środa, 19 lipca 2017

„Kot w stanie czystym” Terry Pratchett, Grey Jolliffe

 
Tytuł: Kot w stanie czystym

Autor: Terry Pratchett, Grey Jolliffe

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2005
Liczba stron: 116
Tłumacz: Piotr W. Cholewa
Kategoria: Satyra
Ocena: 7+/10






Terry Pratchett jest znany z cyklu o Świecie Dysku, ale także ze swojej miłości do kotów, którą doskonale wkładał w usta m.in. Śmierci. Warto więc wiedzieć, że popełnił (we współpracy!) i o nich książkę, króciutką, ale bardzo wesołą, która od dawna była u mnie na liście do przeczytania, ale zawsze brakowało okazji. Na szczęście okazja przyszła do mnie sama w postaci jedego z Bookathonowych wyzwań! ;) 

Koty mają sposoby by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawiły. Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tak, jak gdyby ludzki świat był tym, w którym się przypadkiem zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego...

Kot w stanie czystym to nic innego jak poszukiwanie idei, esencji prawdziwego kota w zabawnych słowach i ciekawych, niezwykle trafnych, przemyśleniach, choć oficjalnie jest to poradnik dla obecnych i przyszłych służących temu gatunkowi. :D Opis brzmi interesująco, prawda? Zdradzę Wam więc, że jeśli zdecydujecie się na tą niedługą przyjemność to możecie liczyć na satyrę na poziomie, są igraszki językowe i sarkastyczny humor Pratchetta będącego podczas pisania tej książki zdecydowanie w formie. Dodatkowo książka jest okraszona bardzo przyjemnymi dla oka ilustracjami!

Sądzicie, że kot posłusznie zjawia się punktualnie o dziesiątej wieczorem pod kuchennymi drzwiami na kolację. Z kociego punktu widzenia kleks na nogach został wyszkolony, żeby co wieczór wyciągać puszkę z lodówki.

Nie powiem, że jest to najlepsza książka Pratchetta jaką czytałam. Subiektywnie – bardzo mi się podobała wnikliwa analiza i ciekawe spostrzeżenia. Bardzo często myślałam „Dokładnie tak! Dokładnie jak moja bestyjka!” i ja osobiście naprawdę szczerze się uśmiałam. Ta książka to prawdziwa skarbnica dowcipów o kotach i zabawnych cytatów! Jednak obiektywnie podchodząc do tematu – nie było to arcydzieło, nie miałam histerycznych ataków śmiechu. Było po prostu bardzo przyjemnie, sarkastyczno-ironicznie i wesoło. No i krótko, bo Kot w stanie czystym ma zaledwie 116 stron. Zresztą w czasach kiedy wszyscy zobaczyliśmy i usłyszeliśmy już chyba najmniej milion żartów o kotach na memach, filmikach, zdjęciach, grafikach i rycinach, trudno już o coś szokującego, tym bardziej, że część tekstu książki brzmiała mi znajomo. Zdaje się, że najpierw podał mi ją Internet, a potem dopiero sięgnęłam do źródła tychże mądrości. :)
Mimo to książka sprawiła mi ogromną radość, przepadam za Pratchettem i jego poczuciem humoru (oraz naukowymi wtrętami tak cudownie zabawnymi, a jednocześnie prawdziwymi i strawnymi) podobnie zresztą jak za kotami, więc naprawdę spędziłam z nią cudowny, przyjemny czas.

Prawdziwe koty słyszą otwieranie drzwi lodówki dwa pomieszczenia dalej.

Książka najbardziej podpasuje osobom kotolubnym i fanom charakterystycznego poczucia humoru, bo to właśnie jest esencja Kota w stanie czystym – kot podany w Pratchettowskim sosie. ;)

PS. Kot Schrodingera to prawdziwa historia – jest to jeden z paradoksów uznawanych za podstawy mechaniki kwantowej! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz