czwartek, 26 stycznia 2017

„Sztylet rodowy” Aleksandra Ruda



Tytuł: Sztylet rodowy
 


Autor: Aleksandra Ruda

Seria: Sztylet rodowy
Tom: 1
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Data wydania: 2016
Liczba stron: 368
Tłumacz: Ewa Białołęcka
Kategoria: Fantasy, fantastyka
Ocena: 7/10



Sztylet rodowy jest pierwszym tomem trylogii o tym samym tytule, autorstwa Aleksandry Rudej. Jest dużo magii, mnóstwo zabawnych scen, trochę niebezpieczeństw i jeszcze więcej przygód, zatem baza do dobrej książki jest. :)

Sztylet rodowy to opowieść o Mili Kotowienko - dziewczynie, która z potrzeby pieniędzy decyduje się zostać Głosem Królewskim. Wiąże się to z wyjazdem do jednego z zakątków krainy i skontrolowania oraz okazania szczególnej troski i zainteresowania danej prowincji, jako wysłannik monarchy.

Ponieważ jednak postanowiono, aby w jednej grupie byli osobnicy wszystkich ras, to nie może obejść się bez zaskakujących, zabawnych, czasem nieco strasznych historii z tego wynikających. Tymczasem jednak gdy grupa Mili dociera na swoją prowincję i rozpoczyna kontrole w kolejnych wsiach i miastach, okazuje się, że sytuacja nie dość, że drastycznie się komplikuje, to w dodatku staje się śmiertelnie niebezpieczna.

Uwielbiam bohaterów książki, szczególnie krasnoludzią mamę, Daezaela - elfa w depresji, zakochanego trolla Dranisza i samą Milę. Są świetni przede wszystkim dlatego, że są zupełnie niestandardowi, autorka za nic ma konwenanse i jestem tym zachwycona. Podoba mi się także to, że główna bohaterka ma swoje zasady i wcale nie jest idealna. W ten sposób jest o wiele bardziej realistyczna i zwyczajnie lepiej się z nią bawiłam, w odróżnieniu od wielu innych głównych bohaterek, nie czytamy ciągle wewnętrznych dramatów i miłosnych rozterek. Kolejną zaletą jest to, że chociaż jest kilka brutalnych scen (jedna nawet szczególnie obrazowa), trup może i jest, ale nie ściele się gęsto. Od pewnego czasu większość serii z gatunku fantastyki to cmentarze masowych mordów na bohaterach. Odświeżającym jest, że tym razem nie muszę ciągle się zastanawiać „kogo teraz zabije pani Aleksandra”, w dodatku wymaga to większej sprawności autorki w prowadzeniu fabuły i zmniejsza jej przewidywalność.

Kobieta, która nie prasuje swojemu synowi sznurowadeł,
niegodna jest zwać się jego matką!
Pani von Klotz o sile miłości macierzyńskiej

Jestem bardzo wdzięczna autorce, że stworzyła książkę, która wciąga, ale nie bez reszty, tylko w taki przyjemny, zdrowy sposób. Ostatnio jest to w literaturze przygodowej rzadkość, tym bardziej, że spokój przyjemności płynący z lektury tutaj wcale nie oznacza nieciekawej, wlokącej się fabuły. Właśnie dlatego uważam, że była to doskonała lektura na wyjazd (w każdej chwili można przerwać i nadal z radością powrócić) i jestem nią oczarowana.

Jeśli miałabym coś książce zarzucić to sporą liczbę literówek (najczęściej w postaci zjedzonej ostatniej litery wyrazu) oraz czasami nieco płaskie przedstawienie historii. Były takie chwile kiedy jakoś brakło mi realizmu. Mimo to jednak uważam książkę za bardzo dobrą, większość wątków była bardzo dobrze poprowadzona. Blasku dodają także „złote” myśli bohaterów na początku każdego rozdziału, bo są naprawdę celne i opowiadają nam więcej o charakterze postaci, a nie tylko bawią.

Fantastyczną zaletą Sztyletu rodowego jest także to, że zupełnie nie domyślam się „o co chodzi”. Uwielbiam ten stan kiedy zupełnie nie wiem czego spodziewać się po drugiej części serii i z prawdziwą radością sięgnę po drugi tom – Sztylet zaręczynowy. Powiem nawet więcej – myślę, że z ciekawości sięgnę też po pierwszy tom serii Olga i Otto, bo Aleksandra Ruda ma naprawdę świetne poczucie humoru.

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc oraz portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz