czwartek, 22 czerwca 2017

Cytat tygodnia

Stuart potrzebuje "przestrzeni" oraz "czasu",
 zupełnie jakby to była lekcja fizyki,
a nie związek dwojga ludzi.
- Służące, Kathryn Stockett -

środa, 21 czerwca 2017

KONKURS

Dzień dobry,
Spieszę z informacją, że na facebooku rozpoczął się kolejny konkurs. Tym razem dwa tygodnie, bardzo proste zadanie konkursowe, a do wygrania przepięknie wydana "Koralina" Gaimana. :) Gorąco zapraszam do wzięcia udziału!! ♥

https://www.facebook.com/wsercuksiazki/photos/a.808614049284617.1073741828.796654600480562/1155101587969193/?type=3&theater

wtorek, 20 czerwca 2017

„Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów” Albert Jawłowski


Tytuł: Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów

Autor: Albert Jawłowski
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2016
Liczba stron: 296
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 3/10





Kultury i religie interesują mnie odkąd pamiętam. Z ciekawością poznaję i pochłania hinduizm, szamanizm, protestantyzm, katolicyzm, buddyzm, islam, prawosławie, mitologie i pradawne wierzenia. Mam nadzieję, że nikt się takim zestawieniem nie obraził, jest to zdanie złożone z czysto naukowych pobudek. Religii jest wiele i wszystkie są niezwykle ciekawe, mają niemały wpływ na kultury i społeczeństwa.

XII Pandito Chambo Lama Itigełow to niezwykle ciekawa osobistość zarówno z punktu widzenia religijnego jak i naukowego. Mało kto bowiem wie, że w Buriacji, jednym z obszarów Rosji w okolicy Bajkału i Ułan Ude, jest obszar, na którym króluje buddyzm. Gdybyśmy mieli być szczerzy – w Rosji w ogóle buddyzm ma się świetnie, w dodatku buddyzm wielu dróg. Jednak Buriacja to wyjątkowe miejsce, w którym buddyzm linii Gelug ewoluował i dziś jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju. I właśnie w tym miejscu, w 1927 roku XII Pandito Chambo Lama Itigełow zapadł w swoją ostatnią medytację. Został pochowany, a kiedy wiele lat później go wykopano, okazało się, że trwa w pozycji medytacyjnej po dziś dzień. Jego ciało jest świetnie zachowane, nie zostało zmumifikowane ponieważ nie jest sztywne, skóra pozostaje elastyczna. Po wyciągnięciu go z ziemii mówiono, że nie ma mowy, procesy gnilne zaczną się już za chwilę. Minął tydzień. Zmniejszyła się nieco waga ciała, mięśnie usztywniły i... nic więcej. Badania naukowe przyniosły zaskakujące rezultaty - pobrane próbki były identyczne jak u żyjących. Minęły lata, a lama wciąż siedzi i medytuje. Ten temat autor porusza jednak dopiero na 200 stronie, wcześniej opowiadając historię buddyzmu w Buriacji, którą definitywnie uważa za grubymi nićmi szytą, pełną niegodziwości, oszustw, niecnych uczynków, bo lamowie są ludźmi, którzy jak ludzie się zachowują.

sobota, 17 czerwca 2017

„Fobos 2” Victor Dixen


Tytuł: Fobos 2
 

Autor: Victor Dixen

Seria: Fobos
Tom: 2
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 520
Tłumacz: Eliza Kasprzak-Kozikowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10




Nie tak dawno temu w moje ręce trafił pierwszy tom serii Fobos i jak pamiętacie (jeśli nie pamiętacie to tutaj jest recenzja – klik) bardzo przypadł mi do gustu. Niezwykle spodobał mi się motyw reality show, lotu na marsa i wiedziałam, że bez wątpienia sięgnę po kolejną część kosmicznych przygód, więc na pewno Was nie zaskoczy, że gdy tylko doczekałam się wreszcie ebooka, natychmiast się niego zaopatrzyłam. Chcecie wiedzieć czy było warto?


Było warto. Krótkie przypomnienie – w pierwszy tomie dwunastu śmiałków zostało zakwalifikowanych do programu Genesis. Sześciu chłopców i sześć dziewcząt zostaje skrupulatnie przeszkolonych tak, aby mogli samodzielnie poradzić sobie z lotem statkiem Cupido, a następnie osiąściem na ziemiach Marsa, gdzie w ramach programu założono pionierską osadę. Jednak całość zostaje pomyślana jako prawdziwe gwiezdne reality show, zatem najpierw w czasie lotu na Marsa, chłopcy i dziewczęta mieszkają w dwóch częściach statku, a jedynym momentem, w którym mogą ze sobą porozmawiać są codzienne krótkie spotkania w kuli spotkań. Przez ten czas mają możliwość bliższego poznania i dobrania się w pary, tak aby zaraz po zejściu na Marsa mogli wziąć ślub i zostać pierwszymi kolonizatorami planety. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem.

czwartek, 15 czerwca 2017

Cytat tygodnia

Każda bowiem ich czynność wiąże się nierozerwalnie z błękitem nieba, z rozkwitem łąk, pól i lasów, z najrozkoszniejszą porą w ciągu całego roku. Pszczoły to dusza, dusza lata, to zegar znaczący okres dosytu i bujności życia, to skrzydło polatującej woni, to samoświadomość promieni słońca, to pobrzęk jaźni ogarniającej świat, to pieśń atmosfery przeciągającej się rozkosznie na wygodnej leży, a przelot ich jest wiadomym znakiem, motywem muzycznym owych niezliczonych radości i upojeń rodzących się z ciepła i żyjących w światłości. Przez pszczoły dochodzimy do zrozumienia szczęśliwych chwil, jakie daje nam przyroda. 
- Życie pszczół, Maurice Maeterlinck

wtorek, 13 czerwca 2017

„Metalowa dolna” Bruno Kadyna



Tytuł: Metalowa dolna

Autor: Bruno Kadyna
 
Wydawnictwo: Filologos
Data wydania: 2015
Liczba stron: 112
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 7/10






Szczerze Wam powiem – za mało mi piszących w Polsce mężczyzn. Najczęściej taki pisarz opowiada nam historię o mężczyźnie, który siedzi w eleganckich ciuchach, skończył studia, ew. ma własną, doskonale prosperującą firmę. Nie pamiętam kiedy spotkałam się ostatnio z męską książką, w której główny bohater to zwykły człowiek. Zwykły w tym bardzo pozytywnym sensie. Nie student z Warszawy, prawnik z Torunia czy lekarz z Wrocławia. Tylko zwykły mężczyzna, pracujący często fizycznie, nie używający masy przeintelektualizowanych pięknych słówek. Nasz główny bohater to zwykły zupełnie normalny facet z planami i marzeniami, bezpośredni, i przerażony chorobą ukochanej żony. Dlatego kiedy jej życie tak młodo się kończy odczuwa ból, który wyraża na swój sposób.

Nie mogę się skupić i wyciszyć – mózg chce myśleć o Kasi.
Trening! Cicho!
Podczas serii szczególnie staram się o niej nie myśleć, staram się zresztą nie myśleć o niczym,
ale jak tylko kończę, myślami od razu do niej wracam.
Nie ma się co dziwić – ona należy do mnie, a ja do niej.
A może czegoś nie próbowaliśmy? Może jest jakaś nieznana metoda leczenia?

Metalowa dolna to trudna historia o wspaniałej pasji, wielkiej miłości i niestety o bolesnej stracie. Uważam, że pasja to świetny sposób na przetrwanie wielu życiowych dramatów, a jeden z największych spotyka właśnie głównego bohatera. Jego ukochana żona Kasia umiera na raka. A on został i musi żyć dalej nawet jeśli nie wie jak. Tomasz nie poddaje się jednak, walczy jak umie, a w trudnych chwilach pomaga mu rutynowy trening, coś co zna, kocha i co pomaga mu pozbyć się niektórych uczuć i myśli. Jednak kiedy po śmierci Kasi powraca do swojej ukochanej piwnicy, którą urządził na swoją siłownię, uświadamia sobie, że jest tu ktoś jeszcze. Niesamowite istotki pomagają mu zmienić perspektywę, zebrać się w sobie psychicznie, ochłonąć i spojrzeć na życie na nowo. Bulwaki, bo tak nazywają się mieszkańcy Metalowej Dolnej – krainy pod deskami siłownianej podłogi, wielokrotnie zaskakują swoim trafnymi komentarzami. Trafiają dokładnie w punkt co przywołuje częste refleksje i daje przestrzeń do zastanowienia nad trudem „życia po śmierci”, samotnością i życiem dalej.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Dajmy głos książkom i zostańmy pogromcami nudy!

http://www.szufladopolka.pl/2017/06/pogromcy-nudy-w-akcji-czyli-woluminy.html
Każda książka ma mnóstwo do powiedzenia, wystarczy dać jej głos. Niektóre są odważne i głośno opowiadają o sobie w każdym miejscu, inne są trochę bardziej nieśmiałe i tylko się na mieście pokazują, a jeszcze inne wolą po prostu działać poprzez media. Każda z nich jest bohaterką. W akcji Woluminy. Głos książki możemy naszym lekturom pomóc się wyrwać z domowych pieleszy i pozwiedzać świat, podzielić się  tym co w ich sercach - treścią, okładką z innymi.

Pogromcy nudy w akcji - ale o co chodzi?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o promocję czytelnictwa! ;) Mówiąc precyzyjnie, książka najczęściej jest naszym przyjacielem w domu i rzadko widujemy ją w tzw. przestrzeni publicznej. Zdecydowanie zbyt rzadko. Tymczasem przecież jest ona świetnym towarzyszem każdej wolnej chwili, nie tylko gdy masz czas pójść do parku i poczytać, ale też w kolejce do apteki, w pociągu, w oczekiwaniu na otwarcie dziekanatu czy wtedy kiedy masz numerek 89 na poczcie, a przy okienku jest 63. ;) 

Ale większość z nas tutaj to wie, więc właściwie po co o tym piszę? A no po to, że inni wiedzą to niekoniecznie. Siedzisz w parku z dzieciakami? Poczytaj im na głos, zaproponuj, że mogą dosiąść się też inni. Sterczysz w kolejce i widzisz nerwowe uśmiechy? Zaproponuj chwilę z Twoją lekturą (dlatego dobrze jest mieć od razu dwie!).

Organizatorem Akcji jest Zuzanna Gajewska, właścicielka bloga Szufladopółka.

Co jest najlepsze? 
Do akcji może przyłączyć się każdy, czyli Ty też! ;)

Jak wziąć udział?
Na potrzeby akcji Woluminy. Głos książki istnieją trzy możliwe role:
  • Superbohater/Sojusznik, czyli członek Drużyny Pogromców Nudy – każdy z uczestników, który odważy się czytać na głos w miejscu publicznym.
  • Pomocnik Superbohatera – działa po cichu, ale skutecznie. Pokazuje się z książką w miejscach publicznych, pozostałe zadania wypełnia tak, jak Superbohater, na którego zawsze może awansować, jeśli odważy się przeczytać na głos.
  • Promotor – działa z ukrycia ;) Informuje o akcji na swoim blogu i w mediach społecznościowych, werbuje Uczestników. 
... i zadania, jakie w jej ramach się wykonuje (tutaj w skrócie, po dokładniejsze informacje zapraszam do grupy na facebooku gdzie jednocześnie znajdziecie dokładne wytyczne i aktualności). Sam możesz zdecydować jaką rolę wolisz i zawsze możesz ją zmienić. ;)

Oto podstawowe punkty misji:

sobota, 10 czerwca 2017

„Inteligencja kwiatów” Maurice Maeterlinck



Tytuł: Inteligencja kwiatów

Autor: Maurice Maeterlinck
 
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2017
Liczba stron: 192 
Tłumacz: Franciszek Mirandola
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Ocena: 10/10




 
Nie oszukujmy się – kiedy Inteligencja kwiatów do mnie przyjechała, pierwsze co mnie absolutnie w niej rozkochało to przepiękne wydanie. Nie ma sensu się wypierać, że cudowna okładka i zawarte w środku ilustracje niczym z zielnika, nie urzekły mnie od pierwszego wejrzenia. Ale powiem wam, że trochę się obawiałam, bo byłoby mi strasznie przykro gdyby doskonałe wydanie nie korelowało z doskonałą treścią.

Nawet nie wiecie jak mi ulżyło podczas lektury! Ta książka jest fenomenalna i nie mam wątpliwości, że każdy komu spodobało się Sekretne życie drzew straci głowię także dla Inteligencji kwiatów. Warto też wspomnieć, że sam Maurice Maeterlinck w 1911 roku został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, a pierwsze wydanie Inteligencji kwiatów miało miejsce... w 1907 roku! Zatem jest to przykład książki z nieprzemijającym przekazem!

Co ciekawe – ja sama zdecydowanie fanką botaniki nie jestem. Dlatego nieco się obawiałam, że Inteligencja kwiatów po prostu mnie zmęczy, że będzie zbyt ambitna i naukowa w temacie, który umiarkowanie mnie interesuje. Tymczasem książka jest napisana niczym połączenie książki obyczajowej, kryminału, książki przygodowej, a chwilami nawet thrilleru! Niesamowite namiętności, rośliny z doświadczeniem czy kwiaty ze zmysłem badawczym, ich zdumiewające rozwiązania problemów i chytre sztuczki naprawdę robią ogromne wrażenie na czytelniku. To że Inteligencję kwiatów nieomal się połyka to eufemizm, bo od tej książki naprawdę nie można się oderwać!

czwartek, 8 czerwca 2017

Konkurs!

Kochani! ♥
zapraszam na kolejny konkurs, tym razem do wygrania, książka wielokrotnie nagradzana... „Polska odwraca oczy” Justyny Kopińskiej czyli doskonały zbiór wstrząsających reportaży, z których najbardziej znane to „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?” czy „Oddział chory ze strachu”!
Wszystkie szczegóły konkursu są TU

PS. Jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany to gorąco namawiam do przeczytania mojej recenzji!


Cytat tygodnia

- (...) A pan co lubi w kobietach?
- Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
- Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, 
ale to jest jak elektryczność,
 nie trzeba wiedzieć jak działa, żeby Cię kopnęło.
- Cień wiatru, Carlos Ruiz Zafòn -

sobota, 3 czerwca 2017

„Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole” Aleksandra Szyłło



Tytuł: Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole

Autor: Aleksandra Szyłło
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 9/10




Kiedy tylko zobaczyłam Godzinę wychowawczą byłam pewna, że muszę tę książkę przeczytać. Od lat nie widziałam ciekawej, merytorycznej dyskusji o polskiej szkole, dyskusji pozbawionej polityki, przerzucania odpowiedzialności czy mówienia „bo stare pomysły to sprawdzone pomysły”. Mierzi mnie strasznie mówienie, że „skoro ja przeżyłem, to i oni przeżyją” chociaż fanką bezstresowego wychowania nie jestem. Ale powiedzmy sobie wprost – polska szkoła potrzebuje reform. A to co się z nią dzieje od lat z takimi reformami nie ma nic wspólnego.

O szkole najczęściej wypowiadają się osoby, które niewiele ze szkołą mają wspólnego. To taka polityczna gra, że wszyscy jesteśmy dorośli i wiemy lepiej co będzie dobre, a co złe. Tymczasem właściwe zmiany wymagałyby cofnięcia się pamięcią do czasów szkolnych. Czasów kiedy chodziliśmy na fizykę i denerwowaliśmy się, bo pani oczekiwała od nas czegoś czego nie przerabialiśmy na matmie. W efekcie strasznie długo siedzieliśmy nad pracą domową, a efekty i tak były mierne. Albo kiedy tak szybko przerabialiśmy lektury, że zanim skończyliśmy czytać nasza polonistka już nam spoilerowała zakończenie.

Jeśli pamiętacie tego typu historie, to macie zapewne kilka pomysłów na to co zmiana przynieść powinna. Godzina wychowawcza to książka, w której toczy się rozmowa o szkole, o tym jaka szkoła była, jaka być powinna, jacy są uczniowie, czego dzieciaki potrzebują, co przez lata było im odmawiane.

Miałam zaszczyt poznać kilka osób spośród przedstawionych w książce. Miałam przyjemność ukończyć dwie ze wspomnianych szkół. Szkoła, jej uczniowie i ich funkcjonowanie interesuje mnie od dawna. Jako że mam styczność z dużą grupą młodzieży, z większymi i mniejszymi problemami, sama mam bardzo wiele refleksji o moim toku nauczania, to nie będę ukrywać – wysoko postawiłam poprzeczkę Godzinie wychowawczej. I mogę Wam powiedzieć, że było warto.

czwartek, 1 czerwca 2017

Cytat tygodnia

Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela,
a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. 
- Przysłowie chińskie - 

wtorek, 30 maja 2017

„Dla Isabel. Mandala” Antonio Tabucchi


Tytuł: Dla Isabel. Mandala

Autor: Antonio Tabucchi
 
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2017
Liczba stron: 153
Tłumacz: Joanna Ugniewska
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 6/10





Antonio Tabucchi to autor podróżujący i poświęcający w swojej prozie wiele miejsca melancholii, tęsknocie, poszukiwaniach czegoś dla autora ważnego, ale pozostającego nieuchwytnym. Jego książki są zwykle o utracie, wspomnieniach i przeszłości, niepokojące, pełne niedopowiedzeń i mogę na samym początku zapowiedzieć, że nie inaczej jest i tym razem. Dla Isabel. Mandala to opowieść o poszukiwaniu przeszłości, wspomnieniach.

Polski pisarz – Tadeus Slowacki, wyrusza w podróż w poszukiwaniu zaginionej, bliskiej jego sercu kobiety. Powoli, niczym poszukiwacz skarbu, po kolei odnajduje osoby, które wypełniają kolejne kręgi jego mandali piaskiem wiedzy o kolejach losu kobiety. Jak to ma w zwyczaju Tabucchi wiele czasu spędzimy w jego ukochanej Portugalii, ale tym razem ślady Isabel poprowadzą nas także do Włoch, Alp, a nawet do Makau znajdującego się na terytorium Chińskiej Republiki Ludowej. Bohater będzie szukał tak długo aż... No właśnie. Czego właściwie oczekuje bohater po tych poszukiwaniach? Co spodziewa się znaleźć? A może właściwie byłoby zapytać czego znaleźć się nie spodziewa?

poniedziałek, 29 maja 2017

KONKURS!

Kochani
Konkurs na facebooku już jest! 
Do wygrania nowiutki egzemplarz "Słowika" Kristin Hannah!
Zapraszam serdecznie!



https://www.facebook.com/wsercuksiazki/photos/a.808614049284617.1073741828.796654600480562/1139625166183502/?type=3&theater

sobota, 27 maja 2017

„Nie bój się nocy. Nienawiść” Anna Kłodzińska

 

Tytuł: Nie bój się nocy. Nienawiść

Autor: Anna Kłodzińska
 
Wydawnictwo: CM
Data wydania: 2017 (wznowienie wydania z 1968 roku)
Liczba stron: 221
Kategoria: Kryminał
Ocena: 6/10




Nie bój się nocy. Nienawiść to kolejny kryminał z serii Najlepsze kryminały PRL autorstwa Anny Kłodzińskiej. Przyznaję, że byłam sceptyczna. Wydawało mi się, że kryminał ten będzie brutalny, osadzony w smutnych czasach PRL, mroczny kryminał z ogromnym ładunkiem nienawiści, która będzie motorem zbrodni. Jednak najwyraźniej trochę za bardzo przyzwyczaiłam się do nowomodnych standardów kryminału, bo ku mojemu zaskoczeniu książka przyniosła mi coś zupełnie innego.

Mamy nowe osiedle na obrzeżu Warszawy. Ładne, z laskiem, w lasku mostek, z kolejką elektryczną, kawiarnią z adapterem... Przyjemne miejsce. Pewnego dnia na posterunek zgłasza się kobieta informując policję o tym, że ktoś próbowałam ją pod laskiem przy nowym osiedlu udusić i to nie byle jak, bo własną chustką. Niedługo później w nocy, a właściwie prawie nad ranem, na tym samym osiedlu, przy tym samym lasku zamordowana zostaje młoda kobieta. Okazuje się, że uduszono ją szalikiem... Śledztwo w końcu trafia do kapitana Szczęsnego i jego kolegów z policji, a ten nie zamierza dać za wygraną. W międzyczasie pewien bezdomny zostaje znaleziony z zakrwawioną koszulą prominentnego właściciela fabryki na Pradze. Czy istnieje związek między tymi wydarzeniami? Kto i dlaczego napada na młode kobiety mieszkające na osiedlu?

Rudzielec nie przejął się. Miał czyste sumienie,
a perspektywa siedzenia była raczej wygodna.
Zbliżała się zima. Żeby ją przemieszkać w domu, w Radomsku,
trzeba było wziąć się do jakiejś roboty, a na robotę 
Rudzielec był uczulony od dziecka,
jak raz tłumaczył kierownikowi więzienia.
Od razu dostawał wysypki i „chodziło mu” po krzyżach.

czwartek, 25 maja 2017

Cytat tygodnia

Inteligentny człowiek, będąc w obcym mieszkaniu, 
powinien najpierw obejrzeć książki, a potem dopiero resztę.
- Siergiej Łukjanienko, Patrol zmroku -

wtorek, 23 maja 2017

„Siedemnaście zwierząt” Robert Pucek


Tytuł: Siedemnaście zwierząt

Autor: Robert Pucek
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 10/10


Wiele ostatnio dzieje się na rynku wydawniczym dla biologii. Popularyzowana w piękny literacki sposób, ozdabiana cudownymi ilustracjami i zdjęciami – można stracić dla niej głowę, nie sądzicie? Jednak w gąszczu tych niezwykłych książek trudno wyłapać wszystkie najcenniejsze pozycje. Dzisiaj wskażę Wam książkę wyjątkową, która umknęła by wielu z Was. Jest mała, krótka i w miękkiej oprawie, nie ma nawet pięknych rysunków (oprócz okładkowego wieloryba). Jest niepozorna. Ale to złudzenie, bo Siedemnaście zwierząt kryje niezwykle piękną zawartość.

Pan Robert Pucek mieszka w lesie i na co dzień obcuje z naturą. Opowiada nam o tym na kartach tej książki. Każdy rozdział jest poświęcony jednemu zwierzęciu i opowieści o konotacjach biologicznych, literackich, filozoficznych. Nie są to jednak spostrzeżenia bagatelne, nie obawia się nawiązywać zarówno do arcydzieł jak i pisarzy mniej znanych, sięga do wszystkiego od porównań mitycznych, przez pisarzy powszechnie każdemu z nas znanych jak Nabokov, Umberto Eco, są nawiązania religijne jak np. do lamy Drukpy Kunley'a, są nawet nawiązania do naukowców takich jak Darwin, Kepler czy Polska Akademia Nauk. Są i wspomniani poeci na przykład Edgar Allan Poe, ale również Herbert czy Petrarka. A uwierzcie mi na słowo, że to tylko kropla w morzu nazwisk.

sobota, 20 maja 2017

10 książek na Dzień Matki

Ach, jaki to piękny dzień! Dzisiaj dostałam cynk, że za niedługo Dzień Matki! Pomyślałam, że może spodobałoby Wam się kilka podpowiedzi jakie książki można by ukochanej rodzicielce zakupić. :)
Jesteście ciekawi? Zapraszam!





1. Siedemnaście zwierząt, Robert Pucek
    Wydawnictwo Czarne








To prawda, ostatnio jest istny boom na biologiczno-literackie książki i nie będę ukrywać - bardzo mi się to podoba. Zwłaszcza, że na szczęście wydawcy coraz częściej stawiają na niesamowite wydania i trzeba im oddać, że ilustrowane wersje Sekretnego życia drzew czy Duchowego życia zwierząt kradną serce, a odbić je może tylko przepiękna Inteligencja kwiatów! Ale w tym gąszczu bardzo pięknych książek jest ukryta niepozorna, nieduża i niedługa lektura jaką jest Siedemnaście zwierząt pana Roberta Pucka. Tak - to polska książka. Tak - o zwierzętach, ale nie tylko, bo moim zdaniem jest to małe dzieło sztuki, takie w którym biologia, czy też mówiąc bardziej precyzyjnie zoologia, przeplata się ze sztuką, literaturą i cudownymi opisami. Prawdę mówiąc Siedemnaście zwierząt oczarowało mnie spokojem, niezwykłymi opisami i refleksjami, autor zdobył moje wielkie uznanie (pomimo tego, że wcześniejsza książka autora jest o pająkach!) i uważam, że dla wielu Mam może okazać się rozkoszą czytelniczego podniebienia.




2. Małe wielkie rzeczy, Jodi Picoult
    Wydawnictwo Prószyński i S-ka








Nie znam pozostałych książek Pani Picoult, ale Małe wielkie rzeczy naprawdę szczerze mnie ujęły prostotą i trafnością, ciekawą konfrontacją z trudnym tematem. Nie jestem może wielką fanką samego sposobu pisania autorki, bo ten jest bym powiedziała przeciętny, ale muszę oddać jej honor. Często jest tak, że wybieramy konkretne rzeczy też dlatego, że są pewne, że są obietnicą otrzymania czegoś z czym mieliśmy już do czynienia. Pani Picoult jest taką pewnego rodzaju klasyką, dzięki czemu mamy pewność otrzymania dobrej lektury napisanej w sposób ciekawy i przystępny. Autorka zaprezentowała trudny temat w sposób nie skandalizujący, niewulgarny, niebrutalny (nawet jeśli rzeczywistość może się taka chwilami wydawać), jasny i czytelny. Jest chwilami wzruszająco, jest też materiał do przemyśleń. Myślę, że jeśli Twoja mama czytała wcześniejszą książkę pani Picoult i była nią urzeczona, to ta pozycja będzie prezentowym strzałem w dziesiątkę!




3. Ćwiczenia duszy, rozciąganie mózgu, prof. Jerzy Vetulani oraz 
    ks.  Grzegorz Strzelczyk
    Wydawnictwo Znak







Książka opisywana jako konfrontacja mózgu i duszy, wiary i rozumu to niezwykle ciekawa wymiana poglądów pomiędzy zmarłym w tym roku prof. Jerzym Vetulanim i doktorem teologii ks. Grzegorzem Strzelczykiem. Zagorzały naukowiec ateista kontra ksiądz? Nie. Tu nie ma kontry - to dialog na najwyższym poziomie, pełen wzajemnego szacunku, interesujących zagadnień i anegdotek. To kulturalna rozmowa o wartościach, w której szanowane są wszystkie poglądy, a zmusza się czytelnika tylko do pomyślenia. Bo tutaj nie chodzi o przeciąganie ludzi "na swoją stronę" lecz właśnie o chwilę zastanowienia i danie ludziom wiedzy i możliwości wyboru, a nie gotowych rozwiązań. Bardzo inteligenta i bardzo ciekawa - prawdziwe ćwiczenia duszy i rozciąganie mózgu!



4. Światło, którego nie widać, Anthony Doerr
    Wydawnictwo Czarna Owca








Światło, którego nie widać to książka historyczna, o której każdy musi wyrobić sobie swoje zdanie. Autor jest pisarzem niezwykłym, a to co przedstawia bez wątpienia trafia w serce czytelnika. Książka przynosi nam jednak wojnę - temat trudny, choć niewątpliwie dający autorowi ogromne pole do popisu. Prawdziwe wyzwanie pojawia się jednak kiedy, do tematu II wojny światowej, dołożymy niewidomą dziewczynkę oraz niezwykłego chłopca, który dzięki swoim zdolnościom wstępuje do nazistowskiej szkoły, ale nie z powodu ideologii lecz aby uniknąć cierpienia i biedy. Autor postawił sobie poprzeczkę naprawdę wysoko i zapewniam Was, że ten test po stokroć zdał, nawet jeśli fabuła chwilami trochę ciążyła. To naprawdę piękna książka, w której znajdziecie wiele niezwykłych rzeczy, morza emocji i mnóstwo przekazu choć będzie to wymagało pewnego wysiłku.
Jeśli Wasza Mama lubi lekturę wymagającą, ambitną literaturę współczesną, która przyniesie satysfakcję i uczucie sytości - Światłem którego nie widać zaspokoi ten głód!

czwartek, 18 maja 2017

Cytat tygodnia

Kiedy otwierasz książkę, 
wkraczasz jakby do teatru: najpierw jest kurtyna, 
odsuwasz ją i przedstawienie się zaczyna.
- Atramentowe serce, Cornelia Funke -

wtorek, 16 maja 2017

„Królowa Tearlingu” Erika Johansen

 
Tytuł: Królowa Tearlingu

Autor: Erika Johansen
 
Cykl: Królowa Tearlingu (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 2015
Liczba stron: 486
Tłumacz: Izabella Mazurek
Kategoria: Fantastyka, Fantasy
Ocena: 8/10




Na Królową Tearlingu czaiłam się baaaardzo długi czas, intensywnie poszukiwałam jej w bibliotekach i na obniżkach. Wszystko to jednak zawodziło, rabaty były niewielkie, zaś w bibliotekach nie było nawet kolejki, bo po prostu nieomal żadna nie miała swojego egzemplarza. Wkrótce swoim zainteresowaniem zaraziłam matkę chrzestną od książek, a ta użyła swoich magicznych mocy i puf! Książka pojawiła się w moim domu!

Muszę przyznać, że miałam spore nadzieje co do Królowej Tearlingu, bo przez miesiące poszukiwań obrosła w moich oczach legendą. Nieczęste recenzje, nigdy negatywne, a wiadomo to rodzi podejrzenia, że to typowy ostatnio bestseller – dużo hałasu, a radości niewiele. Dlatego jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ spieszę Was zawiadomić, że książka zaspokoiła moje potrzeby. :D

Prawdziwego bohatera poznaje się po tym, że 
najbardziej heroicznych czynów 
dokonuje w tajemnicy. 
Nigdy o nich nie słyszymy. 
A jednak, moi przyjaciele, jakimś cudem o nich wiemy.


Jak sami wiecie przypływ literatury fantastycznej w wersji Young Adult jest ogromny. Można swobodnie przebierać w nowościach praktycznie każdego miesiąca, w styczniu wyszedł finalny tom Trylogii klątwy Danielle L. Jensen (recenzja pierwszego tomu już wkrótce!), w lutym Dwór mgieł i furii (recenzja tutaj!), przed chwilą Imperium burz, czyli piąty tom Szklanego tronu (recenzja już wkrótce!), a to za chwilę kolejna część Czerwonej królowej (recenzje dwóch pierwszych tomów – tu 1, tu tomu 2) czy w czerwcu ma wyjść Sztylet zaręczynowy - drugi tom Sztyletu rodowego (recenzja tutaj!).. A to raptem kilka, najbardziej znanych spośród dziesiątek nowych pozycji. Nic więc dziwnego, że niełatwo odróżnić ziarna od plew i zgubić się w gąszczu opinii, tym bardziej, że część według mnie na zachwyty zasługuje, ale część nieco mniej.

Po lekturze mogę Was zapewnić, że Królowa Tearlingu jest inna niż większość tych książek. 

sobota, 13 maja 2017

„Blackout” Marc Elsberg

Tytuł: Blackout

Autor: Marc Elsberg

Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 2015
Liczba stron: 784
Tłumacz: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Kategoria: Sensacja, Thriller
Ocena: 8/10






W internetach huczy o książkach Marca Elsberga, wszędzie widzimy piękne i proste czarne okładki z tytułem i autorem. Przy okazji niedawnej premiery jego trzeciej książki – Helisy, pewnie sporo słyszeliście o katastrofach na miarę XXI wieku, o przyrównaniach autora do Georga Orwella czy Aldousa Huxleya, a frazy takie jak schyłek ludzkości, katastrofalny rozwój, ludzkie dramaty, upadek współczesnej cywilizacji dodatkowo nadmuchiwały całą sprzedaż. Bo ludzie lubią czytać o ludzkich dramatach prawda? Jednak czy Blackout (ang. awaria zasilania) rzeczywiście opowiada o schyłku cywilizacji?

Blackout jest pierwszą książką autora, a jej temat jest prosty. Mamy cały świat. Nadchodzi dzień zero. Prąd zostaje wyłączony. I teraz pada pytanie – jak żyć dalej? Czy w ogóle da się żyć dalej?
Większość z Was teraz się śmieje z mojego dramatyzmu, ale zapewniam Was, że czytając tę książkę nie śmiałam się ani razu. Nie dlatego, że Blackout to jakiś horror krwią pisany. Ta książka to teoretyczny scenariusz, nie posunę się do stwierdzenia „życie”, ale mam to słowo na końcu języka. Blackout jest długi, obfituje w szczegóły, zwłaszcza związane z zabezpieczeniami energetycznymi i elektrowniami. Elektrownie sprawiły, że byłam przegrana dla świata, bo akurat w tym semestrze jako zajęcia dodatkowe mam właśnie energetykę jądrową i promieniotwórczość, ale wiem, że dla niektórych taka ilość szczegółów może być zabójcza. Dlatego zaskoczę Was i powiem, że możecie je pominąć, ale wiedzcie, że stracicie kawał fenomenalnego researchu i prawdziwego thrilleru na jawie.

czwartek, 11 maja 2017

Cytat tygodnia

Magrat zastanowiła się, jak to jest, 
przez całe życie robić to, czego się nie lubi. 
To jak być martwym, pomyślała, tylko gorzej, 
bo jest się żywym i trzeba to znosić.
- Trzy wiedźmy, Terry Pratchett -

wtorek, 9 maja 2017

„Alchemik” Michael Scott

Tytuł: Alchemik

Autor: Michael Scott
 
Cykl: Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela (tom 1)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2016
Liczba stron: 480 
Tłumacz: Hanna Baltyn-Karpińska
Kategoria: Fantastyka, Fantasy
Ocena: 6/10






O Sekretach nieśmiertelnego Nicholasa Flamela słyszałam już dawno dawno temu. Za to niedawno, będąc ws. Trylogii czasu w bibliotece wypatrzyłam i pożyczyłam. Pięknie wydana książka dla młodszych, a Nicholasa Flamela pamięta każdy to czytał Harry'ego Pottera, więc konotacja oczywista. Jednakże od książki wspominanej w jednym zdaniu z Harrym Potterem od razu mamy spore wymagania czyż nie? ;)

Nicholas Flamel był słynnym francuskim alchemikiem, najbardziej znanym z legendy o Kamieniu Filozoficznym, czyli substancji umożliwiającej przemianę pierwiastków w metale szlachetne oraz sekretnego składnika eliksiru nieśmiertelności. Śmiać się można, ale to nie bajka, bowiem Nicholas Flamel i jego żona Perenelle żyli naprawdę w XIV – wiecznej Francji. Czy odkryli kamień filozoficzny to już trudno powiedzieć, ale bez wątpienia historia ich życie odnotowuje.

Książka zaczyna się z hukiem, od porwania Perenelle i kradzieży Księgi Maga Abrahama, w której znajdują się wszystkie tajemnice włącznie z Sekretem Wiecznego Życia. Porywaczem i złodziejem jest John Dee, dawny uczeń obecnie 670letniego Flamela. Tak, dobrze widzicie – 670letniego. Przypadkiem w porwanie wplątuje się rodzeństwo - Sophie i Josh Newmanowie, co sprawia, że nie są teraz bezpieczni. Jednak czy tylko dlatego Nicholas decyduje się zabrać ich ze sobą? Czy to możliwe, aby Sophie i Josh byli zbawieniem ludzkości zapowiadanym w księdze oraz jedyną szansą na ocalenie Księgi Maga Abrahama?

-Musimy pomóc! - wrzasnęła Sophie.
-Jak? - odkrzyknął Josh, ale jego bliźniacza siostra już biegła do kuchni
w poszukiwaniu odpowiedniej broni.
Wyleciała stamtąd z kuchenką mikrofalową. 

piątek, 5 maja 2017

„Mechaniczny” Ian Tregillis


Tytuł: Mechaniczny

Autor: Ian Tregillis

 
Cykl: Wojny alchemiczne (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2016
Liczba stron: 480 
Tłumacz: Bartosz Czartoryski
Kategoria: Fantastyka, Fantasy, Science fiction, Steampunk
Ocena: 8/10




Jest w tej książce coś niesamowitego.

Mechaniczny to fantastyka jaka rzadko się zdarza. Odurzająca i wciągająca bez reszty, ale chwilami ciężka i duszna. Taka literatura to prawdziwa czytelnicza rozkosz - jest tak mocna, że czasami musisz ją odłożyć, ale jednocześnie tak wciągająca, że nie ma mowy żeby nie sięgnąć po nią ponownie.

Opisana historia jest.. Po prostu fantastyczna. Początkowe strony były dla mnie drastycznie niezrozumiałe. Doszło do tego, że sprawdzałam czy czytam aby na pewno pierwszą część, a nawet na chwilę książkę odłożyłam. Ale gdy przebrnęłam przez nieco skomplikowany prolog... To już się potoczyło.

Najpierw poznajemy Jaxa – mechanicznego klakiera, który liczy sobie już 118 lat, a od kilkudziesięciu jest związany geas z jedną z holenderskich rodzin. Następnym bohaterem jest pastor Visser, szpieg i buntownik postawiony w tragicznej sytuacji demaskacji swojej siatki. Ostatnim poznanym głównym bohaterem jest francuska wicehrabina Berenice Charlotte de Mornay-Perigord – twórczyni siatki szpiegowskiej do której należy pastor. Ich losy co pewnie nie dziwi, przeplatają się. Zawiłe wydarzenia rzucają nimi po krainach, zmuszając ich do bardzo niebezpiecznych wyborów, z których konsekwencjami będą musieli się zmierzyć.

Bez wątpienia zadziwiająca jest koncepcja autora. Niesamowita, świeża, zaskakująca, tykająca i.. Nie powiem. Intelektualnie zmęczyła mnie ta książka. Była poważnym wyzwaniem i teraz zrobię sobie co najmniej miesiąc lub więcej przerwy. Ale nie mam wątpliwości – Powstanie trafia na listę must read i to do przeczytania na pewno w ciągu najbliższego roku, żeby nie zapomnieć fabuły, która jest nieco skomplikowana, ale bardzo dokładna i świetnie, naprawdę doskonale, zbudowana. Rozważania filozoficzne nad wolną wolą i duszą, które były jednym z ważniejszych tematów książki, przeniosą nas w zaskakujące obszary postrzegania świata. Fabuła poprowadzi nas nieomal na granice tych tematów i chwila zastanowienia jest po prostu nieunikniona. Owszem, można by powiedzieć, że pytania o granice wolnej woli, o uczucia czy duszę już były, ot chociażby poruszało to kilku filozofów (jak na przykład Tocqueville, Lock, Kant), pisarzy takich jak Mary Shelley w swoim Frankensteinie, a nawet mechanika kwantowa! Od dawna aspekty sztucznej inteligencji, sieci neuronowych są przedmiotem zainteresowania wszystkich od naukowców przez filozofów, psychologów po artystów. Jednak Mechaniczny to spojrzenie z nieco innej strony, nie potrafię przytoczyć żadnego innego przykładu kulturalnego, który poruszałby te zagadnienia w taki niecodzienny, nieomal prosty sposób.

czwartek, 4 maja 2017

Cytat tygodnia

Kto jak kto, ale krytycy literaccy powinni jednak wierzyć w duchy. 
Obawa, że nagle o północy drzwi się otworzą i stanie w nich duch omawianego pisarza, 
mogłaby uchronić interpretatorów przed niejednym głupstwem.
- Wszystkie lektury nadobowiązkowe, Wisława Szymborska -

piątek, 28 kwietnia 2017

Dlaczego oceniasz człowieka po okładce?


Przedstawiam Wam bardzo krótki, acz wart zastanowienia artykuł autorstwa Pani Anny Dziewit-Meller - link. Dodam, że obie wspomniane w tekście strony facebookowe mam w ulubionych i przyznam uczciwie - z przyjemnością często je czytam, a mimo to uważam, że tekst jest wart zastanowienia.

Zresztą, nie mniej warte uwagi są komentarze. Znowu oceniamy co kto czyta, szeregujemy czytelników po tym z jaką literaturą spędzają wieczór, boja wiem lepiej czym jest wartościowa literatura i nie jest nią...". Kiedy my wreszcie przestaniemy robić jakieś sztuczne rozdziały i podziały? Dlaczego nie możemy czytać tego co lubimy? Na czarną listę literatury bezwartościowej trafiły kryminały, romanse, erotyki, horrory, "czytadła" i lektury. Zapewne fantastyka i książki typu Young Adult także trafiłyby na tę listę gdyby autorom komentarzy przyszły do głowy. Co zatem zostaje?

Jestem zmęczona po dniu pracy/studiów/szkoły, chcę się odprężyć przed snem. Zamiast skakać po kanałach wybieram książkę, dla przyjemności i rozrywki. Czy to niewłaściwe? Dlaczego książka nie może być jak film? Możesz oglądać komedie romantyczne, 50 twarzy Greya albo Piłę i jakoś wszyscy się nad tym śmieją i rozumieją, że czasami ktoś ma chęć się rozerwać, "odmóżdżyć". Ale książka to dziedzictwo kulturowe i nie ma być przyjemne, ma edukować w sposób odgórnie narzucony. Odgórnie narzucony, ponieważ uważam, że 99% książek poszerza słownictwo, przypomina o zasadach ortografii i interpunkcji, fantastyka poszerza horyzonty wyobraźni, romanse często poprawiają samopoczucie i samoocenę, a kryminały często zmuszają jednak do pytaniaale kto mógł to zrobić", do kombinowania, logicznego łączenia faktów.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Cytat tygodnia

Nikt ze łzami w oczach nie żegna się z geometrią Euklidesa czy z systemem okresowym pierwiastków. Nikt nie roni łez dlatego, że ma zostać odcięty od Internetu albo tabliczki mnożenia. Człowiek żegna się ze światem, z życiem, z baśnią. Żegna się także z niewielkim kręgiem ludzi, których kocha.
- Dziewczyna z pomarańczami, Jostein Gaarder -

środa, 26 kwietnia 2017

„Evna" Siri Pettersen


Tytuł: Evna

Autor: Siri Pettersen

Seria: Krucze pierścienie
Tom: 3
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2017
Liczba stron: 528
Tłumacz: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Kategoria: Fantastyka, fantasy
Ocena: 8/10




Dziecko Odyna odurzyło mnie okładką, zobaczyłam ją i została mi w głowie. Wiedziałam, że będę musiała przeczytać tę książkę. Nordyckie klimaty, piękna sceneria, niesamowite światy, ogoniaste istoty, Widzący oraz co najważniejsze Evna – energia w czystej postaci (recenzja Dziecka Odyna). Po Zgniliznę sięgnęłam ponieważ tom pierwszy wciągnął mnie całkowicie i bez reszty, i nie zawiodłam się na autorce o czym pisałam tu (klik). Rzucenie się na Evnę było już tylko formalnością, w której ograniczenie polegało wyłącznie na cenie i dacie premiery podczas sesji.

Na tym właśnie polegał problem z istotami. Wszystkimi. Ze wszystkich światów. Nie naprawiały. Potrafiły tylko niszczyć.

W recenzji Zgnilizny napisałam, że Siri Pettersen zawiązuje akcję. Prowadzi fabułę i tak splata Evnę, aby ostatni tom był efektownym, zaskakującym i pełnym zamknięciem historii bezogoniastej Hirki. Po przeczytaniu części trzeciej mogę Was zapewnić, że właśnie tak się stało.

Będzie się uczyć. Wszystkiego, co musi wiedzieć. Wygrała.
Brakowało tylko poczucia zwycięstwa.

czwartek, 20 kwietnia 2017

„Chwila na miłość” Joanna Stovrag

Tytuł: Chwila na miłość (wcześniej Jeszcze żyję... Historia prawdziwa)

Autor: Joanna Stovrag


Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2017
Liczba stron: 368
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans
Ocena: 9/10





Znacie mnie już pewien czas i jak wiecie niezbyt często można przeczytać aby jakaś książka mnie wzruszyła. Jednak ta opisywana dzisiaj przeze mnie, okazała się nie tylko wzruszającą, ale też piękną, ciepłą, wypełnioną pasją autorki książką.

W Chwili na miłość poznajemy Joannę. Joanna pod koniec lat 80-tych XX wieku wyjeżdża na program wymiany studenckiej do Sarajewa. Tam poznaje miejscowego studenta – Seja i zakochuje się w nim. Po wymianie wraca do Polski, ale Sarajewo i ukochanego odwiedza jeszcze kilka razy, ostatni raz na początku 1992 roku. Wraca z myślą o wakacyjnej pracy i o tym, że wreszcie w okresie wakacji przedstawi Seja przyjaciołom i rodzinie w Krakowie. Jest świadoma trudnej sytuacji w Jugosławii, zna serbski, chorwacki, bośniacki, spędziła w tamtej okolicy sporo czasu, ale nawet w najgorszych koszmarach nie bierze pod uwagę, że w Bośni może wybuchnąć konflikt, że Sarajewo może być oblężone, że to wszystko co tam poznała i pokochała może zniknąć. Niespodziewanie w okresie przemian w Polsce młoda Joanna musi sobie poradzić z wojną, która nie jest tutaj, ale jest tam gdzie jest jej serce, przy ukochanym, a ona czuje oszałamiającą pustkę i bezradność.

Nie wiedziałam, że cisza może dźwięczeć, wyć, świstać, a nawet być ostrą bronią,
która napada z ukrycia.
Cisza, którą ja usłyszałam, miała atakować przez lata.

Zadacie pewnie pytanie – co jest tak niezwykłego w tej książce, co wyróżnia ją na tle innych? Przecież nie jest to pierwsza książka traktująca o wojnach przerywających wielkie miłości.
Zacznę od tego, że Joanna Stovrag dzieli się z nami swoim życiem. Naprawdę. To jest jej własna historia, opisana szczegółowo, bez pomijania weselszych i smutniejszych fragmentów - dostajemy rzeczywistych ludzi, wydarzenia i fakty, nie ma mitów, nie ma podkręcania kolorów. Na końcu możecie nawet zobaczyć zdjęcia z jej prywatnego albumu.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

„Eva, Teva i więcej Tev” Kathryn Evans


Tytuł: Eva, Teva i więcej Tev

Autor: Kathryn Evans


Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 2017
Liczba stron: 356
Tłumacz: Michał Zacharzewski
Kategoria: Literatura młodzieżowa, fantastyka, fantasy, science fiction
Ocena: 7/10




Debiutancka książka Eva, Teva i więcej Tev Kathryn Evans to pozycja przełamująca wszystkie stereotypy.

Teva jest szesnastolatką zupełnie inną niż wszystkie. Mogłoby się wydawać, że skoro codziennie chodzi do szkoły, ma zamiłowanie artystyczne - zwłaszcza do projektowania, zawsze może liczyć na cudowną i szaloną przyjaciółkę i buntowniczego chłopaka, z którym czasem się sprzecza jak to zwykle bywa w związkach, to jest zupełnie zwyczajną nastolatką. Jednak każdy ma swoje sekrety, a sekretów Tevy jest aż jedenaście, ponieważ dziewczyna raz do roku dzieli się na dwie osoby, powołując do życia swoją kopię. Dotychczasowa Teva zatrzymuje się, nie dojrzewa, nie rośnie, nie zmienia się, a druga, nowopowstała kopia, przejmuje życie Tevy na kolejny rok. Oprócz mamy nikt nie zna tej rodzinnej tajemnicy. Teva czuje się źle okłamując przyjaciółkę, chłopaka, nauczycieli, ale jeszcze gorzej ponieważ jest świadoma upływającego czasu. Za pół roku kolejna Teva zajmie jej miejsce. Za pół roku obecna Teva będzie zmuszona do stałego pozostawania w domu i codzienności w towarzystwie wcześniejszych Tev. Dziewczyna jest zdeterminowana żeby znaleźć sposób, aby tak się nie stało, dlatego szukając jednocześnie wsparcia i akceptacji, przede wszystkim poszukuje lekarstwa i lekarza, który pomoże jej zrozumieć co się dzieje i być może przyniesie odpowiedź jak z tym żyć.

(...) to, że jest cię teraz więcej, nie oznacza jeszcze, że jest cię mniej. Nie powinnaś się ukrywać. Niczego złego nie zrobiłaś. Nie masz się czego wstydzić.”

niedziela, 9 kwietnia 2017

„Więcej czerwieni" Katarzyna Puzyńska


Tytuł: Więcej czerwieni

Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 560
Kategoria: Kryminał, Sensacja, Thriller
Ocena: 7/10







Od bardzo dobrego Motylka Katarzyny Puzyńskiej (recenzja tu) bardzo chciałam powrócić do Lipowa. Czaiłam się, czaiłam i w końcu Więcej czerwieni trafiło w moje łapki. Z prawdziwym zapałem zabrałam się za książkę i... Jestem troszkę rozczarowana, bo rozwiązanie przyszło do mnie zdecydowanie zbyt wcześnie!

Powracamy do naszego ulubionego Lipowa, choć niestety tylko na chwilę. Praktycznie „na dzień dobry” otrzymujemy martwą młodą kobietę, chwilę później drugą. Obie zostały zamordowane, a porzucone ciała mają pewną niepokojącą cechę wspólną przez co trudno odrzucić hipotezę o seryjnym mordercy. Prasa natychmiast okrzykuje go Mordercą Dziewic Zaczyna się śledztwo, które prowadzą Daniel Podgórski z naszego pięknego Lipowa, Grzegorz Mazur z pobliskiej wsi Żabich Dołów oraz policjanci z Brodnicy – znana nam już nieco ekscentryczna komisarz Klementyna Kopp oraz jej partner Wiktor Cybulski. Będzie więc iskrzyć, będziemy deptać po piętach Mordercy Dziewic, a w drodze do zdemaskowania mordercy dobrze poznamy popegeerowskie Żabie Doły i ich mieszkańców.

Intryga była poprowadzona świetnie. Najpierw brakło podejrzanych, potem ich grono poszerzało się dosłownie z minuty na minutę, było emocjonująco.. Po czym okazało się, że chyba jednak zbyt dużo w swoim życiu przeczytałam i obejrzałam, bo rozwiązałam zagadkę dobre 100 stron przed bohaterami. Sprawdzałam trochę u innych recenzentów i zdaje się, że tylko mi się to przytrafiło, więc psioczyć nie będę, chociaż... Żałuję. Wolałabym niespodziankę.