piątek, 5 maja 2017

„Mechaniczny” Ian Tregillis


Tytuł: Mechaniczny

Autor: Ian Tregillis

 
Cykl: Wojny alchemiczne (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2016
Liczba stron: 480 
Tłumacz: Bartosz Czartoryski
Kategoria: Fantastyka, Fantasy, Science fiction, Steampunk
Ocena: 8/10




Jest w tej książce coś niesamowitego.

Mechaniczny to fantastyka jaka rzadko się zdarza. Odurzająca i wciągająca bez reszty, ale chwilami ciężka i duszna. Taka literatura to prawdziwa czytelnicza rozkosz - jest tak mocna, że czasami musisz ją odłożyć, ale jednocześnie tak wciągająca, że nie ma mowy żeby nie sięgnąć po nią ponownie.

Opisana historia jest.. Po prostu fantastyczna. Początkowe strony były dla mnie drastycznie niezrozumiałe. Doszło do tego, że sprawdzałam czy czytam aby na pewno pierwszą część, a nawet na chwilę książkę odłożyłam. Ale gdy przebrnęłam przez nieco skomplikowany prolog... To już się potoczyło.

Najpierw poznajemy Jaxa – mechanicznego klakiera, który liczy sobie już 118 lat, a od kilkudziesięciu jest związany geas z jedną z holenderskich rodzin. Następnym bohaterem jest pastor Visser, szpieg i buntownik postawiony w tragicznej sytuacji demaskacji swojej siatki. Ostatnim poznanym głównym bohaterem jest francuska wicehrabina Berenice Charlotte de Mornay-Perigord – twórczyni siatki szpiegowskiej do której należy pastor. Ich losy co pewnie nie dziwi, przeplatają się. Zawiłe wydarzenia rzucają nimi po krainach, zmuszając ich do bardzo niebezpiecznych wyborów, z których konsekwencjami będą musieli się zmierzyć.

Bez wątpienia zadziwiająca jest koncepcja autora. Niesamowita, świeża, zaskakująca, tykająca i.. Nie powiem. Intelektualnie zmęczyła mnie ta książka. Była poważnym wyzwaniem i teraz zrobię sobie co najmniej miesiąc lub więcej przerwy. Ale nie mam wątpliwości – Powstanie trafia na listę must read i to do przeczytania na pewno w ciągu najbliższego roku, żeby nie zapomnieć fabuły, która jest nieco skomplikowana, ale bardzo dokładna i świetnie, naprawdę doskonale, zbudowana. Rozważania filozoficzne nad wolną wolą i duszą, które były jednym z ważniejszych tematów książki, przeniosą nas w zaskakujące obszary postrzegania świata. Fabuła poprowadzi nas nieomal na granice tych tematów i chwila zastanowienia jest po prostu nieunikniona. Owszem, można by powiedzieć, że pytania o granice wolnej woli, o uczucia czy duszę już były, ot chociażby poruszało to kilku filozofów (jak na przykład Tocqueville, Lock, Kant), pisarzy takich jak Mary Shelley w swoim Frankensteinie, a nawet mechanika kwantowa! Od dawna aspekty sztucznej inteligencji, sieci neuronowych są przedmiotem zainteresowania wszystkich od naukowców przez filozofów, psychologów po artystów. Jednak Mechaniczny to spojrzenie z nieco innej strony, nie potrafię przytoczyć żadnego innego przykładu kulturalnego, który poruszałby te zagadnienia w taki niecodzienny, nieomal prosty sposób.

Alchemia. Słowo klucz, wiadomo, że będzie trochę magii. Ale sądziłam, że będzie to magia zaklęć, a tymczasem otrzymałam prawdziwą alchemię, uwzględniającą budowę mechanicznych, specjalne magiczne stopy metaliczne, soczewki.. Naturalnie są także inkantacje, ale to w połączeniu z wcześniej wspomnianymi elementami tworzy już naprawdę przyjemną spójną koncepcję alchemii. Jestem tym bardzo miło zaskoczona.

Jestem pod ogromnym wrażeniem bogactwa słownictwa autora/tłumacza. To przeżycie niemal metafizyczne, kiedy wreszcie trafiam na nową literaturę fantastyczną, która ma słownictwo naprawdę na wysokim poziomie (nie chodzi o brak przekleństw, bo te akurat są, ale o różnorodność, wiele nazw, które przyjęto w popkulturowym języku i teraz wszyscy używają tylko takie. A tu psikus, bo autor Mechanicznego ma za nic takie „kanony” i należy mu się za to ogromna pochwała, bo wreszcie mam uczucie, że poza takimi rzeczami jak fabuła, akcja, złożoność historii, wiarygodność i przemyślenie fantastycznego świata, wreszcie czytam książkę dopracowaną również lingwistycznie. Za co, nie zapominajmy, należą się także gratulacje tłumaczowi, który wykonał świetną robotę!

Jedyną wadę książki upatruję w nieco zbyt rozbudowanych niektórych opisach i o ile pewne rzeczy są niezwykle interesujące nawet długo opisane, o tyle pojawiły się też kilkustronowe opisy otoczenia, a ponieważ autor ma bardzo bogate słownictwo to i opisy były.. Niezwykle bogate. Czasami przyznaję, że zdecydowanie zbyt bogate jak na moje potrzeby.

Ian Tregillis to twórca niesamowity, dzięki niemu możemy poznać magiczną historię stworzonych przez alchemika, naukowca i zegarmistrza Christiaana Huygensa mechanicznych klakierów i dowiedzieć się, że zegarmistrzowie kłamią! Polecam każdemu komu cięższa, ale dopracowana w każdym calu, fantastyka nie jest straszna, bo to z pewnością jedna z tych fascynujących i zaskakujących przygód po których pozostaje niezwykłe uczucie wewnątrz i materiał do zastanowienia.

PS. Wojny alchemiczne to kolejny ciekawy nurt literacki, a mianowicie steampunk. Jest to raczej specyficzny nurt, takie połączenie tego co dawniej wydawało się zupełnie niewiarygodne z mrocznymi nieraz dzisiejszymi rozwiązaniami. Klakierzy, zegarmistrzowie, alchemia połączona z fizyką, wpisują się w to idealnie! Więcej o gatunku wraz z przykładami TU

Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz