piątek, 7 lipca 2017

„Zapisane w wodzie” Paula Hawkins


Tytuł: Zapisane w wodzie
 

Autor: Paula Hawkins

Wydawnictwo: Świat książki
Data wydania: 2017
Liczba stron: 368
Tłumacz: Jan Kraśko
Kategoria: Thriller, Kryminał
Ocena: 6/10






Zapisane w wodzie to druga książka Pauli Hawkins. Dla tych co autorkę wypchnęli już z pamięci (co akurat szczególnie by mnie nie dziwiło), jej pióra jest także Dziewczyna z pociągu.

Zatem słowem wstępu – jak na pewno pamiętacie debiutancka Dziewczyna z pociągu była wszędzie, dosłownie wyskakiwała z lodówki, albo jak w moim przypadku, z pralki, bowiem pewnego dnia oglądałam sprzęty w którymś z marketów elektronicznych, a książka znajdowała się właśnie w bębnie oglądanej przeze mnie pralki. Zasadniczo jest to świetne zobrazowanie tego ewenementu - od tej książki nie szło się odpędzić. Ostatecznie Dziewczynę z pociągu pożyczyłam kilka miesięcy później od cioci, przeczytałam w jeden szpitalny dzień, a moje odczucia po lekturze były dosyć chłodne, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Zatem, odważnie powiem, że jak dla mnie Dziewczyna z pociągu była kwintesencją ostatnich lat usilnego i sztucznego bestsellerowania nie najlepszych książek, czyli nachalnego promowania książki, która na nadane jej tytuły nijak nie zasłużyła. Spirala ochów się rozkręciła, w efekcie czego przeczytałam wiele opinii mówiących nie tylko o arcydziele, ale nawet o analizie społeczeństwa, przekrojowych badaniach, smutnej przyszłości czy innych rzeczach, od których będę szczera, włosy stawały mi dęba. Do dziś nie mogę się otrząsnąć z tego, że Dziewczyna z pociągu miałaby być książką o typowym dorosłym człowieku. No jednak mam nadzieję, że nie. 

Jednak, choć do umiejętności pisarskich Pauli Hawkins miałam dużo zastrzeżeń, co do prowadzenia fabuły także, to jednak tego, że temat i podejście było ciekawe autorce odmówić nie mogę. Dlatego pomimo mojej niechęci do uznawania kobiety sikającej pod siebie pod drzwiami pokoju w domu przyjaciółki jako typowego przedstawiciela pokolenia trzydziestolatków, postanowiłam sięgnąć po Zapisane w wodzie i dać Pauli Hawkins jeszcze jedną szansę.

Książka na dzień dobry miło mnie zaskoczyła ponownie poruszając ciekawy, nieco ciężki czy wręcz eteryczny, melancholijny temat. Podobnie jak jej poprzedniczka także Zapisane na wodzie pozostaje thrillerem/kryminałem i ponownie główni bohaterowie to kobiety. Ponownie też poruszamy się w czasie i przestrzeni i ponownie uzyskujemy ciąg przyczynowo-skutkowy. Jednak na tym podobieństwa się kończą, ponieważ Zapisane w wodzie wypada według mnie znacznie lepiej niż Dziewczyna z pociągu.

To co zdecydowanie uległo poprawie to umiejętności pisarskie autorki. Postacie są ciekawsze, jak dla mnie bardziej rzeczywiste. Tym razem przebywamy w małym miasteczku Beckford, w którym znajduje się owiany nie najlepszą sławą zbiornik wodny zwany, nie bez przyczyny, Topieliskiem. Przed wiekami było to miejsce procesów czarownic, później stało się miejscem ostatniego skoku miejscowych samobójczyń. Kolejną ofiarą Topieliska jest Nel Abbott, kobieta, którą woda fascynowała i która przy jej szumie się wychowała. Jules, siostra samobójczyni, jest jej dokładnym przeciwieństwem - od wody i domu rodzinnego najchętniej trzymałaby się jak najdalej, jednak chcąc nie chcąc przyjeżdża do znienawidzonego miasteczka, zakończyć sprawy Nel i przejąć opiekę nad siostrzenicą. Przyjazd do Beckford przywołuje u Jules złe wspomnienia, ale i nie najlepsze przeczucia, tym bardziej, że od początku ma ona wątpliwości czy fascynacja siostry mogła stać się samobójczą obsesją. Poznając Nel na nowo Julia poznaje wiele zaskakujących faktów, nie tylko o siostrze, ale także o sobie. Dowiaduje się także, że Nel pisząc książkę o Beckford i samym Topielisku naraziła się na niechęć mieszkańców miasteczka, szczególnie silną ze strony tych, którym woda odebrała bliskich. To wszystko budzi niepokój Jules, spotęgowany wydarzeniami w domu i miasteczku, że być może jej podejrzenia są słuszne, a za śmierć Nel odpowiada któryś z mieszkańców Beckford. Szumiąca bliskość wody, ogromne emocje, ciężkie wspomnienia i trudne sekrety utrudniają racjonalne myślenie wyobcowanej Jules, zwłaszcza, że pomocnicy Topieliska mogą być tuż obok, mieszkać kilka domów dalej, a nawet brać udział w śledztwie.

W książce nie czuć napięcia, jednak to jest ten typ thrillera, w którym napięcie jest budowane przez ciężką, nieomal ołowianą, atmosferę, przez cienie kładące się na wszystkich mieszkańcach miasteczka, z których każdy kryje tajemnice, przez to książka wciągała, a fabuła ciekawiła na tyle, że parłam z zainteresowaniem przez kolejne strony. Uważam, że w zbyt wielu thrillerach stawia się tylko i wyłącznie na zbudowanie napięcia, szokowanie czytelnika i brutalność, a zapomina się właśnie o niesamowitym wpływie atmosfery na jakość książki, o tym, że poczucie napięcia można zbudować samą aurą. Jednak muszę przyznać, że ostatecznie te cienie się troszkę rozmywają, początkowy klimat książki znika i prawdę mówiąc to odbiera jej nieco blasku. Było to o tyle problematyczne, że rzeczywiście, końcowe strony czytałam już bardziej siłą rozpędu, zatem dobry początek niestety zakończył znowu nie najlepszy koniec. Wielka szkoda, że autorka jak już się na coś zdecydowała to nie była w stanie tego kontynuować, ale może uda się to osiągnąć w kolejnej książce?

Do samego końca nie wiedziałam jakie będzie rozwiązanie tej sytuacji, ale muszę też przyznać uczciwie, że nie byłam tym zakończeniem zachwycona. Wydawało mi się ciut dziwne, aczkolwiek trzeba oddać autorce, że cała książka jest utrzymana w „dziwnej” tonacji. Woda okazała się wdzięcznym tematem przewodnim, a Paula Hawkins pokazała, że lubi taki sposób pisania i jest w nim coraz lepsza.

Wadą książki był przede wszystkim chaos, który sprawiał, że myliłam się w imionach, bohaterach, a gubiłam się tak bardzo, że musiałam niejednokrotnie cofać się o wiele stron. Mnie osobiście takie rzeczy drażnią, a ze względu na dużą liczbę informacji, aby dobrze bawić się z książką trzeba było wiedzieć kto i co. Jako drugą wadę, mniejszą, ale jednak, uznałabym nadmiar. O ile w Dziewczynie z pociągu autorka postawiła na pewne zagadnienia inne odsuwając, o tyle tutaj pojawiły się chyba wszystkie i jeszcze trochę. Mamy wszystko od morderstw, czarownic, utratę dziecka czy matki, mamy gwałty, mamy molestowanie, tajemnice pochodzenia, trudne relacje, romanse, nową policjantkę, która analizuje sytuację społeczną w miasteczku... Jest tego dużo więcej, ale nie chcę spoilerować. Po prostu, jak dla mnie główny wątek, niezamierzenie zamazuje się przytłoczony setką wątków pobocznych i tak powieść się ciągnie wielotorowo i chwilami trzeba sobie przypomnieć jak w ogóle główny temat książki brzmi. Bardzo możliwe, że to właśnie ta wielowątkowość sprawia, że książka wydaje mi się tak chaotyczna.

Podsumowując, Zapisane w wodzie jest według mnie zdecydowanie lepszą lekturą niż Dziewczyna z pociągu. Lepsze fabularnie i lepsze jakościowo. Arcydzieło to wciąż zdecydowanie nie jest i bez wątpienia, popularność książki wynika w znacznej mierze z nadmuchanej reklamy. Polecam osobom, które szukają ciekawej książki, której najbliżej do thrillera, woda jest odświeżającym motywem, a Paula Hawkins robi z niego naprawdę przyzwoity użytek. Czy polecam ogólnie? Nie wiem. Nie lubię być lakonicznie młodzieżowa, ale gdybym miała ocenić książkę jednym zdaniem to byłoby to „no była ok”. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz