czwartek, 26 listopada 2020

wtorek, 24 listopada 2020

Książkowe pokusy #6 wydanie świąteczne część 2

Obiecałam drugą część świątecznego wydania Książkowych pokus i oto kolejna 5 lektur w świątecznym klimacie, które naprawdę mam chęć przeczytać, a większość nawet mieszka już na moim czytniku! Zatem nie przedłużając!


1. Cudowne Boże Narodzenie i inne świąteczne opowieści
Louisa May Alcott
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Wiecie, że zakochałam się w Małych kobietkach o czym mogliście już przeczytać przy okazji recenzji tej książki. Dlatego nie sądzę bym mogła Was zaskoczyć informacją, że gdy tylko dowiedziałam się o tym, że przetłumaczono inną książkę pani Alcott to dołączyła ona do mojej listy "do przeczytania". Przyznaję, że to było w zeszłym roku, ale wtedy czasu na tę lekturę mi zabrakło, cóż zrobić. 

Owszem, na pewno będzie słodko, ale nie mam wątpliwości, że w Cudownym Bożym Narodzeniu i innych świątecznych opowieściach znajdę mnóstwo dobra, ciepła, życzliwości i radości. Czuję, że to będzie uniwersalny zbiór opowiadań, który z przyjemnością poznają zarówno młodsi jak i starsi czytelnicy i zamierzam jeszcze przed świętami się o tym przekonać!

sobota, 21 listopada 2020

Książkowe pokusy #5 wydanie świąteczne część 1

Przyznam szczerze - nie jestem wielbicielką świątecznych lektur. Wiele lat temu zdarzało mi się je czytać i nie mogłam pozbyć się wrażenia, że wszystkie są kosmicznie przesłodzone (nawet jak na romanse!), a jakby tego było mało najczęściej napisane na jedną modłę. Takie lektury po prostu mnie nudziły i z tego powodu naprawdę rzadko dawałam się na nie namówić. Jednak nawet dla mnie znalazło się kilka kuszących pozycji! Od kilku lat powstają coraz ciekawsze świąteczne książki łamiące schematy i coraz częściej mam chęć znowu spróbować!

Pierwsza piątka świątecznych lektur przedstawiam Wam już teraz, a już we wtorek kolejna! 


1. Zabójcze święta
wielu autorów
Wydawnictwo Skarpa Warszawska

Zabójcze święta od początku mnie zaintrygowały samym pomysłem na kryminalne święta - to chyba bardziej w moim stylu niż romanse pod jemiołą. ;) W dodatku naprawdę lubię czytać zbiory opowiadań, bo to pozwala mi za jednym zamachem poznać wielu autorów i sprawdzić jak się z nimi dogaduję. „Dźwięk łamanego opłatka zagłusza pękanie kości." - trzeba być naprawdę pomysłowym by coś takiego napisać, więc ja osobiście uległam pokusie! ;) Wśród autorów można znaleźć Małgorzatę Rogalę, Alka Rogozińskiego, Magdę Stachulę, Paulinę Świst, Artura Urbanowicza i wielu innych! To będzie idealny prezent dla wielbicieli kryminałów, a jednocześnie w jakże świątecznym klimacie!

czwartek, 19 listopada 2020

Cytat tygodnia

Zawsze uważałem, że przemoc to ostatnia deska ratunku ludzi niekompetentnych, a puste groźby są wyłączną domeną krańcowych nieudaczników. 
 
- Nigdziebądź, Neil Gaiman -

wtorek, 17 listopada 2020

Czy małymi wyrzeczeniami można ocalić Ziemię czyli „Klimat to my" Jonathana Safrana Foera

 

Tytuł: Klimat to my. Ratowanie planety zaczyna się przy śniadaniu

Autor: Jonathan Safran Foer

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Data wydania: 2020
Liczba stron: 320
Tłumacz: Andrzej Wojtasik
Kategoria: Literatura faktu
Ocena: 6/10

 

O Klimat to my. Ratowanie planety zaczyna się przy śniadaniu Jonathana Safrana Foera przeczytałam sporo pozytywnych słów, zwłaszcza w mediach zagranicznych. Nie ukrywam, że do lektury zachęciły mnie także tytuły najlepszej książki roku (2019) przyznane przez Financial Times i The Guardian, a i poprzednie sukcesy autora, takie jak chociażby bardzo pozytywnie oceniane i kilka lat temu zekranizowane Strasznie głośno, niesamowicie blisko kusiły mnie by tę książkę poznać bliżej.

Już w pierwszym rozdziale autor bardzo celnie zwraca nam uwagę na wiele zagadnień, które w kontekście zagrożeń klimatycznych niby mamy w pamięci, ale jak przychodzi co do czego, to ani tego nie rozumiemy, ani o tym nie pamiętamy. Trzeba przyznać, że problem braku elementarnego zrozumienia i trudności z ponoszeniem odpowiedzialności to bardzo istotne tematy, które są nieco abstrakcyjne, a jednocześnie ogromnie ważne przy niemal każdym problemie i katastrofa klimatyczna nie jest tutaj wyjątkiem. Z tym, że łatwiej jest nam sobie wyobrazić związek przyczynowo-skutkowy "wejdę na czerwonym świetle na pasy - zostanę potrącona" niż "zjem na obiad wołowinę - oddalę ludzkość od ocalenia planety". Uświadomienie sobie tego, co pan Foer dosyć obrazowo nam przedstawia rzeczywiście nie jest proste, choć dla mnie nie jest to wiedza tajemna i nie mam wrażenia, by to był rewolucyjny przekaz. 

czwartek, 12 listopada 2020

Cytat tygodnia

Bez względu na to, co się zaraz wydarzy - powiedziała cicho - chcę ci podziękować.
Kapitan przechylił głowę .
- Za co? (...)
- Za to, że dzięki tobie moja wolność nabrała sensu. 
 
- Szklany tron, Sarah J. Maas -

niedziela, 8 listopada 2020

Dlaczego umiemy stać w kolejkach do kasy czyli „Jak wyszliśmy na ludzi" Williama von Hippela


Tytuł: Jak wyszliśmy na ludzi

Autor: William von Hippel

Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2020
Liczba stron: 340
Tłumacz: Edward Boyle
Kategoria: Klasyka literatury
Ocena: 8/10
 
 
 
 
 

Jak wyszliśmy na ludzi. Dlaczego potrzebujemy siebie nawzajem i co sprawia nam przyjemność to książka z całą pewnością nietypowa. Przeprowadza nas przez okres od momentu gdy 6-7 milionów lat temu zamieniliśmy bezpieczne lasy deszczowe na bardzo ryzykowne (odsłonięte i wygodne dla drapieżników) miejsce do życia jakim jest sawanna, po stan dzisiejszy. Przez większość książki autor stara się skierować naszą uwagę na społeczny aspekt zmian w życiu człowieka. Podkreśla wagę współpracy, wyciągania konsekwencji, pierwotnych lęków, powiązań względem innych członków grupy. Na potwierdzenie tego, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa społeczeństwo, William von Hippel przywołuje mnóstwo bardzo celnych obserwacji. Spora część poruszonych tutaj zagadnień to naprawdę fascynujące analizy i chociaż momentami musiałam się mocno skupić by zrozumieć pewne zależności, to lektura przyniosła mi bardzo wiele satysfakcji i sporo ciekawych spostrzeżeń. Dotychczas najwięcej czasu poświęcałam przemianom człowieka w kontekście biologicznym - trybu życia, zmian anatomicznych, przełomowych odkryć i wydarzeń, ale naprawdę rzadko zastanawiał mnie kontekst społeczny, także dla mnie była to wartościowa lektura.

Muszę jednak przyznać, że długo czytałam Jak wyszliśmy na ludzi, znacznie dłużej niż bym się tego spodziewała. Podtytuł Dlaczego potrzebujemy siebie nawzajem i co sprawia nam przyjemność zasugerował mi łatwą i bardzo lekką lekturę, doprawioną dowcipem, anegdotkami itp. Okazało się, że po części jest to prawda, William von Hippel z całą pewnością ma lekkie pióro, chętnie nawiązuje do historii ze swojego życia i nie stroni od dowcipu, ale jednocześnie przedstawia nam solidną dawkę informacji ewolucyjnych, anatomicznych i antropologicznych. Ponadto autor nie stroni od przywoływania badań naukowych na potwierdzenie swoich słów, więc lektura choć przyjemna nie była wcale tak łatwa jak podejrzewałam.


Gdy nasi łowiecko-zbieraccy przodkowie coś zbroili, praktycznie nie mieli możliwości uniknięcia konsekwencji, bo ze względu na wymianę informacji ich reputacja musiała ucierpieć. W odróżnieniu od tego w mieście można bez trudu naciągać łatwowiernych ludzi i zniknąć w tłumie, zanim sprawa się wyda. Współczesny stopień mobilności lokalowej i zawodowej pozwala socjopatom przez całe życie wyprzedzać idącą za nimi opinię.

czwartek, 5 listopada 2020

wtorek, 3 listopada 2020

Nowelki na czasy zarazy czyli „Dekameron" Giovanniego Boccaccia

 
Tytuł: Dekameron

Autor: Giovanni Boccaccio

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2020
Liczba stron: 848
Tłumacz: Edward Boyle
Kategoria: Klasyka literatury
Ocena: 8/10




Dekameron Giovanniego Boccaccia to klasyka literatury, a zarazem jedna z książek, które od dawna chciałam w całości przeczytać. O ironio, biorąc pod uwagę kulisy powstania, Dekameron to idealna książka na obecne czasy. Młodzi ludzie podczas epidemii dżumy w XIV wieku wyjeżdżają do oddalonej od grodu posiadłości by odpocząć, znaleźć pocieszenie i zregenerować siły, a przy okazji opowiadają sobie różne historie. Brzmi znajomo, prawda? W ten sposób powstał zbiór 100 nowel (przez dziesięć dni codziennie dziesięciu bohaterów opowiada po jednej noweli dziennie), w których główne tematy to różnie pojmowana miłość, ludzkie przywary (w tym wady przedstawicieli kościoła katolickiego!), zarówno szczęśliwe jak i te mniej korzystne zrządzenia losu czy pieniądze, a postacie pojawiające się w tych opowiadaniach są przedstawicielami bardzo różnych grup społecznych. Ciekawe czy podobny zbiór nowel powstanie po pandemii SARS-Cov-2 w XXI wieku. :) 

Giovanni Boccaccio stworzył krótsze, dłuższe, weselsze, smutniejsze, ale w większości bardzo celne opowiadania. Znacząca część z nich miała ciekawą, trafną puentę, która biorąc też pod uwagę okres powstania tej powieści jest nieco zaskakujące, ale nad wyraz satysfakcjonujące. Ku mojemu zdumieniu autor ma poczucie humoru, a jego nowele bywają naprawdę błyskotliwe.

niedziela, 1 listopada 2020

Mroczna kontunuacja przygód adeptki magii papieru czyli „Szklany mag" Charlie N. Holmberg


Tytuł: Szklany mag


Autor: Charlie N. Holmberg


Cykl: Papierowy Mag
Tom: 2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 2020
Liczba stron: 247
Tłumacz: Monika Wiśniewska
Kategoria: Fantastyka, Fantasy, Dla młodzież
Ocena: 7/10

 

Pierwsza część cyklu, czyli Papierowy mag od Charlie N. Holmberg, ogromnie przypadła mi do gustu. Czułam wielką satysfakcję z lektury, z wykreowanego świata, stylu magii, odświeżającej historii. Nie zawiedli również bohaterowie, było ich niewielu ale za to dopracowani, intrygujący. Spędziłam w tym uniwersum bajeczny czas choć oczywiście za krótki! :) 

Ogromnie zacierałam rączki na myśl o drugiej części i ku mojej wielkiej radości, pomimo oczywistej przeszkody w postaci pandemii, udało się by została ona wydana o czasie!

Szklany mag nieco odmienia klimat cyklu. Od wydarzeń z pierwszej części minęło już trochę czasu. Ceony Twill i jej mistrz Emery Thane próbują powrócić do normalności, choć czuć pomiędzy nimi niewypowiedziane emocje. Dziewczyna powraca do regularnych zajęć przygotowujących ją do uzyskania tytułu Składacza, w ramach których zostaje wysłana na lekcję w terenie. Niestety niewinna wycieczka zmienia się w tragedię. Szybko okazuje się, że chociaż Ceony stara się nie myśleć o tym co stało się z Lirą to nie wszyscy podzielają jej niechęć do tego tematu - po okolicy grasuje Grath Cobalt, partner Liry i jeden z najbardziej niebezpiecznych magów ostatnich lat, który za wszelką cenę chce dowiedzieć się co zaszło na klifie koło jaskini. Młoda adeptka magii papieru, jej rodzina i bliscy są w śmiertelnym niebezpieczeństwie, więc Ceony decyduje się działać...

czwartek, 29 października 2020

Cytat tygodnia

Przemoc zaczyna się od przyjęcia założenia, które brzmi: mam prawo cię kontrolować.

- Mężczyźni objaśniają mi świat, Rebecca Solnit -



wtorek, 27 października 2020

Morderstwo w klimacie przedwojennej Warszawy czyli „Tajemniczy wynalazca" Piotra Godka

 

Tytuł: Tajemniczy wynalazca

Autor: Piotr Godek

Seria: Kryminały przedwojennej Warszawy
Wydawnictwo: Wydawnictwo CM
Data wydania: 2020
Liczba stron: 155
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7/10

 

 

Czary mary, otwieramy książkę i przenosimy się do Warszawy z lat 30. XX wieku. Na zaręczynach Janki, córki adwokata Poręby, niespodziewanie pojawia się dawny przyjaciel prawnika - John Smith. Starzy druhowie bardzo się cieszą ze spotkania do momentu przedstawienia Amerykaninowi narzeczonego Janki - Tadeusza Żelskiego. Panowie wydają się mieć nieprzyjemne zaszłości, a sytuacja staje się napięta, ale przez wzgląd na to, że jest to zaręczynowa uroczystość, Poręba i Smith decydują się przełożyć rozmowę. Niestety następnego dnia córka adwokata znajduje zwłoki Amerykanina. Przyjacielem ogromnie poruszonego tą sytuacją Poręby jest niezwykle oszczędny w słowach inspektor Bart, który włącza się w dochodzenie w sprawie morderstwa. W toku śledztwa dowiaduje się, że przed śmiercią John Smith spotkał się z trzema osobami - jedna z nich jest najprawdopodobniej mordercą, ale która? Nie bez znaczenia jest także to, że nas skrajnie introwertyczny inspektor jest nieco zakochany w pewnej uroczej wdówce, która skrywa przed nim mroczne sekrety. Prześledzenie wydarzeń z życia Johna Smitha, umiejętność dedukcji, obserwacji i pewności siebie, pewna doza wścibstwa i trochę intuicji prowadzi inspektora krok po kroku do rozwiązania, które zaskoczy nawet jego samego! Po drodze na jaw wyjdą też brudne sekrety bohaterów...

Wydawnictwo CM od lat zajmuje się wydawaniem nieco zapomnianych książek fabularnych. Wcześniej miałam przyjemność czytać kilka wydanych przez nich kryminałów z serii Najlepsze kryminały PRL, z których część naprawdę mnie usatysfakcjonowała (na przykład Czarny koń zabija nocą Jacka Roya). Bardzo spodobały mi się także książki Edgara Wallece'a z serii Klasyka angielskiego kryminału! Już chociażby dlatego, od samego początku kusiła mnie seria kryminałów przedwojennej Warszawy, która zapowiadała się naprawdę obiecująco!

sobota, 24 października 2020

Niezwykły świat artystek z wysp czyli „Herbata szczęścia" i „Córka szklarki" Agnieszki Grzelak


Tytuły: Herbata szczęścia, Córka szklarki


Autor: Agnieszka Grzelak

Cykl: Blask Corredo
Tomy: 1, 2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2008
Liczba stron: 312, 271
Kategoria: Fantastyka, fantasy, literatura dziecięca i młodzieżowa, literatura rodzinna
Ocena: 7/10

 

 

Za każdym razem kiedy myślę, że literatura już mnie nie zaskoczy, dzieje się coś fantastycznego!

Herbata szczęścia i Córka szklarki to dwie pierwsze części pięciotomowego cyklu autorstwa Agnieszki Grzelak. Nie jest to żadna nowość bowiem od wydania pierwszego tomu minęło ponad 12 lat, ale szczęśliwie dla nas, literatura rzadko się starzeje. ;) Blask Corredo zaczęłam z polecenia mojej przyjaciółki (jakby na to nie patrzeć sponsorki tego wpisu) i przyznam szczerze, że od pierwszej strony cykl mnie wciągnął. 

W Herbacie szczęścia poznajemy Szklarkę, artystkę, której malunki na szkle są absolutnie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Kobieta ma dużo zamówień i żyje dostatnie ze swoją służką Werką, czasami wspominając pewnego wyjątkowego mężczyznę, który wkrótce się ożeni z inną kobietą. Z rutyny wybija ją zamówienie na obraz na szkle tajemniczo brzmiącej herbaty szczęścia. Początkowo Szklarka podejrzewa, że herbata szczęścia to ludowa nazwa jakiegoś powszechnie znanego zioła, ale wkrótce okazuje się, że żadne źródła o niej nie wspominają. Zdeterminowana kobieta w poszukiwaniu informacji decyduje się powrócić do ostatniego miejsca, w którym chciałaby się znaleźć - na Wyspę sierot gdzie się wychowała. Od tego momentu historia nabiera tempa i prowadzi nas w niezwykłe miejsca. Równolegle śledzimy przygody mężczyzny, który aby uciec przed zaaranżowanym małżeństwem wybiera się w szaloną podróż na tajemniczą wyspę Nut. Od dawna już wie, że kobiety, która została mu wybrana, nie tylko nie kocha, ale nawet nie lubi. Za to poznał kogoś kto jest dla niego wyjątkowy, inspirujący, ale jednocześnie niedostępny...

czwartek, 22 października 2020

Cytat tygodnia

To odróżnia rodzinę od znajomych. Rodzinę ma się na zawsze, bez względu na wszystko,
nawet jak słabną kontakty, bo te można zawsze z powrotem zacieśnić.

- Najdłuższa podróż, Nicolas Sparks -

wtorek, 20 października 2020

Jak surowe dane przemienić w wartościowy przekaz czyli „Storytelling danych" Cole Nussbaumer Knaflic


Tytuł: Storytelling danych

Autor: Cole Nussbaumer Knaflic

Wydawnictwo: Onepress (Helion)
Data wydania: 2019
Liczba stron: 267
Tłumacz: Krzysztof Krzyżanowski
Kategoria: Poradnik
Ocena: 10/10

 

Już na studiach sporo uwagi poświęca się zagadnieniu prezentowania wyników. Oczywiście istotne jest to co zrobiliśmy i co nam wyszło, ale nie mniej ważne jest to jak przedstawimy to światu. Esencją tego zagadnienia jest dla mnie etap doktoratu, podczas którego generuję bardzo dużo, nie raz bardzo różnorodnych, wyników, a ich prezentacja stanowi spore wyzwanie. Nietrudno wtedy wpaść w różne pułapki, z których chyba najbardziej podstępną jest pokazywanie czego to się nie zrobiło, co często jest niekorzystne i dla przedstawianego projektu, i dla słuchacza, którego uwagę szybko można stracić.

Nie mniej ważną kwestią jest ilustracja otrzymanych wyników. Czasami kusi nas robienie przepięknych wykresów, często przeładowanych informacjami, skrajnie skomplikowanych i nieczytelnych dla odbiorcy. Innym razem po prostu popełniamy w nich błędy - bardzo często widać to w mediach, które w ostatnich latach są pod tym względem, naprawdę bardzo niechlujne. O problemach z wizualizacją danych powstało wiele książek, można było o tym przeczytać chociażby w ostatniej książce Janiny Bąk Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?

Ja również nie czuję się w tej kwestii specjalistką. Według mnie moim słabym punktem jest historia. Tworzę już coraz lepsze, prostsze, bardziej czytelne, a jednocześnie naukowe wykresy, natomiast brakuje mi naturalnej umiejętności przestawiania swoich wyników jako spójnej, logicznej, i co najważniejsze, ciekawej historii. Żeby nie było wątpliwości, dane i wyniki są świetne, tutaj zawodzę ja - zbyt chętnie popadająca w dywagacje i opowiadająca o zagadnieniach technicznych.

Jako, że do bycia szeryfem analizy danych jeszcze mi daleko to poszerzam swoją wiedzę, a o książce, o której dzisiaj Wam opowiem, słyszałam wiele od dnia jej wydania w języku angielskim. Wskazywano ją jako pełny, staranny i bardzo praktyczny poradnik tego jak surowe dane przetwarzać w skuteczne wykresy, a następnie we właściwy sposób przedstawiać to co z tych grafik wynika. Dlatego nie wahałam się ani chwili - Storytelling danych musiał być mój! 

niedziela, 18 października 2020

Gierki, intrygi i spiski czyli „Niebezpieczne związki" Pierra Choderlosa de Laclosa


Tytuł: Niebezpieczne związki

Autor: Pierre Choderlos de Laclos

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2020
Liczba stron: 400
Tłumacz: Tadeusz Boy-Żeleński
Kategoria: Klasyka literatury
Ocena: 6/10

 

 

 

Od lat mam marzenie, że w swoje czytelnicze plany będę wplatać klasykę literatury. Niestety, najczęściej na planach się kończy. Ostatnio i tak było lepiej, bo udało mi się sięgnąć po Mroczne materie Pullmana i Małe kobietki Alcott, ale do przeczytania Wojny i pokoju, która od lat patrzy na mnie z półki, wciąż mi daleko. To o tyle śmieszne, że niemal wszystkie lektury szkolne czytałam z przyjemnością i bez wybrzydzania. Nie każda mnie zachwycała, ale podobało mi się czytanie klasyki, czułam się dzięki temu czytelniczo pełniejsza. Wciąż chciałabym powrócić do niektórych lektur przygotowujących do matury rozszerzonej z polskiego, na które w okresie szkolnym już po prostu zabrakło mi czasu. Całe szczęście, że nigdy nie dawałam się złapać na hasła w stylu "fragment" i zawsze czytałam w całości. W planach były i Sklepy cynamonowe, i Lolita, i Lord Jim, i Imię róży, i Martwe dusze, i Dekameron, i właśnie - Niebezpieczne związki (pomińmy znaczące choć milczące spojrzenie na Wojnę i pokój). Oczywiście z Wojną i pokojem żartuję, wiele innych, niewymienionych książek, także jest w planach. 

Niestety brakowało czasu, zapału i chęci. Ogromna liczba innych książek nieustannie rozpraszała, dlatego postanowiłam się mocniej motywować. Na fali tego pragnienia powstał na blogu sierpień z poezją i zamiar, aby każdego roku recenzować co najmniej dwa tomiki poezji. Na razie jestem w tej kwestii bardzo z siebie zadowolona. :) Potem powstał plan by czytać przed premierą filmu/serialu, a że ostatnio kilka książek z klasyki było ekranizowanych, to pojawiła się znacznie silniejsza motywacja do czytania ich literackiego pierwowzoru. Teraz mam nadzieję, że bodźcem do lektury klasyki będą ich egzemplarze recenzenckie. 

To postanowienie rozpoczęłam Niebezpiecznymi związkami, książką, którą miałam w planach od baaardzo dawna. Wiele o tej pozycji i czytałam, i słyszałam, a kilka ekranizacji i niegasnące dyskusje o tym czy jest ona gorsząca, czy może tylko niemoralna, brzmiały jak dodatkowa zachęta.

Miłość to uczucie niezależne od nas, od którego roztropność może uchronić, ale którego nie zdołałaby zwalczyć; skoro raz się urodzi, umiera jedynie naturalną śmiercią albo też zdławiona zupełnym brakiem nadziei.

Pierre Choderlos de Laclos stworzył jak dla mnie dosyć nietypowe dzieło. Pierwszą intrygującą rzeczą jest forma książki, która jest powieścią epistolarną czyli zbiorem listów. Tutaj listy mają różnych nadawców i odbiorców, dzięki czemu poznajemy kilka ciekawych postaci i ich historie, a dodatkowo mamy możliwość śledzenia wydarzeń z wielu perspektyw. Drugą ciekawostką jest temat - dyskusje o moralności, o erotycznych igraszkach i planach, o wykorzystywaniu zaufania innych ludzi, a w końcu o próbie zdobywania obiektów swojego pożądania, a czasami także uczuć. Jakby na to nie patrzeć, Niebezpieczne związki to opowieść o znudzonej osiemnastowiecznej francuskiej arystokracji, która sama nie wiedząc co zrobić ze swoim życiem, przy rozluźniających się normach społecznych, rozpoczyna niebezpieczne gry uczuciami, emocjami i relacjami. 

czwartek, 15 października 2020

Cytat tygodnia

Zawsze uważałem, że kształcenie polega na tym,
by uczyć prawa do własnego zdania - powiedział Keating. 
 
- Stowarzyszenie umarłych poetów, Nancy H. Kleinbaum -

wtorek, 13 października 2020

Szalone przygody upiornej agentki czyli „Nelly Rapp i kapitan Sinobrody" Martina Widmarka


Tytuły: Nelly Rapp i kapitan Sinobrody


Autorki: Martin Widmark

Cykl: Nelly Rapp upiorna agentka
Tom: 14
Wydawnictwo: Mamania
Data wydania: 2020
Liczba stron: 544
Tłumacz: Karolina Augustyniak
Kategoria: Literatura dziecięca
Ocena: 8/10

 

 

Pamiętam jak mój kuzyn był młodszy i na dobranoc czytałam mu Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Jak ja mu zazdrościłam takich lektur! Wieczorami, gdy on już zasypiał, ja pochłaniałam kolejne części dosłownie z wypiekami na twarzy i wcale się tego nie wstydzę! :P

Gdy więc pojawiła się możliwość nowej przygody z Martinem Widmarkiem - autorem Biura detektywistycznego Lassego i Mai nie wahałam się ani chwili! Pozwoliłam się wciągnąć do świata Nelly Rapp i byłam bardzo ciekawa czy to także będzie klimat kryminalny, fantastyczny, a może horror dla młodszych czytelników? Okazało się, że była to ciut straszniejsza fantastyka, klimatem bardzo podobna do kryminalnych przygód Lassego i Mai.

Nelly Rapp jest upiorną agentką numer 10, a przy tym zwykłą uczennicą i właścicielką psa basseta Londyna. W czternastej części cyklu wraz z przyjacielem Wallem spędza wakacje na obozie żeglarskim. Mimo, że oboje są świadomi, że nie są urodzonymi żeglarzami, to dobrze się bawią i miło spędzają czas. Przedostatniego dnia obozu stary rybak Enok opowiada im o statku widmo, którego kapitanem jest Sinobrody. Zainspirowani jego opowieścią, Nelly i Walle wyruszają by sprawdzić czy rybak mówił prawdę, a jak wszyscy wiemy, upiorna agentka zawsze ma ciekawe przygody! Tym razem poznają bliżej kapitana Sinobrodego i spróbują rozwiązać zagadkę utonięcia jego statku.

niedziela, 11 października 2020

Prawdziwe kompendium wodnic czyli „Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien" Bartlłomieja Grzegorza Sali


 
Tytuł: Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien

Autor: Bartłomiej Grzegorz Sala


Seria: Legendarz
Wydawnictwo: Wydawnictwo BOSZ
Data wydania: 2020
Liczba stron: 360
Kategoria: Legendy, Baśnie
Ocena: 7/10

 

Dzisiaj kilka słów o kolejnej książce z bardzo lubianej przeze mnie serii Legendarz. Tym razem opowiem Wam o Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien!

Zacznę od czegoś, co podczas lektury właściwie od razu rzuca się w oczy - Bartłomiej Grzegorz Sala wykonał absolutnie tytaniczną pracę. Opisał 63 legendarne wodne panny, nie zaniedbując naprawdę niczego. Podczas czytania dowiadujemy się gdzie dana wodnica rezyduje, jaka jest jej historia (a nawet kilka wariantów historii!), skąd pochodzi, jaki wpływ miała na kulturę, a także jakie utwory opisywały przedstawione boginki, syreny czy nimfy. Książka jest wypełniona cytatami i fabularyzowanymi wersjami legend napisanymi stylizowanym, na dawny, językiem. Widać było też, że autorowi pisanie tej książki (i dzielenie się swoją wielką wiedzą) po prostu sprawiało przyjemność. Stąd też trudno się dziwić, że również czyta się ją z ciekawością i zaangażowaniem!

czwartek, 8 października 2020

Cytat tygodnia

Jeżeli się oddaje komuś serce i ten ktoś umiera, czy zabiera ofiarowane serce ze sobą? Czy potem do końca życia chodzi się z wielką dziurą w środku, której już nic nigdy nie zdoła zapełnić? 
 
- Dziewiętnaście minut, Jodi Picoult -

sobota, 3 października 2020

Dramatyczna „Wojna o szczepionki" Briana Deera


Tytuł: Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat

Autor: Brian Deer

Seria: Reporterska
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2020
Liczba stron: 456
Tłumacz: Piotr Chojnacki, Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
Ocena: 9/10
 
 
 

Gdy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wiedziałam, że absolutnie MUSZĘ ją przeczytać. Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat to jedna z tych pozycji, które wpisują się nie tylko w moje potrzeby czytelnicze, ale również naukowe i poglądowe. 

Autor Brian Deer to wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy, który w swojej pracy skupia się na przemyśle medycznym i farmaceutycznym, zatem bardzo spektakularne, niepokojące i zaskakująco niepowtarzalne wyniki Wakefielda w oczywisty sposób wpisują się w jego zainteresowania. Temu, aby udowodnić to co wielu podejrzewało, pan Deer poświęcił lata swojej żmudnej pracy, a nawet swoją reputację.

Wojna o szczepionki Briana Deera to precyzyjny i szczegółowy zapis absolutnie wyjątkowej reporterskiej pracy, która miała na celu odkrycie mechanizmu niezwykle skomplikowanego, wielopoziomowego oszustwa doktora Andrew Wakefielda - twórcy nieprawdziwej teorii o powiązaniu szczepionek (a konkretnie szczepienia MMR - trójskładnikowej szczepionce przeciwko odrze, różyczce i śwince), chorób gastroenterologicznych i autyzmu. Na niemal 500 stronach pan Deer demaskuje kolejne teorie, badania, rzekome wyniki, sprawdza powiązania badaczy, lekarzy, prawników, rodziców, sponsorów i to co odkrywa jest naprawdę szokujące.

 Medycyna była dla lekarzy, nauka dla naukowców. Ja miałem pytać.

czwartek, 1 października 2020

Cytat tygodnia

Ten ostatni rozdział (...) może wywołać skojarzenia, że człowiek jest w jakiś sposób ostatecznym triumfem ewolucji, że wszystkie te miliony lat rozwoju, nie miały żadnego innego celu, niż postawić go na Ziemi. Nie ma żadnych naukowych dowodów, aby poprzeć taki pogląd oraz nie ma powodu by przypuszczać, że nasz pobyt na Ziemi będzie dłuższy od pobytu dinozaurów.
 
- Życie na ziemi, David Attenborough -

sobota, 26 września 2020

Serialowe okruszki #2

Dawno nie rozmawialiśmy o serialach, więc otwieram puszkę pandory! ;) Dzisiaj, tak dla odmiany, tylko trzy produkcje Netflixa, jest też jedna polska! ;)


#1 Szadź sezon 1

Nie będę oszukiwać - niewiele polskich serialów do mnie przemówiło. Mimo to staram się regularnie testować nowinki z nadzieją, że tym razem się uda. Szadź od samego początku zaciekawiła nas kreacją Macieja Stuhra, naprawdę chciałam zobaczyć go w takiej psychopatycznej roli. Niby wiedziałam, że serial jest na podstawie książki, nawet miałam ją przez chwilę w ręku, ale serial odnalazł nas prędzej i no cóż, przepadło. W efekcie tego książkowego oszustwa obejrzeliśmy naprawdę niezłą polską produkcję, wciąż niedoskonałą, ale znacznie lepszą niż bym się spodziewała. Nie powiem, że był to serial zaskakujący, ale absolutnie doskonałe kreacje bohaterów, zwłaszcza postaci granej właśnie przez Macieja Stuhra, rekompensowały naprawdę wszystkie niedociągnięcia. Szadź jest utrzymana w stylu skandynawskim - mroczna aura, bohaterka to dobry glina z problemami, zabójca to bardzo bystry psychopata. Jest spisek, jest poszukiwanie, są potknięcia, jest o błędach systemu. Inna rzecz, że od początku wiemy kto i jak zabija, bo tak zbudowana jest fabuła, nie wiemy jednak dlaczego ani w jaki sposób wybiera ofiary. Walka z czasem dodaje serialowi pożądanego napięcia i cyk! Mamy naprawdę niezły polski serial. Zapowiadany jest drugi sezon, zobaczymy czy będzie równie dobry jak pierwszy.

Moja ocena: 7/10



2. What/if sezon 1

Gdy tylko dowiedziałam się, że jedną z głównych ról w tym serialu odgrywa Renee Zellweger poczułam, że muszę to zobaczyć! Serial ma zaledwie 10 odcinków, więc rzeczywiście ogląda go się szybko. Początek jest kuszący - przepiękna Anne Montgomery (w tej roli oszałamiająca Zellweger) składa propozycję Lisie, która chce rozwijać swój medyczny start-up. Młoda dziewczyna gorąco wierzy w swój pomysł, a bez pieniędzy będzie zmuszona go zamknąć i jednocześnie zawieść swoich współpracowników. Jest zdeterminowana by znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Bogata inwestorka wydaje się odpowiedzią na wszystkie błagania Lisy, ale niestety propozycja Montgomery to niemoralny układ - pieniądze w zamian za noc z mężem Lisy. Szczegóły spędzonej nocy mają pozostać ścisłą tajemnicą pomiędzy Anne i Seanem. Małżeństwo Donovanów zgadza się na ten układ i zaczyna się wielka gra... 

Niestety o ile pierwsze odcinki oglądałam z zaciekawieniem, o tyle im dalej tym gorzej, a już ostatnie dwa odcinki oglądałam tylko dla przyzwoitości by serial dokończyć. W trakcie kompletnie posypała się fabuła, a kierunek w który skręciła był według mnie naprawdę bardzo słaby. Było tyle możliwości, a scenarzyści poszli na łatwiznę tak bardzo, że aż się roześmiałam gdy zrozumiałam dokąd to zmierza. Również kreacje bohaterów wyszły znacznie poniżej moich oczekiwań - początkowo bardzo dobrze wyważona postać Anne, ekscentrycznej milionerki, która z drapieżnym urokiem składa tak niemoralną propozycję, okazuje się skończoną psychopatką, co mocno psuje zarówno przekaz jak i napięcie w serialu. Również Lisa i Sean, mają lepsze i gorsze momenty, ale jako, że nie kojarzyłam tych aktorów, to jakoś to przebolałam. Był świetny pomysł, doskonała aktorka i możliwości Netflixa, a niestety wyszło mocno przesadzone widowisko. Jak dla mnie - wielki niedosyt.

Moja ocena: 4/10

 


3. Sex education sezony 1-2

To jeden z najlepszych serialów o seksie jaki widziałam. 

Co drugi serial dla nastolatków zawiera sceny seksu, więc nie ma mowy o tym, że seks edukacja porusza nieznane młodym widzom tematy. W zamian za to ten serial proponuje zupełnie nową jakość - odpowiedzialność, szczerą rozmowę na trudne, często wstydliwe tematy i wyjaśnienie czym w zasadzie jest mityczny seks. W efekcie nastoletni widz może lepiej zrozumieć siebie, swoje myśli i potrzeby, oddzielić fantazje opowiadane przez kolegów i koleżanki od rzeczywistości, która często nie wygląda tak jak na filmach pornograficznych. Pojawiają się tu na przykład tematy przedawkowania Viagry, chorób wenerycznych, braku akceptacji własnego ciała, braku satysfakcji z seksu i różnorodnych potrzeb, napięcia i presji rówieśników związanej z utratą dziewictwa. Pojawia się także wątek homoseksualizmu. Mówienie o seksualizacji poprzez serial jest wyssane z palca - to nie jest produkcja zachęcająca do seksu, a jedynie oswajająca ten temat i związane z nim zagadnienia. Powiedziałabym, że jest wręcz przeciwnie, bo Sex education pokazuje, że pogłoski, że "wszyscy już to zrobili tylko nie ja" są mocno przesadzone, a presja rówieśników w tej kwestii nic nie warta, ale to już tak na marginesie.

Jednak ten kto myśli, że seks edukacja to tylko rozmowy o seksie ten bardzo się myli. Jest tu dużo zagadnień społecznych, od dręczenia w szkole, przez brak akceptacji, trudne relacje w rodzinie (szczególnie niezwykła jest relacja głównego bohatera - Otisa z ojcem, z którym nie mieszka), poszukiwanie pasji i sensu życia. No i obłędna Gillian Anderson, dawna Dana Scully z Archiwum X, a obecnie matka głównego bohatera, daje tutaj doskonały popis swoich umiejętności. 

Serial pokazuje nam typowe nastoletnie problemy, ale tym razem przedstawione realnie, czasami w nieco krzywym zwierciadle i trochę wyolbrzymione, ale bez udawania. Produkcja porusza naprawdę wiele trudnych zagadnień i jeszcze nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Bardzo polecam nie tylko młodszym (ale koniecznie już nastoletnim), ale także dorosłym widzom.

Moja ocena: 9/10 

 


 4. NCIS (są trzy wersje - NCIS, NCIS Los Angeles i NCIS Nowy Orlean), wszystkie sezony

NCIS to klasyka amerykańskich seriali kryminalnych. Członkowie dosyć elitarnej rządowej organizacji zajmują się przestępstwami powiązanymi z wojskowymi lub rządem. Każda wersja ma swój własny klimat i nieco inną fabułę, ale wszystkie mają podobną konstrukcję. Moje ulubione to zwłaszcza pierwsze sezony NCIS (do odejścia Zivy) oraz NCIS LA. NCIS Nowy Orlean nie do końca trafia w mój gust, jest to też chyba najbardziej amerykańska wersja, wiecie - główny bohater interesuje się jazzem i ma własny klub muzyczny i po sprawie wszyscy się tam spotykają... Nie mój klimat. Zdecydowanie wolę surowy styl NCIS oraz nieco pozbawiony przywództwa, wyluzowany i zabawny NCIS Los Angeles. Nie powiem, że oglądałam wszystkie odcinki, ale widziałam ich bardzo dużo, a nadal z przyjemnością od czasu do czasu oglądam kolejne. Szczególnie dużo oglądałam ich gdy jeszcze miałam telewizję - jakieś odcinki często leciały na różnych kanałach i świetnie nadawały się do popołudniowego relaksu czy towarzystwa przy jakimś samotnym posiłku albo podczas wykonywania jakiejś niewymagającej myślenia pracy, czy to prasowaniu, czy sprzątaniu itd. NCIS ujęło mnie naprawdę świetną, choć w większości niezbyt znaną obsadą, mocną fabułą, ciekawymi śledztwami i tym, że w odróżnieniu od wielu podobnych seriali - to wciąż zbrodnia jest w centrum odcinka. Zdarzały się momenty bardziej prywatne, ale zdecydowana większość czasu zajmuje zbrodnia, poszukiwanie dowodów i winnych. Bardzo to doceniam! 

Pewnie większość z Was te seriale zna, ale jeśli nie, to jest to ciekawa odskocznia, która powinna przypaść do gustu wielbicielom kryminałów, zwłaszcza tych sprzed epoki platform streamingowych typu Netflix.

Moja ocena: 8/10 

 

5. House of cards, sezony 1-6

Oczywiście znane mi są wszystkie kontrowersje związane z aktorem grającym główną rolę, ale odsuńmy to na chwilę na bok.

