niedziela, 20 listopada 2016

„Marley i ja. Życie, miłość i najgorszy pies na świecie" John Grogan


Tytuł: Marley i ja. Życie, miłość i najgorszy pies na świecie


Autor: John Grogan

Wydawnictwo: Pierwsze
Data wydania: 2009
Liczba stron: 334
Tłumacz: Agnieszka Lis, Magdalena Papuzińska
Kategoria: Autobiografia, biografia
Ocena: 8/10



Pracowity tydzień! Chciałabym powiedzieć, że przeczytałam książkę, ale prawda jest taka, że jeździłam po weterynarzach i behawiorystach, po mieszkaniach, sklepach komputerowych, lekarzach, adwokatach, a jeszcze uczelnia! Dyktando na ulubionym ogunie, na drugim prawie 30 stron antropologicznosymbolicznego tekstu. Tak - studiuję na Wydziale Fizyki. Tak - ponad połowę czasu zajmują mi zadania humanistyczne. :D

Dlatego w tym tygodniu przypomnę jedną z weselszych książek jakie czytałam, jedną z tych do których możesz wracać wiele razy i każdorazowo otrzymywać porcję dobrej zabawy. Przygody psa Marleya należą do takich historii.

Do niedawna sądziłam, że absolutnie każdy zna książkę Marley i ja, podobnie jak film. Znowu się zdziwiłam, bo wiele osób zna film (ale też nie wszyscy) natomiast tylko kilkoro moich znajomych wiedziało, że film powstał na podstawie książki, a dosłownie 2-3 osoby tę książkę czytały. Rewelacyjna książka, przy której można śmiać się i płakać na zmianę, a prawie nikt jej nie zna?! Czas to zmienić!

Młode małżeństwo na swojej nowej drodze życia przygarnia labradora retrivera. Tak - ta historia zaczęła się niewinnie. Mają piękne plany - ona i on, idealny domek, i doskonały pies - kochająca dzieci oaza spokoju. Co zostanie z tych planów gdy okaże się, że idealny pies ma niespożyte pokłady energii, wpada w czystą panikę gdy chodzi o burzę, jest "dziki jak demon i silny jak byk", a szkolenie dla psów najbardziej szkoli Johna i Jenny? To nie jest zbiór zabawnych opowieści o psie rozrabiace. To historia życia Johna, Jenny i Marleya, która przedstawia wzloty i upadki. I zniszczone sprzęty. Nie stroni od trudnych momentów, ale skupia się na tych radosnych, zabawnych, a przecież o to w życiu chodzi.

- Zostaw, Marley - szepnąłem, posuwając się o mały krok do przodu. Zaczął merdać całym ciałem. Skradałem się powoli. Jenny prawie niezauważenie zaszła mu drogę z flanki. Byliśmy już w odpowiedniej odległości, by zaatakować. Zerknęliśmy na siebie i porozumieliśmy się bez słów. Niezliczoną ilość razy przechodziliśmy wcześniej Ćwiczenie Odzyskiwania Dóbr. Ona rzuca się na tyły wroga, łapie go za tylne łapy, żeby nie uciekł. Ja rzucam się na głowę i rozwieram szczęki, przechwytując kontrabandę. Przy odrobinie szczęścia w ciągu kilku sekund będzie po wszystkim. Taki był plan i Marley wiedział, że nadchodzi. Byliśmy mniej niż pół metra od niego. Kiwnąłem głową do Jenny i bezgłośnie poruszyłem wargami: - Na trzy.
Ale zanim zdążyliśmy wykonać ruch, odrzucił głowę do tyłu i głośno mlasnął. Końcówka łańcuszka, która zwisała mu z pyska, zniknęła.

To jest w tej książce najpiękniejsze. Autor z rozbrajającą szczerością pisze swoje wspomnienia, nie unikając niczego. Nie zrobił z Marleya najlepszego psa na świecie, otwarcie opisuje zjedzone kanapy, porwane stoliki, czy przebite siatki. Jednak we wszystkim znajduje powody do radości i uśmiechu. Nie mm wątpliwości, że John Grogan kochał swojego psa calym sercem. 

Ze swojej strony mogę się nie zgodzić tylko z jednym -- nie tylko psiarze rozumieją tą historię, nie tylko dla nich jest ta książka i nie tylko oni potrafią wczuć się w sytuację autora. Nie jestem psiarzem. Szybciej kociarzem, ale prawdę mówiąc po uratowanych kotkach, pieskach, króliczkach, ptaszkach, jeżach i bażantach uważam, że mogę się z dumą nazwać miłośniczką wszystkich zwierząt. Z wyłączeniem pająków i karaczanów. I historię czuję całym sercem. Za każdym razem, a Marleya czytałam najmniej 10-12 razy.

Może i jest to książka o najgorszym psie na świecie, ale mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to cudowna historia życia, przy której nie raz będziecie się śmiać i płakać. Obiecuję, że "Marley mumbo" nie raz wywoła u Was uśmiech. Ta historia podbiła moje serce i jestem pewna, że Wasze także poruszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz