sobota, 28 stycznia 2017

„Dziki łabędź i inne baśnie” Michael Cunningham




Tytuł: Dziki łabędź i inne baśnie

Autor: Michael Cunningham


Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2016
Liczba stron: 160
Tłumacz: Jerzy Kozłowski
Kategoria: Literatura piękna, literatura współczesna
Ocena: 10/10



Dawno nie trafiłam na tak zaskakującą książkę. To moja pierwsza książka Michaela Cunninghama (wiem, że wielu w tym momencie zaczęło rwać włosy z głowy jaka jestem nieuświadomiona!), ale nie ulega wątpliwości, że na pewno nie ostatnia. 

Zawsze zastanawiał mnie klucz umieszczania książek w bibliotekach i sklepowych działach. Nie wiem dlaczego Gra o tron w kilku z moich bibliotek leży na dziale młodzieżowym. Rozumiem nawet, że według biblioteki to młodzież czyta najwięcej fantastyki, rozumiem, że nastrajały do tego okładki.. Moim zdaniem to błąd, bo książka (mimo, że przeze mnie uwielbiana) jest wulgarna i brutalna i według mnie nie nadaje się dla każdego nastoletniego czytelnika. Podobnie jest z książką 50 twarzy Greya - na moich oczach wypożyczono ją 14latce. Czy to właściwe? Trudno powiedzieć. Moim prywatnym zdaniem, książka 50 twarzy Greya jest szkodliwa i powinna mieć granicę wiekową 18+ ze względu na koszmarny język, a co gorsza tworzenie niewłaściwego obrazu partnerskiej relacji. Co zabawne, wbrew oskarżeniom, wcale nie uważam by kontrowersyjne sceny seksu były w tej książce najgorsze. Są śmieszne, ale doskonale wiem, że są takie rejony na przykład fantastyki, gdzie seks dwojga zmiennokształtnych jest jeszcze ostrzej opisany. Skoro to nie niszczy mózgów młodzieży, to opisane sceny kołderkowe w 50 twarzach Greya też tego nie zrobią. 

Ta przyszłość jednak, ta konkretna starość nadejść nie chciała.

Jednak Dziki łabędź i inne baśnie to książka, która do działu 18+ powinna należeć bezwzględnie. Dlaczego? Nie ma tam wulgarnego języka. Nie ma specjalnie brutalnych scen. To co jest? Wulgarne i brutalne życie. Michael Cunningham stworzył niezwykle przewrotną interpretację, dobrze nam znanych z młodości, baśni. Prawdziwi autorzy baśni tworzyli obraz albo słodki „i żyli długo i szczęśliwie”, albo brutalny „i tak bohaterka zamarzła na śmierć (zawsze w tym momencie słyszę dziki i psychopatyczny śmiech autora..)”. Cunningham nie kończy w ten sposób, on pokazuje ciąg dalszy. „Brzydki” ciąg dalszy, bo wypełniony słabościami, niedoskonałościami, ale i smutną prawdą. To są baśnie, w których autor wymienia złą czarownicę dającą księżniczce zatrute jabłko, na złego męża, którego księżniczka przecież tak kochała (przykładowy przykład niezwiązany bezpośrednio z treścią, przykład dla zobrazowania idei, a nie treści aby nie spoilerować)!  

Jeśli nie jesteś delirycznym snem wyśnionym przez bogów, jeśli twoja uroda nie drażni gwiezdnych konstelacji, nikt nie rzuci na ciebie zaklęcia. Nikomu nie będzie się chciało zamienić cię w bestię ani usypiać na sto lat.

Dlatego dzieci czytać tego nie powinny. To trudny przekaz, dosyć brutalny w swej celności i prostocie. W młodszym czytelniku nie wywoła pożądanych emocji, a wręcz przeciwnie, może sprawić rozczarowanie, przykrość, niezrozumienie, bo ten obraz nie podnosi na duchu. Nie jest też dość abstrakcyjny, aby sprawiać wrażenie oderwanego od rzeczywistości przykładu do dyskusji o moralności, śmierci czy bohaterstwie. To słodko-gorzka opowieść o tym z czego życie składa się naprawdę - z oczekiwań, z rozczarowań, z cierpienia, z przewrotnych wydarzeń, głupich błędów albo słusznie zakopanych tajemnic, które odkopaliśmy, aby przekonać się, że przestrogi były nieprzypadkowe i słuszne. 

Koniec bajki. „Długo i szczęśliwie” spadło na wszystkich jak ostrze gilotyny.

Trafny przekaz podany jest nam w formie pozbawionej umoralniających przemówień, za to bogatej w sarkazm i ironię, trafne spostrzeżenia i błyskotliwe podsumowania. Wyjątkowa treść zasługuje także na wspaniałe wydanie. Dlatego nie mogę pominąć faktu, że książka posiada cudowne ilustracje Yuko Shimizu, nawet sobie nie wyobrażacie jak żałuję czarno-białego czytnika! Teraz marzy mi się książkowe wydanie tej króciutkiej książki. Dodatkowym, absolutnie niepodważalnym atutem Dzikiego łabędzia i innych baśni jest wspaniałe słownictwo. Na tle innych czytanych ostatnio przeze mnie tekstów wyróżnia ją to, że mimo „ baśniowej” treści, jest napisana językiem barwnym, czystym i pięknym.

Dlatego podsumowując - książka nie nadaje się dla młodszych czytelników. Za to doskonale nadaje się dla starszych lubiących to i owo przemyśleć. Doskonała pozycja, którą polecam z prawdziwą radością!

Zdjęcie pochodzi ze strony Domu Wydawniczego Rebis

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz