wtorek, 23 maja 2017

„Siedemnaście zwierząt” Robert Pucek


Tytuł: Siedemnaście zwierząt

Autor: Robert Pucek
 
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Kategoria: Literatura współczesna
Ocena: 10/10


Wiele ostatnio dzieje się na rynku wydawniczym dla biologii. Popularyzowana w piękny literacki sposób, ozdabiana cudownymi ilustracjami i zdjęciami – można stracić dla niej głowę, nie sądzicie? Jednak w gąszczu tych niezwykłych książek trudno wyłapać wszystkie najcenniejsze pozycje. Dzisiaj wskażę Wam książkę wyjątkową, która umknęła by wielu z Was. Jest mała, krótka i w miękkiej oprawie, nie ma nawet pięknych rysunków (oprócz okładkowego wieloryba). Jest niepozorna. Ale to złudzenie, bo Siedemnaście zwierząt kryje niezwykle piękną zawartość.

Pan Robert Pucek mieszka w lesie i na co dzień obcuje z naturą. Opowiada nam o tym na kartach tej książki. Każdy rozdział jest poświęcony jednemu zwierzęciu i opowieści o konotacjach biologicznych, literackich, filozoficznych. Nie są to jednak spostrzeżenia bagatelne, nie obawia się nawiązywać zarówno do arcydzieł jak i pisarzy mniej znanych, sięga do wszystkiego od porównań mitycznych, przez pisarzy powszechnie każdemu z nas znanych jak Nabokov, Umberto Eco, są nawiązania religijne jak np. do lamy Drukpy Kunley'a, są nawet nawiązania do naukowców takich jak Darwin, Kepler czy Polska Akademia Nauk. Są i wspomniani poeci na przykład Edgar Allan Poe, ale również Herbert czy Petrarka. A uwierzcie mi na słowo, że to tylko kropla w morzu nazwisk.

To niesamowite, ale nawet jeśli Pan Robert siedzi w lesie i jak sam o sobie mówi „jest outsiderem” to czytanie Jego książki jest jak niesamowita przygoda, podczas której poznamy chyba wszystkie zakamarki świata, zakamarki pisarskie, poetyckie, biologiczne, kulturowe, religijne czego dowodzą chociażby gładkie nawiązania autora do wymienionych przeze mnie powyżej autorytetów. Zresztą, jeśli mi nie dowierzacie to na końcowych stronach możecie znaleźć niektóre cytowane książki. Kiedy po przeczytaniu Siedemnastu zwierząt, wypełniona doznaniami lektury, głęboką radością, podziwem i rozkoszą płynącą z rozciągania umysłu, zaczęłam przeglądać te pozycje... Wiedziałam, czułam podczas lektury, że było ich wiele, ale jakoś nie uświadamiałam sobie jak wiele. A było to zaledwie 160 stron!

Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, wskutek czego opowieść o ślimaku jest również opowieścią o samotności doskonałej.

Książki takie jak Sekretne życie zwierząt, Inteligencja kwiatów czy Duchowe życie zwierząt to flirt absolutnie fascynujących nauk z literacką ogładą, wnikliwością, dowcipem i antropomorfizacją tworzący pewną kulturę roślin lub zwierząt. Siedemnaście zwierząt idzie o krok dalej i daje nam nie tylko humanistyczne spojrzenie i poruszające wyjaśnienia, ale wręcz połączenie biologii ze znaną nam kulturą człowieka. Dzięki Panu Robertowi możemy na chwilę oddać się rozważaniom o ślimakach, wiewiórkach czy... ćmach, w metaforycznym, alegorycznym czy mitologicznym ujęciu, ale bez nadmiernej egzaltacji, przydługich opisów, wielkich lekcji. A trzeba oddać biologii, że człowiek od tysięcy lat czerpał z niej natchnienie, zatem jest ona inspiracją, częścią czy tematem setek publikacji, jest więc w czym wybierać.

To jedna z najlepszych uczt czytelniczych ostatnich miesięcy. Wysoki język, pełno alegorii, metafor i porównań, obfito tu w nazwiska, z którym od lat styczności miałam mało i za którymi bardzo tęskniłam. Cudowna przygoda. Mój umysł promienieje, czuje nasycenie z radości z powodu intelektualnej rozkoszy jaką zaserwował mi autor. Nie mogę nie polecić Wam tej książki. Jest ambitna i pełno w niej nawiązań, ale przysięgam Wam, że dawno nie czytałam tak przyjemnej książki. Było cudownie. Jestem szczęśliwa, że mogłam zrecenzować papierową wersję tej książki, dzięki czemu ta niepozorna, nieduża, niedługa książeczka zamieszka na mojej półce, bym za kilka lat ponownie mogła do niej sięgnąć. Chyba, że po drodze zwiedzi kilka domów, aby i inni mogli poznać smak tej pysznej zabawy, ale wtedy chyba będę musiała wziąć coś w zastaw by na pewno do mnie wróciła! :)

PS. Jest nawet nawiązanie do... Pratchetta. :D

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu Czarnemu oraz portalowi Sztukater.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz