sobota, 3 czerwca 2017

„Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole” Aleksandra Szyłło



Tytuł: Godzina wychowawcza. Porozmawiajmy o polskiej szkole

Autor: Aleksandra Szyłło
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 9/10




Kiedy tylko zobaczyłam Godzinę wychowawczą byłam pewna, że muszę tę książkę przeczytać. Od lat nie widziałam ciekawej, merytorycznej dyskusji o polskiej szkole, dyskusji pozbawionej polityki, przerzucania odpowiedzialności czy mówienia „bo stare pomysły to sprawdzone pomysły”. Mierzi mnie strasznie mówienie, że „skoro ja przeżyłem, to i oni przeżyją” chociaż fanką bezstresowego wychowania nie jestem. Ale powiedzmy sobie wprost – polska szkoła potrzebuje reform. A to co się z nią dzieje od lat z takimi reformami nie ma nic wspólnego.

O szkole najczęściej wypowiadają się osoby, które niewiele ze szkołą mają wspólnego. To taka polityczna gra, że wszyscy jesteśmy dorośli i wiemy lepiej co będzie dobre, a co złe. Tymczasem właściwe zmiany wymagałyby cofnięcia się pamięcią do czasów szkolnych. Czasów kiedy chodziliśmy na fizykę i denerwowaliśmy się, bo pani oczekiwała od nas czegoś czego nie przerabialiśmy na matmie. W efekcie strasznie długo siedzieliśmy nad pracą domową, a efekty i tak były mierne. Albo kiedy tak szybko przerabialiśmy lektury, że zanim skończyliśmy czytać nasza polonistka już nam spoilerowała zakończenie.

Jeśli pamiętacie tego typu historie, to macie zapewne kilka pomysłów na to co zmiana przynieść powinna. Godzina wychowawcza to książka, w której toczy się rozmowa o szkole, o tym jaka szkoła była, jaka być powinna, jacy są uczniowie, czego dzieciaki potrzebują, co przez lata było im odmawiane.

Miałam zaszczyt poznać kilka osób spośród przedstawionych w książce. Miałam przyjemność ukończyć dwie ze wspomnianych szkół. Szkoła, jej uczniowie i ich funkcjonowanie interesuje mnie od dawna. Jako że mam styczność z dużą grupą młodzieży, z większymi i mniejszymi problemami, sama mam bardzo wiele refleksji o moim toku nauczania, to nie będę ukrywać – wysoko postawiłam poprzeczkę Godzinie wychowawczej. I mogę Wam powiedzieć, że było warto.

W swojej opinii zacznę jednak od wad. Z prostego powodu – jest ich mniej!
Jedyną wadą książki jaką widzę to zbyt częste wątki autobiograficzne dyskutantów. Rozumiem, że mają one na celu zbudować pewne tło i to jest oczywiste, natomiast wydaje mi się, że mogłoby być tego nieco mniej. Kontekst nadal by był, a jeszcze więcej czasu poświęcilibyśmy szkole. Czekam także na drugą część książki, w której głos zostałby oddany uczniom. :)

Rozmowa o polskiej szkole jest trudna, a w tej rozmowie o polskiej szkole dobitnie widać, że polityka bardzo istotnie wpływała i wpływa na jej losy. Czytamy niektóre historie i wiemy, że w tej książce są tylko prawdziwi pedagodzy, którzy o reformach szkoły myślą od dziesięcioleci. W Godzinie wychowawczej opowiadają nam o swoich spostrzeżeniach, o tym co jest szkół bolączką, o problemach uczniów, dają nam wzory do naśladowania, nadzieję na to, że szkoła być może może się zmieniać. Dają nam też nadzieję, że takich pedagogów może być więcej, a każdy z nich to prawdziwy skarb dla dzieciaków. W książce znajdziemy tezy, pomysły, ale także wątpliwości, rozważania o sukcesach i błędach. Dyskusję o tym co jest w szkole i w procesie nauczania najważniejsze, o tym czy rzeczywiście szkoła uczy, a rodzice wychowują, ale też o błędnych oczekiwaniach szkół wobec uczniów, o tym, że uczniowie są często traktowani jako niepotrzebny element szkoły, o tym, że są numerkami w dzienniku, a nie osobami, o podejściu, że uczniowie po ukończeniu szkoły będą ludźmi. A są przecież nimi w każdym momencie już teraz!

Godzina wychowawcza mówi też o systemie. Systemie, który sprawia, że nauczyciele opadają z sił, muszą się systemowi podporządkować i na wszelkie inicjatywy sił nieraz brak. O systemie, który uniemożliwia zmiany, o systemie, który sprawia, że dziecko staje się podmiotem dopiero kiedy wszystkie inne metody zawiodły. O tym, że to co powinno być pierwsze dostaje się dopiero na końcu! Nie są to gotowe rozwiązania, to rozmowa, głos, naprawdę bardzo cenny głos, w rozmowie, która od lat nie może wyjść z martwego punktu.

Jednak, wśród tych bardzo mądrych ludzi ogromne wrażenie zrobił na mnie także wstęp. Przeczytałam go trzy razy, bo tworzy pewną całość, przekaz pod którym mogłabym się podpisać rękami i nogami. Perfekcyjne podsumowanie tego czego można spodziewać się po tej książce i doskonały „list motywacyjny” samej autorki. Jestem miło zaskoczona i pani Szyłło może być pewna, że przeze mnie jej książka wpadnie w niejedne ręce. Ta i każda następna o edukacji, jeśli pokusi się o kontynuowanie tematu.

Co mogę więcej powiedzieć? Takich książek na naszym rynku brakuje. Potrzebujemy (naprawdę potrzebujemy!) dyskusji o problemie, bo dzisiejsza szkoła jest pod wieloma względami problemem. Potrzebujemy jednak dyskusji odpolitycznionej i merytorycznej, dyskusji specjalistów, pedagogów, psychologów, w której będą uczestniczyć tak nauczyciele polskiego i historii, matematyki i biologii jak i informatyki czy wychowania fizycznego. Bo mówimy o dzieciakach, o naszej przyszłości (jakkolwiek patetycznie to brzmi, to tak przecież jest), o naszych dzieciach czyli tych ludziach dla których chcemy wszystkiego co najlepsze i najbezpieczniejsze dla ich zdrowia i rozwoju.

Potrzebujemy dyskusji, a Godzina wychowawcza to doskonały przykład na to, że taka dyskusja jest możliwa i to na naprawdę świetnym poziomie. Książkę polecam każdemu komu edukacja nie jest obojętna, ale także każdemu, kto może wpływać na dzisiejszą oświatę. Apeluję, aby właśnie osoby władne, które mają w rękach odpowiednie narzędzia zmieniania szkolnej codzienności przeczytały tę książkę i się nad nią na chwilę zatrzymały, zastanowiły się czy po drodze nie zgubiły przyświecających im celów, bo ja wciąż wierzę, że część tych reform byłaby możliwa. Na przykład taka, w której omawiam te same epoki na polskim i na historii, a nie omawiając Medaliony pani Nałkowskiej na polskim, na historii mam pierwszą wojnę światową. Wierzę też, że w każdej szkole jest kilku pedagogów z powołania, którzy mogą wiele w swojej szkole zmienić, dać dobry przykład. Wierzę także, że są wśród polityków tacy, który czują ten palący problem i mogliby wykonać dla szkół coś dobrego i przemyślanego. Wierzę, mimo że czasami bywa trudno.


PS. Na portalu LC przeczytałam, że do dyskusji wybrano niszową grupę z niszowego środowiska. Chciałabym powiedzieć, że się z tym nie zgadzam. Rzeczywiście, większość tych ludzi się zna między sobą. Ale to nie jest niszowość, ani też zbieg okoliczności. Ci ludzie się znają właśnie między innymi przez swoją pasję jaką jest szkoła. I owszem, trochę brakuje tu "typowej podstawówki", ale też nie do końca o to w książce chodziło. To nie miała być lista żali czy książka wstydu, ale poszukiwanie inspiracji i pomysłów na zmiany w szkole. Odbieram książkę jako próbę dialogu i prawdę mówiąc według mnie to bardzo pozytywny sygnał. Najpierw dyskusję zaczynają osoby zaznajomione z tematem od podszewki. Rozmowa jednak trwa i każdy kto zechce może do niej dorzucić kamyczek. Dla mnie ta książka aż krzyczy "POROZMAWIAJMY O SZKOLE". Chodzi o dyskusję i o poprawę szkolnictwa, a nie o promowanie osobistości. Jeśli są nauczyciele/dyrektorzy/bibliotekarze w innych szkołach, publicznych szkołach, niepublicznych szkołach, którzy chcieliby kontynuować taki dialog, to ja jestem pewna, że zostałoby to odebrane niezwykle pozytywnie. :)

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Czarne oraz portalowi Sztukater. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz