piątek, 19 lutego 2016

Tydzień Schmitta - Dzień 6. Ulisses z Bagdadu


 
Tytuł: Ulisses z Bagdadu

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2010
Liczba stron: 320
Tłumacz: Jan Maria Kłoczowski
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 9/10






Ulissses z Bagdadu to książka na szósty dzień tygodnia ze Schmittem. Była śmierć, był ból, była samotność, było cierpienie, była samotność w związku, była wojna. Schmitt bardzo dobrze znajduje się w rzeczywistości dlatego napisał książkę o temacie jakże na czasie – imigracja. Literatura wydana w 2010 roku wciąż brzmi jak napisana wczoraj. Saad Saad to główny bohater książki i najsilniejszy człowiek jakiego można stworzyć. Historia opisana na 312 stronach jest.. wstrząsająca. Schmitt z precyzją doskonałego chirurga rozcina brzuch hydry imigracji, wybebeszając jej wnętrzności trudów, bólu, cierpienia i samotności. Przez większość czasu czytałam tę książkę z rosnącym smutkiem i żalem, aby na końcu zamknąć ją w przerażeniu. Nie jestem z tego dumna, że odczuwam rozdarcie w sprawie przyjęcia imigrantów. Ale każdy kto opowiada się definitywnie przeciw, powinien przeczytać tę książkę. 

Na loterii narodzin można wyciągnąć dobre lub złe losy. Jeśli koło wskaże Amerykę, Europę lub Japonię, wszystko jest jasne: rodzimy się tylko jeden raz i nie trzeba zaczynać od nowa. Jeśli jednak na świat przyjdziemy w Afryce lub na Bliskim Wschodzie…
Zdarza mi się śnić o chwili tuż przed narodzinami: wówczas poprawiam i koryguję koło, które obraca się wśród komórek, molekuł i genów – poprawiam, by zmienić wynik.

Saad jest Irakijczykiem, obawiam się, że takim jakich wielu. Mam naprawdę poważne obawy, że takich jak on, z podobną historią jeśli chodzi o rodzinne tragedie, są setki, jeśli nie tysiące. Takich, którzy nieśli na rękach umierające dziecko czy patrzyli na śmierć najbliższych. Kiedy Saad Saad postanawia emigrować nawet nie wie ile jeszcze bólu i trudu go czeka. Jest mężczyzną silnym i odważnym, mającym wyraźnie obrany cel i ani przez jedną stronę książki nie mamy wątpliwości, że za wszelką cenę dotrze tam gdzie chce. Tylko pozostaje pytanie ile będzie go kosztowało to „za wszelką cenę”. 


Dotarło do nas, że już tacy nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Zrozumieliśmy, że jesteśmy wyczerpani, starzy i zmęczeni, że zapomnieliśmy na czym polega zwykłe szczęście: że można żyć, poruszać się i oddychać.

Rozważania Saada są głębokie. To przejmująca opowieść o szukaniu siebie, tożsamości i odpowiedzi na pytanie czy można być wieloma osobami w jednym ciele nawet jeśli to sobie przeczy. Czy można być muzułmaninem i demokratą, czy można być Irakijczykiem i stawać przeciwko Saddamowi? Czy można uciekać przed bólem w ból? Czy można szukać swojej Itaki przeczuwając, że Itaka nie przypomina Itaki ze snów? 

- (..) kiedy mówisz mi o książkach, które kochasz, o tych powieściach, które kończą się szczęśliwie lub sprawiedliwie, dochodzę do wniosku, że pisarze są szarlatanami. Próbują sprzedać nam świat, jakiego w rzeczywistości nie ma: uporządkowany, zrównoważony, moralny! Bzdury! Dzieciom powinno się zabronić czytać takie rzeczy. Najpierw dowiadujemy się, że życie może być piękne, a potem okazuje się, że jest warte mniej niż nic.(..)
- Nic nie rozumiesz, Saad. Pisarze nie opisują świata takiego, jaki jest, ale taki, jakim ludzie mogliby go uczynić.

To opowiadanie, powiem to po raz kolejny gdy omawiam książki Schmitta, jest inne niż pozostałe. Oczywiście, Schmitt wykorzystuje historię Odysa, to oczywista parabola od samej okładki, w końcu tytuł książki brzmi Ulisses z Bagdadu. Ale to co czytamy nie jest Odyseją. Nie ma śpiewu, nie ma wiersza, nie ma syna, który czeka. Nie ma powrotu do domu, jest ucieczka przed piekłem. 

Polecam książkę każdemu kto nie boi się przejść drogi imigranta, pełnej tego wszystkiego o czym oglądając pewne obrazki w telewizji chcielibyśmy zapomnieć.

PS. To niesamowite – tylu tłumaczy podejmuje się przekładu książek Schmitta i każdy zaskakuje mnie tym jak dobrze się to czyta!

PS2. Wydawnictwo Znak wydało część utworów w nowej, przepięknej twardookładkowej odsłonie. Nowe książki dostają taką na dzień dobry, pozostałe są powoli wznawiane. Jestem zakochana w Opowieści o Niewidzialnym wydanej przed laty w przepięknej odsłonie, podobnie przepięknymi okładkami cieszą się Małżeństwo we troje, Napój miłosny, Kiedy byłem dziełem sztuki, Moje życie z Mozartem itd. Bardzo bym chciała żeby Ulisses, Przypadek Adolfa H., Ewagelia według Piłata, Moje Ewangelie i Intrygantki też się ich wkrótce doczekały. Księga o Niewidzialnym zawierająca pięć opowiadań (trzy z Opowieści o niewidzialnym, Zapasy z życiem oraz premierowy utwór - Milarepa) znajdzie się w moim posiadaniu już wkrótce, choć jej wydanie drastycznie odbiega stylem od pozostałych. 

Choć Małych zbrodni małżeńskich i Tektoniki uczuć nie oddam - miękkie okładki zbyt dobrze oddają treść tych książek. 



1 komentarz:

  1. Pokłony za pamięć o tłumaczach! ( i tułaczach dla Pana Schmitta :) ). Oferuję swoją pomoc, jeśli byłyby jakieś pytania o wersję orylginalną. Ale Schmitt w ogóle "sam się czyta", to wielka zaleta jego stylu - jest prosty, wartki, celny i wzruszający. Toteż nie może narzekać na międzynarodowe grono wiernych czytelników :)

    W temacie imigrantów, tych przybywających jak i tych osiadłych, całym sercem polecam "Życie przed sobą" Romaina Gary. Jedna z moich najukochańszych po wsze czasy książek i naprawdę.... Wspaniała, mądra, a przy okazji zabawna, lektura.

    OdpowiedzUsuń