Tytuł: Szmaragdowy ogień
Autor: Ilona Andrews
Cykl: Ukryte dziedzictwo
Tom: 5
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026
Liczba stron: 499
Tłumacz: Dominika Schimscheiner
Kategoria: Fantastyka, urban fantasy
Ocena: 7/10
Jak co roku, Fabryka Słów oddaje w nasze ręce jeden tom cyklu Ukryte dziedzictwo, i jak co roku ja po niego sięgam. Z tym, że od czasu kiedy główną bohaterką została młodsza siostra Nevady - Catalina, moje oczekiwania są coraz niższe. Nevada i Rogan mieli w sobie iskrę, której w Catalinie, a tym bardziej w Catalinie w związku z Alessandrem, po prostu nijak nie jestem w stanie poczuć. Być może powód jest prozaiczny i po prostu jestem już zbyt stara i zgorzkniała, ale równocześnie trudno mi uwierzyć, że Kate i Curran (z cyklu Kate Daniels) oraz Nevada i Rogan jakoś potrafili mnie porwać, a moje przywary nagle się ujawniły akurat przy młodszej z rodu Baylorów.
Szafirowy płomień wraz z Diamentową iskrą wprowadziły nas do świata Cataliny i jej pierwszych przygód jako głowy rodu. Szmaragdowy ogień przypomina, że oprócz stania na czele rodu, trzeba utrzymać również agencję detektywistyczną Baylorów, nie mówiąc o innym zobowiązaniu, o którym Catalina nie może rozmawiać. Więc jak zwykle w życiu Baylorów nie ma czasu na nudę - śmierć jednego z magnusów usiłujących odzyskać skażone magią ziemie wywołuje nieoczekiwane skutki, a śledztwo staje się ogromnym i skrajnie niebezpiecznym wyzwaniem jeszcze przed jego rozpoczęciem. Szybko się okazuje, że to dochodzenie ma także osobisty wątek, powiązany nie tylko z mężczyzną, który złamał jej serce, ale także niezwykle groźnym zabójcą, co w zasadzie mogłoby odnosić się do jednej i tej samej osoby, ale nie tym razem. W efekcie, w niebezpieczeństwie są jej bliscy, jej życie i jej serce...
- Twoje kruche ego dałoby radę przetrwać apokalipsę - prychnęłam
Choć miałam w pamięci umiarkowanie udane poprzednie spotkanie, to do Szmaragdowego ognia podeszłam z otwartą głową, bo jednak duet Ilona Andrews bardzo lubię. Niestety czego bym nie zrobiła, nadal nie zostanę wielbicielką Cataliny w takim stopniu jak Nevady, chociaż w tym tomie i tak polubiłam ją bardziej. Jeszcze gorzej jest w kwestii romantycznej, bo jej relacja z Alessandrem jest pełna westchnień, emocjonalnych spojrzeń i dotyków, pocałunków, "szorstkich" wyznań i decyzji w stylu "szybko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu". Nie są to historie, które mnie przekonują, a tym bardziej nie ma możliwości, aby wywołały przyspieszone bicie serca, co sprawia, że ta historia miłosna jest mi właściwie obojętna. A szkoda.
Na pocieszenie podobała mi się zagadka kryminalna, szczególnie część związana z Dziurą, choć ubolewam, że zakończenie tego wątku było tak szybko przedstawione. Pomysł Bezmiaru intrygował, tak samo jak możliwość poznania innych magii. Jak zwykle wspaniałe były relacje rodzinne, choć tym razem poświęcono im dosyć mało miejsca, ale za to autorzy dają nam kolejny skrawek przeszłości Cataliny i Nevady oraz uchylają rąbka tajemnicy na temat Viktorii Tremaine.
- Zamordowałeś mój konstrukt - burknęłam.
- I tak nie mogłaś go zatrzymać - wytknął - Stworzyło go Zło.
Piąta część Ukrytego dziedzictwa, tak jak poprzednie, jest szalona pod względem tempa wydarzeń, ale też horyzontów wyobraźni. Nietypowe rozwiązania fabularne przypominają dlaczego ten duet tak dobrze się czyta, nawet jeśli romantyczny wątek Cataliny jest dla mnie po prostu męczący. Przed nami ostatni już tom czyli Ruby fever i jak sądzę odpowiedzi na pytania, z którymi pozostaliśmy po lekturze Szafirowego płomienia i Szmaragdowego płomienia - gdzie są pozostałe sera Ozyrysa, kim jest Cezar i przede wszystkim jak Catalina planuje rozwiązać problem z Viktorią Tremaine. Oczywiście z pewnością kontynuowany będzie także wątek relacji dziewczyny z Alessandrem, a ja nie tracę nadziei, że skoro ma to być ostatni tom na dłuższy czas (nie jest tajemnicą, że duet zostawił sobie furtkę na wypadek gdyby miał chęć powrócić do historii rodu Baylorów, ale na ten moment cykl jest zakończony), to spędzimy nieco więcej czasu z pozostałą częścią rodziny.
- (...)Coś takiego teoretycznie nie ma prawa istnieć, ale istnieje, żyje w Dziurze, przygotowuje mi śliczny liść nenufaru na mieszkano i pasie ryby ludzkimi zwłokami, żeby były tłuste, kiedy będzie mnie nimi karmił.(...)
- Czy tak właśnie będzie wyglądała reszta twojego życia, Catalino?
- Jeśli będę miała szczęście.
| Szafirowy płomień | Szmaragdowy ogień |
