria: Literatura obyczajowa
Ocena: 6/10




Pył księżycowy Natalii Gawron zapowiadał się jak bardzo przyjemna książka obyczajowa, a osadzenie historii w Wałbrzychu wydało mi się przyjemną odmianą. Z filiżanką gorącej herbaty zasiadłam do lektury, w której poznajemy przygody trzech kobiet – Antoniny, Anieli i Agnes. Każda z nich jest inna, ma odmienne doświadczenia, umiejętności i pasje, ale ostatecznie spina je przyjaźń i wspólne działania w kawiarni. Ta kartkach książki możemy prześledzić różne wydarzenia z ich życia – adopcji, zakochania, negatywne recenzje w sieci, przygarnięcia kociąt, zaręczyn, ale i złamanego serca.

Książka pani Gawron jest pełna uroku. Bardzo klimatyczna – małomiasteczkowa w ten czarujący sposób, pełna wątków dotyczących przyjaźni i relacji romantycznych, ale również relacji sąsiedzkich, dzięki którym tworzy się społeczność gotowa razem działać i się wspierać. Sporo jest o smakach, aromatach, wystrojach, kolorach, muszę przyznać, że trudno oprzeć się wrażeniu, że własny lokal jest czymś co dla autorki ma szczególną wartość.

niedziela, 13 lipca 2025

Najgłębszy ślad pamięciowy czyli „Engram" Marii Towiańskiej-Michalskiej


Tytuł: Engram

Autor: Maria Towiańska-Michalska

Seria: Seria Piętnastka
Wydawnictwo: Forma
Data wydania: 2015
Liczba stron: 218
Kategoria: Autobiografia
Ocena: 9/10



Nie wiem co bardziej skłoniło mnie do lektury – intrygujący tytuł, opis książki pełen łagodności, ale równocześnie pewnej filozoficznej brutalności czy może jej wydawca, z którym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia? Cokolwiek przeważyło, pewnego wieczora zaczęłam Engram (co oznacza ślad pamięciowy) i muszę przyznać, że żadna minuta spędzona z tą książką nie była stracona.

Książka składa się z 26 opowiadań, a każde z nich przykuwa uwagę czytelnika swoją prostotą, przenikliwością i szczerością. To co również imponuje to forma - autorka pisze opowiadania oparte na faktach, opisuje to jako „swój pamiętnik”, a jednocześnie nie ukrywa, że część z tych tekstów była drukowana w gazetach. To literatura na wskroś dojrzała, stworzona przez osobę, która poznała życie i świat z wielu stron w ten najbardziej ludzki sposób, a jej przemyślenia pozostają uniwersalne niezależnie od tego jakim życiem żyją czytelnicy. Otwartość i spokój z jaką opowiada o przemijaniu, śmierci i odchodzeniu pozostaje z nami na dłużej, a to jak opisuje swoje wspomnienia sprawia, że człowiek dosłownie przenosi się w czasie i przestrzeni. Jednak przede wszystkim Maria Towiańska-Michalska buduje relację z czytelnikiem na fundamencie szczerości i to czuć w każdym zdaniu na każdej stronie.

Wierzyłam, że każdą informację można gdzieś znaleźć, jeżeli się poszuka. Wszystko jest zapisane. Teraz szukam tylko we własnej pamięci i odnajduję w niej świat, którego nie ma na mapie. Przeminął bezpowrotnie. Ja też powinnam być już tylko wspomnieniem. Nie wiadomo, dlaczego wciąż żyję i żyję, jakbym się rozpędziła i nie mogła przestać żyć.

sobota, 21 czerwca 2025

Samotność i tęsknota na skraju świata czyli „Latarnik" Henryk Sienkiewicz



Tytuł: Latarnik

Autor: Henryk Sienkiewicz

Seria: Kiedyś przeczytam
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 2025
Liczba stron: 72
Kategoria: Klasyka literatury, opowiadanie
Ocena: 9+/10




Co roku staram się sięgnąć po coś z kanonu literatury, a zwłaszcza ze szkolnych lektur, z czym jeszcze nie miałam okazji się „spotkać”. W ten sposób poznałam chociażby Dekameron Boccaccia, Odyseja Homera czy Książę Machiavellego. Jednocześnie za każdym razem decyzję o lekturze podejmuję spontanicznie i tak było również tym razem.

Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w pomyśle o zacnym tytule „Kiedyś przeczytam” wydawnictwa Powergraph i Baby od polskiego. Któż z nas nie zapowiadał, że kiedyś do tej czy innej książki powróci, koniecznie i na pewno, a potem latami jakoś to się nie działo, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ja powinnam tym kamieniem rzucić w siebie, bo takich książek mam setki. ;) To współczesne i niezwykle celne nazwanie serii sprawiło, że wiedziałam, że absolutnie muszę przeczytać choć jedną z wydanych w niej książek, ale w tym roku, bez obietnicy „kiedyś przeczytam”, a ze słowami „teraz czytam”.

sobota, 31 maja 2025

„Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne" Mikołaj Grynberg



Tytuł: Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne

Autor: Mikołaj Grynberg

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2014
Liczba stron: 304
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 9+/10


Od dawna szykowałam się do przeczytania dwóch książek o tematyce, po którą sięgam bardzo rzadko czyli obozową i było to Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne Mikołaja Grynberga oraz Pasażerkę Zofii Posmysz. Był to plan, który wiedziałam, że prędzej czy później zrealizuję, ale uznałam, że kluczowe jest to żebym na tę lekturę była tak uniwersalnie gotowa. W końcu ten czas przyszedł, na czytniku miałam pierwszą z nich czyli Oskarżam Auschwitz i z otwartym umysłem, ale jednocześnie spodziewając się wielu okrucieństw i okropności, rozpoczęłam lekturę.

Mama nigdy mnie nie dotykała. Ona w czasie Holokaustu umarła w środku.

Tymczasem ze sporym zaskoczeniem odkryłam, że książka Mikołaja Grynberga jest zupełnie inna. Dotyka tematu Zagłady przez pryzmat kolejnych pokoleń czyli dzieci i wnuków uczestników Ocalałych, którzy przeżyli ten koszmar na jawie. Tak się złożyło, że już wcześniej miałam styczność z takim podejściem do dyskusji, ale uważam, że dla wielu będzie to bardzo nowa perspektywa. Równocześnie fakt, że Mikołaj Grynberg spisał ją w formie rozmów sprawia, że ta nowa optyka jest też wyjątkowo szeroka, bowiem ilu rozmówców tyle opinii. Oczywiście pojawiały się elementy wspólne (co jest dosyć oczywiste skoro książka miała konkretny temat przewodni), ale każda osoba miała coś interesującego do dodania, coś czego wcześniej "tu" nie było. 

Wszyscy myślą, że wyzwolenie to szczęście. Mają rację, ale wyzwolenie to też moment, kiedy się orientujesz, że jesteś sam i że nie ma już twojego świata. Nie ma nic i nikogo. Koniec. A ty żyjesz. W czasie wojny żyjesz nadzieją, a potem... już nie ma na co mieć nadziei.

sobota, 24 maja 2025

Szukając dróg, słów i natchnienia czyli „Uśpieni" Renaty Skórnickiej


Tytuł: Uśpieni

Autor: Renata Skórnicka

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2025
Liczba stron: 125
Kategoria: Poezja
Ocena: 7/10






Pierwszy przeczytany przeze mnie w tym roku tomik poezji to Uśpieni Renaty Skórnickiej. Przed sięgnięciem po tę książkę przeczytałam kilka bardzo entuzjastycznych słów dotyczących twórczości autorki, więc nie ukrywam, byłam pełna nadziei, zwłaszcza, że w ostatnim czasie mam sporo szczęścia do polskiej poezji. Z dobrymi przeczuciami zasiadłam więc do Uśpionych i... 

Tomik spełnił większość pokładanych w nim przeze mnie oczekiwań. To była intrygująca lektura, momentami elektryzująca, czasami sensualna, niemal zawsze oniryczna, ale równocześnie niezwykle delikatna. Właściwie każdy utwór ma w sobie to coś, co przyciąga uwagę czytelnika. Część z nich była wielowarstwowa, można było się nad nimi pochylić i puścić myśli w sobie tylko znanym kierunku, w zależności jaka refleksja obudziła się w nas pod wpływem lektury. Wiele z nich zatrzymało mnie na dłużej, czułam potrzebę, aby się zastanowić czy to nad kwestią, czy nad doborem słów. Niejednokrotnie podczas czytania uśmiechałam się pod nosem, czując coś w rodzaju nostalgii. Inne były prostsze, w pewnym sensie oczywiste, ale równocześnie... Przyjemne w tej prostocie. Czasami uchwycenie pewnej myśli w przystępny sposób może być warte znacznie więcej niż 1000 słów. 

wtorek, 20 maja 2025

Wykuwanie nauki czyli „Wykład, który wstrząsnął światem" Michał Heller



Tytuł: Wykład, który wstrząsnął światem

Autor: Michał Heller

Wydawnictwo: Copernicus Center Press
Data wydania: 2016
Liczba stron: 83
Kategoria: Literatura popularnonaukowa, filozoficzna
Ocena: 7/10




Ostatnio rzadko mam wenę na książki popularnonaukowe, co niespecjalnie mnie dziwi. Spisywanie doktoratu kosztowało mnie bardzo wiele i nie ukrywam wyssało sporo sił nie tylko tych fizycznych, ale też psychicznych. W rezultacie w tematyce okołonaukowej moja praca obecnie stanowczo mi wystarczy. A jednak kiedy wsiadłam do samolotu i szukałam czytnikowej inspiracji, moje spojrzenie padło na Wykład, który wstrząsnął światem i tak już pozostało.

Nie ma co tworzyć tajemnicy - tytułowy wykład przedstawił genialny matematyk Bernhard Riemann, umysł absolutnie wyjątkowy, który stawiał pewne tezy już sto lat temu kwalifikowane jako "najdonioślejsze", a do dzisiaj pozostające kluczowymi hipotezami szukającymi potwierdzenia. Tematyka wykładu habilitacyjnego, wygłoszonego 10 czerwca 1854 dotyczyła geometrii a konkretnie układów współrzędnych, rozmaitości. Jednak książka nie skupia się tylko na tym, bo autor opowiada o trudnej drodze do tego rezultatu, o tym, że nie tylko genialni artyści bywali niedoceniani, bo matematycy także łatwo nie mieli, o liczbach, które nie mogą wyjść z głowy, o szukaniu dowodów i falsyfikacji rezultatów swoich poszukiwań. W końcu jest to też opowieść o nauce, która się zmieniła - w dobie dziesiątek artykułów publikowanych w czasopismach naukowych każdego dnia, z mniej lub bardziej otwartym dostępem i regularnie organizowanych konferencji, na których online lub offline pojawiają się specjaliści z całego świata, trzeba sobie przypomnieć, że kiedyś spora część naukowych wymian odbywała się poprzez najprostszą listowną korespondencję. 

Studiując historię Gaussa, trudno oprzeć się wrażeniu, że problem geometrii nieeuklidesowych - bo już nie tylko problem piątego postulatu - wiązał się z jakimś jego wewnętrznym zapętleniem. Z jednej strony fascynował go, z drugiej jakby budził jakiś lęk. Na pewno Gauss wiedział więcej na ten temat niż był gotów ujawnić. Czy chodziło o dobre imię matematyki, które zostałoby naruszone, gdyby tak ważna jej gałąź - geometria  okazała się zależna od doświadczenia? Trudno jednak przypuścić, żeby Gauss, mając przed oczyma wielki trójkąt, wytyczony przez wierzchołki trzech górskich szczytów, mógł nie pomyśleć o geometrii Wszechświata.

wtorek, 22 kwietnia 2025

Magiczne wyparcie czyli „Instytut Absurdu" Justyny Sosnowskiej



Tytuł: Instytut Absurdu

Autor: Justyna Sosnowska

Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 2024
Liczba stron: 400
Kategoria: Fantastyka, urban fantasy
Ocena: 5/10





Lubię raz na jakiś czas eksperymentować z polskimi autorami, zwłaszcza w dziedzinie fantastyki (choć nie tylko!). Poznałam w ten sposób wiele interesujących pozycji, a wśród nich były i perełki. Czytałam Martynę Raduchowską zanim to było modne, a jej Szamanka dla umarlaków jest według mnie jednym z najlepszych urban fantasy ostatnich lat. Ostatnio podjęłam się lektury Licencji na czarowanie Aleksandry Okońskiej i chociaż nie wszystko mnie w tej książce zauroczyło, to książkę uważam za bardzo udaną i z przyjemnością przeczytałabym kolejne pozycje od tej autorki. Kontynuując przegląd dosyć udanych książek z fantastyki z wydawnictwa SQN, tym razem wybrałam Instytut Absurdu Justyny Sosnowskiej.

Elizę Żaczek musi się zmierzyć z trudną sytuacją - choć wydawało jej się, że dopełniła wszystkich formalności by dostać się na wymarzone dziennikarstwo, to ta sztuka jej się nie udała. Kiedy starcie z dziekanatem nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, pozostały jej tylko dwie możliwości: przeczekanie roku lub dosyć kosztowne studia zaoczne. Eliza zdecydowanie wolałaby drugą opcję, ale nie jest pewna jak ją zrealizować. Jednak zanim zdąży się nad tym dobrze zastanowić dostrzega skradającą się dziwacznie ubraną osobę. Jej dziennikarskie zapędy sprawiają, że podąża za nim i trafia do zamkniętej biblioteki, w której atakują ją mole książkowe. Jakby tego szaleństwa było mało, w końcu ta wyprawa stawia ją na progu Polskiego Instytutu Przypadków Absurdalnych. To wszystko ostatecznie postawiło przed nią nową możliwość - może odejść z instytutu i powrócić do swojego życia sprzed kilku godzin albo zostać stażystką i zarobić na możliwość zaocznej realizacji wymarzonych studiów. 

Na pierwszej stronie widniało pięć kotłów, narysowanych w jednym rzędzie każdy w innym kolorze: żółtym, zielonym, niebieskim, brązowym i czarnym. Nad nimi znajdował się duży napis: „Segregacja odpadów magicznych". Krótka lektura uczyła, że do żółtego kotła należało wyrzucać między innymi stare kociołki, chochle czy miotły, zielony był na szkło, a konkretnie na zużyte fiolki i butelki po eliksirach, niebieski przeznaczono na niepotrzebne książki, zwoje i pergaminy z zaklęciami, brązowy należało zapełnić niewykorzystanymi lub przeterminowanymi resztkami składników różnorodnych mikstur, czyli pijawkami, kłami węży, korzeniami dziewanny, żabim skrzekiem i podobnymi im okropnościami, a czarny gromadził odpady zmieszane. 

niedziela, 30 marca 2025

Stojąc na drodze bogów czyli „Kłopoty Wyraju" Michała Jankowskiego



Tytuł: Kłopoty Wyraju


Autor: Michał Jankowski


Wydawnictwo: Michał Jankowski
Data wydania: 2025
Liczba stron: 318
Kategoria: Fantastyka
Ocena: 7/10





Wśród wielu książek poruszających słowiańskie klimaty nieczęsto pojawiają się takie, które osadzają ten wątek we współczesnych światach. Do głowy przychodzi mi oczywiście cykl Szeptucha Katarzyny Bereniki Miszczuk i trzeci tom Gołoborza Aleksandry Seligi, ale niewiele więcej. Tymczasem według mnie jest to rejon warty literackiej eksploracji, który może czytelnikom jeszcze wiele zaoferować. Z tej możliwości postanowił skorzystać Michał Jankowski, autor Czasu Wielkiej Wody, debiutu, który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. 

Kiedy Lech Dębski zostaje wezwany na miejsce zabójstwa młodej rusałki, nie mógł się spodziewać, że jest to pierwszy krok ku Jaromrokowi - wielkiej bitwie Peruna i Welesa, która jest znakiem końca świata jaki znamy. Jednak kiedy po pierwszej ofierze, pojawiają się kolejne, dla leszego staje się jasne, że sytuacja wymyka się spod kontroli. To co miało być odrażającym, ale jednak pojedynczym aktem przemocy, okazuje się preludium do prawdziwej katastrofy, w której wielu straci życie, a jeśli Lech nie podejmie walki, to może się okazać, że skutki będą o wiele bardziej tragiczne i zgubne niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. 

Piękno każdej kultury tkwi w jej odrębności. Zmieszaj wszystkie kolory i powstanie czarny kleks.

wtorek, 11 marca 2025

Dokąd może nas zabrać sztuczna inteligencja czyli „Kaori" Marty Sobieckiej


Tytuł: Kaori

Autor: Marta Sobiecka

Wydawnictwo: Pulp Books
Data wydania: 2025
Liczba stron: 274
Kategoria: Fantastyka, kryminał, cyberpunk
Ocena: 8/10






Chociaż w ostatnim czasie staram się czytać nieco mniej nowości, to po Kaori Marty Sobieckiej sięgnąć musiałam - uwielbiam i cyberpunk jako gatunek literacki sam w sobie, i połączenie kryminału z fantastyką. Choć o autorce wcześniej nie słyszałam, to wysoko cenię polskich autorów fantastyki i już nie raz przekonałam się, że rodzima literatura potrafi mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Jak było tym razem?

W domu wybucha robot-opiekun na oczach swojego małoletniego podopiecznego. Chłopiec doznaje poparzeń, a sytuacja zmusza do postawienia sobie pytań o bezpieczeństwo korzystania z takich robotów, tego czy faktycznie są one odpowiedzialnymi opiekunami dzieci, dla których podopieczny jest najważniejszy. Do sprawy zostaje wezwana Kaori Nakamura, policjantka z wydziału do spraw cyberprzestępczości. Od samego początku to wezwanie wydaje się nietypowe, a każda kolejna informacja jeszcze bardziej komplikuje obraz sytuacji. Co spowodowało zapłon robota? Czy bezpieczeństwo dziecka nie jest najważniejszym elementem w kodzie warunkującym jego funkcjonowanie? Czy to co się stało ma szerokie konsekwencje dla całego świata robotyki, czy może jest to element działań rodziców chłopca?

Od wejścia poczuła nieprzyjemną woń krzemowej spalenizny, co spowodowało, że przez sekundę wahała się, czy iść dalej. Zareagowała na nagłe zetknięcie z czymś, co za dnia skutecznie spychała na obrzeża świadomości. Zapach sprawił, że coś mieszkającego głęboko w jej wnętrzu otworzyło leniwie oko. Ale teraz nie było na to czasu; bestia dopadnie ją dopiero wieczorem. To nie moment na roztrząsanie przeszłości.

wtorek, 11 lutego 2025

Nie schroniska, a domy czyli „Nocny pociąg do Bulowic" Tomasza Urbańca



Tytuł: Nocny pociąg do Bulowic

Autor: Tomasz Urbaniec

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2024
Liczba stron: 352
Kategoria: Literatura faktu, wywiady
Ocena: 6+/10




Niewielu debiutantów na swoją pierwszą książkę wybiera literaturę faktu, a formę wywiadów jeszcze mniej. To już od samego początku wyraźnie wyróżnia Nocny pociąg do Bulowic Tomasza Urbańca na tle innych książek, ale również podwyższa poprzeczkę. Autor wybrał temat, który jest nieczęsto poruszany w literaturze, więc miał może nieco ułatwione zadanie, ale jednak wywiad rządzi się swoimi prawami, a ja wobec autorów literatury faktu mam dosyć wysokie oczekiwania. Powiedziałam więc „sprawdzam” i zasiadłam do lektury.

Książka składa się z czterech głównych części – rozmów z założycielami Wspólnoty Chleb Życia w Polsce, z pracownikami i przyjaciółmi Wspólnoty, z dwojgiem dzieci wychowanych we Wspólnocie oraz jednym z mieszkańców. Ponieważ wywiady pan Urbaniec przeprowadzał podczas pandemii, na końcu dodano fragment krótko opisujący zmiany, które spowodowała wojna w Ukrainie. Potem pojawia się epilog oraz suplementy czyli wpisy autora z jego mediów społecznościowych. Całość opowiada przede wszystkim o założeniu Wspólnoty, o jej funkcjonowaniu, o codziennych wyzwaniach, o tym, że zarówno bezdomność, jak i pomoc w wychodzeniu z niej, ma różne twarze. Jak to się stało, że Dworzec Centralny w Warszawie przeistoczył się w prowadzenie kilkunastu domów o bardzo różnym profilu pomocy (skierowanych do kobiet, mężczyzn, osób chorych i niepełnosprawnych czy matek z dziećmi), a także w kilka innych inicjatyw, które są tylko wspomniane na kartach tej książki jak chociażby Fundusz Stypendialny czy prowadzenie przetwórni?

Odnosząc się wprost do tego, co mówiliśmy przed chwilą: czy trzeba być alkoholikiem czy narkomanem, żeby zostać bezdomnym? A ja sobie myślę o tym, czego się u was nauczyłem: że każdy może zostać bezdomnym. Wiele rzeczy wynika ze splotu wielu nieszczęśliwych wydarzeń. (...) Nie mówię, że chciałbym być bezdomny - pewnie nikt nie chce - ale nie byłbym taki pyszny, aby powiedzieć, że nigdy bezdomnym nie będę.

sobota, 1 lutego 2025

Warszawskie powidoki przeszłości czyli „Sierpień" Pawła Sołtysa



Tytuł: Sierpień

Autor: Paweł Sołtys

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2024
Liczba stron: 120
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 9/10





Nie do końca wiem dlaczego poczułam, że w środku stycznia jest idealny czas na Sierpień Pawła Sołtysa. Być może stała za tym moja tęsknota za latem, która jest słabsza kiedy jest prawdziwa zima, ale kiedy za oknem od kilku miesięcy trwają jesienne ciemności ulega nasileniu. Podejrzewam, że nie bez znaczenia były też obiecane nawiązania do mojej ukochanej Warszawy, czego również już dawno w książce nie czytałam.

Pomyślałam, że spróbuję, chociaż kilka stron, a Paweł Sołtys wypuścił mnie dopiero w 1/4 książki. Tak bardzo wczułam się w te letnie spacery po moim mieście, takie bez przewodniej myśli, wiodące bez celu, a jednak do celu. Te podróże są nieco nostalgiczne, choć niekoniecznie sentymentalne, i wybierając się w nie razem z Pawłem Sołtysem otrzymujemy wszystko. I Warszawę, i Polskę, i Ukrainę, i prawosławie, i katolicyzm, i historię, i teraźniejszość, i głośną kawiarnię, i cichy cmentarz. Niewielkie skrawki rzeczywistości niekiedy nasuwają przemyślenia na ważkie tematy, a czasami są po prostu powrotami w przeszłość. Autor nie popada w dramatyczne tony, stwierdza fakt, pewne rzeczy czy nam się to podoba, czy też nie, przeminęły - ludzie, miejsca, słowa. Poza tym mamy sierpień, miesiąc letni, choć przynoszący już myśli o przemijającym lecie. Ten sierpień nastraja i wraz z autorem szukamy w twarzach przechodniów naszych bliskich, których już przy nas nie ma, ożywiamy zapomniane witryny sklepów (któż z nas takich nie mijał?) a dwie msze "składają się w jedną śpiewem chóru", zastanawiamy się o czym rozmawiają ludzie na ulicy, przechodzimy obok pokoi dla słów, a znana melodia nieporadnie grana na keyboardzie przynosi nam wspomnienia, nawet gdy słyszymy ją w zupełnie innym świecie. 

Gdzie teraz mogło być to zdjęcie? Ja go nie miałem, może wujek Bogdan wywiózł je do Skały po śmierci dziadka, może wujek Wariat spalił je w którymś ze swoich strachów? Mogłem tylko zadzwonić do siostry. „Nie było takiego zdjęcia, nie pamiętam, żeby cokolwiek stało u dziadka na biurku". Jak to? Może po prostu spędzałem tam więcej czasu, może ona nie zwracała uwagi na szczegóły? Może za możem. Nie było już do kogo zadzwonić, żeby potwierdził lub zaprzeczył, wszyscy umarli.

sobota, 16 listopada 2024

Znajdź odwagę, aby poszukać siebie czyli „Pochwała głupoty w XXI wieku" Bartosza Małeckiego



Tytuł: Pochwała głupoty w XXI wieku

Autor: Bartosz Małecki

Wydawnictwo: M23
Data wydania: 21.11.2024
Liczba stron: 192
Kategoria: Poradnik
Ocena: 7+/10



Od wydania Pochwały głupoty Erazma z Rotterdamu minęło pięć wieków. Świat przez ten czas uległ niesamowitym przemianom, ale otoczenie i ludzkie słabości nadal mają ogromny wpływ na to jakich wyborów dokonujemy każdego dnia. Pochwała głupoty XXI wieku Bartosza Małeckiego, inspirując się tą rozprawą filozoficzną, nawiązuje do nonsensów współczesnego świata i tego, co dzisiaj, w "elegancki" sposób próbuje nami manipulować.

Media społecznościowe, a zwłaszcza Instagram czy TikTok z ideą idealnego, pięknego życia, przyniosły nam jako społeczeństwu nowe wyzwania. Nieustająco dążymy do doskonałości, a zarówno definicję perfekcyjnego życia jak i drogę do niego odgórnie nam wyznaczono. Planuj każdą sekundę życia, żeby być maksymalnie wydajnym i efektywnym, bądź na diecie, biegaj w maratonach, rób kolejne kursy, instaluj nowe apki do nauki języków... Musisz czytać ambitne popularne książki, podążać za trendami już nie tylko w ubraniach czy butach, ale również domowych dekoracjach, superfoods, makijażu, włosach i paznokciach, suplementach diety. 

A na sam koniec musisz jeszcze jedno - nieustająco do tego powracać i sprawdzać, śledzić cudze ścieżki, te idealne światy, doskonałe śniadania, piękne plannery, ścianki medali, cudowne życia. 

Oczywiście adaptacja niektórych pomysłów nie jest zła, tutaj chodzi o przymus i o wpływ negatywny - to super jeżeli masz chęć skorzystać z porad internetu, w którejkolwiek z tych dziedzin, ale nie musisz. To jest ok, że nie biegasz maratonów, możesz nie chcieć być szefem zespołu, możesz nie lubić gotować i nie jeść morwy posypanej zielonym jęczmieniem. To Twój wybór, nawet jeśli Instagram próbuje nas przekonać, że jeżeli powiesz "nie" drodze, którą on sprzedaje, to Twój świat ulegnie destrukcji, zostaniesz samotny, bezrobotny, brzydki i chory. Bzdura. 

Zastanów się, ile rzeczy mógłbyś zrobić, gdybyś zaczął traktować weekendy jak dar - czas, który możesz poświęcić na to, co naprawdę chcesz robić. Bo życie nie czeka. Weekend za weekendem mijają, a Ty wciąż odkładasz wszystko na „jutro".

sobota, 9 listopada 2024

Słodycz dojrzewania w cieniu smartfonów i trzepaków „Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata" Oli Lewandowskiej



Tytuł: Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata

Autor: Ola Lewandowska

Wydawnictwo: Biuro Literackie
Data wydania: 2024
Liczba stron: 38
Kategoria: Poezja
Ocena: 7/10




Czasami w kwestiach czytelniczych podejmuję impulsywne decyzje. Nie planowałam kolejnego tomiku poezji, ale byłam mocno zestresowana, a w torebce miałam czytnik. Szukałam czegoś co szybko wybije mnie z rytmu i Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata Oli Lewandowskiej dokonało tego niezwykle skutecznie.

Ten tomik to prawdziwy miks buzujących pod skórą myśli i uczuć. Z jednej strony jest w poezji Oli Lewandowskiej sensualna nastoletniość. Jej wiersze kojarzyły mi się z jedzeniem agrestu - lekko słodkie, lekko kwaśne, pachnące latem - upałem, ulewą, przedburzową duchotą i podeszczową wilgocią. Jest w tej poezji mnóstwo dziewczyńskiej energii, gdzieś na pograniczu pomiędzy niewinnością i odkrywaniem świata takim jaki jest - niezbyt piękny, niewrażliwy, pełen podobieństw, ale i różnic. Jest tu dojrzewanie w najczystszej ludzkiej postaci, ale również odrębność dziewczyny, która odkrywa siebie jako osobę. Jest cielesność, są przemyślenia, są emocje i uczucia, jest trochę filozofii - typowa mieszanka, która kłębi się w nastolatku, niesamowicie wiarygodny obraz. Całość jest umieszczona raz między drzewami, raz między blokami.

(...) znamy już smak porażki, wycieramy ją w kolana
za paznokciami toczy się kolejna bitwa
z okna wołają na obiad

- ciepło:miąsz -

niedziela, 15 września 2024

Nastrasz ich Buką czyli „Przechadzki po Dolinie Muminków" Hanny Dymel-Trzebiatowskiej


Tytuł: Przechadzki po Dolinie Muminków


Autor: Hanna Dymel-Trzebiatowska

Wydawnictwo: Uniwersytetu Gdańskiego
Data wydania: 2024
Liczba stron: 265
Kategoria: Literaturoznawstwo
Ocena: 9/10


Recenzję tej książki zacznę od kontrowersyjnego wyznania - nie jestem wielką miłośniczką Muminków. Na pewnych etapach życia przeczytałam tych dziewięć książeczek, ale nie miałam odczucia, by była to lektura aż tak wielowymiarowa jak głosili to niektórzy inni czytelnicy. Miała być symboliczna, uniwersalna, współczesna, a ja jak sądziłam dostrzegałam tylko wierzchołka takiej interpretacji. Przyznam, że przez lata spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy piali z zachwytu nad Muminkami, więc zapragnęłam w końcu poznać i zrozumieć ten fenomen. Kiedy więc zobaczyłam książkę Hanny Dymel-Trzebiatowskiej, nie mogłam się powstrzymać przed jej lekturą. To właśnie ta Perspektywa filozoficzno-literacka będąca podtytułem książki, jest tym czego szukam! Co prawda, Przechadzki po Dolinie Muminków są kontynuacją wcześniejszej pozycji autorki czyli Filozoficznych i translatorycznych wędrówek po Dolinie Muminków, ale po przeczytaniu opisu miałam nadzieję, że jej nieznajomość nie wpłynie na moją satysfakcję z lektury.

Książka Przechadzki po Dolinie Muminków. Perspektywa filozoficzno-literacka poprowadziła mnie przez kilka bardzo interesujących zagadnień. Filozofujemy o domu, o różnych cechach bohaterów - Muminków, Paszczaków Małej Mi, Hatifnatów, Buki, Mimbli czy homek, ale też o ekologii, przyjemności, milczeniu, rutynie, strachu czy starości.
Fantastyczne są również nawiązania do teatru i dramatu czy komiksów, bo warto pamiętać, że Tove Jansson podarowała nam także trzy książki obrazkowe! W rozdziałach na ten temat otrzymujemy dodatkowo ilustracje, które zgrabnie przypominają nam o czym rozmawiamy. W książce możemy również znaleźć kilka smaczków literackich np. o abstrakcji, które dodatkowo ubarwiają lekturę.

Albo przynajmniej możemy usiąść na moście, patrzeć na wolno płynącą wodę w potoku 
i czesać włosy - długo i leniwie.

wtorek, 10 września 2024

Zamach, o którym wielu już zapomniało czyli „Madryt 11 marca" Zuzanny Jakubowskiej


Tytuł: Madryt 11 marca


Autor: Zuzanna Jakubowska


Wydawnictwo: Dialog
Data wydania: 2004
Liczba stron: 224
Kategoria: Reportaż
Ocena: 9/10

 




Wszyscy pamiętamy o zamachach z 11 września 2001, jednak mało kto z nas pamięta o tych, które wydarzyły się trzy lata później. Tak się składa, że 11 marca 2024 minęło 20 lat od zamachów w Madrycie, w których zginęło niemal 200 osób, a liczba rannych oscylowała wokół 2000. W dodatku te liczby są tak niskie tylko przez przypadek i "szczęście" - ostatecznie bowiem wybuchło "tylko" 10 z 13 bomb, a do tego nie do końca w "odpowiednim" dla zamachowców momencie. Mimo to trzeba pamiętać, że zamachy w Madrycie to najbardziej krwawy zamach terrorystyczny w Europie od czasu ataku na samolot linii Pan Am nad Lockerbie w 1988. Skala tej tragedii była ogromna, a przecież miało być jeszcze gorzej. 

Tymczasem w Polsce o tym wydarzeniu pamięta niewielu, a niesłusznie. Nie chcę robić wyliczanki na tragedie, ale gdyby ograniczyć się do liczb, to w zamachach 11 września zginęło 6 Polaków, a w tych w Hiszpanii 4. Patrząc na tę statystykę widać, że różnica w niej jest niewielka, a jednak przeogromna dla naszej świadomości na temat aktów terroru. Dziwi mnie to tym bardziej, że na początku XXI wieku przeprowadzenie podobnego do WTC zamachu w Polsce byłoby po prostu niemożliwe - nie mieliśmy ani takich środków, ani budynków, ale atak na kolej? To coś co był i jest aż do bólu wyobrażalne. Jednak mimo to, o tym wydarzeniu w Polsce nie wspomina się niemal wcale. Znalezienie książek czy filmów, które ten temat poruszają jest praktycznie niemożliwe. Dlatego książka Zuzanny Jakubowskiej, polskiej autorki, specjalistki w temacie „nacjonalizmu i terroryzmu baskijskiego" jest tak unikatowa i równocześnie robi tak wielkie wrażenie.