wtorek, 29 sierpnia 2017

„Czarny koń zabija nocą” Jacek Roy


Tytuł: Czarny koń zabija nocą

Autor: Jacek Roy

Seria: Najlepsze kryminały PRL
Wydawnictwo: Wydawnictwo CM
Data wydania: 2017
Liczba stron: 220
Kategoria: Kryminał
Ocena: 7/10






Choć nie zamierzałam czytać kolejnej książki z serii Najlepszych Kryminałów PRL, to los sprawił, że jeden z nich ponownie wpadł w moje ręce. Dobrze się stało, bo Czarny koń zabija nocą, jest kryminałem niezłym, który dał mi dużo większe poczucie satysfakcji niż bym się spodziewała.

Żeby było zabawniej zdradzę Wam pewną rzecz - oto kolejny czytany przeze mnie kryminał z tej serii ma związek z chustkami i duszeniem. Mam chyba szczęście do tej metody morderstwa, może powinnam się bać? :D

Jacek Roy pisze dobrze i zwięźle. Narratorem jest major Szymański, policjant w pracę zaangażowany szczerze, choć mający zbyt dużo na głowie. Jednak głównym bohaterem książki jest nie narrator lecz detektyw z pasji, a doktor z Uniwersytetu z zawodu, Arystoteles Bax. W zaskakujących okolicznościach panowie spotykają się po latach, kiedy major Szymański z niechęcią patrzy na teczkę z dużym napisem UMORZONE, a Arystoteles Bax bardzo lubi zmieniać swoją mrówczą pracą napis UMORZONE na ZAKOŃCZONE. Dlatego kiedy trafia do samego centrum wydarzeń, nie zamierza spocząć na laurach dopóki nie ujmie złoczyńcy, a ten bez wątpienia jada z nim w jednym pomieszczeniu śniadania i kolacje. Zatem małomówny i niezbyt bogaty Norweg, wesoła szwedzka rodzina, zadłużony, uzdolniony choć niespełniony malarz z partnerką, dziennikarz sportowy z Warszawy, lekarz z Poznania z wadą wymowy, piękna studentka i nasz bohater Art Bax rozpoczynają śmiertelnie niebezpieczną grę w szachy, w której stawka jest wyższa niż się wydaje. Tylko jaka?


Pan Roy ewidentnie lubił literackie postacie słynnych detektywów, z którymi znajomości się nie wypiera nawet w fabule książki. Jednak pomimo tego romansu z dużo lepiej skonstruowanymi postaciami, książkę czyta się naprawdę przyjemnie, jest doza lat 70tych, jest ten zapach PRLu, jest detektyw pasjonat i nawet ciekawa intryga z morderstwem w tle. I szachami! Ach te szachy, sport intelektualistów, gra umysłowa, a jednocześnie rozrywka zaskakująco często towarzysząca zbrodni!

Sama rozgrywka jest ciekawa i na wysokim poziomie. Nie powiem, że jest bezbłędna, bo nie jest, ale zdecydowanie tym razem seria Najlepsze kryminały PRLu nie zawiodła mnie i przewidywalności nie poczułam. Było przyjemnie, przygody naprawdę mnie wciągnęły bohaterów polubiłam, zabrakło mi tylko trochę napięcia. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo chciałam poznać zakończenie tej historii, zatem mogę śmiało powiedzieć, że autorowi udało się mnie wciągnąć!

Widzę pewne niedociągnięcia w lekturze, z jednej strony można je zrzucić na pewną opieszałość i niedokładność ówczesnych władz (co zresztą pan Bax chętnie podkreślał) jednak nie można przesadzać. Było kilka rzeczy, które musiałyby wzbudzić zainteresowanie, a znajdują się one w zwykłym dowodzie osobistym lub paszporcie, więc są moim zdaniem nie do przeoczenia. Z tego powodu książka jednak trochę traci w moich oczach na wiarygodności.

Podsumowując, Czarny koń zabija nocą to zaskakująco dobry kryminał wśród pozycji Najlepszych kryminałów PRL. W porównaniu do innych książek z serii autor Jacek Roy wypada bardzo korzystnie, stworzył fabułę może nie nową, ale bardzo przyjemną, zbudował ciekawe postacie i wydarzenia, po czym ozdobił je nadmorskim klimatem. Książka okazała się ujmująca, ze sporą dozą zaskoczenia, co na jakość kryminału fenomenalnie wpływa. Nie powiem, że jest to najlepszy kryminał jaki czytałam, bo nie jest nim zdecydowanie, ale patrząc na taktyki literackie PRLowskich pisarzy Czarny koń zabija nocą jest całkiem mocną pozycją i z czystym sumieniem mogę ją polecić jako przyjemną, urzekającą kryminalną zagadkę na jeden wieczór, a na tylko jeden ponieważ kryminał ma zaledwie 212 stron.

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu CM oraz portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz