piątek, 10 marca 2017

„Ostatnia arystokratka" i „Arystokratka w ukropie" Evžen Boček


















Tytuł: Ostatnia arystokratka, 
Arystokratka w ukropie

Autor: Evžen Boček

Cykl: Arystokratka
Tom: 1 i 2 
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Data wydania: 2015, 2016
Liczba stron: 254, 218 
Tłumacz: Mirosław Śmigielski
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 9/10


Ostatnia arystokratka i jej kontynuacja czyli Arystokratka w ukropie Evžena Bočka to sarkastyczno-ironiczna historia Marii, młodej dziewczyny mieszkającej w Stanach z rodziną. Jej ojciec, będący czeskim arystokratą, dowiaduje się, że po latach odzyskał swój majątek w Czechach i postanawia wraz z rodziną powrócić w rodzinne strony. Od tego momentu zaczyna się niesamowita, przezabawna i zaskakująca przygoda Marii Kostki z Kostki. Już sam przelot do Czech doprowadził mnie do dzikich napadów śmiechu, a dalej jest tyko lepiej! 

Chciałam napisać „Moim ulubionym bohaterem jest...", ale uświadomiłam sobie, że wymieniłabym właściwie wszystkich od Marii, przez jej mamę Vivien i psychoguwernantkę Deniskę po wykończonego kasztelana Józefa czy uzależnioną od orzechówki kucharkę panią Cichą, więc po prostu powiem Wam, że wszystkie postacie są doskonale skrojone, charakterystyczne i nie pozwolą Wam się nudzić.

Dwa miesiące po ukończeniu budowy Kostkę zdobyli rycerze zakonu krzyżackiego. Potem Kostkę zdobywał praktycznie każdy, kto akurat koło niej przechodził.

Autor ma świetny czarny humor, doskonale oddaje nie tylko europejskie realia sprzed lat, ale także niezwykle realistycznie opisuje życie w zniszczonym zamku. Teoretycznie akcja jest nadzwyczaj powolna, ale praktycznie? Od książki nie można się oderwać. Zasługa jest też z pewnością w lekkim piórze autora, który choć nie opowiada jakiejś fantastycznej przygody pełnej zwrotów akcji, rozgrywanych bitew czy skomplikowanych portretów psychologicznych, to pisze tak niezwykle płynnie i spójnie, że właściwie nie poczułam różnicy nawet gdy czytałam o okradanych przez muflony wychodkach. :D  Doskonałe żarty sytuacyjne i szalone absurdy sprawiają, że o ile przy Ostatniej arystokratce mój śmiech był jeszcze nieśmiały, o tyle już podczas lektury Arystokratki w ukropie moje niekontrolowane wybuchy śmiechu z pewnością słyszeli nawet sąsiedzi. To ważna informacja - czytanie tych książek w miejscu publicznym grozi posądzeniem o problemy umysłowe. ;)

Poprawiająca nastrój pozycja jest jednak nie tylko zabawna, bo między wesołymi sytuacjami są wplecione nieco trudne rodzinne relacje, które komplikują się jeszcze bardziej z powodów finansowych oraz próby poradzenia sobie we właściwie nowym kraju i zupełnie nowej rzeczywistości.

Jeśli ktoś chciałby wyrobić sobie pogląd o arystokracji u schyłku XX wieku i jako jej typowego przedstawiciela wybrałby mojego ojca, musiałby stwierdzić, że szlachcic większość czasu spędza na uczeniu psów aportowania papuci i żyje w permanentnym strachu przed komornikiem.

Doskonale rozegrana jest także narracja. Maria opisuje sytuacje obficie je komentując, ale mimo to mówi o sobie dokładnie tyle co o innych bohaterach książki. Mimo, że jest bohaterką pierwszoplanową to nie jest na pierwszym planie. Choć wiemy o niej dużo, to jej narracja jest bardzo delikatnie zarysowana, młodą dziewczynę poznajemy między słowami jako zaangażowaną, zauroczoną pewnym młodym mężczyzną, niespokojną z powodu Kostki.

Chciałam Wam dać jakiś cytat z Arystokratki w ukropie, ale jest tak wiele żartów sytuacyjnych, że musiałabym przepisać najmniej pół strony, a gdy książka ma stron 118 to szkoda mi zabierać Wam tyle zabawy!

Podsumowując – jestem pod głębokim wrażeniem realizmu i ciętego dowcipu, doskonale wykreowanych bohaterów i wesoło poprowadzonej akcji, i muszę przyznać, że przy Arystokratce uśmiałam się jak rzadko! Jeśli chcecie się ubawić w dobrym stylu to Ostatnia arystokratka i Arystokratka w ukropie nadają się do tego wybornie! Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejny tom!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz