wtorek, 22 marca 2016

„Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes




Tytuł: Pod słońcem Toskanii
 
Autor: Frances Mayes

Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania: 1999
Liczba stron: 293
Tłumacz: Zofia Kierszys
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 5/10






Niedawno w tramwaju słyszałam właśnie dyskusję dwóch miłych dam, podczas której jedna opowiadała drugiej, że film Pod słońcem Toskanii bardzo jej się spodobał i chętnie obejrzałaby go ponownie. Druga odpowiedziała, że była także taka książka, ale określiłaby ją mianem „kiepska i w dodatku taka jak wszystkie”. 


Faktycznie, Pod słońcem Toskanii to tytuł książki i filmu, z których to ostatecznie film zebrał lepsze recenzje. Czy to jest ten kluczowy moment, w którym w końcu znaleźliśmy film – ekranizację, która jest lepszy od książki? No cóż, jak dla mnie jeszcze nie. 


Film ma ciepły klimat i faktycznie stworzony obraz to przyjemna obyczajowo romantyczna rozrywka. Książka jednak wybiegła przed szereg na długo zanim powstał film. Dlaczego? Kiedy wydano Pod słońcem Toskanii wielu autorów zaczynało eksperymentować z formą, w tym Frances Mayes, która w swojej zwykłej książce z gatunku obyczajowa umieściła przepisy kulinarne. Nie w osobnym dodatku na końcu książki, ale między rozdziałami. A właściwie w rozdziałach. Jeśli pamięć mnie nie myli, a raczej rzadko to robi, to kiedy książkę wydano większość czytelniczek była bardzo zainteresowana i wykazywały spore zadowolenie z interesującej formy. Za dodatkową wskazówkę służy także fakt, że wielu autorów później właśnie taką, czy też bardzo podobną formę pisania obierało. Jest to zasługa między innymi autorki, ale także jej przekleństwo, ponieważ po jej książce powstała cała rzesza podobnych, przez co Pod słońcem Toskanii po prostu zniknęło w tłumie.  Tak – to dowód, że nie jest to arcydzieło, to także dowód, że niczym się za bardzo nie wyróżnia, ale na pewno nie jest to dowód, że książka ta jest kiepska. 


Tymczasem książka Pod słońcem Toskanii to podobnie jak film, ciepła i romantyczna przygoda o tym jak można zacząć życie na nowo. Frances po rozwodzie postanawia zmienić coś w swoim życiu w związku z czym kupuje, a później z zaangażowaniem remontuje dom w malowniczej Toskanii. Fabuła niezbyt skomplikowana jednak autorka przede wszystkim nie poszła utartą ścieżką. Nie było romansu, nie było morderstwa, nie było wizyty Ufo. Były opisy miasteczka, trudów remontu, rozmów z remontującymi, kolacji z nowopoznanymi. Jest dużo o jedzeniu, kościołach i kapliczkach, trochę o sztuce, trochę o pięknie wolniejszego życia. Oczywiście, że nie jest to fabuła, która powoduje, że  nerwowo wbijamy sobie paznokcie w skórę dłoni i przygryzamy z zainteresowaniem wargi. Według mnie jest to książka o pięknie życia i pięknie Toskanii. Przyznaję - nie wciągnęła mnie przesadnie, nie było ochów i achów, ogólnie nazwałabym książkę fabularnie przeciętną, ale wynika to między innymi tym, że ja nie jestem zakochana w romantycznej Toskanii, a przede wszystkim no co tu dużo mówić, nie mam zmysłu artysty. Marzę aby zobaczyć Toskanię, opisy umieszczone w tej książce jeszcze bardziej mnie do tego zachęciły ale poza tym nic więcej.


Jest też przyjemny akcent polski, co umila czytanie. :)


O czym trzeba pamiętać? To powieść autobiograficzna autorki! Warto to wiedzieć zanim zabierzemy się do jej czytania. 


Ed z zachwytem czyta to, co ma na ten temat do powiedzenia burmistrz Neapolu. Zdaniem kierowców ruch w Neapolu jest bardziej chaotyczny niż w jakimkolwiek innym mieście na świecie. Edowi tam szalenie się podobało – musiał prowadzić samochód po chodniku, kiedy na jezdni roiło się od pieszych. 
„Zielone światło to zielone światło avanti, avanti – tłumaczy burmistrz – Czerwone światło.. tylko propozycja”. 
„A żółte?” – zapytano burmistrza. „Żółte – padła odpowiedź – jest, żeby było wesoło”.


Książka będzie dobrym umilaczem czasu zwłaszcza na mniej pogodne wieczory kiedy chcemy poprawić sobie nastrój. Pogodna atmosfera od razu przegoni każdy deszcz czy wiatr. Polecam też tym, którzy po prostu lubią taki opisowy styl książki lub lubią piękno Toskanii. 


A co z filmem zapytacie? Otóż film też polecam jako ciepłą obyczajówkę, Diane Lane stworzyła naprawdę bardzo udaną kreację głównej bohaterki. Film nadaje się dokładnie na te same okoliczności przyrody. Dodatkową ciekawostką jest to, że w filmie gra Sandra Oh wielu znana z roli Cristiny Yang  w serialu Chirurdzy.

4 komentarze:

  1. A ja nie jestem zaciekawiona ani książką, ani filmem. ;/

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie książki niezbyt do mnie przemawiają, możliwe, ze dlatego, iż sięgam po nieco nowsze pozycje. ;)

    www.moja-ksiazkowa-sfera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak staram się na zmianę, żeby życie miało smaczek.. ;)

      Usuń
  3. Może następne pozycje będą bardziej trafione pod Twój gust. :)

    OdpowiedzUsuń