poniedziałek, 30 maja 2016

„Motylek" Katarzyna Puzyńska



Tytuł: Motylek

Autor: Katarzyna Puzyńska

Cykl: Lipowo (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 608
Kategoria: Kryminał, Thriller
Ocena: 9/10





O Katarzynie Puzyńskiej słyszałam mnóstwo dobrego. Realizując wyzwanie Polacy nie gęsi.. postanowiłam odkryć na nowo polską literaturę. Trochę byłam do niej uprzedzona, ale już nie jestem i Motylek ma w tym spory udział.

Motylek to książka wielowątkowa. Wielu bohaterów dostaje w niej głos i mogą mówić sami za siebie. Historia rozpoczyna się od tego, że główna bohaterka - Weronika Nowakowska ląduje w Lipowie, niedużej wsi na Mazurach. Kobieta po przejściach postanawia zacząć od nowa w miejscu oddalonym od jej dotychczasowego życia, ot typowa historia. Ale typowa nie na długo. Chwilę później w Lipowie znaleziona zostaje martwa zakonnica. Nikt nie wie po co przyjechała do wsi "na końcu świata" ani jak zginęła. W Lipowie rozpoczyna się śledztwo. Poznajemy kolejnych mieszkańców, a dzięki temu, że narracja się zmienia zaczynamy czuć się zupełnie tak jakbyśmy i my przeprowadzili się do Lipowa. 

Bohaterowie książki są charakterystyczni, ale jednocześnie Lipowo okazuje się być „statystyczną” wsią w Polsce. Mieszka tam przekrój ludzi takich jak w całym kraju - z trudną przeszłością, samotnych, z problemami rodzinnymi, finansowymi. Jednocześnie przypominamy sobie także, że wieś rządzi się swoimi prawami. Tradycjonalizm i zupełnie inne zasady życia są podyktowane nie pod miejski gwar, ale życie na uboczu, na łonie natury i w małej społeczności. Nie jest to bez znaczenia dla książki, tym bardziej, że wyróżnia ją to na tle ostatnich polskich kryminałów, których akcja rozgrywa się w znaczącej przewadze w miastach wojewódzkich (Wrocław, Warszawa, Poznań itp.). Nie bez znaczenia także dla czytelnika, który zostaje „wywieziony” tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a następnie poddany wykwintnym zabiegom mylenia tropów w zupełnie nowym środowisku. Daje nam to rzeczywistą szansę na wczucie się w panującą w Lipowie atmosferę, bo w dużych miastach pewne sytuacje raczej się już nie zdarzają, podobnie jak pewne zachowania odeszły już do lamusa. Dlatego opisane przez autorkę miejsce i bohaterowie to doskonała mieszanka odświeżająca.

czwartek, 26 maja 2016

„Szklany miecz" Victoria Aveyard

 
Tytuł: Szklany miecz
Autor: Victoria Aveyard

Seria: Czerwona królowa
Tom: 2
Wydawnictwo: Otwarte - Moondrive
Data wydania: 2016
Liczba stron: 560
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura młodzieżowa
Ocena: 6/10
Szklany miecz to kontynuacja Czerwonej królowej (recenzja tutaj) Victorii Aveyard. Kolejna część przygód Mare Barrow jest nieco inna niż jej poprzedniczka, dużo mniej schematyczne są postacie, ale tym razem to do fabuły wkrada się monotonia.

Przypomnę więc dla tych którzy nie czytali Czerwonej Królowej – mamy młodą czerwonokrwistą dziewczynę z ubogiej rodziny, która ma dar do pakowania się w tarapaty. W wyniku zbiegu okoliczności, u Mare ujawniają się nietypowe i niezwykłe moce. Jest to o tyle dziwne, że dotychczas takie umiejętności posiadali wyłącznie srebrnokrwiści, czyli elita i rządzący w kraju. Tymczasem równolegle rozpoczyna się walka czerwonokrwistych z reżimem srebrnokrwistych.

Co książki różni?
Mare dorosła. Jest mniej rozdarta i nieporadna, ma siłę i władzę, jest rozsądniejsza i więcej decyzji kalkuluje na zimno. Sama jej postać jest dużo ciekawsza niż w pierwszym tomie, chwilami nieco bardziej mroczna, zobojętniała, a nawet zimna. Również postacie obu książąt – Mavena i Cala ulegają przemianie.

Niestety sfera uczuciowa Mare przypomina mi trochę Zmierzch. Niektóre dialogi, które miały być wzruszające lub na inne sposoby emocjonujące, wywoływały porównywalne uczucia co noga od stołu. Było sztywno i stabilnie nijako. Wielka szkoda, bo to istotna rysa na tym nowym obrazie dojrzalszej Mare.

Jeśli chodzi o Mavena i Cala to, aby uniknąć zdradzania fabuły zbyt wiele nie powiem. Na uwagę jednak zasługuje rozwój psychopatycznych zachowań jednego i zamknięcie się i skupienie drugiego. Nadało to obu bohaterom zacznie bardziej rzeczywistej formy.

Kolejną miłą niespodzianką jest fakt, że w Szklanym mieczu dużo lepiej poznajemy Farley – poprzednio tylko delikatnie zarysowaną, mroczną i przywódczą. W tym tomie poznamy ją z zupełnie innej strony i to akurat bardzo przypadło mi do gustu.

Kiedy Mare wyrusza w wyścigu z czasem wydaje nam się, że będzie niezwykle wciągająco i podczas „misji” tak jest. W pozostałych chwilach jest słodko gorzka opera mydlana.

Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.

Co więc pozostaje niezmienione?
Autorka ma na książkę (czy też raczej na jej zakończenie) pomysł. Rozbudowała psychikę Mare, zadbała o przemianę pozostałych bohaterów. Niestety nie zadbała o fabułę. Mam wrażenie, że liczyła, że ta rozkręci się sama. W efekcie jak dla mnie książka jest bardzo przewidywalna i dopiero ostatnie 10 stron mnie trochę zaskoczyło. Jest wiele wydarzeń, w których powodzenie naprawdę trudno uwierzyć i mam wrażenie, że są one nieco naciągane. 

Sama fabuła drugiego tomu serii mnie niespecjalnie wciągnęła. Tak jak Czerwonej królowej mogłam odmówić wielu rzeczy, ale książka wciągnęła mnie całkowicie, tak Szklany miecz, który początkowo wydawał mi się obiecujący, okazał się w moim uznaniu, fabularną nudą. Mogło być dużo lepiej. Oczywiście autorka zabezpieczyła się – zakończenie tego tomu jest szokujące i zapewne przeczytam kolejny tom serii po to aby dowiedzieć się co stanie się dalej, ale seria jak dla mnie pozostanie już mocno przeciętna.

Podsumowując, po trzeci tom najpewniej sięgnę, ale bez wstrzymywania oddechu. Żałuję, bo początkowo wydawało mi się, że to będzie miła niespodzianka, emocjonująca i obiecująca lektura. Niestety znowu nie poczułam efektu „wow” i chyba już nie wierzę, że przy kolejnym tomie poczuję.
 



poniedziałek, 23 maja 2016

W podróży do poznania buddyzmu





Tym razem opowiem Wam o filmie, który obejrzałam nie tak dawno temu podczas festiwalu Wiosny Filmów w Warszawie. Dodam też, że pozostałe dwa obrazy umieszczone w tym wpisie pochodzą ze strony http://www.hannahthefilm.com/  .

Hannah: Buddhism’s Untold Journey to przede wszystkim film o Hannah Nydahl – wspaniałej, silnej i niezależnej buddystce, żonie lamy Ole Nydahla, nauczycielce i tłumaczce przekazującej buddyjskie nauki na Zachodzie, założycielce setek ośrodków Buddyzmu Diamentowej Drogi na całym świecie. 

Dzięki krótkim wywiadom z  ludźmi którzy ją znali i kochali możemy bliżej poznać kobietę, której chyba nie można nie polubić. Na zdjęciach patrzymy na zakochaną w świecie i w mężu buddystkę i nauczycielkę, która znajdowała radość w przynoszeniu innym wiedzy, ciepła i troski. Jednocześnie nie dajcie się zwieść, Hannah była też nieustraszona - nie przerażały ją żadne trudności ani niebezpieczeństwa, nie bała się polityki ani trudnych decyzji.



Ale w tym filmie kryje się jeszcze więcej. Po pierwsze – skrócona opowieść o buddyzmie, ze znaczącym wskazaniem na szkołę Karma Kagyu. Film o Hannah siłą rzeczy musi prowadzić nas do Nepalu, ponieważ to właśnie tam idee (buddyzmu) spotkały możliwości (silnych i zdeterminowanych ludzi z Zachodu), dzięki czemu Hannah i Ole wyjadą stamtąd z zadaniem, powierzonym im przez XVI Karmapę, przekazywania nauk Buddyzmu Diamentowej Drogi na Zachodzie.

czwartek, 19 maja 2016

„Uległość" Michel Houellebecq



 
Tytuł: Uległość
Autor: Michel Houellebecq

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2015
Liczba stron: 352
Tłumacz: Beata Geppert
Kategoria: lLiteratura piękna
Ocena: 8/10



Dzisiaj recenzja książki innej niż wszystkie.

Uległość.

Już samo to słowo niesie duży ładunek emocjonalny, ciekawy tym bardziej, że widząc nazwisko autora nie mamy wątpliwości, że to nie nowy tytuł z działu literatura erotyczna, ale intelektualna wieczerza.

Od razu uprzedzam – to jest trudniejsza książka. Już sam autor jest dużym indywidualistą i nie każdemu spodoba się jego sposób pisania.

Houellebecq zaczyna z pozoru spokojnie. Opowiada, w swoim stylu oczywiście, o życiu ponad czterdziestoletniego Françoisa, kawalera i profesora na Sorbonie, dokładnie na Paris III, co go trochę uwiera. Mężczyzna raktycznie całe życie poświęcił analizowaniu twórczości Jorisa-Karla Huysmansa i studiowaniu literatury, dlatego ze stoickim spokojem akademickim tonem porównuje życie swoje i Huysmansa, bo w końcu to jego zna najlepiej. Cyklicznie zmienia kochanki, stale czuje pustkę i samotność, ale nie ma siły nic z tym zrobić. Przez całe życie podążał z prądem i nie zamierza tego zmieniać.

Niespodziewane wydarzenia polityczne wymuszają na nim pewne przemyślenia i wywołują pierwsze oznaki zachodzących w jego życiu zmian. Prezydentem Francji zostaje kandydat Partii Muzułmańskiej Mohammed Ben Abbes, który jak sam autor go opisuje „pulchniutki i pogodny, z talentem do ciętej riposty wobec dziennikarzy (..) Przypominał raczej rubasznego tunezyjskiego sklepikarza(..)”


środa, 18 maja 2016

Prezenty dla blogerek od Wydawnictwa Wymownia


Czasami czeluście Internetu mnie zaskakują.. Tak jak dziś. 

Otóż weszłam na stronę Wydawnictwa Wymownia, a tam zobaczyłam akcję skierowaną do blogerek. Aby uprzyjemnić nam życie tym co lubimy najbardziej, czyli dobrą książką, a jednocześnie oszczędzić nasze pieniążki, Wydawnictwo proponuje nam wysyłanie co jakiś czas darmowych ebooków i audiobooków. Zapytacie pewnie "a czegóż chcą w zamian?" otóż.. popularyzacji tej akcji oraz czytelnictwa. Czy to nie jest najuczciwsza wymiana jaką moża zaoferować blogerowi książkowemu? :) 


Kto jest zainteresowany, tak jak ja, tutaj link, w którym znajdziecie informacje z pierwszej ręki. :)

Pozostałych Państwa zachęcam do czytania recenzji - będziecie mogli wybrać, które książki Was interesują bardziej, a które mniej. :)

poniedziałek, 16 maja 2016

„Zaginięcie" Remigiusz Mróz





Tytuł: Zaginięcie
 
Autor: Remigiusz Mróz

Seria: Joanna Chyłka
Tom: 2
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2015
Liczba stron: 512
Kategoria: Sensacja, kryminał, thriller
Ocena: 9/10





Nie muszę mówić, że po przeczytaniu Kasacji, zgodnie z zapowiedzią z jej recenzji, biegiem chwyciłam za Zaginięcie autorstwa pana Mroza. Jeżeli czekacie na kawałek bardzo dobrej książki to.. nie zawiedziecie się!

Kasacja była preludium, tymczasem Zaginięcie to już poważne rozwinięcie.

W Zaginięciu sprawa jest od początku nietypowa i bardzo ciekawa. Jest zaginięcie, ale na miejscu brak wszelkich śladów po zaginięciu. I tylko dziecka brak!

Kurtyna powoli odsłania scenę. Na miejscu pojawiają się Joanna Chyłka i jej aplikant Kordian Oryński. Rozpoczyna się walka o prawdę, bo jak już mawiał wcześniej pewien serialowy lekarz – everybody lies.

czwartek, 12 maja 2016

„Słonecznik" (czy też „Bliżej słońca") Richard Paul Evans






Tytuł: Słonecznik / Bliżej słońca
Autor: Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2006
Liczba stron: 328
Tłumacz: Dorota Kaczor
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
Ocena: 7/10




Słonecznik (w późniejszych wydaniach Bliżej słońca) Richarda Paula Evansa jest jedną z tych odprężających książek, które być może nie są wymarzoną lekturą do wielokrotnego czytania, ale z pewnością w trudniejszym momencie życia podniesie Cię na duchu.

Paula Cooka poznajemy w Boże Narodzenie. Młody lekarz, ma bardzo bardzo ciężki dzień. Christine Hollister spotykamy cztery lata później na tydzień przed jej ślubem, o którym marzy od kiedy skończyła 10 lat. Wydarzenia jednego dnia wywołują kaskadę konsekwencji. W efekcie jakiś czas później los sprawia, że spotykają się w dość niespotykanych okolicznościach w mieście Cuzco w Peru. Kolejne zdarzenia i przypadki powodują, że Christine i Paul muszą stawić czoła nie tylko zajściom, które sprawiły, że są w Peru, ale także zastanowić się jak wyobrażają sobie przyszłość. 

Książka jest pełna uroku, który oczaruje każdego. To nic, że treść jest chwilami przewidywalna, a zakończenie dość oczywiste. Całość tworzy naprawdę zgrabną i przyjemną historię. Nie jest to też romansidło jakich wiele, autor chętnie wplata wiadomości z innych dziedzin, a opisy Peru są całkiem obrazowe i jest ich w sam raz tyle, żeby było ciekawie. Choć okładka szumnie zapowiada opowieść o wierze i poświęceniu ja się pod tym nie podpisuje. 

Z wewnętrznej kieszeni wyciągnęła bransoletkę, kucnęła i zapięła ją wokół nogi łóżka.
- A co to? – spytała Jessica
- Mówili żeby przywieść obroże przeciwpchelne.
Jessica wybałuszyła oczy.
- To nie wygląda jak obroża przeciwpchelna.
Podeszła bliżej.
- Była brzydka. Ponaklejałam kryształy górskie.

To wspaniała opowieść o miłości, właśnie taka z obrożami przeciwpchelnymi, grupą pełnych życia sierot i uroczą przyjaciółką głównej bohaterki. Zgadzam się jednak, że jest to opowieść o nadziei, choć nie wiem czy w tym sensie w jakim chcieli by wydawcy. Dla mnie jest to opowieść o tym, że nie warto katować się wydarzeniami przeszłości, mieć nadziei, że coś się samo zmieni, czy mieć nadziei, że wszystko wróci do wcześniejszego stanu. Lepiej otworzyć się na nowe i do tego nie mieć szczególnych oczekiwań. W odpowiednim momencie wydarzy się to co się po prostu ma zdarzyć. Skoro zdarzenia z jednego dnia, tak jak w przypadku historii Christiny i Paula, mogą sprawić, że tracimy wiele rzeczy i osób, które są dla nas wyjątkowe, to może warto przypomnieć sobie, że tak samo wydarzenia jednego dnia mogą nam przynieść wyjątkowe rzeczy i osoby, może nawet na resztę życia.

Także spotkanie z dziećmi sierocińca "El Girasol", co oznacza po prostu "Słonecznik", pokazuje jak różnie się w życiu układają drogi. Jeśli uważamy, że ciężko nam się żyje powinniśmy pomyśleć o tych dzieciach. Jednocześnie znowu pojawia się dwoista struktura spojrzenia na jedno i to samo wydarzenie. Dzieci miały w życiu pecha czy szczęście? Pecha, bo nie bez powodu trafiły do Słonecznika, a szczęście, bo.. trafiły do Słonecznika – ośrodka, w którym opiekunowie kochają dzieci i chcą dla nich wszystkiego co najlepsze. 

Bardzo przyjemna jest także forma książki - pomiędzy rozdziałami możemy znaleźć kartki z pamiętnika Paula Cooka, a dwa rozdziały stanowią opowieść o tym w jaki sposób autor opisaną historię poznał. 

Według mnie książka wspaniale nadaje się na prezent. Nawet z nowym tytułem Bliżej słońca. :D Polecam ją każdemu, to naprawdę przyjemna i czarująca lektura, bo Słonecznik doskonale pokazuje prawdziwość stwierdzenia, że choć jedne drzwi się w naszym życiu zamykają, to inne jednocześnie się otwierają.

czwartek, 5 maja 2016

Raport NIK o rozwoju czytelnictwa


Każdy kto się spodziewa dzieła na poziomie "O obrocie ciał niebieskich" srogo się zawiedzie. Raport (link) wydaje się być wyzuty z konkretnych wniosków i rozwiązań, na rzecz wniosków bardzo ogólnych i przez to dość wygodnych, za to mało funkcjonalnych. Nie mam żadnego powodu, aby nie wierzyć w zamieszczone dane. Jednak wnioski z nich płynące.. są co najmniej banalne. Odnoszę wrażenie, że autorzy nieszczególnie mieli chęć wgłębiać się w cokolwiek i raport potraktowali jako zło konieczne. Najchętniej wrzuciliby same liczby. A właściwie najchętniej chyba by go nie pisali. 
Chciałabym przez chwilę przedyskutować zamieszczone w raporcie informacje. 

"Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że pomimo wydatkowania w latach 2012-2015 (I połowa) na rozwój czytelnictwa środków publicznych w łącznej wysokości 268 mln zł działania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zapewniły wzrostu poziomu czytelnictwa w Polsce."

Smutny wniosek. 268 mln zł i brak wzrostu czytelnictwa? Źle wydatkowane pieniądze? Za małe pieniądze? Zbyt krótki okres czasu? Do tych pytań dorzucę jeszcze jedno - skąd wiadomo, że nie zapewniły tego wzrostu? W jaki sposób to sprawdzono?

"Bardzo ważnym kierunkiem promowania czytelnictwa były działania inicjujące zainteresowanie książką wśród najmłodszych czytelników oraz ich rodzin w formie tzw. „Bookstart”, takie jak np. wydanie i dystrybucja książki pt. Pierwsza książka mojego dziecka."

Nie wiedziałam, że istnieje książka "Pierwsza książka mojego dziecka" (link), tymczasem zgodnie ze stroną wydawcy tejże, otrzymało ją 82 tys. rodziców, zaraz po urodzeniu dziecka, jeszcze w szpitalu. I o ile bezdyskusyjnie wierzę, że 

"Badania i wyniki ekspertyz w zakresie czytelnictwa dzieci i młodzieży, wskazują bowiem, że po książki częściej sięgają i czytają właśnie te osoby, które polubiły ich czytanie w dzieciństwie."

.. o tyle nie jestem pewna, czy rozdawanie mamom filmiku DVD z filmem edukacyjnym i kołysankami rzeczywiście wpłynie na polskie czytelnictwo. Chyba jednak niekoniecznie. Prywatnie znam rodziny w których rodzice (lub przynajmniej jeden rodzic) są czytający oraz takich którzy są nieczytający. W przypadku tych pierwszych czasami trzeba uważać, żeby nie przesadzili w drugą stronę, ale nigdy nie spotkałam się z sytuacją aby czytający rodzic nie zachęcał do czytania swojego dziecka. Nie zmuszał. Zachęcał. Natomiast w przypadku tych drugich, najczęściej działa dopiero szkoła i obowiązkowe lektury. Może wobec tego zamiast dawać filmiki edukacyjne lepiej byłoby zajrzeć i zrewidować listę lektur?

niedziela, 1 maja 2016

„Witajcie w Rosji" Dmitry Glukhovsky





Tytuł: Witajcie w Rosji
Autor: Dmitry Glukhovsky

Wydawnictwo: INSIGNIS
Data wydania: 2008
Liczba stron: 337
Tłumacz: Paweł Podmiotło
Kategoria: Fantastyka, fantasy, science fiction
Ocena: 6/10





Autor bestsellerowej serii Metro ponownie zabiera nas w podróż po Rosji, choć tym razem w nieco innej konwencji. Witajcie w Rosji towarzyszyło mi podczas podróży do Londynu. Był to dobry wybór, ponieważ choć książka jest wciągająca to składa się z kilkunastu opowiadań co ułatwia ewentualne przerwanie czytania. Każde opowiadanie jest z pozoru o czymś innym ostatecznie jednak nie da się nie zauważyć, że jest po prostu o innej rzeczywistości w Rosji, czyli jednak tworzy pewną całość.

Autor chwilami szokuje, stopniuje napięcie i ubarwia sytuacje w taki sposób, żeby nie można było od nich oderwać ani oczu, ani myśli. Czasami okazuje się, że po przywróceniu skali szarości przeziera bardzo smutna lecz prawdziwa rzeczywistość pełna brudów, egoizmu, braku poszanowania dla podstawowych wartości. 

Powiedziałabym, że Witajcie w Rosji można zakwalifikować do kategorii „w oparach absurdu”, ale niestety świadomość, że opisywane rzeczy, choć oczywiście przejaskrawione, są niestety całkiem możliwe w tym kraju, smuciła mnie i często bardzo poruszała. Były takie chwile kiedy chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie. Puenta jest przykryta właśnie absurdem, dlatego potrzeba nieco skupienia i wiedzy, żeby książkę zrozumieć. 

"Uprzedzałem Andropowa, że Rosjanin bez wódki zwierzęcieje.. Bez niej z całą wyrazistością odczuwa pustkę egzystencjalną.. Bez niej człowiek budzi się ze stuletniego czarodziejskiego snu w swojej kawalerce z podartymi tapetami i wygniecionym tapczanem.. I co ma robić?"

Bolesne prawda?

Autor żart ma naprawdę ostry, ale przez większość czasu smaczny. Faktycznie zgodnie z opinią z okładki opowiadania są niezwykle błyskotliwe, wciągają i przedstawiają ciekawy obraz Rosji. Oczywiście wszystkie podobieństwa są przypadkowe. :D

Spośród tych szesnastu opowiadań część naprawdę mnie rozbawiła, część mną wstrząsnęła. Naprawdę dogłębnie. Jednak kilka pozostawiło niedosyt lub wręcz niezrozumienie. Być może wynika to z mojej niewiedzy o Rosji, jest to prawdopodobne, ale to by oznaczało, że umiarkowanie zorientowana w polityce, gospodarce, historii i społeczeństwie osoba nie jest dedykowanym odbiorcą tej książki. Rozumiem, że nie jest nim osoba niezorientowana, ale zastanawiam się czy autor trochę nie przesadził.

Drugim zarzutem z mojej strony jest sposób napisania. Chwilami miałam wrażenie, że czytam książkę która jest debiutem, po autorze Metra spodziewałabym się czegoś więcej.

Jednak pomimo tych zastrzeżeń polecam tę książkę. Może i nie jest tak dobra jak Metro czy Futu.re, ale na pewno warta przeczytania, bo taki dowcip trafia się tylko raz. I jest możliwy tylko w Rosji. Jednak czy jest to „cała prawda o państwie Putina”? 
Pozostawiam Wam to pytanie do odpowiedzi.

Komu polecam?

Czytelnikom dorosłym (nie pełnoletnim tylko raczej dorosłym), żeby temat naprawdę bawił i był zrozumiały wymaga sprawnego umysłu i trochę (lub trochę więcej niż trochę) wiedzy z czasów dawnych i czasów obecnych.