czwartek, 23 marca 2017

„Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn


Tytuł: Zaginiona dziewczyna

Autor: Gillian Flynn


Wydawnictwo: G+J
Data wydania: 2013
Liczba stron: 652
Tłumacz: Magdalena Koziej
Kategoria: Thriller, sensacja, literatura współczesna, domestic noir
Ocena: 8/10




Zaginiona dziewczyna to jak dla mnie nieco kontrowersyjna książka, fascynująca i intrygująca z nurtu domestic noir . Z jednej strony widzę świetną (naprawdę perfekcyjną!) fabułę. Z drugiej, ta książka zmęczyła mnie jak mało która, to stopniowanie napięcia, choć bardzo udane, było dla mnie odrobinę... Zbyt długie. Jednak nie można przemilczeć faktu, że ta zekranizowana w 2014 roku przez Davida Finchera książka, na wszystkie zachwyty zasługuje. Zapoczątkowała bowiem wspomniany przeze mnie zaraz na początku, mało jeszcze znany w Polsce, za to roztrząsany drobiazgowo na Zachodzie nurt literatury domestic noir, zwany także chick noir lub marriage thriller, który wywołał powszechną dyskusję na temat tego co właściwie dzieje się w małżeństwie i kto ponosi za to odpowiedzialność (skądinąd Gillian Flynn się nawet oberwało za kreację głównej bohaterki, mimo, że była jedną z twórczyń nurtu). Bynajmniej, ani to ukłon w kierunku "to zawsze wina faceta", ani "mężczyzn łatwo się oskarża). To dogłębna analiza pewnych nazwijmy to zjawisk zachodzących w małżeństwie i wbrew pozorom sami autorzy pozostawiają nam materiał do zastanowienia, a nie gotową ocenę.

Zacznijmy jednak od początku. Poznajmy młode małżeństwo - Amy i Nicka Dunne. Oboje są piękni, młodzi, wykształceni, z zawodu i pasji pisarze, pełni ambicji, planów i marzeń. Kiedy tracą pracę są niepocieszeni, a kiedy nie mogą znaleźć nowej, Nick przekonuje Amy do przeprowadzki do rodzinnego miasta, gdzie mógłby zaopiekować się rodzicami i zrealizować swoje wielkie marzenie o otwarciu swój własny bar. Książka rozpoczyna się w momencie, w którym mieszkają już w Missouri, we własnym piętrowym domu, między małżonkami panuje nieco napięta atmosfera zmęczenie materiału, Nick pracuje w swoim wymarzonym barze wraz z siostrą, a tego dnia przypada piąta rocznica jego ślubu z Amy. I nagle okazuje się, że doskonała Amy Dunne zniknęła bez śladu. Nikt też nie wie co się dzieje z Nickiem – dobrym mężem Amy, którego rutynowa rozmowa z policją nie oczyszcza z podejrzeń. Wręcz przeciwnie – pojawia się coraz więcej obciążających mężczyznę, dziwnych zbiegów okoliczności, a Nick zamiast rozsądne to wyjaśnić, z każdą kolejną chwilą coraz głębiej brnie w kłamstwa czym zaskakuje tym nie tylko policję, ale także bliskich. Co naprawdę wydarzyło się między Amy i Nickiem? No i kluczowe pytanie – gdzie jest Amy?

 



Odwróciłem się do niej plecami, 
a wtedy wyobraziłem ją sobie z nożem w ręku
 i jak coraz mocniej zaciska usta, 
ponieważ nie jestem jej posłuszny. 
Odwróciłem się z powrotem. 
Tak z moją żoną trzeba zawsze stać twarzą w twarz.





Dynamika fabuły jest właściwie ukryta, choć przez kolejne strony praktycznie przebiegamy. To niesamowite jak bardzo Gillian Flynn wkręciła nas w tę psychologiczną grę. Nie czułam się jednym z bohaterów, o nie, bardziej czułam się jak trybik tej doskonale skonstruowanej maszyny. W tej książce każde słowo, gest, spojrzenie ma znaczenie. Autorka bawi się z nami do ostatniej strony niczego do końca nie zdradzając, przedstawiając związek jako swoistą walkę o dominację, ich relacja wydaje nam się straszna, toksyczna, ale z drugiej strony... Przecież znamy niektóre z tych sytuacji. Nie raz słyszeliśmy słowa, które tam padają, widzieliśmy te zdarzenia. To wcale nie jest obce i wbrew pozorom, nie nazwalibyśmy tego czymś niezwykłym. Może całość historii wydaje się abstrakcyjna, ale kiedy idziesz przez nią strona po stronie... To nie wydaje się takie trudne, zbyt niesamowite lub zaskakujące. Jeśli już to drobiazgowo przemyślane. Na szczególną uwagę (i owacje na stojąco!) zasługuje budowa głównych postaci. Są z krwi i kości, choć bardzo byśmy chcieli żeby tak nie było. Nick i Amy są niesamowici, bo kiedy zaczynamy czytać przypomina to spotkanie ze nowopoznaną parą – dowiadujesz się kilku, właściwie ogólnodostępnych informacji, dostajesz kilkanaście żartów, uśmiechów i reakcji. Podczas kolejnych spotkań dowiadujesz się o nich coraz więcej, poruszacie więcej tematów, poznajesz ich opinie, reakcje, odczucia związane z różnymi sprawami. Stopniowo zdarza Ci się spotkać z jednym lub drugim przez co mimochodem dowiadujesz się co myślą sami o sobie, często jakie mają wątpliwości czy problemy. Dokładnie tak wygląda poznawanie Zaginionej dziewczyny. Z każdą stroną coraz lepiej poznajesz bohaterów, czujesz się jakby wasza relacja się zacieśniała, dostajesz informacje nie hurtowo, ale powoli wraz z czasem trwania relacji, rozłożone na każdą stronę i jedne zaskakują Cię mniej, a inne bardziej. Na niektóre reagujesz ściągnięciem brwi, na inne rozbawieniem, a na jeszcze inne pocieszaniem. Zupełnie jakby to była bezpośrednia relacja!

 
Zaginiona dziewczyna wykończyła mnie. Z jednej strony spijałam każde wydarzenie, każdą myśl bohaterów, każdą reakcję otoczenia. Z drugiej, byłam wykończona! 650 stron budowania napięcia, tajemniczej doskonale skonstruowanej intrygi, przemyślanej w najdrobniejszym szczególe! Właściwie na miejscu męża autorki, trochę bym się bała! :D Nie było chwili kiedy mogliśmy czytać mniej myśląc, nie było niepotrzebnego zdania. Szczegółowa wiwisekcja tej sytuacji, życie bohaterów zostało dosłownie wypatroszone. W tajemnicy nie pozostało nic.



Co więcej mogę powiedzieć? Zaginiona dziewczyna jest niesamowita. Gillian Flynn jest niesamowita. Wykończyła mnie, ale usatysfakcjonowała. Zaskakujące zwroty akcji, nadspodziewanie dobrze zorganizowana fabuła, świetni bohaterowie, to wszystko było warte tego wysiłku dlatego bardzo ją Wam polecam!

Jednocześnie – książka nie nadaje się dla młodszych czytelników, dla czytaczy niecierpliwych oraz fanów dobrych i ciepłych klimatów. Żeby nie było, że nie ostrzegałam! ;)

PS. Na facebooku wrzuciłam kilka ciekawych materiałów na temat literatury domestic noir, gdyby kogoś to zaintrygowało to bardzo polecam! :)

Zdjęcia - okładka książki Wydawnictwo G+J, dwa z oficjalnych plakatów reklamujących film „Zaginiona dziewczyna"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz