wtorek, 1 sierpnia 2017

„Obca” Diana Gabaldon


Tytuł: Obca
 

Autor: Diana Gabaldon

Cykl: Obca
Tom: 1
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2010
Liczba stron: 709
Tłumacz: Maciejka Mazan
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans
Ocena: 6/10




Wielokrotnie, i tutaj, i na facebooku, pisałam, że Obca Diany Gabaldon okazała się być dla mnie lekturą zaporową. Dzisiaj opowiem Wam o tym, że choć książka mnie naprawdę zmęczyła to nie uważam jej za złą (choć sardoniczną) książkę, a jedynie taką, która po prostu do mnie nie trafiła.

Tak, dobrze czytacie. Zupełnie rozumiem zachwyty nad Obcą, zresztą zapewne cała seria zasługuje na uznanie. Jednak ja swoją przygodę z cyklem Obca zakończę na pierwszym tomie i już (sardonicznym tonem) opowiadam Wam dlaczego. :)

Przede wszystkim krótko o Obcej. Jest rok 1945. Claire i Frank Randallowie po długiej rozłące postanawiają odkurzyć swoje małżeństwo i jadą na wakacje do Szkocji. Podczas wycieczek Frank, wielki fascynat historii rodowej, poszukuje swoich korzeni, gdy tymczasem nieprzywykła do nudy i siedzenia w domu Claire, próbuje znaleźć coś dla siebie, poszukując interesujących miejsc oraz zainteresowana zebraniem wiedzy o roślinach leczniczych. Podczas jednej ze swoich wycieczek trafia do niezwykłego kamiennego kręgu, a kiedy jakiś czas później tam powraca i dotyka kamienia w kręgu, cofa się w czasie o 200 lat. Jak to zwykle z niepokorną Claire bywa od razu wplątuje się ona w bieg wydarzeń i zamiast badać jak powrócić do swoich czasów miesza się do historii mieszkańców okolicy.

- Och tak - odparł dość niechętnie. - Jestem twoim panem... a ty moją panią.
Chyba nie mogę posiąść twej duszy, nie tracąc własnej.

Początkowe strony historii ogromnie mnie wciągnęły. Podobała mi się postać charakternej Claire i jej melancholijnego i lekko zakręconego męża. Jednak po przeniesieniu w czasie postawa głównej bohaterki zaczęła istotnie mnie drażnić. Najpierw przez dłuższy czas wypiera z siebie fakt cofnięcia w czasie, a potem nagle traktuje to jako oczywistość. W jednej chwili trafnie ocenia, że ma do czynienia z ludźmi niebezpiecznymi, a w następnej chwili pada jednemu z nich w ramiona (nie ma znaczenia, że był ranny). Regularnie powtarza, że chce wrócić do domu i dużo o tym myśli, odczuwa zagrożenie życia, ale nie zdobywa się na żadną realną próbę ucieczki (czajenie się przy stajniach to słaba próba). Jak na pielęgniarkę, która stacjonowała na wojnie, trudno znaleźć logikę w takim naprawdę przedziwnym, niezdecydowanym, wręcz śmiesznym zachowaniu. Sens książki powraca gdy bohaterka w końcu przyznaje sama przed sobą, że wracać nie chce, że jej się tu podoba i basta. Od tego momentu Claire ponownie staje się strawna, choć nie mogę powiedzieć bym nadal lubiła ją jak na pierwszych stronach powieści. Pozostali bohaterowie są niezwykle wyraziście opisani, a losy rzeczywiście wciągające. Obca to romans historyczny z erotycznymi naleciałościami przy którym autorka wykonała mrówczą pracę, aby zaplecze historyczne było zgodne z rzeczywistością.

Czasem nasze najszlachetniejsze czyny są skutkiem tych, 
których najbardziej żałujemy.

No dobrze zatem dlaczego ciężko było mi czytać Obcą? Złożyło się na to kilka elementów. Przede wszystkim sposób pisania autorki lub tłumaczenie. Czytałam wersję polską zatem nie wiem czy ten najazd sardonicznych wrażeń to dzieło profesor Gabaldon czy też tłumacza, ale jedno jest pewne – jeśli jeszcze raz ktoś sardonicznie spojrzy lub się uśmiechnie to zabiję! Akurat znałam to określenie z innych książek, ale uważam je za bardzo rzadkie, specyficzne i raczej niespotykane. Obca wykorzystuje limit używania tego określenia po tysiąckroć. Nie bez znaczenia było także ponad 700 stron przygód kobiety, która de facto porzuciła męża dla wrażeń i innego mężczyzny. Główna bohaterka też sprawiała mi miejscami zawód - jej wieczne niezdecydowanie, wątpliwości i ciągłe pakowanie się w kłopoty było z jednej strony urocze, ale z drugiej strony od pewnego momentu stało się męczące i powtarzalne. Czy oczarował mnie Jaime, główny bohater męski? Owszem. Ciekawie opisany, inteligentny, męski, ale jak na moje standardy zbyt mocno wyidealizowany. Fabuła i owszem, zaciekawiła mnie, ale z drugiej strony meandry historii XVIII wiecznej Szkocji to nie moje klimaty. Kolejną rzeczą była przewidywalność. Na etapie, na którym przyzwyczaiłam się do Claire, która wiecznie wpadała na genialne pomysły w najdziwniejszych momentach, zrozumiałam też, że za każdym razem jej działania wywołują falę wydarzeń. Od tego momentu autorka zaskoczyła mnie tylko dwiema rzeczami dotyczącymi przyjaciółki Claire – Geilis, jednej z tych postaci, które szczerze polubiłam. Pozostałe wydarzenia były przeze mnie całkowicie oczekiwane co psuło mi zabawę z książką.

Tak czy inaczej bez wątpienia w tym miejscu przerwę przygodę z cyklem Obca. Choć książka jest stosunkowo przyjemnie (choć sardonicznie!) napisana i jestem pełna podziwu dla pracy autorki, to jednak nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a Claire wybitnie mnie wymęczyła. Ostatecznie więc postanowiłam, że spróbuję jeszcze z serialem, ale po kolejny tom cyklu już sięgać nie będę, bo to dla mnie osobiście jest nieporównywalnie więcej pracy niż radości lektury, zwłaszcza, że tomiszcza są to niemałe (700 stron i więcej), a ma ich być aż dziesięć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz