środa, 16 listopada 2016

„Dziecko Odyna" Siri Pettersen


 

Tytuł: Dziecko Odyna
 
Autor: Siri Pettersen





Seria: Krucze pierścienie
Tom: 1
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2016
Liczba stron: 648
Tłumacz: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Kategoria: Fantastyka
Ocena: 8/10

Dziecko Odyna to fenomenalna mieszanka fantastyki z mitologią nordycką!

Dojrzałam Dziecko Odyna na imprezie i już wiedziałam, że przepadnę. Miałam rację. Siri Pettersen sięga do zakamarków nordyckiego folkloru i tworzy mroczny świat Ym, rządzony przez Radę pod wodzą Widzącego, którego ludzie nie są ani częścią, ani nawet mile widzianym gościem. Mieszkańcy Ym są silni, posiadają piękne długie ogony i mogą korzystać z Evny - naturalnej magii. Wśród nich, w jednej z krain Ym, wraz z ojcem mieszka bezogoniasta Hirka, która już niedługo będzie musiała stawić się na Rytuale – uroczystości podczas której młodzi mieszkańcy otrzymują błogosławieństwo Widzącego, a jeśli wystarczająco mocno wyczuwają Evnę mogą także zostać przyjęci do specjalnych szkół. Ale co się stanie jeśli na Rytuale pojawi się ktoś, kogo mieszkańcy Ym obawiają się najbardziej?

W książce zetkniemy się z wątkiem wykluczenia i wyśmiewania, samotności i ogromnej niepewności. Spotykamy się także z bezradnością, frustracją, sprzeciwem wobec oczekiwań rodziny, ale też z ogromnymi ambicjami. Ogromny plus książki – nie wszystko jest czarne i białe. W fantastyce autorzy często popadają w przesadę i tworzą typową walkę dobra ze złem. To się sprawdza w klasyce, a i tam nie jest krystalicznie. W nowoczesnej fantastyce taki podział w 99% po prostu drażni. Jako czytelniczka nie bawię się dobrze przy fabule: on zły ona dobra i są trzy rozwiązania – on ginie, ona ginie lub on i ona mają ze sobą romans. Nuda. Siri Pettersen postawiła na brak nudy i wyszło jej to świetnie. Nie ma postaci tylko złych i tylko dobrych, są postacie, które się zmieniają, są ludzie podejmujący trudne decyzje, są tacy, którzy wydają się inni niż są naprawdę. Wszyscy ogoniaści prócz krwistowłosej Hirki. A nad nimi fruwają kruki, które Evnę mają we krwi.

(..)nikt nie daje, nie biorąc dwa razy tyle w zamian.

Ym jest światem spójnym i ja się w nim znajduję, choć niekiedy nie do końca zgadzały mi się odległości i nie do końca czytelna jest dla mnie „mapa”. Nordyckie nawiązania do korzeni – świetne, autorka nie przesadza z ich ilością, a jednocześnie płynnie wplata je w fabułę. Fabułę może niezbyt szokującą, no ale nie można mieć wszystkiego. Tu raczej nie ma zaskoczenia, chociaż pewną niespodzianką może wydawać się samo zakończenie, choć zwracając uwagę na to, że jest to zakończenie jedynie pierwszej części.. Zobaczymy co zaserwuje nam tom drugi, a wydaje mi się, że ma on spory potencjał i może zakończyć schematyczne podejście fabularne.

Językowo książka jest płynna i poprawna, ale wydaje mi się, że w kilku miejscach mogłoby być trochę lepiej. Sens okładki zrozumiałam dopiero po przeczytaniu książki, dlatego niech nikt się przed nią nie wzdraga – okładka jest świetnie skorelowana z treścią książki. I minimalistyczna jak przystało na skandynawskie krainy.

Głupia myśl, ale pogodziła się już z tym, że głowa wymyśla głupie rzeczy, żeby przetrwać. Wierzy się w to, w co trzeba wierzyć w danych okolicznościach.

Podsumowując. Dziecko Odyna wciągnęło mnie bardzo, świetne połączenie skandynawskich mitów i legend z fantastyką przyniosło rezultat powyżej oczekiwań. Mimo wszystko uprę się, że fabularnie można było historię nieco „skomplikować” a językowo mogłoby być nieco czytelniej. Książkę jednak bardzo polecam, świetnie się ją czyta, no i raz inaczej – z pogardą o człekach w świecie ogoniastych, o zgniliźnie chodzącej po Ym. Ja nie mogę się doczekać Zgnilizny!

PS. Dziecko Odyna może nie jest bardzo brutalne, ale trup się jednak ściele i warto o tym pamiętać zanim pożyczy się książkę dziecku. :)

| Dziecko Odyna | Zgnilizna | Evna |

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz