czwartek, 5 maja 2016

Raport NIK o rozwoju czytelnictwa


Każdy kto się spodziewa dzieła na poziomie "O obrocie ciał niebieskich" srogo się zawiedzie. Raport (link) wydaje się być wyzuty z konkretnych wniosków i rozwiązań, na rzecz wniosków bardzo ogólnych i przez to dość wygodnych, za to mało funkcjonalnych. Nie mam żadnego powodu, aby nie wierzyć w zamieszczone dane. Jednak wnioski z nich płynące.. są co najmniej banalne. Odnoszę wrażenie, że autorzy nieszczególnie mieli chęć wgłębiać się w cokolwiek i raport potraktowali jako zło konieczne. Najchętniej wrzuciliby same liczby. A właściwie najchętniej chyba by go nie pisali. 
Chciałabym przez chwilę przedyskutować zamieszczone w raporcie informacje. 

"Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że pomimo wydatkowania w latach 2012-2015 (I połowa) na rozwój czytelnictwa środków publicznych w łącznej wysokości 268 mln zł działania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zapewniły wzrostu poziomu czytelnictwa w Polsce."

Smutny wniosek. 268 mln zł i brak wzrostu czytelnictwa? Źle wydatkowane pieniądze? Za małe pieniądze? Zbyt krótki okres czasu? Do tych pytań dorzucę jeszcze jedno - skąd wiadomo, że nie zapewniły tego wzrostu? W jaki sposób to sprawdzono?

"Bardzo ważnym kierunkiem promowania czytelnictwa były działania inicjujące zainteresowanie książką wśród najmłodszych czytelników oraz ich rodzin w formie tzw. „Bookstart”, takie jak np. wydanie i dystrybucja książki pt. Pierwsza książka mojego dziecka."

Nie wiedziałam, że istnieje książka "Pierwsza książka mojego dziecka" (link), tymczasem zgodnie ze stroną wydawcy tejże, otrzymało ją 82 tys. rodziców, zaraz po urodzeniu dziecka, jeszcze w szpitalu. I o ile bezdyskusyjnie wierzę, że 

"Badania i wyniki ekspertyz w zakresie czytelnictwa dzieci i młodzieży, wskazują bowiem, że po książki częściej sięgają i czytają właśnie te osoby, które polubiły ich czytanie w dzieciństwie."

.. o tyle nie jestem pewna, czy rozdawanie mamom filmiku DVD z filmem edukacyjnym i kołysankami rzeczywiście wpłynie na polskie czytelnictwo. Chyba jednak niekoniecznie. Prywatnie znam rodziny w których rodzice (lub przynajmniej jeden rodzic) są czytający oraz takich którzy są nieczytający. W przypadku tych pierwszych czasami trzeba uważać, żeby nie przesadzili w drugą stronę, ale nigdy nie spotkałam się z sytuacją aby czytający rodzic nie zachęcał do czytania swojego dziecka. Nie zmuszał. Zachęcał. Natomiast w przypadku tych drugich, najczęściej działa dopiero szkoła i obowiązkowe lektury. Może wobec tego zamiast dawać filmiki edukacyjne lepiej byłoby zajrzeć i zrewidować listę lektur?

"NIK zwraca uwagę, że działania upowszechniające czytelnictwo w niewielkim stopniu dotyczyły książek w formie elektronicznej (e-booków i audiobooków). Mimo braku odrębnych działań w tym zakresie w ramach NPRCz, czytelnictwo książek w formie elektronicznej w latach 2012-2014 wzrosło w większym stopniu, niż książek w formie papierowej (o 15 pkt procentowych w przypadku audiobooków i o 5 pkt procentowych w przypadku e-booków). Dlatego też NIK wskazuje na konieczność zainicjowania i intensyfikowania działań związanych z upowszechnianiem i promocją książek w formie elektronicznej."

Ciekawe ciekawe.. Wniosek byłby, że brak działań przyniósł lepszy efekt niż działania. A to niekoniecznie prawda. Wydaje mi się, że w latach 2012-2014 poważnie wzrosła możliwość nabycia czytników elektronicznych oraz e-booków. Tak samo audiobooki stały się dużo bardziej dostępne i tańsze. Mówiąc o dostępności mam na myśli liczbę księgarni, w których są sprzedawane e-booki oraz audiobooki, liczbę pozycji dostępnych w języku polskim, ICH CENĘ W STOSUNKU DO WYDANIA PAPIEROWEGO, ale też np. dostępność w bibliotece. Nie wiem jak w Waszej bibliotece, ale w mojej jest półka z podpisem "audiobooki" i co ciekawsze, nie jest ona pusta, ani nie zawiera wyłącznie pozycji powszechnie przez wszystkich znanych.

"(..) zabrakło stałej i aktywnej promocji czytelnictwa w Internecie, w tym w mediach społecznościowych."

A to już możliwe, że prawda. Nie wiem to się nie wypowiem, ale skoro nie wiem, to może to jest akurat wskazówka. Faktycznie, to doskonałe źródło promocji. 

"Pomimo przeznaczania znacznych środków budżetowych na wspieranie bibliotek publicznych (w latach 2012-2014 w kwocie ogółem ok. 63,5 mln zł) oraz prowadzenia wielokierunkowych działań wsparcia bibliotek i bibliotekarzy, wciąż odnotowuje się w nich spadek wskaźników czytelniczych. Spadek liczby zarejestrowanych czytelników, liczby wypożyczeń na 100 mieszkańców, zakupu książek w woluminach na 100 mieszkańców nastąpił również w części bibliotek publicznych corocznie dofinansowywanych w ramach programu Zakup nowości wydawniczych do bibliotek w latach 2012-2014 (odpowiednio w 55%, 57%, 42% bibliotek)[4]. Negatywne tendencje potwierdzają także badania przeprowadzone w krajach UE, z których wynika, że w 2013 r. w Polsce tylko ok. 25% badanych korzystało z bibliotek publicznych, podczas gdy w Szwecji - 75%, w Finlandii - 66%, w Danii - 63% badanych."

Może zacznijmy od tego, że do niedawna mało nowości pojawiało się w bibliotekach, a kiedy zaczęły się pojawiać mało kto to odnotował. Ja jednak mam zupełnie inny zarzut do bibliotek (które ogólnie kocham). Są to bibliotekarze. W Warszawie potrafię z rozbiegu wskazać trzy biblioteki, w których pracownicy wręcz zniechęcali do wypożyczeń. Nie żartuję i wcale nie jestem zszokowana spadkiem liczby korzystających z bibliotek. Jednocześnie, od dawna większość bibliotek zrezygnowała z wydarzeń kulturalnych na rzecz nauki seniorów korzystania z komputerów i internetu oraz nauki dzieciaków i młodzieży. To szlachetne inicjatywy i bardzo potrzebne, ale ich grupy docelowe są bardzo ściśle określone. A szkoda, bo ja też bym chętnie wzięła udział w wydarzeniu organizowanym w mojej bibliotece. 

Niezwykle mnie niepokoi jednak część zdania informująca, że spadła liczba zakupu książek w woluminach na 100 mieszkańców (..) dofinansowanych w ramach programu zakup nowości wydawniczych. Czy to oznacza, że im więcej pieniędzy tym mniej książek, czy też to, że pieniądze poszły na inne wydatki niezwiązane z nowościami, a może to się wiąże z definicją nowości wydawniczej? Tego już nie wiemy, ale możemy swobodnie interpretować. Oczywiście odnotowując także jaki jest odsetek korzystających z bibliotek w Szwecji, Finlandii i Danii. 

Przed chwilą można było przeczytać nie tylko książkę "Polska czyta, Szwecja czyta", ale także wywiady z autorką oraz swobodne analizy tekstu. Porównywanie Polski do tych krajów jest po prostu głupie. To tak jakby porównywać warunki sanitarne w Polsce i w Sudanie. Nie mamy tych samych możliwości, przed nami długa (na pewno nie dwuletnia) droga aby wyrównać poziom, liczbę lokali, możliwości finansowe, promocję czy dostępne dzieła, w stosunku do Szwecji, Danii czy Finlandii. Nie tędy droga. Jasne - powinniśmy uczyć się od najlepszych i na nich wzorować, ale nie można dawać się mamić, że osiągniemy to w kilka lat. 

"Trzeba pamiętać, że jest to długotrwały proces."

Tak trzeba. To długi i żmudny proces edukowania, poszerzania możliwości bibliotek, ich stanu finansowego. Poprosiłabym o procent korzystających z bibliotek w podobnych do Polski regionach, a nie tylko do tych, które z lubowania się w bibliotekach słyną.

"W modernizowanych w ramach priorytetu bibliotekach nastąpił już nieznaczny wzrost liczby zarejestrowanych czytelników oraz liczby wypożyczeń księgozbioru. W 54% objętych badaniem zmodernizowanych bibliotek wzrosła liczba czytelników, zaś w 29% - liczba wypożyczeń księgozbioru."

No to jak to jest? Liczba zarejestrowanych czytelników spadła czy wzrosła? Być może kluczem jest pytanie o to w których latach. Otóż w latach 2012-2014 spadło, zaś w latach 2011 - 2015 wzrosło. Nie wiem jak interpretować ten wynik. Może w wyniku programu realizowanego w latach 2012 - 2014, w 2015 roku biblioteki przyciągnęły nowych czytelników? A zatem może realizowany program biblioteczny nie okazał się fiaskiem? Tego się chyba już z raportu nie dowiemy. No ale mamy liczby.

Na koniec tej części jeszcze złota myśl poważnego raportu Naczelnej Izby Kontroli:

"W ocenie NIK zapoczątkowana w 2014 r. współpraca bibliotek publicznych i bibliotek szkolnych, w zakresie wykorzystania zakupionych nowości wydawniczych oraz ich promocji wśród dzieci i młodzieży, powinna być stale i w różnych formach rozwijana w przyszłości."

Dla wspólnego dobra. Amen.

"NIK wskazuje również na ryzyko związane z problemem identyfikacji marki „Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa” oraz rozproszeniem środków publicznych na dofinansowanie działań mających na celu zapewnienie wzrostu czytelnictwa w Polsce. Od 6 października 2015 r. funkcjonują dwa programy rozwoju czytelnictwa pod tą samą nazwą: program Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa na lata 2014-2020 oraz opracowany we współpracy z Ministrem Edukacji Narodowej i przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 6 października 2015 r. rządowy program wieloletni pn. Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa na lata 2016-2020, który przewiduje wsparcie bibliotek publicznych oraz bibliotek szkolnych i pedagogicznych. Program przyjęty w dniu 6 października 2015 r. był trzecim projektem programu wieloletniego opracowanym w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego na przestrzeni kilku lat, jednakże pierwszym, który uzyskał akceptację Rady Ministrów, co zdaniem NIK świadczy o niskiej skuteczności działań Ministerstwa w tym zakresie. Funkcjonowanie dwóch odrębnych programów pod tą samą nazwą, w ocenie NIK, stwarza ryzyko braku spójności w realizacji działań na rzecz czytelnictwa."

Rozsądne wskazówki, choć nie jestem pewna czy rozpoznawalność programów to faktycznie jest problemem. 
Następna uwaga także nie podniosła mnie na duchu.
 
"nie składał Ministrowi kwartalnych sprawozdań z wyników prac Zespołu za 2013 i 2014r." 

Nadal nie jestem pewna czy ich składanie poprawiłoby czytelnictwo w Polsce. Oczywiście nigdy się nie dowiemy co by było gdyby, ale mam wrażenie, że to są problemy natury papierkologiczno - prawnej a nie merytorycznej. Czy składanie Ministrowi kwartalnych sprawozdań zwiększyłoby liczbę czytelników? Jeśli tak, to problem jest poważniejszy niż myślałam. 

"instytucje zarządzające udzieliły dofinansowania na podstawie wniosków niespełniających wymogów formalnoprawnych, podlegających odrzuceniu: w 2014 r. w ramach programu Zakup nowości wydawniczych do bibliotek w kwocie 116 tys. zł (Biblioteka Narodowa) oraz w 2015 r. w ramach programu Ojczysty - dodaj do ulubionych w kwocie 24 tys. zł (Narodowe Centrum Kultury)."

To już są dużo sensowniejsze informacje, które w zasadzie mogłyby wskazywać przyczynę problemów. Tyle, że łącznie kwota "zmarnowanych" pieniędzy to 140 tys. zł. To nie jest mało. Ale pozwolę sobie przypomnieć kwotę zamieszczoną na początku artykułu. 268 mln zł. Tyle wydano na rozwój czytelnictwa w Polsce. Ile to jest 140 tys. zł w stosunku do 268 mln zł?
Z proporcji - 268 000 000 zł stanowi 100%
                                140 000 zł stanowi   x

x jest zatem równy w przybliżeniu 0,05%.

Czytamy dalej. Zaniechania w sprawach promocji, niewłaściwe zaplanowanie wskaźników, zwłaszcza tych dotyczących czasopism i tym podobne to poważne uchybienia, ale czy aż tak?

"Jednym z ważnych elementów wpływającym na poprawę stanu czytelnictwa jest promocja czytelnictwa w społeczeństwie. Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa wymaga stałej obecności i promocji we wszystkich kanałach informacyjnych, w szczególności w Internecie i mediach społecznościowych oraz zamieszczania informacji o NPRCz na dofinansowanych ze środków publicznych produktach (efektach rzeczowych). Ponadto w procesie poprawy stanu czytelnictwa niezmiernie ważna jest rola bibliotek publicznych oraz ich ścisła współpraca z bibliotekami szkolnymi, jako podstawowymi miejscami kontaktu czytelnika (dzieci i młodzieży oraz osób dorosłych) z książką."

Zgadzam się. Raport NIK ma rację. Podobnie myślą setki ludzi. Tyle, że to są fakty znane od lat i jestem pewna, że będzie można je przytaczać tak samo jutro jak i za lat dziesięć. W dowolnej konwencji.

"Zdaniem NIK należy korzystać z dobrych praktyk oraz sposobów promocji czytelnictwa stosowanych w krajach europejskich o wysokim poziomie czytelnictwa i korzystania z bibliotek publicznych, w których realizowane są programy przekazywania pozytywnych wzorców i nawyków czytania dzieciom, zwłaszcza chłopcom (Niemcy - Mój tata czyta na głos, Norwegia - Przeczytaj mi tato!), programy współpracy z trenerami w klubach sportowych (Szwecja)."

Konkretna wskazówka. Nie wiem dlaczego "zwłaszcza chłopcom", ale to jest konkret.
Dalsze wnioski (tak są dalsze wnioski!) są bardzo dobre, tyle, że znowu bardzo ogólne. Ponadto rozwiązanie strony internetowej jest.. Powiem inaczej. Mamy wiele w ten sposób założonych stron. Po pierwsze i najważniejsze po pewnym, zwykle niedługim czasie, stają się one martwe. Między innymi z powodu problematyki zmieniania stron zrobionych na zamówienie projektu, ale nie tylko. Po drugie zalecenia są tak ogólnikowe jak tylko się dało. Ale wnioski są, ogólne, ale sensowne, z pewnością brzmi to rozsądnie aby "zwiększyć aktywność w zakresie promowania czytelnictwa w audycjach telewizyjnych, radiowych oraz w Internecie (w mediach społecznościowych) poprzez angażowanie w akcjach promocyjnych znanych postaci z życia publicznego oraz organizowanie konkursów i gier dla czytelników"

Interesujące jest ostatnie zdanie raportu:

"W celu zahamowania w bibliotekach publicznych spadku liczby czytelników, liczby wypożyczeń księgozbioru na zewnątrz oraz udostępnień księgozbioru na miejscu Minister powinien również podjąć działania w zakresie zapewnienia lepszej komunikacji bibliotek z czytelnikami, w tym z dziećmi, młodzieżą i ich rodzicami, opracowania i wprowadzenia mechanizmów stałej współpracy bibliotek publicznych z bibliotekami szkolnymi oraz wspierać niekonwencjonalne działania promujące czytelnictwo (np. książkobus, hapenningi czytelnicze, promocja w środkach komunikacji publicznej, sieciach kinowych, na koncertach i festiwalach muzycznych)."

Podobają mi się niekonwencjonalne działania promujące czytelnictwo. Jest to ostatnie zdanie raportu i jedno z niewielu dla których warto było przez niego przebrnąć. Ostatni będą pierwszymi? No nie wiem. Ale mam nadzieję i tego będę się tego trzymać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz