poniedziałek, 7 marca 2016

„Saga o Fjällbace” Camilla Läckberg, tomy 1-8



Tytuł sagi: Saga o Fjällbace

Autor: Camilla Läckberg

Tytuły tomów:
Księżniczka z lodu, Kaznodzieja, Kamieniarz, Ofiara losu, Niemiecki bękart, Syrenka, Latarnik, Fabrykantka aniołków

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2012 -
Liczba stron: około 400
Tłumacz: Inga Sawicka
Kategoria: kryminał
Ocena: 6/10
Kryminały Camilli Läckberg poznałam już ponad rok temu i przeczytałam pierwsze osiem – Księżniczkę z Lodu, Kaznodzieję, Kamieniarza, Ofiarę losu, Niemieckiego bękarta, Syrenkę, Latarnika i Fabrykantkę Aniołków.

Panią Läckberg nazywa się królową szwedzkiego kryminału, zaś jej książki stawia się tuż obok Sagi Millenium Stiega Larssona. Chciałabym głośno powiedzieć – bardzo lubię Sagę o Fjällbace, ale według mnie sytuacja nie wygląda tak różowo jak jest przedstawiana.

Sposób w jaki Camilla Läckberg pisze Sagę o Fjällbace, wciągnął mnie – nie będę udawać, że było inaczej. Nie są to mroczne kryminały, ani nawet szczególnie wyuzdane czy skomplikowane zbrodnie, ale całość jest nieźle, a na pewno spójnie napisana – bohaterowie, fabuła, morderstwo, wszystko to jest konsekwentnie stworzone i przedstawione w krajobrazie pięknej, mroźnej Fjällbaki. Każda książka stanowi o osobnej zbrodni, ale ze względu na wątek osobisty bohaterów warto trzymać się kolejności.

Na samym początku poznajemy pisarkę Erikę Falck, która powraca do rodzinnego domu na wybrzeżach Szwecji i rozpoczyna swoje małe prywatne śledztwo w sprawie śmierci przyjaciółki z młodości – Alexandry. Oczywiście małe śledztwo okazuje się wcale nie być takie małe i w efekcie Erika rozpoczyna współpracę z dawnym znajomym policjantem – Patrikiem Hedströmem. W kolejnych częściach poznajemy ich dalsze losy – ich i nie tylko.

Zbrodnie opisane w książkach są ciekawie skonstruowane – pomimo, że nie są to zbyt wyrafinowane kryminały, dość długo nie byłam przekonana jak brzmi odpowiedź na to kluczowe pytanie: „ale kto zabił?”

Poważnym atutem książki są bohaterowie. Erice faktycznie dużo się upiecze, co wydaje mi się wysoce wątpliwe przy rzeczywistości, ale postać jako taka absolutnie nie jest wyidealizowana. Ma problemy, coś jej nie wychodzi, na coś się złości, popełnia zwykłe błędy. Patrik jest nieco mniej skomplikowaną postacią, ale tutaj pojawiają się jego koledzy i koleżanki z policji i autorka faktycznie opisuje ich całkiem ciekawie. Nawet jeśli Martin, Ernst, Gösta, Mellberg i Annika pojawiają się epizodycznie to potrafią przyciągnąć uwagę i są dosyć charakterystyczni. W książkach jest jeszcze jeden bardzo ciekawy, a nieomal nigdy nie wspominany w żadnej czytanej przeze mnie opinii, wątek, a mianowicie historia siostry Eriki, Anny. Tym którzy przebiegają przez kryminały szukając tylko wzrokiem kolejnych etapów odkrywania zawiłości zbrodni bardzo polecam zatrzymać się na chwilę przy Annie. To jedna z niewielu części książek, która aż razi realizmem i warto się na niej skupić, nawet jeśli kosztem wyrwania się na kilkanaście sekund z analizowanego przebiegu zbrodni.

Poza tym wszystkim, muszę jednak powiedzieć, że najbardziej spodobała mi się sama  Fjällbaka - chłodna nadmorska miejscowość, o dość oszczędnej, ale za to nie nastawionej na turystów, budowie. Taka minimalistyczna kraina, w której same widoki zapewne pozostawiają cudowne wspomnienia. Naprawdę - od zamieszczonych w książce opisów zachciało mi się kolejny raz pojechać do Szwecji!

Część obyczajowa z kryminalną jest połączona w przyjemny sposób, choć czasami mam uczucie, że część obyczajowa podczas tworzenia pochłaniała autorkę bardziej niż część kryminalna. Nie do końca takich proporcji chciałabym w książce nazywanej kryminałem i stąd moim zdaniem niektóre części są słabsze niż pozostałe.

To co jest jak sądzę największym mankamentem tych książek to schematyczność. Nie dość, że większość rzeczy w książce czyta się z myślą „już to gdzieś czytałem” to niestety autorka powiela ten sam błąd w kolejnych tomach. W efekcie, kolejne tomy także są do bólu analogiczne do poprzednich.

Ideowo Sadze jest niedaleko do Ojca Mateusza – nieduże miasteczko, zżyta społeczność, liczba zbrodni, jak sama autorka kiedyś żartowała w wywiadzie, jest ograniczona do liczby mieszkańców.

Mimo to, w ramach relaksu, naprawdę dobrze czytało mi się Sagę i tym którzy takie klimaty lubią (obyczajowo - kryminalne, lekkie), naprawdę bardzo ją polecam. 


| Księżniczka z lodu | Kaznodzieja | Kamieniarz | Ofiara losu | Niemiecki bękart | Syrenka | Latarnik | Fabrykantka aniołków | Pogromca lwów | Czarownica |

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz