sobota, 19 sierpnia 2017

„Życie pszczół” Maurice Maeterlinck


Tytuł: Życie pszczół

Autor: Maurice Maeterlinck
 
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2017
Liczba stron: 475
Tłumacz: Franciszek Mirandola
Kategoria: Literatura popularnonaukowa
Ocena: 10/10




Większość z Was bez wątpienia pamięta cudownie wydaną Inteligencję kwiatów autorstwa Maurice'a Maeterlincka (jeśli ktoś nie pamięta – recenzja tutaj). Nie będę ukrywać, zgłębiłam losy pana Maeterlincka i wiedziałam, że wspomniana pozycja nie była jego jedyną. Ma on bowiem w swoim dorobku cztery przyrodnicze książki, a pierwszą z nich było Życie pszczół (drugą wspomniana Inteligencja kwiatów, trzecią Życie termitów, a ostatnią Życie mrówek). Oszalałam z radości gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo MG postanowiło wznowić i tą pozycję, i to w dodatku tak szybko po niesamowitej Inteligencji kwiatów. Nie mogę kłamać – zrobiłam absolutnie wszystko aby ta książka jak najszybciej trafiła w moje łapki i muszę Wam powiedzieć, że była tego warta.

Zacznijmy od tego, że Życie pszczół, podobnie jak Inteligencja kwiatów, zostało wydane z największą dbałością o szczegóły. Przepiękne okładki, cudowne ilustracje czy podział na rozdziały, korespondują stylem z poprzednią książką, dzięki czemu trudno nie powiedzieć wydawnictwu najszczerszego DZIĘKUJĘ. Obie książki dają pole do popisu, a wydawnictwo wykorzystało je ze wszech miar co napawa mnie ogromnym optymizmem, że rynek polskiej książki budzi się z wieloletniego snu i to co rozpoczęło się kilka lat temu, czyli dbałość nie tylko o język, ale i o jakość wydania, przechodzi moje najśmielsze oczekiwania.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Wyniki konkursu!

Bardzo, bardzo przepraszam - wyniki miały pojawić się wczoraj! Po prostu źle zapisałam sobie w kalendarzu i byłam pewna, że mam czas do dzisiaj. Dlatego w zamian za swoje opóźnienie przedłużam termin zgłoszenia się zwycięzcy po nagrodę do siedmiu dni. Przypominam, że zwycięzca musi w tym czasie wysłać swój adres korespondencyjny na adres mailowy wsercuksiazki@gmail.com 

Cytat tygodnia

Nieświadomość jest słodka. 
Wiedza to często odpowiedzialność, 
której nikt nie chce.

- Skaza, Cecelia Ahern -

wtorek, 15 sierpnia 2017

„Polska znana i mniej znana III” Elżbieta Dzikowska


Tytuł: Polska znana i mniej znana III

Autor: Elżbieta Dzikowska

Cykl: Polska znana i mniej znana
Tom: 3
Wydawnictwo: Wydawnictwo Bernardinum
Data wydania: 2017
Liczba stron: 340
Kategoria: Literatura podróżnicza
Ocena: 6-/10





Panią Elżbietę Dzikowską (i jej męża Tony'ego Halika) kojarzę najlepiej z programów kulturalno-podróżniczych Telewizji Polskiej, które czasami z przyjemnością oglądałam w dzieciństwie, przez mgłę pamiętam, że chyba kilka razy słuchałam także jej gościnnych audycji w radiu. Bodajże rok temu zobaczyłam, że program Pieprz i wanilia powrócił, ale już w TVN BiŚ. Dlatego z pewną nostalgią, przyjemnością choć i niepokojem sięgnęłam po trzecią część Polski znanej i mniej znanej, a wybrałam ten tom przez wzgląd na pewne piękne miasto w kujawsko-pomorskiem, z którego pochodzi cała moja rodzina, a ja z kolei zawsze wyszukuję wszelkich pozycji go opisujących. Zatem jak to było, przyjemność czy niepokój?

Zacznę od mniej oczywistej części czyli skąd mój niepokój? Elżbieta Dzikowska jest historykiem sztuki, kiedy robiła filmy w towarzystwie męża dało się to wyczuć, ale chętnie opisywali nie tylko architektoniczne, ale także naturalne ciekawostki. Nietrudno się domyślić, że choć mam za sobą 5 lat nauki historii sztuki, to jej fanką nie jestem, w odróżnieniu od natury, której miłośniczką jestem szczerą od zawsze. Obawy zatem dotyczyły głównie tego, że książka zasypie mnie tylko i wyłącznie szeroko pojętą sztuką z pominięciem natury i ku mojemu rozczarowaniu niestety tak się stało. Jednakże po uważnym przeczytaniu wstępu zdałam sobie sprawę, że częściowo sama jestem sobie winna, autorka bowiem napisała tam, że zamierza się skupić na kościołach, zamkach i warowniach, zatem choć dla mnie nie była to może zbyt miła niespodzianka, to jednak autorka uczciwie uprzedzała, a ja dalej czytałam na własne ryzyko. ;)

A jednak warto tu przyjechać, by poflirtować z historią. To się jej należy.

sobota, 12 sierpnia 2017

LBA

Za nominację do LBA dziękuję Zuzannie P z CZYTANIE i inne przygody na której bloga serdecznie Was także zapraszam, Zuzanna najwięcej czyta literatury New Adult, a obie jesteśmy bardzo związane z Harrym Potterem. ;) 
To co, zaczynamy?


czwartek, 10 sierpnia 2017

Cytat tygodna

Czy Córka Ewy z dalekiego kraju Gar-Deroby,
 gdzie panuje wieczne lato wokół prześwietnego miasta Staraszafa, 
nie zechciałaby przyjąć zaproszenia na mały podwieczorek? 

- Lew, czarownica i stara szafa,  Clive Staples Lewis -

środa, 9 sierpnia 2017

Przedpremierowo „Zaklinacz ognia” Cinda Williams Chima


Tytuł: Zaklinacz ognia
 
Autor: Cinda Williams Chima

Cykl: Starcie królestw
Tom: 1
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 17.08.2017
Liczba stron: 480
Tłumacz: Dorota Dziewońska
Kategoria: Fantastyka, Fantasy
Ocena: 7/10




Moja pierwsza (i mam wielką nadzieję, że nie ostatnia!) recenzja przedpremierowa! Zatem zapraszam Was do Siedmiu królestw, w których w Zaklinaczu ognia, pierwszej części cyklu Starcie królestw, poznacie tajemniczego uzdrowiciela od koni i specjalistę od trucizn oraz dziewczynę z magicznym znamieniem i ogniem we krwi, walczących z bezwzględnym władcą Ardenu!

Chcę wybrać się do wszystkich tych miejsc, które znam tylko z książek.

Przeczytałam już wiele pozycji z kategorii młodzieżowego fantasy, dlatego nie będę owijać w bawełnę – książka miała zarówno wady jak i zalety. Jednak pomimo kilku mankamentów, zdecydowanie będę czekać na kontynuację Starcia królestw, a do tego czasu mam nadzieję, że zdążę przeczytać Siedem królestw czyli cykl, którym autorka tak naprawdę kilka lat temu rozpoczęła przygodę w wykreowanym przez siebie fantastycznym świecie.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Cytat tygodnia

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem. 

- Utwory wybrane, Krzysztof Kamil Baczyński - 

wtorek, 1 sierpnia 2017

„Obca” Diana Gabaldon


Tytuł: Obca
 

Autor: Diana Gabaldon

Cykl: Obca
Tom: 1
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2010
Liczba stron: 709
Tłumacz: Maciejka Mazan
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
Ocena: 6/10




Wielokrotnie, i tutaj, i na facebooku, pisałam, że Obca Diany Gabaldon okazała się być dla mnie lekturą zaporową. Dzisiaj opowiem Wam o tym, że choć książka mnie naprawdę zmęczyła to nie uważam jej za złą (choć sardoniczną) książkę, a jedynie taką, która po prostu do mnie nie trafiła.

Tak, dobrze czytacie. Zupełnie rozumiem zachwyty nad Obcą, zresztą zapewne cała seria zasługuje na uznanie. Jednak ja swoją przygodę z cyklem Obca zakończę na pierwszym tomie i już (sardonicznym tonem) opowiadam Wam dlaczego. :)

Przede wszystkim krótko o Obcej. Jest rok 1945. Claire i Frank Randallowie po długiej rozłące postanawiają odkurzyć swoje małżeństwo i jadą na wakacje do Szkocji. Podczas wycieczek Frank, wielki fascynat historii rodowej, poszukuje swoich korzeni, gdy tymczasem nieprzywykła do nudy i siedzenia w domu Claire, próbuje znaleźć coś dla siebie, poszukując interesujących miejsc oraz zainteresowana zebraniem wiedzy o roślinach leczniczych. Podczas jednej ze swoich wycieczek trafia do niezwykłego kamiennego kręgu, a kiedy jakiś czas później tam powraca i dotyka kamienia w kręgu, cofa się w czasie o 200 lat. Jak to zwykle z niepokorną Claire bywa od razu wplątuje się ona w bieg wydarzeń i zamiast badać jak powrócić do swoich czasów miesza się do historii mieszkańców okolicy.

- Och tak - odparł dość niechętnie. - Jestem twoim panem... a ty moją panią.
Chyba nie mogę posiąść twej duszy, nie tracąc własnej.

niedziela, 30 lipca 2017

Podsumowanie półrocza 2017


Kończy się lipiec zatem to już najwyższy czas na półroczne podsumowanie! Jednak postanowiłam, że pod uwagę wezmę tylko okres do 30.06.

Nowy rok przyniósł kilka zmian. Przede wszystkim pracuję nad regularnością (która pogorszyła się szczęście w nieszczęściu dopiero w lipcu :D ), a od kwietnia ruszyłam z projektem cytatu tygodnia, który z tego co widzę, bardzo Wam się spodobał, co O-G-R-O-M-N-I-E mnie cieszy! Od czerwca biorę także udział w akcji Woluminy. Głos książki, co przynosi mi mnóstwo frajdy.

Napisałam 59 postów na blogu, od początku roku byliście na naszym blogu prawie 10tys razy, zostawiliście bardzo wiele komentarzy, a liczba polubień na fanpage'u bloga zwiększyła się o 82.




Zaskoczyły mnie za to moje dokonania czytelnicze! Udało mi się zrealizować zadanie przeczytania 52 książek w roku, zanim minęło półrocze! Bardzo mnie to cieszy, choć nie ilość się liczy, a radość, ale tej jeśli chodzi o książki było akurat pod dostatkiem! Przeczytałam 56 książek, a dokładnie 20448 stron, co daje średnio 3408 stron miesięcznie. Jestem z tego wyniku bardzo dumna!

 
Najkrótsza książka miała 32 strony i była to króciutka nowelka Zabójczyni i uzdrowicielka Sarah J. Maas, zaś najdłuższa 864 strony, a było to Imperium burz tej samej autorki!

Najgorszą książką minionego półrocza została książka Ja, Oni i Dżej Jolanty Nasiłowskiej, a najlepszą... Nie mogę wybrać. Dziki łabędź i inne baśnie kwalifikuje się jako najlepsza książka przeczytana przeze mnie w roku 2016. W pierwszym półroczu 2017 przeczytałam kilka bardzo dobrych książek, a do moich ulubionych należą Trylogia czasu Kerstin Gier, Chwila na miłość Joanny Stovrag, seria Królowa Tearlingu Eriki Johansen, Siedemnaście zwierząt Roberta Pucka, Godzina wychowawcza Aleksandry Szyłło, Inteligencja kwiatów Maurice'a Maeterlincka oraz Dwór Mgieł i Furii Sarah J. Maas. Jak widzicie – dużo tego! I prawdę mówiąc nie umiem wybrać jednej ulubionej!


Waszym ulubionym cytatem został ten z książki Służące Kathryn Stockett, a ulubioną recenzją... Wotum nieufności Remigiusza Mroza!

Jest nas coraz więcej, więc i coraz weselej i jestem z tego powodu zachwycona! Ja też piszę coraz więcej i regularniej i to mnie cieszy. 

DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE!!! ♥♥♥ 

sobota, 29 lipca 2017

Konkurs!


Dzisiaj obchodzę swoje imieniny i pomyślałam, że skoro ja tak miło spędzam ten dzień to i Wy powinniście dostać coś miłego! A co! Mam nadzieję, że konkurs z książką będzie Wam miły?!

Wiecie co to oznacza? :)
Po lewej terminy, po prawej nagroda, na dole miejsce konkursu. :D
Zadanie konkursowe jest proste:

Napisz pod tym postem z czym kojarzy Ci się miłość! :)

Będzie mi bardzo miło jeśli polubisz stronę bloga na facebooku -
https://www.facebook.com/wsercuksiazki/
Jeszcze milej jeśli dodasz bloga do obserwowanych!
Możesz też śmiało zapraszać do zabawy znajomych i udostępnić u siebie informację o konkursie. :)
Zapraszam do zabawy!


Regulamin konkursu:

1. Konkurs trwa od 29.07.2017 do 13.08.2017 do godziny 23:59.
2. Nagrodą w konkursie jest przepiękna z zewnątrz i w środku Chwila na miłość Joanny Stovrag
3. Nagroda jest ufundowana przeze mnie.
4. Zadanie konkursowe brzmi:
Napisz pod tym postem z czym kojarzy Ci się miłość 
5. Zwycięzcę wybiorę ja
6. Wyniki zostaną ogłoszone 16.08.2017
7. Zwycięzca ma 4 dni na przesłanie adresu korespondencyjnego na adres wsercuksiazki@gmail.com i rzeczą oczywistą jest, że dane te zostaną wykorzystane wyłącznie na użytek nadania przesyłki.
8. Książkę wyślę w ciągu 5 dni roboczych od otrzymania adresu korespondencyjnego.
9. Jeżeli adres wysyłki jest poza granicami Polski to koszty wysyłki pokrywa zwycięzca.
10. Platforma Blogger nie jest w żaden sposób związana z konkursem.
11. Udział w konkursie jest równoznaczny akceptacji regulaminu.




czwartek, 27 lipca 2017

Cytat tygodnia

Codziennie czytam i codziennie uświadamiam sobie, 
jak wiele mi zostało do przeczytania. 
A od czasu do czasu wracam do poprzednich lektur,
 ale czytam ponownie tylko te książki, 
które rzeczywiście zasługują na ten przywilej.
- A co decyduje o przyznaniu tego przywileju? (...)
- Umiejętność wywołania fascynacji u czytelnika; 

podziw dla inteligencji, jaką odnajduję w ponownie czytanej książce,
 lub dla piękna, które z niej emanuje. 
Chociaż po powrocie do już przeczytanych książek to pewna sprzeczność. 

- Wyznaję, Jaume Cabré -

poniedziałek, 24 lipca 2017

„Elżbieta II, O czym nie mówi królowa” Marek Rybarczyk


 Tytuł: Elżbieta II
           O czym nie mówi królowa?
 

Autor: Marek Rybarczyk

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Kategoria: Biografia
Ocena: 8/10






Wielu z Was już na naszej stronie bloga na facebooku czytało, że nie zwykłam czytać biografii. Jednak uważam, że Bookathon (czy inne książkowe wyzwania) to świetny moment aby wyjść poza swoją strefę komfortu i przeczytać coś po co na co dzień sięgamy bardzo rzadko lub wcale. To doskonały sposób, aby sprawdzać, szukać i poszerzać horyzonty. Wybór książki na to wyzwanie poprzedziłam pytaniem do Was i otrzymałam wiele świetnych i inspirujących odpowiedzi! Okazało się, że jedną z książek już posiadam, a że jak mówiłam postawiłam na wielkie czyszczenie magazynów, to oto Elżbieta II, O czym nie mówi królowa została wybrana do czytania.

Zgubiła go pycha, która, jak wiadomo, kroczy przed każdą klęską.

Zatem na początku muszę Wam się przyznać, że z niektórych momentów historii jestem niezła, ale z wielu jestem straszliwie niezdolna. Rodziny królewskie to jedna z tych rzeczy, których nigdy nie poznałam, choć zainteresowanie było, ale na pewno nie na tyle duże by sięgnąć po wielkie historyczne atlasy i śledzić ich losy. Jednak ostatnio moja ciekawość szczególnie wzrosła po doskonałych filmach The king's speech i The iron Lady. Zatem Elżbieta II, O czym nie mówi królowa była doskonałym wyjściem na poznanie historii bez przebijania się przez książki historyczne, a spośród biografii miała doskonałą szansę, aby mnie zainteresować i wciągnąć. Udało się?

czwartek, 20 lipca 2017

Cytat tygodnia

Na świecie istnieją podobno dwa rodzaje ludzi. 
Jedni kiedy dostają szklankę dokładnie w połowie napełnioną mówią:
Ta szklanka jest w połowie pełna". 
Ci drudzy mówią: Ta szklanka jest w połowie pusta". 
Jednakże świat należy do tych, którzy patrzą na szklankę i mówią:
Co jest z tą szklanką? Przepraszam bardzo... No przepraszam... 
To ma być moja szklanka? Nie wydaje mi się. 
Moja szklanka była pełna. I większa od tej!". 
A na drugim końcu baru świat pełen jest innego rodzaju osób,
 które mają szklanki pęknięte albo szklanki przewrócone
 (zwykle przez kogoś z tych, którzy żądali większych szklanek), 
albo całkiem nie mają szklanek, bo stały z tyłu i barman ich nie zauważył.
- Prawda, Terry Pratchett -

środa, 19 lipca 2017

„Kot w stanie czystym” Terry Pratchett, Grey Jolliffe

 
Tytuł: Kot w stanie czystym

Autor: Terry Pratchett, Grey Jolliffe

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2005
Liczba stron: 116
Tłumacz: Piotr W. Cholewa
Kategoria: Satyra
Ocena: 7+/10






Terry Pratchett jest znany z cyklu o Świecie Dysku, ale także ze swojej miłości do kotów, którą doskonale wkładał w usta m.in. Śmierci. Warto więc wiedzieć, że popełnił (we współpracy!) i o nich książkę, króciutką, ale bardzo wesołą, która od dawna była u mnie na liście do przeczytania, ale zawsze brakowało okazji. Na szczęście okazja przyszła do mnie sama w postaci jedego z Bookathonowych wyzwań! ;) 

Koty mają sposoby by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawiły. Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tak, jak gdyby ludzki świat był tym, w którym się przypadkiem zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego...

Kot w stanie czystym to nic innego jak poszukiwanie idei, esencji prawdziwego kota w zabawnych słowach i ciekawych, niezwykle trafnych, przemyśleniach, choć oficjalnie jest to poradnik dla obecnych i przyszłych służących temu gatunkowi. :D Opis brzmi interesująco, prawda? Zdradzę Wam więc, że jeśli zdecydujecie się na tą niedługą przyjemność to możecie liczyć na satyrę na poziomie, są igraszki językowe i sarkastyczny humor Pratchetta będącego podczas pisania tej książki zdecydowanie w formie. Dodatkowo książka jest okraszona bardzo przyjemnymi dla oka ilustracjami!

sobota, 15 lipca 2017

„Rywalki” Kiera Cass

 
Tytuł: Rywalki
 

Autor: Kiera Cass

Cykl: Selekcja
Tom: 1
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2014
Liczba stron: 336
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 6+/10




Rywalki Kiery Cass wytypowałam do bookathonowskiego zadania „Zła książka”, głównie dlatego, że od bardzo dawna gdy chodziło o tę lekturę kierowały mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony książkę przeczytać chciałam, z drugiej miałam straszne przeczucie, że będzie to spektakularny gniot. Naprawdę, szczerze myślałam, że to nie może się udać. Przeczytałam sporo książek tego typu, więc byłam pewna, że Rywalki nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć, a że książka była bardzo często recenzowana nie mogłam się łudzić – dla młodszych była ona „spektakularnym arcydziełem, romantyczną baśnią i cudowną historią, do której muszą wrócić”, a dla starszych... No cóż. Większość pozostawała przy opinii, że nie wrócą do niej za żadne skarby.

Jednak skoro tak się złożyło, że jest okazja to zdecydowałam się na Rywalki bez większego wahania. I co? I muszę oddać sprawiedliwość - to wcale nie jest zła książka.

czwartek, 13 lipca 2017

Cytat tygodnia

Mimo wielu złych emocji, jakie pozostawiła wspomniana wyżej Awantura o Wielką Miskę z Wypisanym Imieniem, chcemy wyraźnie stwierdzić, że Prawdziwe koty jedzą z misek, na których wypisano słowo MRUCZUŚ. Jadłyby z nich, nawet gdyby wypisano tam ARSZENIK. 
Jedzą ze wszystkiego. 

- Kot w stanie czystym, Terry Pratchett, Gray Jolliffe - 

środa, 12 lipca 2017

„13 powodów” Jay Asher


Tytuł: 13 powodów
 

Autor: Jay Asher

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2015
Liczba stron: 372
Tłumacz: Aleksandra Górska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10






Tak jak pewnie wielu z Was o książce słyszałam z powodu tego jakie budziła ona kontrowersje. Raz czytałam, że pewna amerykańska biblioteka nie chciała jej wypożyczać, innym razem szkoła uznała ją za niebezpieczną. Potem pojawił się serial i znowu, razem z nim, pojawiły się kontrowersje. W całym tym zamieszaniu stałam murem za tym, że nie ma mowy o indeksie ksiąg zakazanych, zawsze byłam jego wrogiem. Ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że w sprawie 13 powodów coś jest na rzeczy.

Nie czytam zwykle takiej literatury. Dlaczego? Po prostu po przeczytaniu książki zwykle przez pewien czas o niej myślę, a życie i bez myślenia o samobójstwach bywa dojmująco smutne. Wystarczy, że włączę telewizor i zobaczę ujęcia z kolejnego zamachu, twarze dzieci z Syrii albo usłyszę o kolejnej historii skatowanego niczemu winnemu zwierzaka. Dlatego rzadko czytam czytam takie książki, bo zwyczajnie nie chcę o tym myśleć. Nie to, że nie myślę. Problemu jestem świadoma. Ale nie chcę o tym myśleć i może warto w tym miejscu powiedzieć, że ta książka jest bardzo niewygodna. Po co więc po nią sięgnęłam? Chciałam sprawdzić jak to z nią jest. Czy rzeczywiście słusznie wywołuje takie zamieszanie i co ja sama będę o tym myśleć po przeczytaniu. Było mi ciężko się za nią zabrać, ale w końcu natrafiła się okazja - Bookathon i wyzwanie „Temat tabu” (a przy okazji także „Książka, którą zekranizowano w 2016 lub 2017 roku”).


Młody Clay Jansen znajduje na progu paczkę. Kiedy ją otwiera widzi 7 kaset magnetofonowych, które okazują się być nagrane przez Hannah Baker – jego koleżankę, która nie tak dawno popełniła samobójstwo. Same kasety wywołują na nim koszmarne wrażenie, jednak co to jest koszmar zrozumie kiedy zacznie je przesłuchiwać. Przez najbliższe kilka godzin będzie słuchał głosu zmarłej dziewczyny, która opowie o 13 powodach swojej decyzji. Żeby być precyzyjnym powiedziałabym – Hannah opowie o 13 osobach, których postępowanie wywołało efekt śnieżnej kuli i doprowadziło do tego, że postanowiła odebrać sobie życie.

Jeśli słyszysz piosenkę, która wywołuje u Ciebie łzy, a nie chcesz już płakać,
nie słuchasz jej więcej. Ale nie da się uciec od samego siebie.
Nie można postanowić, że się już nie będzie siebie oglądać.
Wyłączyć zgiełku w swojej głowie.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Podsumowanie letniego Bookathonu 2017!

No i jak tu żyć, jak Bookathon dobiegł końca? ;) Na szczęście czytać można zawsze i wszędzie, więc już zacieram rączki na kolejne lektury, a teraz - krótkie podsumowanie tego zwariowanego tygodnia! 


Nie przeczytałam 1500 stron. To mnie szaleńczo nie cieszy, ale zapewniam Was, że także nie smuci! Przeczytałam tyle na ile pozwalał mi czas i jestem z tego bardzo zadowolona. Postrzegam Bookathon jako wyzwanie i dobrą zabawę i tak było! Było wyzwanie – co tu dopasować do każdej kategorii, żeby pasowało tematem i żebym zdążyła, ale dodatkowo dołożyłam sobie jeszcze trochę trudu i do czytania wybrałam tylko posiadane już książki. Żadnych wizyt w bibliotece, ani w księgarniach. I udało się – wybrałam i świetnie się z książkami bawiłam (no, na tyle na ile można się świetnie bawić z książką o samobójstwie).

Udało mi się przeczytać książki z każdej kategorii. :) W zeszłym roku Bookathon wypadał mi w czasie jednej z przeprowadzek, co poskutkowało tym, że pomimo mojego wielkiego zachwytu własnymi osiągnięciami, nie udało mi się przeczytać 1500 stron. Tym razem wypada w porze pisania pracy magisterskiej, więc ryzyko także istniało i tak właśnie się stało, na szczęście jakoś dość rozsądnie wybrałam lektury i czytało mi się łatwo, miło i przyjemnie (za wyjątkiem Obcej Diany Gabaldon, ale o tym innym razem). W sumie przeczytałam 1364 strony.

Podsumujmy wyzwania!

  1. Książka, w której ważną rolę odgrywają zwierzęta – Kot w stanie czystym, Terry Pratchett
  2. Książka o przyszłości – Obca Diany Gabaldon i Rywalki Kiery Cass
  3. Zła książka – Rywalki, Kiera Cass
  4. Książka, która jest biografią – Elżbieta II, O czym nie mówi królowa Marka Rybarczyka
  5. Książka, która porusza temat tabu – 13 powodów, Jay Asher
  6. Książka zekranizowana w 2016 lub 2017 roku – 13 powodów, Jay Asher
  7. W sumie co najmniej 1500 stron

Wszystkie wybrane książki były ciekawym wyzwaniem i naprawdę uważam Bookathon za bardzo udany. Najtrudniejsza była biografia, kto śledzi mojego funpage'a na facebooku ten wie, że czytanie Elżbiety... przyniosło mi wiele radości, a dzięki Waszej pomocy znalazłam też kilka kolejnych ciekawych książek z gatunku, po które będę chciała sięgnąć! Największą trudność sprawiło mi oczywiście dokończenie Obcej Diany Gabaldon. Jak wiecie wybrałam tę książkę, aby ją przede wszystkim w końcu doczytać, bo od nastu dni nie mogłam przez nią przebrnąć. Dodatkowe zadanie Bookathonu – przebrnąć do końca przez Obcą i z satysfakcją donoszę, że to się udało. ;)

Wszystkich recenzji możecie się spodziewać w ciągu najbliższych dwóch tygodni, a zaczniemy od 13 powodów, które będą już w najbliższą środę! ;)

piątek, 7 lipca 2017

„Zapisane w wodzie” Paula Hawkins


Tytuł: Zapisane w wodzie
 

Autor: Paula Hawkins

Wydawnictwo: Świat książki
Data wydania: 2017
Liczba stron: 368
Tłumacz: Jan Kraśko
Kategoria: Thriller, Kryminał
Ocena: 6/10






Zapisane w wodzie to druga książka Pauli Hawkins. Dla tych co autorkę wypchnęli już z pamięci (co akurat szczególnie by mnie nie dziwiło), jej pióra jest także Dziewczyna z pociągu.

Zatem słowem wstępu – jak na pewno pamiętacie debiutancka Dziewczyna z pociągu była wszędzie, dosłownie wyskakiwała z lodówki, albo jak w moim przypadku, z pralki, bowiem pewnego dnia oglądałam sprzęty w którymś z marketów elektronicznych, a książka znajdowała się właśnie w bębnie oglądanej przeze mnie pralki. Zasadniczo jest to świetne zobrazowanie tego ewenementu - od tej książki nie szło się odpędzić. Ostatecznie Dziewczynę z pociągu pożyczyłam kilka miesięcy później od cioci, przeczytałam w jeden szpitalny dzień, a moje odczucia po lekturze były dosyć chłodne, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Zatem, odważnie powiem, że jak dla mnie Dziewczyna z pociągu była kwintesencją ostatnich lat usilnego i sztucznego bestsellerowania nie najlepszych książek, czyli nachalnego promowania książki, która na nadane jej tytuły nijak nie zasłużyła. Spirala ochów się rozkręciła, w efekcie czego przeczytałam wiele opinii mówiących nie tylko o arcydziele, ale nawet o analizie społeczeństwa, przekrojowych badaniach, smutnej przyszłości czy innych rzeczach, od których będę szczera, włosy stawały mi dęba. Do dziś nie mogę się otrząsnąć z tego, że Dziewczyna z pociągu miałaby być książką o typowym dorosłym człowieku. No jednak mam nadzieję, że nie. 

Jednak, choć do umiejętności pisarskich Pauli Hawkins miałam dużo zastrzeżeń, co do prowadzenia fabuły także, to jednak tego, że temat i podejście było ciekawe autorce odmówić nie mogę. Dlatego pomimo mojej niechęci do uznawania kobiety sikającej pod siebie pod drzwiami pokoju w domu przyjaciółki jako typowego przedstawiciela pokolenia trzydziestolatków, postanowiłam sięgnąć po Zapisane w wodzie i dać Pauli Hawkins jeszcze jedną szansę.

Książka na dzień dobry miło mnie zaskoczyła ponownie poruszając ciekawy, nieco ciężki czy wręcz eteryczny, melancholijny temat. Podobnie jak jej poprzedniczka także Zapisane na wodzie pozostaje thrillerem/kryminałem i ponownie główni bohaterowie to kobiety. Ponownie też poruszamy się w czasie i przestrzeni i ponownie uzyskujemy ciąg przyczynowo-skutkowy. Jednak na tym podobieństwa się kończą, ponieważ Zapisane w wodzie wypada według mnie znacznie lepiej niż Dziewczyna z pociągu.

czwartek, 6 lipca 2017

Cytat tygodnia

Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.
- Traktat o łuskaniu fasoli, Wiesław Myśliwski -

poniedziałek, 3 lipca 2017

Podsumowanie miesiąca z życia pogromcy nudy!!

W czerwcu z racji egzaminów w sesji i doktoranckich było mnie w sieci znacznie mniej niż zwykle, co jednak nie oznacza, że nie czytałam! Gdzie mogłam tam czytałam, a przy okazji pokazywałam się z książką w ramach akcji Woluminy. Głos książki (o której więcej napisałam TU) :D


Książką podróżną została Zawód Wiedźma autorstwa Olgi Gromyko. :D Czytałam we wszelkich środkach komunikacji miejskiej – pociągi podmiejskie, metro, tramwaje i autobusy mi nie straszne. :D Czytałam na Kampusie Ochota Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, czytałam w Ośrodku dla bezdomnych, czytałam na przystankach, u dentysty i w ochockich kawiarniach. Na plaży, z racji bardzo kapryśnej pogody, pokazywałam się z czytnikiem zamiast książki, ale zawsze wiernie czytałam, a nawet zagadałam kilka osób czy czytają na plaży. :D Odpowiedź mnie zaskoczyła (a nie powinna!), bo akurat trzy zapytane osoby pokazały mi swoje... Czytniki! Tak jak ja, wybrały e-rozwiązanie z powodu niepewnej pogody i silnego wiatru. Na tapecie był Behawiorysta Remigiusza Mroza, Czarne narcyzy Katarzyny Puzyńskiej i Oddam Ci słońce Jandy Nelson. :)


Nie wszędzie niestety mogłam robić zdjęcia dokumentujące, a presji osobom, z którymi udało mi się nawiązać relację absolutnie nie chciałam narzucać. Trzeba też przyznać, że nie dopisywała mi pogoda, o ile ebook na kropienie deszczu jest raczej odporny, o tyle papier już nie za bardzo. Mam więc nadzieję na lepsze warunki pogodowe, więcej rozmów i zdjęć w lipcu!


















Zawsze czytam w podróży, więc technicznie ilość czasu spędzanego z książką się dla mnie nie zmieniła, z tą niewielką różnicą, że czytałam książkę papierową zamiast ebooka. Jednak udział w akcji pozwolił mi nawiązać wiele relacji z zupełnie obcymi osobami, wreszcie stałam się recenzentką nie tylko wśród znajomych i w sieci, ale też na przystanku, na ulicy, na plaży w stosunku do zupełnie przypadkowych ludzi! To naprawdę cudowne uczucie!

Gorąco namawiam Was do wzięcia udziału w akcji! Czytajmy razem w przestrzeni publicznej, możecie na głos, możecie po cichu, możecie zaproponować komuś książkę, możecie podzielić się wrażeniami lektury! To świetny pomysł na miłe spędzenie czasu, poznanie nowych osób, podzielenie się dobrą książką z innymi, więc do dzieła! :)


Jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z akcją pisz na szufladopolka@gmail.com lub poprzez fan page Szufladopółka. W celu ułatwienia komunikacji jest również grupa na Facebooku, gdzie można zadawać pytania, rozwiewać wątpliwości, wrzucać linki do dokumentacji Waszych działań i znajdziecie ją tutaj: https://www.facebook.com/groups/455564944781961/

czwartek, 29 czerwca 2017

Cytat tygodnia

Ach, panowie, bierzmy rzeczy, jakimi są. Życie jest różańcem złożonym 
 z drobnych utrapień, które filozof przesuwa z uśmiechem. 
Bądźcie filozofami jak ja, panowie, siadajcie do stołu i pijmy; 
nigdy przyszłość nie ukazuje się w piękniejszych kolorach niż wówczas, 
gdy patrzymy na nią przez szklankę chambertina

- Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas -

wtorek, 27 czerwca 2017

„Kurs pisania powieści dla bystrzaków” Randy Ingermanson, Peter Economy


Tytuł: Kurs pisania powieści dla bystrzaków
 

Autor: Randy Ingermanson, Peter Economy

Seria: Dla bystrzaków
Wydawnictwo: Septem
Data wydania: 2016
Liczba stron: 347
Tłumacz: Katarzyna Rojek
Kategoria: Poradniki
Ocena: 8/10


Nie tak dawno w moje łapki wpadła dosyć nietypowa jak na mnie książka, bo jak wiecie rzadko czytam poradniki, a Kurs pisania powieści dla bystrzaków, to tak naprawdę poradnik. Jedak nie zaskoczę Was pewnie kiedy wyznam: tak, piszę czasem do szuflady. Tak, wydaje mi się, że umiem pisać. Tak, chciałabym napisać powieść. Tak, brakuje mi czasu na pisanie. Tak, wychodzi mi kilka stron, ale do powieści brakuje jeszcze jakiś.. hmm.. 100 pozostałych. Nie wiem jaka miałaby to być powieść. Nie wiem jak zbudować akcję. Nie wiem jak się zabrać za jej napisanie. Jeśli którekolwiek z tych zdań brzmi dla Ciebie znajomo, to muszę przyznać (z pewną dozą zaskoczenia dla samej siebie) zdecydowanie polecam Ci sięgnięcie po tę książkę.

Muszę Wam się przyznać, że sama jestem zaskoczona, ale książka sprawiła mi całkiem sporo frajdy, zaciekawiła i uważam ją za wyjątkowo użyteczną i praktyczną. Nie wiem czy będzie z tego książka, ale na pewno spędziłam z nią całkiem wesoły czas, sporo się nauczyłam i jeśli będę za kilka lat chciała wrócić do projektu: książka, to myślę, że wrócę i do Kursu pisania.

Kurs pisania powieści dla bystrzaków to stosunkowo uporządkowane wskazówki i instrukcje techniczne pisania, które naprawdę mogą poprawić nie tylko jakość tego co piszemy, ale także szybkość tworzenia. Większość z zainteresowanych pisaniem może mieć ogólny pomysł, pogląd na to co chce napisać, ale brakuje im umiejętności pisania ciekawych dialogów, nie potrafią skonstruować akcji tak, aby wciągała, bohaterowie są zbyt dokładnie opisani albo niepełni, a autor(ka) nie ma pomysłu jak temu zaradzić itp. Takie są przynajmniej nasze (recenzentów) najczęstsze uwagi do książek. ;) Dlatego dobrze jest mieć pod ręką pomoc, taką której możemy „zadać” pytanie i rozwiązać nurtujący nas problem. Co jest jednak ważne?

czwartek, 22 czerwca 2017

Cytat tygodnia

Stuart potrzebuje "przestrzeni" oraz "czasu",
 zupełnie jakby to była lekcja fizyki,
a nie związek dwojga ludzi.
- Służące, Kathryn Stockett -

środa, 21 czerwca 2017

KONKURS

Dzień dobry,
Spieszę z informacją, że na facebooku rozpoczął się kolejny konkurs. Tym razem dwa tygodnie, bardzo proste zadanie konkursowe, a do wygrania przepięknie wydana "Koralina" Gaimana. :) Gorąco zapraszam do wzięcia udziału!! ♥

https://www.facebook.com/wsercuksiazki/photos/a.808614049284617.1073741828.796654600480562/1155101587969193/?type=3&theater

wtorek, 20 czerwca 2017

„Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów” Albert Jawłowski


Tytuł: Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów

Autor: Albert Jawłowski
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2016
Liczba stron: 296
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 3/10





Kultury i religie interesują mnie odkąd pamiętam. Z ciekawością poznaję i pochłania hinduizm, szamanizm, protestantyzm, katolicyzm, buddyzm, islam, prawosławie, mitologie i pradawne wierzenia. Mam nadzieję, że nikt się takim zestawieniem nie obraził, jest to zdanie złożone z czysto naukowych pobudek. Religii jest wiele i wszystkie są niezwykle ciekawe, mają niemały wpływ na kultury i społeczeństwa.

XII Pandito Chambo Lama Itigełow to niezwykle ciekawa osobistość zarówno z punktu widzenia religijnego jak i naukowego. Mało kto bowiem wie, że w Buriacji, jednym z obszarów Rosji w okolicy Bajkału i Ułan Ude, jest obszar, na którym króluje buddyzm. Gdybyśmy mieli być szczerzy – w Rosji w ogóle buddyzm ma się świetnie, w dodatku buddyzm wielu dróg. Jednak Buriacja to wyjątkowe miejsce, w którym buddyzm linii Gelug ewoluował i dziś jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju. I właśnie w tym miejscu, w 1927 roku XII Pandito Chambo Lama Itigełow zapadł w swoją ostatnią medytację. Został pochowany, a kiedy wiele lat później go wykopano, okazało się, że trwa w pozycji medytacyjnej po dziś dzień. Jego ciało jest świetnie zachowane, nie zostało zmumifikowane ponieważ nie jest sztywne, skóra pozostaje elastyczna. Po wyciągnięciu go z ziemii mówiono, że nie ma mowy, procesy gnilne zaczną się już za chwilę. Minął tydzień. Zmniejszyła się nieco waga ciała, mięśnie usztywniły i... nic więcej. Badania naukowe przyniosły zaskakujące rezultaty - pobrane próbki były identyczne jak u żyjących. Minęły lata, a lama wciąż siedzi i medytuje. Ten temat autor porusza jednak dopiero na 200 stronie, wcześniej opowiadając historię buddyzmu w Buriacji, którą definitywnie uważa za grubymi nićmi szytą, pełną niegodziwości, oszustw, niecnych uczynków, bo lamowie są ludźmi, którzy jak ludzie się zachowują.

sobota, 17 czerwca 2017

„Fobos 2” Victor Dixen


Tytuł: Fobos 2
 

Autor: Victor Dixen

Cykl: Fobos
Tom: 2
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 2017
Liczba stron: 520
Tłumacz: Eliza Kasprzak-Kozikowska
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10




Nie tak dawno temu w moje ręce trafił pierwszy tom serii Fobos i jak pamiętacie (jeśli nie pamiętacie to tutaj jest recenzja – klik) bardzo przypadł mi do gustu. Niezwykle spodobał mi się motyw reality show, lotu na marsa i wiedziałam, że bez wątpienia sięgnę po kolejną część kosmicznych przygód, więc na pewno Was nie zaskoczy, że gdy tylko doczekałam się wreszcie ebooka, natychmiast się niego zaopatrzyłam. Chcecie wiedzieć czy było warto?

Było warto. Krótkie przypomnienie – w pierwszy tomie dwunastu śmiałków zostało zakwalifikowanych do programu Genesis. Sześciu chłopców i sześć dziewcząt zostaje skrupulatnie przeszkolonych tak, aby mogli samodzielnie poradzić sobie z lotem statkiem Cupido, a następnie osiąściem na ziemiach Marsa, gdzie w ramach programu założono pionierską osadę. Jednak całość zostaje pomyślana jako prawdziwe gwiezdne reality show, zatem najpierw w czasie lotu na Marsa, chłopcy i dziewczęta mieszkają w dwóch częściach statku, a jedynym momentem, w którym mogą ze sobą porozmawiać są codzienne krótkie spotkania w kuli spotkań. Przez ten czas mają możliwość bliższego poznania i dobrania się w pary, tak aby zaraz po zejściu na Marsa mogli wziąć ślub i zostać pierwszymi kolonizatorami planety. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem.