W sercu książki
środa, 21 stycznia 2026
Cytat tygodnia
wtorek, 13 stycznia 2026
W sercu alchemiczki czyli „Quicksilver" Callie Hart
Tytuł: Quicksilver
Po cyklu Bezsilna Lauren Roberts potrzebowałam odtrutki i to szybko, więc pomyślałam, że jakieś niedawno wydane romantasy postawi mnie na nogi. Zupełnie przez przypadek otworzyłam Quicksilvera Callie Hart i zaczęłam czytać, a ponieważ element fantastyczny po kilku rozdziałach zaintrygował mnie znacznie bardziej niż w cyklu pani Roberts zdecydowałam, że przekonam się dokąd pierwszy tom cyklu Fae & Alchemy mnie zabierze.
Historia opowiada o Saeris Fane, starszej siostrze i wyśmienitej złodziejce, która próbuje przeżyć w świecie, w którym woda jest na wagę złota. Niestety pewnego dnia popełnia błąd, który nieomal kosztuje ją życie. Nieomal, bo gdy na jaw wychodzi ukrywana przez dziewczynę tajemnica, dochodzi do wydarzeń, które sprawiają, że Saeris trafia do innego świata, o którym dotychczas słyszała tylko w opowieściach dla dzieci. Jakby tego było mało, od razu trafia w sam środek konfliktu, a jej tajemnica w tym świecie jest równie niebezpieczna co w tamtym. Saeris za wszelką cenę chce powrócić do brata, ale okazuje się to znacznie trudniejsze niż sądziła i chociaż przy okazji zbiera mnóstwo informacji o obu światach i o sobie, to jednocześnie śmierć wydaje się bardziej prawdopodobna niż powrót do dawnego życia. W dodatku na jej drodze staje Kingfisher - znienawidzony przez wielu śmiertelnie niebezpieczny wojownik, który wciąga Saeris we własne plany.
- Dałem ci cenną lekcję, która przyda ci się na resztę twojego krótkiego ludzkiego życia w naszym świecie. Zawsze zwracaj uwagę na drobny druk. Diabeł tkwi w szczegółach.
sobota, 10 stycznia 2026
Podsumowanie roku 2025

Miało być pięknie, miałam mieć sporo czasu na czytanie i pisanie, na media społecznościowe... Tymczasem 2025 to mój rekordowy rok - najmniej przeczytanych książek od 2016 i najmniej postów na blogu, a także najmniej współprac, których nie brałam, bo wiedziałam, że nie będę w stanie dotrzymać terminów. Z jednej strony to nazywa się odpowiedzialność, ale z drugiej moje znużenie wszystkim przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
Winny temu jest fakt, że pod względem osobistym to był rok nieprzeciętnie dynamiczny. Początek 2025 stał pod znakiem wielu rzeczy, które musiały się wydarzyć pomiędzy złożeniem pracy doktorskiej, a jej obroną czyli dokumenty, egzaminy i recenzje. Równolegle w lipcu opublikowałam swój pierwszy pierwszoautorski artykuł, co również pochłonęło sporo uwagi. Udało mi się w tym roku dwukrotnie wyjechać na urlop, bo do Grecji i na Podlasie. Oprócz tego wiele się działo w moim życiu zdrowotnym i chociaż były to działania pozytywne, to jednak zajmowały mi mnóstwo czasu i niestety pojawiły się komplikacje. We wrześniu w końcu wydarzyła się obrona i wydawało się, że życie się trochę uspokoi, ale jak spojrzeć w mój kalendarz to widać, że stało się zupełnie odwrotnie. Dodatkowo okazało się, że wszystko to kosztowało mnie psychicznie znacznie więcej niż się spodziewałam, a i zdrowotnie dostałam dodatkowy rachunek, który potwierdził, że moje zmęczenie ma więcej niż jedną przyczynę. Tak to jest gdy choruje się hematologicznie i no cóż, niewiele mogę na to poradzić. W rezultacie śpiąc nawet po 10 godzin wciąż byłam zmęczona i miałam ogromne problemy z koncentracją, a te resztki sił które miałam musiałam pilnie przekierować na pracę i ważne sprawy po pracy.
Czasu nie cofnę, więc nie ma co się nad tym roztkliwiać. Przeczytałam 53 książki, których wcześniej nie znałam, co stanowi najniższy wynik od dziewięciu lat. Na poprawę tego wyniku, dodatkowo, po raz kolejny pochłonęłam około 20 lektur, więc ostatecznie przeczytałam około 70 książek, chociaż wyraźnie widać, że zdecydowanie więcej niż zwykle stanowiły pozycje już mi znane. Rok zamykam z 58 postami - szczególnie druga połowa roku mną pozamiatała co widać, bo wrzesień, październik i listopad to po jednym poście, a grudzień to mój absolutny rekord czyli zero. Czy to mnie smuci? Bardzo. Czy było to poza moim zasięgiem? Tak. Moja psychika odmówiła współpracy, a fala zaległości wynikająca z wrześniowej obrony po prostu mnie zalała. Niestety kiedy na stole są sprawy medyczne lub kluczowe zawodowe to trudno się z tym negocjuje.
Jeśli chodzi o pisanie, to ten rok był okropny. Recenzji było jak na lekarstwo, podobnie sprawy się miały na wszelakich mediach społecznościowych. Jeszcze w pierwszej połowie roku coś się działo, ale w drugiej wszystko już umarło. I o ile na twitterze widzę przestrzeń aby to naprawić, o tyle na facebooku... Nie jestem pewna, czy jeszcze mam do tego serce, zwłaszcza, że jestem osobą, która nie lubi powielać treści na zasadzie kopiuj-wklej. Pochwalić się mogę kilkoma wspaniałymi współpracami, a szczególnie dwiema zupełnie nowymi - Kaori Marty Sobieckiej z Pulp Books oraz Drzewami Ayi Kody od wydawnictwa Znak. Obie książki były rewelacyjne i wyjątkowo sobie te współprace cenię.
Więc nie był to całkiem zły rok.
wtorek, 18 listopada 2025
Ja jednak będę niepewna czyli cykl Bezsilna Lauren Roberts
Tytuł: Bezsilna, Niezłomna, Beztroska, Bezwzględna, Niepewna
Po polskim wydaniu Bezsilnej Lauren Roberts media społecznościowe dosłownie eksplodowały, a książka wręcz wyskakiwała z lodówki. Kolejne tomy nie były aż tak szumnie zapowiadane, a jednak fakt ich premiery (wraz z wyrazami zachwytu) docierał do mnie za każdym razem. Zwlekałam z czytaniem do czasu wydania wszystkich trzech tomów głównego cyklu, a przy okazji skoro dostępne były dwie nowelki, to postanowiłam czytać wszystko po kolei i sprawdzić czy te wszystkie komplementy znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Główną bohaterką historii jest Paedyn, która pokątnie mieszka z przyjaciółką. Jedna utrzymuje je z kradzieży, druga ze sprzedaży dzieł swoich rąk. W rezultacie często są głodne, brudne i zmęczone, ale cieszą się, że żyją i mają siebie. Pewnego dnia do Pae uśmiecha się szczęście i zręcznie okrada mężczyznę z kwoty, która pozwoliłaby im choć przez chwilę na poprawę bytu. Jednakże już po chwili ratuje mu życie i dowiaduje się, że właśnie okradła i ocaliła brata następcy tronu przygotowywanego do roli Egzekutora. Niestety dla Pae jej odważny czyn nie przeszedł bez echa i w wątpliwej nagrodzie zostaje wyznaczona do udziału w organizowanym przez Króla turnieju. Może i nie byłoby to dla niej aż tak dramatyczne, gdyby nie tajemnica, którą Pae skrywa - dziewczyna nie ma mocy, a w Ilyrii osoby jej pozbawione są skazywane na śmierć, a w najlepszym razie na banicję i to właśnie przez Egzekutora. Tymczasem nie dość, że przykuła uwagę osoby, której z całego serca nienawidzi, to jeszcze do tego Egzekutor pozostaje zaintrygowany i dziewczyną, i jej działaniami. Cykl ma wielu bohaterów, ale skupia się na trojgu (z wyraźną dominacją dwojga), natomiast obie nowelki rozwijają historie postaci pobocznych, skupiając się na wydarzeniach równoległych (nie przechodzimy w przeszłość).
Moja krew będzie użyteczna, tylko jeśli zostanie w moim ciele.
Mój umysł będzie użyteczny, tylko jeśli nie stracę głowy.
Moje serce będzie użyteczne, tylko jeżeli nie pęknie.
Cóż, wygląda na to, że stałam się kompletnie bezużyteczna.
wtorek, 21 października 2025
Pełna uroku i słodyczy, idealna na święta czyli „Pył księżycowy" Natalii Gawron
Tytuł: Pył księżycowy
Pył księżycowy Natalii Gawron zapowiadał się jak bardzo przyjemna książka obyczajowa, a osadzenie historii w Wałbrzychu wydało mi się przyjemną odmianą. Z filiżanką gorącej herbaty zasiadłam do lektury, w której poznajemy przygody trzech kobiet – Antoniny, Anieli i Agnes. Każda z nich jest inna, ma odmienne doświadczenia, umiejętności i pasje, ale ostatecznie spina je przyjaźń i wspólne działania w kawiarni. Ta kartkach książki możemy prześledzić różne wydarzenia z ich życia – adopcji, zakochania, negatywne recenzje w sieci, przygarnięcia kociąt, zaręczyn, ale i złamanego serca.
Książka pani Gawron jest pełna uroku. Bardzo klimatyczna – małomiasteczkowa w ten czarujący sposób, pełna wątków dotyczących przyjaźni i relacji romantycznych, ale również relacji sąsiedzkich, dzięki którym tworzy się społeczność gotowa razem działać i się wspierać. Sporo jest o smakach, aromatach, wystrojach, kolorach, muszę przyznać, że trudno oprzeć się wrażeniu, że własny lokal jest czymś co dla autorki ma szczególną wartość.