Tego serialu pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. House of cards było przełomową produkcją w historii seriali i chyba naprawdę nikt temu nie zaprzeczy. Realia ambitnej, koszmarnie bezwzględnej amerykańskiej polityki potrząsnęły serialowym światem, a absolutnie wybitna rola Kevina Spaceya sprawia, że każdy odcinek to wielkie napięcie. Ten serial jest naprawdę majstersztykiem w dziedzinie political fiction, a pnący się po trupach po szczeblach politycznej Frank Underwood przeszedł już do historii. Tak było według mnie do końca piątego sezonu. Szósty sezon musiał zmienić swoją fabułę ze względu na skandal wokół osoby głównego aktora. Kevin Spacey, wobec poważnych oskarżeń o molestowanie, był zmuszony ustąpić z obsady i główną rolę przejęła Robin Wright grająca jego serialową żonę. Uważam, że w ostatnim sezonie wszyscy bardzo się starali, a Robin Wright dała z siebie naprawdę wiele by wypełnić pustkę po swoim poprzedniku i ogromnie to doceniam. Niestety, ja podczas oglądania ostatniego sezonu czułam, że ta nieplanowana zmiana nie była jednak tak dobra jak oryginalny pomysł. Spójrzmy prawdzie w oczy, pomimo fenomenalnej gry pani Wright, zostało przed nią postawione niewykonalne zadanie. Zastąpienie Spaceya, dla którego rola Francisa Underwooda z całą pewnością była jedną z ról życia, było po prostu niemożliwe. Nie mniej, dzięki podmiance głównych bohaterów serial mógł zostać w miarę godnie zamknięty. Jako wielka miłośniczka idei oddzielania ludzi tworzących sztukę od sztuki, naprawdę jestem wielbicielką tego serialu. Uważam, że pierwsze sezony wzbiły political fiction na zupełnie nowe poziomy, a sam serial jest naprawdę doskonały - świetnie zagrany, przemyślany, nietuzinkowy, pomysłowy, zaskakujący, trzymający w napięciu. W żaden sposób nie zmienia to mojego sprzeciwu względem tego co zrobił Kevin Spacey, odraza, sprzeciw względem zachowania aktora w prawdziwym życiu nie zmalała przez to ani o jotę, ale produkcję bardzo doceniam.

Moja ocena: sezony 1-5 10/10, sezon 6 7/10 

Znacie te produkcje? Oglądaliście, a może macie na nie chęć? :)


Grafiki pochodzą z:
- filmweb.pl
- wikipedia.en

niedziela, 20 września 2020

Książkowe pokusy #4

Dzień dobry, zapraszam na kolejny odcinek książkowych pokus! Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tu dla siebie coś ciekawego, a może już znacie te książki i podzielicie się ze mną swoją opinią? :)

 


1. Eragon
Christopher Paolini 
Wydawnictwo MAG

Oto klasyka fantastycznej literatury o smokach, młodzieżowy bestseller, niektórzy nawet czytają ją w szkole jako lekturę. Tymczasem ja, choć nieco wstyd to przyznać, nigdy Eragona nie przeczytałam. Żeby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację, muszę się przyznać, że widziałam film. Dlatego teraz, po latach, chciałabym to zaniedbanie nadrobić. Zdaję sobie sprawę, że książka przez lata zdobyła rzesze zarówno zwolenników jak i przeciwników, więc też chcę wiedzieć do której grupy należę. Znając moje zamiłowanie do smoków, zapewne do tych pierwszych, ale dopóki książki nie przeczytam, nie będę wiedzieć. 

czwartek, 17 września 2020

Cytat tygodnia

Kultura wyzwala ciało od zniewolenia pracą i usposabia go do kontemplacji.

- Zapiski na pudełku od zapałek, Umberto Eco -

wtorek, 15 września 2020

Czy warto kupić czytnik?


Kiedy nie pytacie o książki najczęściej opowiadacie mi o tym, że rozważaliście kupno czytnika, ale wciąż nie jesteście do takiego wydatku przekonani. O tym, że jest to wydatek, nie musicie mnie przekonywać. Pierwszy czytnik pożyczył mi mój chłopak (doskonały i absolutnie niezniszczalny PocketBook!), a w tym czasie ponad rok oszczędzałam na swój własny - wymarzony Kindle Paperwhite III ze względu na parametry, bezproblemowość i cudowne, regulowane podświetlenie ekranu. 

Spory wydatek, więc nie dziwne, że sporo z nas go poważnie rozważa. Zatem ułatwię Wam zadanie!

Oto 10 powodów dla których warto żebyś kupił czytnik! :)

niedziela, 13 września 2020

Wyczekiwany prequel „Igrzysk śmierci" czyli „Ballada ptaków i węży" od Suzanne Collins


Tytuły: Ballada ptaków i węży

Autorki: Suzanne Collins

Cykl: Igrzyska śmierci
Tomy: 0.1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2020
Liczba stron: 544
Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Kategoria: Fantastyka, fantasy, Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10
 


Nie bez powodu w lipcu pojawiła się od dawna pisana recenzja Igrzysk śmierci Suzanne Collins. Kiedy zaczynałam ją pisać o prequelu nikt z nas jeszcze nie wiedział i historia wydawała się w jakimś sensie zakończona. Z drugiej strony, autorzy tych najbardziej popularnych cykli coraz częściej decydują się na spin-offy, prequele, sequele... Dlatego na, jakby na to nie patrzeć, elektryzującą wieść o nowej książce z uniwersum Igrzysk śmierci chyba wszyscy zastanawialiśmy się czy to jest skok na kasę czy naprawdę ciekawa, pełnowartościowa książka. Niezależnie od odpowiedzi, niemal wszyscy, którzy przeczytali tą jedną z najbardziej znanych dystopii zacierali ręce i nawet nie udawali, że po książkę nie sięgną. Rozpoczął się okres nerwowego zacierania rączek, pod koniec wzbogacony o dodatkowe emocje związane z pandemią i niepokojami w branży wydawniczej. Moja Matka Chrzestna od Książek, która jest poniekąd sponsorem dzisiejszego wpisu, zamówiła egzemplarz dla siebie do mnie, dzięki czemu miałam możliwość lektury niemal natychmiast po premierze. Zasiadłam do lektury trochę zestresowana, bo wiadomo, również moje oczekiwania co do tej książki były spore...

Zacznijmy od tego o czym właściwie jest ten prequel. W dużym skrócie mówiąc - Ballada ptaków i węży przenosi nas do dziesiątych Igrzysk śmierci, czyli jakby na to nie patrzeć, do samych początków tego niechlubnego zwyczaju (przypominam, że główny cykl Igrzysk rozpoczyna się od 74 Igrzysk). Głównym bohaterem jest Cornolianus Snow, a później również jego podopieczna, uczestniczka Igrzysk. Ballada pozwala nam dowiedzieć się znacznie więcej na temat samych Głodowych Igrzysk - kto je stworzył i dlaczego, jak przebiegały na początku i jak bardzo się zmieniły. Jest bardzo wiele o samym Kapitolu i obowiązujących na nim zasad, o indoktrynacji młodzieży i propagandzie. To były bardzo ciekawe fragmenty, które doceni każdy wielbiciel Igrzysk. Pierwsza część to przedstawienie bohaterów i przygotowania do Igrzysk. Druga to już same Igrzyska. Trzecia za to... Jest pomieszaniem uczuć, opowieści o strażnikach pokoju, nawiązań do głównego cyklu poprzez zmianę miejsca akcji i niedługą opowieścią o tym jak wtedy wyglądały dystrykty. Całość bardzo obrazowo pokazuje co i jak ukształtowało przyszłego prezydenta Panem.
 

czwartek, 10 września 2020

Cytat tygodnia

Ile wielkich spraw w życiu człowieka zależy od maleńkich, niedostrzegalnych nieomal decyzji. 

 - Zapałka na zakręcie, Krystyna Siesicka -

niedziela, 6 września 2020

Fantastycznie motywująca wyprawa przez świat oczami kobiet czyli „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek 2" Elena Favilli, Francesca Cavallo


Tytuł: Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek 2

Autor: Francesca Cavallo, Elena Favilli

Wydawnictwo: Wydawnictwo Debit
Data wydania: 2018
Liczba stron: 224
Tłumacz: Ewa Borówka
Kategoria: Literatura dla dzieci i młodzieży
Ocena: 10/10

 

 

Minione dwa tygodnie były dla mnie niezwykle bezlitosne. Kiedy wieczorami w końcu wracałam do domu, z przyjemnością zanurzałam się pod kołdrę i zabierałam się za lekturę. Wyjątkowo popalić dał mi czwartek i piątek z zeszłego tygodnia, dlatego gdy dostałam Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek 2 Francescy Cavallo i Eleny Favilli od razu zabrałam się za lekturę. Jak spragniony na pustyni potrzebuje wody, tak ja pilnie potrzebowałam czegoś pozytywnego i motywującego. Czegoś co pomoże mi przetrwać, wywołany nieżyczliwymi słowami i nieprzyjemnymi zdarzeniami, moment zwątpienia.

Jak pamiętacie, choć pierwsza część nie ustrzegła się przed pewnymi błędami, to zrobiła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie, dlatego byłam bardzo ciekawa jak to będzie z częścią drugą! Nie powiem, miałam pewną obawę, że może to być tak zwane odcinanie kuponów jako, że pierwsza część definitywnie odniosła spektakularny sukces. ;)

Od życia dostaniesz to, o co się odważysz poprosić.
- Oprah Winfrey -
 

czwartek, 3 września 2020

Cytat tygodnia

Palec na cynglu lub granat w garści,
butelka z naftą w ściśniętej dłoni.
Spojrzeniem w noc. Papieros zgasić.
Natarcie trwa. PAST -a się broni.

Jeszcze dwie serie - i filipinka.
Czy damy radę? Przecież musimy.
Serce Warszawy bije w jej synach.
"Polacy płaćcie dług!" Zapłacimy.

Byleby jeszcze parę naganów...
I mrok i noc i bruk - to nasi.
W Gestapo, Wermacht i SS-manów!
Palec na cynglu, lub granat w garści. 



- Palec na cynglu, Stanisław Marczak "Dziennikarz", "Juliusz Oborski",
Warszawa, około 30 sierpnia I944 r. -

wtorek, 1 września 2020

Zakupy w czasach pandemii czyli które księgarnie dały radę dostarczyć zamówienie o czasie?

W ciągu ostatnich pandemicznych miesięcy miałam mniejszą lub większą przyjemność zamawiać różne produkty w siedmiu księgarniach internetowych i pomyślałam, że może moje wrażenia z tych przygód komuś z Was pomogą w przyszłych zakupach. :) Dlatego dzisiaj krótko, ale praktycznie!

niedziela, 30 sierpnia 2020

Memento mori czyli „Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza" Guillaume Bailly


 
Tytuł: Nekrosytuacje

Autor: Guillaume Bailly


Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 2019
Liczba stron: 304
Tłumacz: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak
Kategoria: Pamiętnik, Opowiadania, Autobiografia
Ocena: 6/10




Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza to oczywisty książkowy wybór dla kogoś kto lubi czarny humor. Oto francuski grabarz opowiada o swojej codziennej pracy, która jest pełna zaskakujących historii i niezwykłych ludzi, a ja wiedziałam, że nie mogę tego przegapić. Bardzo lubię dowcipne, a nawet ironiczne rozmowy o śmierci. Uważam, że dobrze poprowadzone, pomagają nam oswoić się z tym, że nasze dni na ziemskim padole są policzone. Nikt z nas nie wie ile ich nam zostało, dlatego warto o tym pamiętać, co zresztą zawarte zostało w krótkiej, ale jakże wiele mówiącej łacińskiej sentencji Memento mori. Pamiętaj o śmierci. Mimo to, dla większości ludzi, w tym dla mnie, wcale nie jest to takie łatwe. ;) Jesteśmy przywiązani do życia i niechętnie poruszamy temat odchodzenia z tego świata, mimo, że zdajemy sobie sprawę, że nasze ciało nie jest niezniszczalne i pewnego dnia, dla każdego z nas, spełni się "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". Stąd moje zamiłowanie do weselszego podejścia do tego, i tak dosyć ponurego, tematu.

Część opowiadań przedstawionych w Nekrosytuacjach była bardzo zabawna, często w ironiczny sposób. Kilka było naprawdę poruszających. Wszystkie omawiają temat śmierci z bardzo różnych stron, oswajając go, ale też dosyć szczegółowo, i z zachowaniem niezbędnej wrażliwości, opowiadając o okresie od śmierci do złożenia ciała do grobu. Nie ukrywam, że moim zdaniem pisanie na takie tematy to naprawdę spore wyzwanie. Rozmowa o śmierci, w kulturalny sposób, nie jest łatwa, nietrudno kogoś urazić, rozczarować, zasmucić, a znacznie więcej wysiłku potrzeba, aby rozmówca, czytelnik zechciał się nad tym zadumać, porozmyślać, nie wpadając w otchłań rozpaczy (bo zwyczajowo jesteśmy dosyć przyzwyczajeni do swojej ziemskiej egzystencji).

- Co to za hałas? - zaniepokoił się starszy syn zmarłej
- Jakby jakiś dings o coś uderzył - odparł zięć z rozczulającą precyzją semantyczną.
Mistrz ceremonii pobladł, dokonując prostej analizy sytuacji - taki odgłos mógł być spowodowany upadkiem ciała na trumnę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...